Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Z Polski na Tron Piotrowy

Wyobraźmy sobie na chwilę, że bierzemy udział w jednym z tak modnych quizów telewizyjnych. Pada pytanie prowadzącego program: kto jako pierwszy „awansował” z polskiej stolicy biskupiej na tron papieski? Odpowiedź nasuwa się niejako automatycznie: abp metropolita Karol kard. Wojtyła! Ale nie jest to niestety odpowiedź poprawna. Aby znaleźć prawidłową odpowiedź musimy się cofnąć ponad 500 lat przed „rokiem dwóch konklawe”, który tak mocno wyrył się w naszej pamięci. A może nawet jeszcze dawniej?

W roku 1226 książę mazowiecki Konrad nie mogąc poradzić sobie samodzielnie ze swoimi północnymi sąsiadami, wojowniczymi Prusami zaprasił, za radą św. Jadwigi Śląskiej na swoje ziemie rycerski Zakon Domu Szpitala Najświętszej Marii Panny w Jerozolimie, który do naszej historii przejdzie później pod nazwą Zakonu Krzyżackiego. Oddał im w lenno swoje ziemie wokół Chełmna, skąd rycerze w płaszczach z krzyżami rozpoczęli systematyczny podbój ziem pruskich. Wkrótce na ich terenie nowoczesne państwo, które miało być w założeniu mazowieckim lennem a wyrosło na europejską potęgę. Patronowali mu wspólnie kolejni papieże i cesarze Rzeszy, począwszy od Grzegorza IX i Fryderyka II Hochestauf (znany skądinąd z mojej wcześniejszej opowieści). Równolegle z tworzeniem się zrębów państwa zakonnego, powstawała na opanowanym przez nie terytorium administracja kościelna. Już w roku 1243 papież Inocennty IV powołuje do życia cztery pruskie diecezje: chełmińską, pomezańską, sambijską i warmińską, podległe metropolii w Rydze.

Pruskie słowo „wormijan” oznacza tyle co „czerwona ziemia”. Język pruski zanikł, czerwono-brunatny kolor gleb warmińskich widoczny jest gołym okiem, szczególnie teraz, w czasie pierwszych wiosennych prac polowych. „Sercem” diecezji warmińskiej było dominium biskupie, „worek”, na którego brzegach leżały: Frombork, Braniewo, Lidzbark Warmiński, Reszel, Biskupiec, Olsztyn, Orneta. Było to pewnego rodzaju „państwo w państwie” Zakonu Krzyżackiego, o dużym stopniu niezależności. Często skonfliktowane z Zakonem. Dochodziło do sporów między biskupami warmińskimi i wielkimi mistrzami krzyżackimi. Spory rozstrzygały arbitraże, wyroki których zatwierdzali papieże. W przypadku wojny biskupi zobowiązani byli do udzielenia pomocy militarnej Zakonowi. I tak w bitwie grunwaldzkiej chorągwie warmińskie dzielnie ale bezskutecznie stawiały opór połączonym siłom polsko-litewskim. Siedzibą biskupów był Lidzbark, kapituła diecezjalna urzędowała we Fromborku. Ok. 30% ziem „państewka” warmińskiego finansowało potrzeby kapituły, reszta zasilała kasę biskupią.

