"Przyzwoici" przez tydzień

wto, 9 maj 2006, 10:58:10

Autor: Maciek Janson

Wielkimi krokami zbliża się do Polski wizyta bardzo ważnego gościa. Już niedługo do Polski przybędzie głowa kościoła katolickiego Benedykt XVI. Nic dziwnego, że przygotowania do tej wizyty nabierają coraz większego rozmachu. Nic też dziwnego w tym, że szykują się do tej wizyty służby porządkowe, bo obsługa tak wielkiej imprezy jest wielkim wyzwaniem organizacyjnym. Zaplanować trzeba każdy szczegół pielgrzymki. Od generalnego zarysu wizyty obejmującego listę miast, które odwiedzi papież po szczegółowe opracowanie dotyczące rozmieszczenia przenośnych toalet i wyznaczenia dróg ewakuacyjnych.

To wszystko jest normalne i nie może dziwić nikogo. Śmiesznie i dziwnie natomiast robi się gdy zaczynamy się wsłuchiwać dokładnie w to co takiego uzasadnia wizyta Benedykta. Nie dość, że była ta wizyta przyczyną do powołania rządu, nie dość, że w dniu wizyty nie będzie można kupić wina do obiadu, bo to obraza obyczaju to jeszcze na dodatek telewizja nie wyświetli reklam, które "epatują erotyzmem i brutalnością".

Ta ostatnia wiadomość mnie zamurowała. Zdziwiłem się, zbaraniałem, zastygłem w bezruchu. Zastygłem, bo nie wiedziałem czy kiedy zacznę się śmiać to przypadkiem mój śmiech nie zostanie odebrany jako obraza dla wiadomości o zbliżających się podniosłych chwilach...

Oto telewizja publiczna nie wyświetli pewnych reklam, które zwykła w powszedni dzień puszczać żeby nie urazić... Nie do końca jednak wiadomo o co chodzi. Kogo nie urazić? Benedykta? Benedykt (w co wierzę głęboko) polskiej telewizji oglądać podczas swojej pielgrzymki nie będzie. Z całą pewnością nie będzie też oglądał żadnych reklam... Kogo więcej?? Telewidzów żeby nie obrazić?? Myślę, że gdyby te reklamy, które na czas wizyty mają być „zdjęte” były obraźliwe, to już dawno widzowie zostali by dotknięci tymi „widoczkami”, bo ludzie z powodu wizyty kogokolwiek nie stają się bardziej wrażliwi na cokolwiek... Każdy człowiek będzie czuł się tak samo na widok reklamy telewizora, podczas, której słyszy dźwięki niekoniecznie z telewizorem związane...

W tej wiadomości zresztą nie razi jedynie stosunek do wrażliwości telewidza, który prezentuje nam TVP sugerując, że człowiek jest wrażliwy na obrzydliwe i głupie reklamy kiedy państwo zabroni mu kupić wyskokowy trunek a do Polski przyjedzie ważny gość. Straszne jest dla mnie to, że telewizja publiczna przyznaje się do puszczania reklam, które takie właśnie są. Do emitowania każdego dnia reklam, którym do pornografii brakuje tylko zbliżenia. Reklam, epatujących przemocą, golizną i wulgaryzmami. Porażające jest dla mnie, że instytucja posiadająca „misję” przyznaje się Polakom bez skrępowania, że tylko na kilka dni będzie bardziej kulturalna. I to jeszcze za jaką przyczyną?? Nie było taką przyczyną Boże Narodzenie. Nie była taką przyczyną Wielkanoc. Dopiero przyjazd szacownego gościa, przy okazji, którego można będzie pokazać trzydzieści pięć kolejnych dokumentów o Karolu Wojtyle, który bardziej dla TV jest dziś twarzą pop-kultury niż wieloletnią głową Kościoła katolickiego, staje się okazją do refleksji nad ukazywanym Polakom przekazem. Że może jednak faktycznie to nie jest najlepszy pomysł na publiczną telewizje... A może to żadna refleksja? Bo przecież z dumą dział reklamy ogłasza że jest porządny bo będzie dbał przez tydzień by nikt nie poczuł się dotknięty...

Irytacja sięga zenitu gdy przeglądam listę produktów, które przez pięć dni wizyty nie mogą być pokazane, bo przecież kolidowałyby z powagą odbywającej się imprezy. O tym, że na liście jest alkohol mówić nie ma co... Oczywiście przez te kilka dni telewizja musi się brzydzić antykoncepcją . Szczególnie musi brzydzić się prezerwatywami, których pokazywać nie będzie. To oczywiste i zrozumiałe. Przecież przy papieżu wypada się brzydzić pewnych rzeczy. Na przykład tamponów i papieru toaletowego... Tak. To nie jest żart. Do listy dołożyć należy bieliznę, dynamit a także każdy inny produkt łatwopalny (czy to oznacza, że przez tydzień nie będziemy mogli oglądać reklam stacji benzynowych) i niebezpieczny... Nie będziemy reklam tych produktów oglądać, bo godzą w powagę wizyty...

Jakiś czas temu zastanawiałem się czy żyjemy w krainie schorowanej wyobraźni. Dziś o ile mogę nadal się zastanawiać to z pewnością znalazłem się bliżej jakiejś konstruktywnej odpowiedzi na to pytanie. Z tym większą niecierpliwością wyczekuje przyjazdu Benedykta XVI w nadziei, że ktoś o tym wszystkim mu opowie a on sam będzie miał odwagę powiedzieć Polsce co myśli o takim zachowaniu. Chwilowa przyzwoitość, przyzwoitość na pokaz w oderwaniu od codzienności, przyzwoitość na wielkie święta będąca potwierdzeniem naszego od niej oderwania, bo okazywana ze zdwojoną gorliwością w chwilach kluczowych pokazuje, że w zwykłe dni nam niezbyt wychodzi. Spinamy się na święta, ważne uroczystości rodzinne i państwowe. Chcemy pokazać się właśnie wtedy jako pełni dobroci i pozytywnych wartości zapominając o tym, że to ma być zupełnie odwrotnie, że dobroć i przyzwoitość, o której trąbi się raz na jakiś czas ma nam towarzyszyć przez wszystkie dni naszego życia. Zapominamy, albo nie wiemy, że prowadzenie życia w ten właśnie sposób o własnych siłach jest niemożliwością. Przekonujemy się o tym co dzień i na każdym kroku. Nie potrafimy prowadzić życia jakie pokazujemy w te szczególne dni i nie jest tal dlatego, że jest to nieosiągalny standard, ale dlatego, że o własnych siłach możemy dojść tylko pod pewne szczególne miejsce, z którego w dalsze życie nie wyruszymy już sami. Tylko jakim cudem miałby o tym wiedzieć akurat szef Biura Reklamy TVP???

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20060509105810960