Konfesjonał a kozetka

śro, 19 kwi 2006, 09:58:07

Autor: Natalia Mikołajska

Podobno Aż 60-70% katolików i w ogóle wiernych wszystkich wyznań chrześcijańskich traktuje księdza, pastora, lub innego przewodnika religijnego jak psychologa. Tymczasem problemy duchowe, które rozwiązujemy w czasie spowiedzi, mają zupełnie inny wymiar niż psychoterapia. Są w pewnej mierze podobne i zależą od siebie, przenikają się wzajemnie, ale trzeba je rozdzielać. Kto powinien to robić?

Ksiądz psycholog

Fakt, że są księża, którzy przed wyborem seminarium chcieli zostać lekarzami, czy nawet psychologami, ale jest to znikomy odsetek. To my wierni traktujemy kapłanów jak psychologów. Dlaczego? W pewnym sensie znowu mamy rację - księża to następcy apostołów, którym Chrystus dał kiedyś moc uzdrawiania. Postawmy więc hipotezę, założenie, że ksiądz lubi być traktowany jak lekarz psycholog. Istnieją pewne przesłanki, które nawet umacniają nas w tym stwierdzeniu. Weźmy na przykład naszego księdza Krzysztofa. Kiedy czyta ogłoszenia po mszy niejednokrotnie mówi o osobach, do których raz w miesiącu chodzi z sakramentami - „moi chorzy”. Kolejny fakt: razem z księdzem Maciejem podzielili między siebie naszą parafię i często wracają do tych samych osób. Uważam, że powiedzenie o kimś „mój” wymaga pewnego poczucia odpowiedzialności za niego, bo jest ktoś, kto potrzebuje, aby mu przynieść Boga (przecież do tego sprowadzają się te odwiedziny).

Czy Freud miał rację?

Według Freud’a, ojca psychologii, ucieczka w duchowość, czyli w religię, pomaga rozwiązać problemy psychiczne. Chociaż pewnie rację miał (był w końcu guru w swej dziedzinie), to myślę, że tylko częściowo. Uważam, że uporanie się z problemem natury psychicznej przy pomocy duchowości, Boga, możliwe jest tylko wtedy, gdy ucieczkę w wiarę jesteśmy w stanie kontrolować. Nie można się w niej zatracić całkowicie, bo takie postępowanie może pogłębić dany problem, albo przerodzić się w coś nowego poważniejszego, znacznie trudniejszego do opanowania i sprawić, że dany kłopot stanie się w ogóle nie rozwiązywalny. Świat duchowy (nasza religijność) manifestuje się poprzez świat psychiczny. Wiara inaczej przyjść nie może, jak tylko przez psychikę. Substancja człowieka składa się jakby z trzech sfer. Jest to w pierwszym rzędzie ciało i jego struktura, wymiar zewnętrzny. Dalej mamy wszystkie zależności biochemiczne, sferę trochę ukrytą i w końcu umysł, będący sferą niewidzialną dla otoczenia bez naszego przyzwolenia. W tych trzech sferach rodzi się duch, czyli energia, nasza esencja człowieczeństwa. Z wszystkiego tego wynika jeden prosty wniosek – należy dbać przede wszystkim o ciało, będące fundamentem całej budowli, bo jak to mówią: „W zdrowym ciele zdrowy duch”.

Wniosek

Psychoterapia czyni neurotyczne, niepotrzebne cierpienie zwykłym ludzkim cierpieniem. Dobry psycholog musi mieć duchową perspektywę, być neutralnym (wyznanie) i bezstronnym. Z kolei ksiądz powinien wiedzieć, kiedy powiedzieć „STOP” i być ostrożnym, bo spowiedź nie jest w stanie rozwiązać prawdziwych problemów natury psychologicznej. Kościół to nie gabinet psychoanalityka. Nie możemy zapominać, że po odwiedzeniu konfesjonału zmieniony pozostaje tylko kontekst naszego problemu. Po pomoc w jego rozwiązaniu, jeśli jest ona nam niezbędna i nie poradzimy sobie sami, musimy udać się gdzieś indziej.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20060416165807304