Przegrana Wielka Wojna w roku 1410 dała dużo do myślenia poddanym krzyżackim. Było oczywiste, że osiągnięty w jej wyniku Pokój Toruński (Pierwszy) nie zadowala polskich ambicji odzyskania terenów utraconych sto lat wcześniej. Było jasne, że po klęsce grunwaldzkiej zakon nie podniesie się. Tak materialnie, jak i kadrowo. Potędze stworzonej przez Kazimierza Wielkiego, wchodzącej w coraz ściślejsze związki z Litwą, Węgrami, bogacącej się na handlu i rolnictwie, zyskującej coraz większe uznanie międzynarodowej Krzyżacy mogli przeciwstawić tylko coraz większy ucisk swoich poddanych. Na skutki nie trzeba było długo czekać. W 1440 powstaje Związek Pruski, tajna organizacja mająca bronić interesów uciskanych stanów pruskich. Najpierw na drodze prawnej. Gdy ta nie przyniosła spodziewanych rezultatów , w roku 1454 bieg zdarzeń gwałtownie przyspieszył. W dniu 6.lutego 1454 stany pruskie powstały zbrojnie przeciwko zakonowi. Aby zrozumieć sens tego powstania i jego skutki trzeba poświęcić parę słów stosunkom feudalnym. Feudalny stosunek wasala i suwerena opierał się na umowie. Umowa ta określała obowiązki stron i zezwalała wasalowi, o ile suweren nie wywiązywał się ze swoich obowiązków, do wypowiedzenia posłuszeństwa i poszukania sobie nowego pana. W dniu 21.lutego 1454 delegacja Związku Miast i Wsi Pruskich pod przewodnictwem Hansa von Baysen (znanego nam z podręczników jako Jan Bażyński), chorążego ostródzkiego, poprosiła w Krakowie polskiego króla, Kazimierza Jagiellończyka o opiekę i włączenie do swojego państwa. 6. marca król podpisał akt inkorporacyjny. Prusy, w tym Warmia włączone zostały do Korony Polskiej. Wybuchła wojna, która przejdzie do historii jako trzynastoletnia.

Zakon walczył o swoje tak zbrojnie, jaki i dyplomatycznie. Po jego stronie opowiedzieli się cesarz rzymski i Stolica Apostolska, która już w 1440 obłożyła Związek Pruski ekskomuniką. Teoretycznie król polski, popierając sprawę wyklętych stanów pruskich, podpadał pod ekskomunikę. Ale w roku 1454 sytuacja w Kościele i Europie nie była łatwa. Kościół jeszcze nie zaleczył ran po Wielkiej Schizmie Zachodniej trwającej do 1417, sobór Bazylejski (1431-1439) głosił zasadę koncyliaryzmu,czyli przewagi soboru nad papieżem, powołał nawet antypapieża Feliksa V, który ustąpił dopiero w 1448. Kazimierz Jagiellończyk, którego władztwo sięgało do brzegów Morza Czarnego oraz obejmowało wpływami Węgry i Czechy nie był kimś którego papież życzyłby sobie po stronie wrogów. Zwłaszcza, że jego zaciętym wrogiem w Polsce był Zbigniew Oleśnicki, Był to pierwszy polski kardynał (do tego potrójny, bowiem kapelusze otrzymał prawie jednocześnie od papieża, antypapieża i soboru – wszyscy chcieli mieć tego potężnego księcia po swojej stronie), był liderem koncyliarystów, niektórzy historycy twierdzą, że to właśnie Oleśnicki cały ów koncyliaryzm „wynalazł”. Papiestwo opowiedziało się werbalnie po stronie Zakonu, jednak w trakcie długotrwałego konfliktu niejednokrotnie wykazywało postawę życzliwego Polsce arbitra. Cesarz Fryderyk III Habsburg opowiedział się zdecydowanie przeciwko stanom pruskim i Koronie Polskiej (Litwa, znajdująca się wtedy u szczytu swojej potęgi jako samodzielne państwo nie uczestniczyła w konflikcie, choć Kazimierz był jej wielkim księciem). Do tego strona polsko-pruska, po pierwszych oszałamiających sukcesach zaczęła odnosić porażki wobec wzmocnionych przez cesarza wojsk krzyżackich. Kazimierz zmuszony był do podpisania statutów nieszawskich, zobowiązując się nie zwoływać pospolitego ruszenia ani ustalania jakichkolwiek podatków bez zgody szlachty. Inaczej panowie bracia nie chcieli uczestniczyć w wojnie przeciwko zakonowi. Różnorakie interesy przeplatały się, sytuacja się gmatwała.

Podziały miały miejsce również w „państewku” warmińskim. Franiszek Kuhschmalz, biskup warmiński w latach 1424-1457 był ewidentnym zwolennikiem zakonu. Nim został biskupem był dyplomatą krzyżackim, doradcą i sekretarzem wielkich mistrzów. Reprezentował Zakon w procesie wiedeńskim w 1453 wytoczonym zakonowi przez stany pruskie. Po zakończeniu procesu nie wrócił już nigdy na swoją stolicę biskupią. Najpierw osiadł na dworze wielkiego mistrza w Malborku, a po wybuchu powstania stanów pruskich (stany warmińskie wypowiedziały mu posłuszeństwo nieobecnemu biskupowi) i wojny polsko-krzyżackiej wyjechał do Wrocławia, gdzie pełnił funkcję biskupa pomocniczego i gdzie zmarł w 1457. Był człowiekiem zakonu ale nie do końca.Przeciwstawiał się obejmowaniu przez duchownych zakonnych stanowisk w kapitule warmińskiej. Miało mieć to daleko idące skutki po śmierci biskupa Franciszka. Wtedy to kapituła podzieliła się na zwolenników Zakonu i Polski. Frakcja propolska wybrała na biskupa Jana Lutka z Brzezia, byłego sekretarza Władysława Jagiełły, zwolennicy zakonu wybrali Holendra, wybitnego prawnika i byłego więźnia stanów pruskich, Arnolda Costera de Venrade. Część kanoników wybrała kandydata neutralnego, wybitnego dyplomatę Eneasza Sylwiusza Piccolominiego. Tylko on otrzymał zatwierdzenie papieskie i został lege artis pierwszym biskupem Warmii włączonej aktem królewskim do Polski i podległej de facto władzy urzędującego w Elblągu Jana Bażyńskiego, pierwszego królewskiego gubernatora Prus. Wybór miał miejsce na neutralnym terenie, w Głogowie.

Piccolomini był postacią nietuzinkową, choć w pewnym stopniu emblematyczną dla swoich czasów. Urodzony w roku 1405 w okolicach Sienny. W młodości fascynował się św. Bernardem ze Sieny (1380-1446, franciszkanin, znany z surowości obyczaju, uznawany za świętego za życia, kanonizowany 1450, doktor Kościoła), przymierzał się do wstąpienia do klasztoru. Póki co studiował jednak we Florencji prawo i literaturę klasyczną. Ostatecznie nie został mnichem. Został sekretarzem dostojników kościelnych, brał udział w licznych jawnych i tajnych misjach dyplomatycznych, uczestniczył w antypapieskim soborze bazylejskim. Był ceremoniarzem konklawe, które wybrało antypapieża Feliksa V, którego został potem sekretarzem. Prowadził bogate życie erotyczne, zdobywał sławę wierszami, na tyle, że cesarz Fryderyk III mianował go swoim nadwornym poetą i sekretarzem, powierzał delikatne misje dyplomatyczne m.in. do Rzymu i Pragi. W trakcie tej pierwszej w roku 1445 zbliżył się do papieża Eugeniusza IV, mimo, że wcześniej nie uznawał jego władzy. W roku 1446 przyjął święcenia. Będąc w dalszym ciągu na służbie dyplomatycznej cesarza robił także karierę stricte kościelną. W roku 1447 został biskupem Triestu, w rok 1448 był głównym architektem tzw. Konkordatu Wiedeńskiego (między Rzymem a Rzeszą) kładącego kres karierze jego wcześniejszego pryncypała, Feliksa. W cztery lata później doprowadził do koronacji Fryderyka III na cesarza rzymskiego. Zyskał sławę jako najwybitniejszy dyplomata swoich czasów, zręcznie łączący rozbieżne często interesy cesarza i papieża, mistrza kompromisu i negocjacji, skutecznego polityka. Niedawny pożeracz damskich serc i poeta przekształcił się stopniowo w męża stanu, intelektualistę i uduchowionego pasterza. W 1456, w uznaniu zasług, otrzymał kapelusz kardynalski. Był jednym z nielicznych, którzy dostrzegli dalekosiężne skutki upadku Konstantynopola w 1453, głosili potrzebę zażegnania, na drodze rokowań i kompromisów i ustępstw, konfliktów wewnątrz chrześcijaństwa i zjednoczenia się wobec nawały tureckiej. Jak realne było zagrożenie świadczy fakt, że niedługo potem wojska tureckie wkroczyły do Italii. Myślał o nowej, wielkiej krucjacie.

Wybór tego człowieka na stolicę biskupią w Lidzbarku był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę i dawał doskonałe świadectwo kanonikom którzy wysunęli jego kandydaturę i całej kapitule, która go wybrała. Nikt inny w Europie nie sprostałby trudnemu zadaniu przeprowadzenia „państewka” grze rozgrywanej między królem polskim, Danią, zakonem, stanami pruskimi, cesarzem, papieżem, szlachtą polską i zaciężnymi wojskami. Z drugiej strony był świadectwem zmian jakie zaszły w samym biskupie Eneaszu. Światowiec, ozdoba dworów cesarskiego i papieskiego, książę Kościoła, subtelny poeta i realista polityczny, w sile wieku i zaszczytów, gotował się do podróży na koniec ówczesnego świata, objęcia stanowiska wcale nie dochodowego i prestiżowego w krainie przez którą maszerowały zaciężne wojska potężnych sąsiadów. Eneasz był już wykwitem renesansu ale był ciągle także uduchowionym człowiekiem średniowiecza. Wybór prawie doskonały ale nie spełniony do końca. Spotkał się bowiem z ostrym sprzeciwem Kazimierza Jagiellończyka. Król posłużył się potężnym orężem, które otrzymały był wcześniej od papieża. Po wygraniu walki z Oleśnickim król uzyskał od papieża prawo do obsadzania diecezji biskupich w swoim królestwie. Papież nie chciał aby w przyszłości na potężnej stolicy Stanisławowej ponownie zasiadł ktoś formatu Oleśnickiego, zwolennika przewagi soboru. Sprytny król posłużył się tym prawem przeciwko papieżowi i jego biskupowi warmińskiemu. Może nie tyle przeciwko papieżowi co przeciwko decyzji papieskiej zatwierdzającej na biskupstwie człowieka tak ściśle współpracującego z Habsburgami. Habsburgami zasiadającymi od niedawna na tronie cesarskim i rozpoczynających swoją wielką dynastyczną grę na terenie Europy, szczególnie w tak wrażliwych dla Jagiellończyka Czechach i Węgrzech. Co prawda papież nie uznawał władzy królewskiej w Prusach ale przewaga militarna była po stronie królewskiej. Nie dopuścił by prawomocnie wybrany i zatwierdzony biskup objął swoją diecezję. Nie wpuścił go do Lidzbarka ani Fromborka, może nawet nie wpuścił do Prus. Niektóre źródła twierdzą co prawda , że biskup Eneasz dotarł jednak do Prus i starał się wykonywać swoje obowiązki gdzieś w okolicach Braniewa. Fakt jest jednak faktem. Uroczystego ingresu nie było. Król „rozdawał karty”, jego wojska były już w Malborku, wygrywały bitwę po bitwie, zajmując twierdzę po twierdzy.

Biskup Eneasz wrócił do Rzymu. Po to, by w 14.sierpnia 1458 …. Zostać papieżem! Z ziemi polskiej na Stolicę Piotrową!!! W zupełnie innych okolicznościach niż w roku 1978 ale jakby nie liczyć: po raz pierwszy! Przybrał imię Piusa II na pamiątkę świętego papieża z II wieku, niezłomnego obrońcy ortodoksji chrześcijańskiej wobec gnostyckiej herezji Marcjona. Nowy papież prosił Kościół zaraz po wyborze: „Przyjmijcie Piusa, odrzućcie Eneasza!”, co było ewidentną aluzją do jego wcześniejszego stylu życia i przemiany duchowej jaka w nim zaszła. Nowy papież przystąpił do konsekwentnej realizacji tego, co uważał za swoją misję: wielkiej krucjaty mającej uwolnić Europę postbizantyjską z niewoli tureckiej. O jego determinacji świadczy fakt, że zamierzał dać osobisty przykład i jako pierwszy papież stanąć na jej czele. Jego konsekwentny antykoncyliaryzm znalazł wyraz w bulli z roku 1460, w której ogłosi ł, że każdy odwołujący się od decyzji papieskich do soboru powszechnego ma być wykluczony ze wspólnoty Kościoła rzymskokatolickiego. Zasada ta obowiązuje do dziś, w nieco złagodzonej formie a ma swój prawny zapis w postaci kanonu 1372 KPK.

Pius II nie zapomniał o swojej diecezji. Był człowiekiem bardzo pragmatycznym i mianował już we wrześniu 1458, Paula Stangego Legendorfa (w polskiej wersji: Pawła Mgowskiego), kanonika warmińskiego, prawnika, jej administratorem apostolskim. Po trzech latach rządów, Mgowski został wybrany przez kapitułę na biskupa, papież wybór ten zatwierdził a król polski się nie sprzeciwił. W 1464 nowy biskup złożył przysięgę na wierność królowi polskiemu, w 1466 wypowiedział formalnie wojnę Zakonowi. Był gorącym zwolennikiem opcji polskiej i wypowiadał się, reprezentując ją w trakcie negocjacji pokojowych. 19. października 1466 podpisano tzw. Pokój Toruński (Drugi), który de iure zatwierdził inkorporację Warmii (i całych Prus Królewskich) do Polski oraz ustanawiał (a w zasadzie przywracał) zwierzchniość lenną władców polskich nad Zakonem. Pius II nie doczekał tego. Zmarł bowiem w roku 1464 w Ankonie, która miała być punktem zbornym rycerstwa europejskiego, w trakcie przygotowań do wyprawy krzyżowej. Jego następca na stolicy Piotrowej, Pietro Barbo, papież Paweł II nie odznaczał się jego pragmatyzmem i wizjonerstwem. Nie zatwierdził postanowień Pokoju Toruńskiego, podobnie jak Fryderyk III, konsekwentny wróg Kazimierza Jagiellończyka i przeciwnik polskiego władzy w Prusach. Paweł Legendorf-Mgowski zmarl w 1467. Wybór jego następcy, którym został Mikołaj Tungen, dziekan kapituły warmińskiej, wywołał ponownie ostry sprzeciw polskiego króla i doprowadził do krótkotrwałej ale niszczycielskiej wojny polsko-warmińskiej (znanej w historiografii jako „wojna księża”). Po biskupie Mikołaju nastąpił Łukasz Waczenrode, wuj najwybitniejszego mieszkańca Warmii, Mikołaja Kopernika. To jego wymienia pamiątkowy kamień postawiony obok katedry fromborskiej jako pierwszego polskiego biskupa warmińskiego w I RP. Moim zdaniem trochę niesłusznie.

Ale to już inna historia.



Artykuł i zdjęcia zostały nadesłane przez Czytelnika VerbaDocent. Serdecznie dziękujemy.



Opcje Artykułu

Z Polski na Tron Piotrowy | 8 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Z Polski na Tron Piotrowy
Miłka pon, 8 maj 2006, 22:36:05

Dwie osoby potrafią tak mnie fascynować historią. Mój historyk z liceum i Pan. :)

Liczę na więcej artykułów. :)

---
"Trzy są obrazy piękna:
żaglowiec w pełni,
piękna kobieta w tańcu
i śpiące dziecko"

Tomasz Żółtko

 
Z Polski na Tron Piotrowy
hoMIC wto, 9 maj 2006, 12:54:53

Niesamowita historia! Dzieki. Pozdrawiam serdecznie

Tomaszek

 
Korekta
diakon Piotr wto, 9 maj 2006, 13:26:14

Ładnie, że p. VD przypomniał mało znany epizod "papieski" z dziejów diecezji warmińskiej - szkoda tylko, że przy okazji przekręcił nazwisko Piusa II, który nie nazywał się bynajmniej "Picollini", tylko PICCOLOMINI. Pisał m.in. całkiem ładne wiersze po łacinie, można znależć je w sieci - ale tylko pod prawdziwym nazwiskiem Autora. ;-)

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń