Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Bracia Jezusa

I oto mamy już za sobą „Kod Leonarda da Vinci”: książkę, film, zaciekłe dyskusje na temat „dziedzictwa krwii” Jezusa. Ileż było uczonych wywodów o tym, że Jezus ani żony, ani żadnych dzieci nie miał, i na tronie francuskim jego potomstwo wcale nie zasiadało! Przyznam, że nic mnie tak nie śmieszy, jak poważna, historioznawcza analiza wątków z fikcyjnej rzeczywistości. „Kod”, jako powieść literacka, nie musiał trzymać się szczegółowo faktów, aby osiągnąć coś rzadko spotykanego w kulturze masowej: obudzić historyczny krytycyzm, zaciekawienie przeszłością. A jego BARDZIEJ OGÓLNIE rozumiany temat uważam za wręcz pasjonujący: kim z historycznego punktu widzenia byli (i dlaczego zniknęli z oficjalnej historii Kościoła) najbliżsi krewni Jezusa?



Pod hasłem ”Bracia Jezusa” w “Encyklopedii Katolickiej” czytamy:

Grupa osób, blisko związana z Panem, pojawiajaca się powtarzalnie w Nowym Testamencie pod nazwami „jego bracia” lub „bracia Pańscy”. (1)

Grupę owych „osób” należy przede wszystkim odróżnić od innych grup, takich jak kilkakrotnie większa grupa „apostołowie” i następnie – od jeszcze większej grupy „uczniów Jezusa”. Znamy imiona apostołów i było ich dwunastu – nie znamy imion całego mnóstwa uczniów, wędrujących za Jezusem. Nasza „grupa osób zwanych braćmi” liczyła prawdopodobnie 4 członków. „Encyklopedia” podaje ich imiona: Jakub, Józef, Szymon i Judasz (w Nowym Testamencie mamy również podobną „grupę osób zwanych siostrami Jezusa”, liczącą 2 lub 3 osoby, ale niniejsza praca ogranicza się do kwestii „braci”). Chodzi w każdym razie o małą, określoną grupę; różną niż osoby nazywane metaforycznie „braćmi w wierze”, do których zaliczyć można praktycznie wszystkich chrześcijan.

Oto najbardziej dokładny opis (Mt 13.55):

Czyż nie jest on synem cieśli? Czyż jego matka nie ma na imię Maria? A jego bracia, Jakub, i Józef, i Szymon, i Judasz?”

Autor „Ewangelii Mateusza” powtarza tutaj informację, zaczerpniętą prawie na pewno z wcześniejszej „Ewangelii Marka” (6.3):

„Czyż nie jest to cieśla, syn Marii, brat Jakuba, Józefa, Judasza i Szymona (...)”

Jeden z członków „grupy zwanej braćmi” pojawia się także osobno, czyli jako pojedyncza „osoba zwana bratem” Jezusa (Gal.1.19):

„Innych apostołow nie widziałem; widziałem Jakuba, brata Pańskiego”

Popatrzmy na całość sytuacji, w której poznajemy nasze cztery imiona. Jezus rozpoczyna nauczanie w okolicy, skąd pochodzi i wtedy pojawia się problem. Słuchacze pytają bowiem podejrzliwie: czemu mieliby zawierzyć słowom zwykłego cieśli (Marek) lub syna cieśli (Mateusz)? Znają jego matkę, znają jego ojca (u Mateusza). Znają także naszą – zacytujmy raz jeszcze z „Encyklopedii Katolickiej” – „grupę osób zwaną jego braćmi”. W odpowiedzi Jezus wypowiada znane słowa o proroku nierozumianym we własnym kraju, wśrod swoich, „we własnym domu” (Mk 6.4; Mt 13.57).

„Osoby zwane braćmi” umieszczone są tutaj w ewidentnym kontekście rodzinnym. Obok matki i ojca Jezusa. Gdy jest mowa o jego pochodzeniu, domu rodzinnym, najbliższych krewnych.

Inne fragmenty NT także wiążą „zwanych braćmi” z osobą matki Jezusa:

„Gdy jeszcze przemawiał do ludzi, oto jego matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić” (Mt 12.46)

„Potem On, jego matka, bracia i jego uczniowie udali się do Kafarnaum, gdzie zostali na kilka dni” (J 2.12)

W tym ostatnim fragmencie mamy rozdzielone grupy „braci jego” i jego uczniów. NT oddziela także „braci Pańskich” od apostołów:

„Czy nie mamy racji, wybierając sobie wierzącą żone, jak robią to inni apostołowie, bracia Pańscy i Kefas?” (1 Kol 9.5)

Zwroty nazewnictwa rodzinnego „bracie”, „siostro” używane metaforycznie, jako identyfikujące członków społeczności wierzących, są co prawda typowe dla grup wczesnochrześcijańskich (2), ale malutka grupka „braci Jezusa”, o jakiej tu mowa, jest wydzielona osobno, na innych zasadach. Nasze „osoby zwane braćmi” 1) znane nam są z imion, 2) pojawiają się w kontekście faktycznie rodzinnym, zwłaszcza w związku z matką Jezusa, 3) w wyliczeniach występują rozdzielnie od grup uczniów i apostołów.

Gdy sam Jezus tworzy metaforyczne określenie uczniów: „Oto moja matka i moi bracia” (Mt 12.49), robi to w chwili wizyty faktycznej matce i „braci” – z którymi jednak nie spieszy się spotkać, choć na niego czekają. Ważniejsi są dla niego „bracia w wierze”, czyli uczniowie. Gdyby w tej scenie nie rozdzielać faktycznych krewnych Jezusa (którzy chcą z nim mówić) i krewnych metaforycznych (którzy są dla niego ważniejsi), byłaby ona pozbawiona jakiegokolwiek sensu.

Z drugiej strony, trudno mi zgodzić się z Jackiem Kilmonem, dla którego ta scena dowodzi także, że mamy do czynienia z rodzonymi braćmi (3). Na pewno taka możliwość jest najbardziej prawdopodobna. Badania pism historiograficznych i napisów nagrobnych potwierdzają, że dla utworzenia metaforycznych nazw na więzi pomiędzy członkami małych, zamkniętych sekt i grup społecznych na ówczesnym Bliskim Wschodzie z reguły wykorzystywano pierwszy stopień pokrewieństwa. Członkowie grupy byli „braćmi” lub „siostrami”, zaś przywódca ich „ojcem” lub „matką” (4). Z drugiej strony, gdyby „bracia” wędrujący z matką Jezusa byli np. jego kuzynami, to mógł on wykorzystać ich obecność i chcieć zbudować porównanie typu: moi uczniowie są mi bardziej bliscy, niż ta oto tu moja matka i kuzyni. Byłoby to nieco nietypowe, mniej zgrabne, ale uzasadnione sytuacyjnie.

Nie zapominajmy jednak, że nawet „Encyklopedia Katolicka” używa określenia „zwani braćmi”, nie zaś „zwani kuzynami”. W związku z czym pora postawić zasadnicze pytanie.

*

Dlaczego osoby, które są „zwane braćmi” Jezusa, a na dodatek pojawiają się w miejscach, gdzie oczekiwalibyśmy pojawienia się właśnie rodzonych braci – miałyby wcale tymi braćmi nie być? Odpowiedź ma dwa aspekty, w zależności od tego, kto zadaje pytanie. Pierwszy z nich nazwałbym autorytarnym. Dotyczy on osób uznających absolutny autorytet tzw. urzędu nauczycielskiego Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Dla takiej osoby teza o istnieniu rodzeństwa Jezusa jest nie do przyjęcia ze względu na teologiczne twierdzenie o „Maryi zawsze dziewicy” i wszelka dokumentacja historyczna, nawet taka jak powyżej, pochodząca z tekstów tzw. kanonicznych – nie zostanie wzięta pod uwagę.

Wróćmy jednak do „Encyklopedii Katolickiej”. Pod hasłem „Bracia Jezusa” nie znajdujemy teologicznych tez. Znajdujemy tam natomiast aż 57 odsyłaczy do tekstów wczesnochrześcijańskich, w tym dwa odsyłacze do niekanonicznego Hegezypa. Mamy odniesienie do starogreckich obyczajów (związanych z wybieraniem imion dla dzieci). Mamy analizę leksykalną (dotyczącą słowa PROTOTOKOS – pierworodny). Mamy nawet argumentację typu zdroworozsądkowego (Czyż Maria mogłaby corocznie odwiedzać Jeruzalem, obciążona tak często, tak wieloma małymi dziećmi?). Nietrudno zauważyć, że „Encyklopedia” bynajmniej nie ogranicza się do aspektu autorytarnego: chce być także informacją o aspekcie historycznym. Chce korzystać ze autorytetu, przysługującego – popartym dokumentacją – twierdzeniom nauk humanistycznych. W tym momencie pytanie o historyczne prawdopodobieństwo nieistnienia rodzeństwa Jezusa można postawić z większą ostrością. Pytanie brzmi obecnie tak: czy mamy jakieś UDOKUMENTOWANE historycznie przesłanki, żeby osoby, które są „zwane braćmi” Jezusa, a na dodatek pojawiają się w miejscach, gdzie oczekiwalibyśmy pojawienia się właśnie rodzonych braci – miały wcale tymi braćmi nie być?

Po pierwsze przyjdzie nam oczywiście zająć się wątpliwościami co do znaczenia samego słowa brat (gr. ADELPHOS) w Nowym Testamencie.

*

Autorzy “Encyklopedii” przyznają, że (jakaś) relacja pokrewieństwa pomiędzy Jezusem, a „osobami zwanymi braćmi” nie może budzić wątpliwości. Ich zdaniem jednak takie fragmenty Biblii, jak Wj 13.8 czy Kpł 10.4 dowodzą, że słów „bracia” i „brat” używa się „w Piśmie Świetym, i w ogóle w tradycji semickiej” (5) w sposób dość dowolny, w odniesieniu do wszelkich bliskich i nawet dalszych krewnych. Stąd wniosek, że „bracia” Jezusa mogli być np. jego kuzynami, lub braćmi przyrodnimi (np. synami Józefa z poprzedniego małżeństwa).

W pierwszym ze wskazanych fragmentów słowo „brat” określa relację Abrahama do jego bratanka, Lota; w drugim wiąże ono braci, którzy mieli różnych ojców. Jak najbardziej świadczy to o bardzo niestabilnym znaczeniu – z tym, że ten brak stabilności cechuje hebrajskie `ACH, nie zaś greckie ADELPHOS. Jak pisze bez owijania w bawełnę Kilmon, paleolog „posługiwanie się starotestamentalnym hebrajskim idiomem, aby interpretować kontekst nowotestamentalnej greki, jest absurdem” (6). Tym razem trudno mi się z nim nie zgodzić. „Encyklopedia” nie daje żadnego dodatkowego wyjaśnienia, kwestia języka przywołanych tekstów w ogóle nie jest podjęta. Bardziej poważnie do tematu podchodzi na swojej stronie apologetycznej prof. Jan Lewandowski. Zwraca uwagę, że w greckim tłumaczeniu (w Septuagincie) w obu wypadkach – zarówno w Księdze Wyjścia, jak i w Kapłańskiej – użyto właśnie słowa ADELPHOS, aby oddać znaczenie`ACH. Prof. Lewandowski omawia wiele innych sytuacji tego samego typu (tzn. takich, gdy hebrajskie `ACH nie oznacza rodzonego brata, a Septuaginta daje w tym miejsu ADELPHOS). „Te przykłady pokazują, że również w biblijnym języku greckim koine mianem „brat” (adelfos) określano nie tylko braci rodzonych, ale nawet dalszych krewnych, kuzynów itd.” (7)

W tym miejscu prof. Lewandowski robi akapit i wnioskuje: „Autorzy piszący po grecku w czasach Jezusa przenieśli więc z języka hebrajskiego i aramejskiego na język grecki zasadę określania wszelkiego pokrewieństwa mianem „brat”. Jak już wyżej wspomniałem, w językach semickich nie istniały bowiem w tym czasie osobne terminy mogące oznaczać brata ciotecznego, kuzyna, szwagra, siostrzeńca czy bratanka. W tych językach mówił Jezus i lud Palestyny, zatem tym bardziej gdy mowa o braciach Jezusa w Mt 13,55-56, to wcale nie oznacza, że chodzi tu o braci rodzonych Jezusa. Z powyższych analiz jednoznacznie wynika, że nie można tego precyzyjnie ustalić na podstawie użycia słowa „bracia” w językach semickich i w języku greckim używanym przez semickich autorów piszących po grecku (także w NT) w starożytności” (8)

„Powyższe analizy” są imponujące: omawia się bardzo szczegółowo aż dziewięć różnych układów pokrewieństwa. I właśnie ta gruntowność w zakresie przedstawionego materiału obraca się przeciwko końcowym wnioskom – gdy tylko uświadomimy sobie, że temu bogactwu materiału ze Starego Testamentu nie towarzyszy... ani jeden przykład z Nowego(9). A przecież wniosek końcowy ma dotyczyć właśnie języka Nowego Testamentu... Skąd taka uderzająca dysproporcja, aż taki brak pokrycia dla wniosku w przedstawionym materiale tekstowym? Prawdopodobnie stąd, że w pismach o życiu Jezusa (i o jego braciach) po prostu nie ma równie przekonywujących przykładów na znaczenie słowa ADELPHOS – inne, niż „brat rodzony”, czyli jego podstawowe znaczenie! Dlatego wszystko w wywodzie prof. Lewandowskiego jest jak najbardziej uzasadnione, oprócz tego drobnego wtrącenia w nawiasie, do którego zmierzał on przez cały czas: „także w NT”. Dlaczego niby „także w NT”, skoro przedstawiony materiał źródłowy wyglada tak: ST – 9 przykładów, NT – zero przykładów?

Jeśli patrzeć na przedstawioną dokumentację historyczną, a nie na jej apologetyczną interpretację, wygląda na to, że o żadnym „także w NT” nie może być mowy.

Czym można tłumaczyć, że słowo ADELPHOS zachowało swą stabilność w NT, pomimo jej utraty w tłumaczeniach ST z hebrajskiego? Zacznijmy od uświadomienia sobie, że Septuagintę i Nowy Testament rozdzielają trzy stulecia: trzy stulecia greckiego wpływu na kulturę semicką. Kilmon przede wszystkim podkreśla jednak fakt, że NT „został napisany w grece jako w swym ORYGINALNYM języku” (10). Greka – inaczej niż języki semickie – posiadała rozbudowane nazewnictwo na inne, niż brat relacje pokrewieństwa, w związku z czym pisząc od razu po grecku, autorzy NT mogli bez problemu używać dokładnych określeń stopni pokrewieństwa. Gdy ktoś np. był kuzynem, nazywano go kuzynem, a nie bratem (por. Kol 4.10, gdzie w tłumaczeniu z języków semickich mielibyśmy zapewne ADELPHOS, natomiast w tekście pisanym od razu po grecku mamy dokładne ANEPSIOS, kuzyn). Podobnie „ADELPHOS, używany do opisu braci Jezusa to bardzo precyzyjna greka i oznacza „z tego samego łona” (11).

*

Wróćmy do „Encyklopedii Katolickiej”. Po argumentacji „językoznawczej”, o której pisałem powyżej, kolejne wskazane źródło to cytowany już Mt 12.46

„Gdy jeszcze przemawiał do ludzi, oto jego matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić”

We fragmencie tym „bardzo znaczące jest”, że Maria nie została nazwana matką „rzekomych braci” Jezusa, lecz jego matką (podobnie „znaczącymi” fragmentami mają być Mk 3:31; Łk 8:19; Dz 1:14). Jak to określa “Encyklopedia”, wersja z “Marią i jej synami” byłaby w takich miejscach „bardzo naturalna” (w domyśle: skoro zapis jest „nienaturalny”, to pewnie wcale „bracia Jezusa” synami Maryi nie byli).

W moim przekonaniu właśnie układ „Jego matka i bracia” to najwygodniejsza konstrukcja. Powód jest prosty: NT opowiada o Jezusie. Nic naturalniejszego od takiej budowy zdań, kiedy „Jezus” (bohater opowiadania) to podmiot, a wszelkie dopełnienia odnoszą się bezpośrednio do niego.

Wyrażenie „jej synowie” nie wystąpiło, gdyż prawdopodobieństwo jego wystąpienia – z przyczyn narracyjnych, a także przy małej ilości wzmianek o braciach Jezusa – nie było zbyt duże.

*

Kolejnym wskazanym przez “Encyklopedię” tekstem wczesnochrześcijańskim, poświadczającym nie istnienie rodzonych braci Jezusa, ma być fragment Ewangelii Jana 19. 26-27:

„Gdy więc Jezus zobaczył swoją matkę i stojącego obok ucznia, którego miłował, rzekł do matki”: Kobieto, oto twój syn”

Następnie rzekł do ucznia: oto twoja matka. I od tego momentu uczeń zabrał ją do własnego domu”

Czy gdyby istniał któryś z rodzonych braci Jezusa, oddawał by on swą matkę pod opiekę osobie spoza rodziny? (Wyjaśnijmy, że np. co do Jakuba wiemy z dużą pewnością, że zginął on dopiero w roku 62, prawie trzydzieści lat później. W chwili śmierci Jezusa powinien zatem przyjąć obowiązek opieki).

Jezus odnosi się do swej matki w zaskakujący sposób: używa słowa GUNE (kobieto), zamiast oczywistego, zwłaszcza w takich okolicznościach, METER (matka), które zresztą znajduje się zaraz obok w wypowiedzi narracyjnej.

Ten osobliwy sposób zwracania się do własnej matki autor Ewangelii Jana przypisuje Jezusowi także gdzie indziej: w relacji z wesela w Kanie Galilejskiej (2.3-4):

„A gdy potrzebowali wina, matka Jezusa powiedziała do niego: Nie mają wina.

Jezus rzekł do niej: Kobieto (GUNE), co ja mam z Tobą wspólnego? Moja godzina jeszcze nie nadeszła”

W tej scenie nie tylko sam sposób zwracania się do matki, ale przede wszystkim Jezusowe zdecydowane odcięcie się od związku z nią, wymagają jakiegoś wyjaśnienia. Skad taka reakcja? Także Maryja zachowuje się dziwnie: jakby nie dosłyszała ostrej przygany Jezusa, nakazuje sługom wykonywanie jego poleceń. Jakich poleceń się spodziewa? Przecież Jezus zdecydowanie odrzucił sugestię pomocy gospodarzom, zawartą w uwadze o braku wina. Jak podkreśla w swych „Początkach chrześcijaństwa” Alfred Loisy, czytana „słowo po słowie, tak jak ją zapisano, relacja jest niespójna i sprawia wrażenie irracjonalnej fantasmagorii. Nie będzie tak, jeśli pojmiemy głębsze znaczenie całej tej sytuacji” (12). Loisy proponuje następującą interpretację symboliczną: Maria dlatego pojawia się tutaj pod abstrakcyjną nazwą „kobieta”, żeby zasygnalizować, że w tym momencie nad relacją z wydarzeń bierze górę myśl symboliczna, charakterystyczna dla autora Ewangelii Jana. Żydowska, ludzka matka Jezusa symbolizuje Izrael, a konkretnie polityczne nadzieje mesjanizmu – nadzieje na doczesne Królestwo Izraela na tej Ziemi. Brak wina to metafora (a właściwie pars pro toto) wszelkich niedoli, trapiących synów Izraela. To przeciwko takim błędnym nadziejom zwrócone są gniewne słowa syna Maryi – takiego, jakim widział go autor czwartej ewangelii. On, Słowo Wcielone i zwiastun Królestwa Niebieskiego, nie ma „nic wspólnego” z doczesną, spłyconą interpretacją Jego misji.

W analogiczny sposób abstrakcyjna „kobieta” zastępuje „matkę” Jezusa w scenie pod krzyżem. „Kobieta” znów jest Izraelem, tym razem symbolem Starego Prawa, które musi zostać sharmonizowane z nową, Dobrą Nowiną (uosobioną przez ukochanego ucznia). Nie wdając się w niuanse Janowej teologii, dla nas istotne jest zdominowanie także w tym fragmencie funkcji relacji z wydarzeń (historycznej) przez funkcję symbolizacji (teologicznej). Loisy także tutaj zwraca uwagę na wyraźny zgrzyt w zakresie logiki rozwoju wydarzeń, a zwłaszcza obecności i braku poszczególnych osób, zgrzyt zachodzący pomiędzy wersem 25:

„Teraz stały pod krzyżem Jezusa jego matka, siostra jego matki, Maria, żona Kleofasa i Maria Magdalena”

a cytowanym już wersem 26:

„Gdy więc Jezus zobaczył swoja matkę i stojacego obok ucznia, którego miłował, rzekł do matki”: Kobieto, oto twój syn”

Jak już można łatwo w tym momencie odgadnąć, fragment o trzech niewiastach pojawia się także w Ewangeliach synoptycznych, wcześniejszych i mniej spekulatywnych, wierniejszych relacji historycznej (Mk 15.40; Mt 27.55). Dodanej przez autora Ewangelii Jana, symbolicznej sceny z Maryją i umiłowanym uczniem po prostu w nich nie ma.

*

Argument, określony przez „Encyklopedię” jako „decydujący” w sprawie braci Jezusa, wiąże się z tożsamością Jakuba, brata Pańskiego, zwanego także Sprawiedliwym, prawdopodobnie pierwszego przywódcy całego rodzącego się Kościoła (13). Miałby on być tożsamy z Jakubem Mniejszym, który był jednym z apostołów i zarazem kuzynem Jezusa. Skoro jeden z „nazywanych braćmi” to jego kuzyn, dlaczego nie pozostali?

Skąd wiemy, że obaj Jakubowie to jedna i ta sama osoba? Ma tego dowodzić cytowany już wers 19 z 1. rozdziału listu do Galatów:

„Innych apostołow nie widziałem; widziałem Jakuba, brata Pańskiego”

W apologetycznym tłumaczeniu wygląda on tak:

„Innych apostołow nie widziałem; oprócz Jakuba, brata Pańskiego”

Popatrzmy na oryginał (tekst grecki):

eteron de twn apostolwn ouk eidon, ei mh iakwbon ton adelfon tou kuriou.(14)

W tekście greckim w obu zdaniach mamy oddzielne orzeczenia (EIDO w pierwszym, EI ME w drugim). Brakuje także słowa „oprócz” (gr. PLEN), jakie pojawiło się nie wiadomo skąd w tłumaczeniu. Dla porównania Dz 8.1:

(...) panteV de diesparhsan kata taV cwraV thV ioudaiaV kai samareiaV plhn twn apostolwn.

“I wszyscy (uczniowie) rozproszyli sie aż poza granice Judei i Samarii, oprócz (PLEN) apostołów”

Taka konstrukcja powyższego zdania włącza apostołów do grona uczniów Jezusa, natomiast konstrukcja z Galatów 1.19, z dwoma orzeczeniami, bez „oprócz” – w żaden sposób nie świadczy o przynależności Jakuba, Brata Pańskiego, do apostołów. Nie ma zatem powodu uważać, że był on Jakubem Mniejszym. Zwrot „innych apostołów nie widziałem” nie znaczy tutaj „innych poza Jakubem”, lecz „innych poza Piotrem”, który pojawił się o jeden wers wcześniej:

„Wtedy po trzech latach przybyłem do Jerozolimy, aby zobaczyć się z Piotrem, i przebywałem z nim piętnaście dni.

Innych apostołow nie widziałem (...)

*

Poza słowem ADELPHOS, konsekwentnie stosowanym w NT dla określenia braci Jezusa, mamy także formę PROTOTOKOS (pierworodny) w stosunku do niego samego:

„I porodziła swego pierwszego syna (...)” (Łk 2.7)

Próba uporania się z tym określeniem zamyka w „Encyklopedii Katolickiej” analizy tekstów wczesnochrześcijańskich, związanych z osobami „zwanymi braćmi”. Pomocny ma być tutaj Łk 2.23:

„Jak jest zapisane w Prawie Pańskim, każdy męski potomek, który otwiera łono, może być zwany świętym dla Niego”

Komentarz „Encyklopedii” brzmi dokładnie tak: „Otwarcie łona jest tutaj ekwiwalentem pierworodnego (prototokos). Jedynak jest tutaj nie mniej pierworodny, niż pierwszy z wielu dzieci”.

Oto tekst grecki tego fragmentu:

kaqwV gegraptai en nomw kuriou oti pan arsen dianoigon mhtran agion tw kuriw klhqhsetai,

Polemika w tym momencie nie wydaje się już konieczna – wystarczy krótka uwaga, że słowa “pierworodny” (prwtotokon) w ogóle w tym zdaniu nie ma, co uniemożliwia jakąkolwiek poważną analizę leksykalną.

Podobnie jak w przypadku słów ADELPHOS i ANEPSIOS, piszący po grecku autorzy mieli klarowny wybór pomiędzy PROTOTOKOS (pierwszy urodzony) i MONOGENES (jedyny urodzony). (15) Gdyby Jezus nie miał rodzonych braci, zostałaby użyta forma taka, jak w znanym fragmencie J 3. 16, gdzie mowa nie o Jezusie – synu Maryi, lecz o Jezusie – synu Boga:

„Ponieważ Bóg tak umiłował swiat, ze dał swego jednorodzonego (monogenh) Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne”

W moim przekonaniu, Jezus w pismach Nowego Testamentu to jedyny syn Boga i pierwszy z synów Marii. Na marginesie dodam, że bracia Jezusa, a zwłaszcza najważniejszy z nich, Jakub, wymieniani są także w innych pismach z okresu najwcześniejszego chrześcijaństwa, min. w apokryfach (o charakterze religijnym), ale także w dziełach typu historiograficznego (16).

PRZYPISY:

1) Korzystałem z wersji internetowej, pod adresem: http://www.newadvent.org/cathen/02767a.htm

2) Por. Philip A. Harland „Familijny wymiar identyfikacji grupowej: „Bracia” (ADELFOI) w stowarzyszeniach na Bliskim Wschodzie”, Żurnal Literatury Biblijnej, 124/3 (2005) s. 491-496

3) Por. Jack Kilmon, „Czy Jezus miał braci i siostry?” na jego stronie http://www.historian.net/ (wszystkie następne cytaty pochodzą z tej właśnie strony w internecie)

4) Por. Philip A. Harland „Familijny wymiar...”, s. 512

5) Ponownie cyt. z: http://www.newadvent.org/cathen/02767a.htm

6) Jack Kilmon, „Czy Jezus ...”

7) Jan Lewandowski, „Czy według Nowego Testamentu Maria nie była dziewicą?” na jego stronie http://www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=774&Itemid=68

8) Jan Lewandowski, „Czy według...” pod tym samym adresem

9) Por. Jan Lewandowski, „Czy według...”. W innym miejscu Lewandowski podaje pojedynczy przykład użycia ADELFOS na określenie kuzyna, co jednak zmienia przedstawione proporcje pomiędzy Septuagintą a NT z 9/0 na zaledwie 9/1. Ogromna różnica stabilności znaczenia tego idiomu w tłumaczeniach z ST i w pismach oryginalnie greckich w NT, nadal nie ulega żadnej kwestii. Dlatego przykład z Herodem i jego „braćmi” należy raczej tłumaczyć jako wyjątek, wynikający z niedostępności danej informacji w kręgu ewangelistów (nie przypadkiem dla wprowadzenia poprawki Lewandowski musi tutaj, inaczej niż przy Septuagincie, odwołać się do „historii świeckiej)

10) Jack Kilmon, „Czy Jezus ...”

11) Jack Kilmon, „Czy Jezus ...”

12) Alfred F. Loisy, Pochodzenie Nowego Testamentu, Nowy Jork 1962, s. 198

13) Na ten temat pisałem w artykule „Jezus historyków”, tam też bibliografia: http://www.kosciol.pl/article.php/20060312160753500

14) Korzystałem, także przy nast. cytatach greckich z internetowej, grecko-angielskiej „Biblii Greckiej on-line” pod adresem: http://www.greekbible.com/

15) Jack Kilmon, „Czy Jezus ...”

16) Informacje na ten temat podają min. Euzebiusz z Cezarei, Hegezyp, Orygenes, Józef Flawiusz (historyk żydowski)



Bracia Jezusa | 8 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Bracia Jezusa
maxurd wto, 27 cze 2006, 23:50:49
Bardzo ciekawa analiza wykazujaca kilka bardzo powaznych problemow:) Jednak w moemncie kiedy dociera pod krzyz zaczyna sie autor troszke mieszac. Nie rozwaza najprostszego z mozliwych wyjasnien... Jezus prosi o opieke Jana, bo reszta rodziny nie uwierzyla Jezusowi. Jezus chcial, aby jego matka znalazla sie pod opieka wierzacego czlowieka i doskonale nadawal sie do tego najmlodszy z apostolow... Jakub brat Jezusa nawroci sie dopiero pozniej...

---
Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie

 
Bracia Jezusa
plost śro, 28 cze 2006, 09:44:37
Tak na bardzo szybko....

1.
"Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym.  Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice.  Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.
  Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania.  Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie».  Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?»  Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.
"

Mamy więc Jezusa, Maryję i Józefa jako najbliższą sobie rodzinę, oraz mamy "krewnych i znajomych". Bracia Pańscy mogą się znajdować już nawet wtedy wśród "krewnych i znajomych". Widać, że do 12 roku życia Pan Jezus nie miał braci rodzonych. Jeśli Maryja nie pozostała Dziewicą także po urodzeniu Jezusa, to jakim 'cudem' udaje Jej się przez 12 lat 'uniknąć' potomstwa? I skąd potem nagle pojawiają się "bracia Pańscy" (ponoć rodzeni), skoro Józef najprawdopodobniej umarł przed rozpoczęciem publicznej działalności przez Jezusa. Oprócz tego, jeżeli Jan był najmłodszy, jak sam pisze użytkownik maxurd, to ile lat mają "bracia Pańscy" i kiedy się urodzili? Czy któryś z nich jest może starszy od Jezusa? ;)


2.
"A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie»."

Spotkałem też mniej więcej takie tłumaczenie: "Cóż nam odtąd do siebie, Niewasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?".  Jezus pierwszy raz spotyka Maryję od momentu rozpoczęcia działalności. Zadaje więc Matce pytanie o ich wzajemne odniesienie się do siebie w tej nowej sytuacji. Jezus nie może STWIERDZAĆ, że Jego godzina jeszcze nie nadeszła, bo przecież właśnie rozpoczął publiczną działalność. Obydwa pytania są pytaniami retorycznymi. Dlatego to Maryja rozumie intencję Jezusa: On wskazuje i potwierdza Jej nowe powołanie. Odtąd ma nie być już tylko Jego Matką, ale matką wszystkich ludzi, wstawiającą się za nimi, i to właśnie rozumiejąc Maryja bardzo logicznie KONTYNUUJE (zaczęła nieświadoma swojej nowej roli, ale po słowach Jezusa robi to już zupełnmie świadomie) zaproszenie Jezusa do nowego powołania - "zróbcie wszystko cokolwiek wam powie.".  Maryja też zostaje w szczególny sposób włączona w misję doprowadzania do Boga ludzi wszystkich czasów.
Najpełniejsze potwierdzenie nowego powołania Niewiasty-Maryi ma miejsce oczywiście pod Krzyżem.


3.
„Czy nie mamy racji, wybierając sobie wierzącą żone, jak robią to inni apostołowie, bracia Pańscy i Kefas?”
To jest gradacja w godności... bo i apostołowie i Kefas są oczywiście :) aspostołami, ale barcia Pańscy cieszą się większym szacunkiem od pozostałych, a największym obdarzany jest Piotr.


4.
Tłumaczenie Juda - jako Judasz jest trochę zbyt sugerujące, że Iskariota należał do "braci Pańskich". Ale przypuśćmy, że nawet, to skoro był z Kariotu, to nie był z Nazaretu, a i o innym spisie ludności, np w Kariocie, nie słyszałem, więc tym bardziej nie mógłby być rodzonym bratem Jezusa....


5.
W "Kodzie Lonarda da Vinci" nie ma moim zdaniem nic zasługującego na jakąkolwiek aprobatę. Nie jest literaturą skłaniająca do dyskusji, bo opiera się na wymysłach i fałszach, a nie na rzeczowej analizie dokumentów czy dzieł sztuki. Dodatkowo czytający tą książkę ludzie nie znający za dobrze chrześcijaństwa (a takich jest przeważająca większość) mogą wyrobić sobie nieprawdziwy pogląd na nie. Ile z tych osób będzie w stanie podjąć jakąkolwiek sensowną dyskusję z poglądami autora?

 
Bracia Jezusa
maxurd śro, 28 cze 2006, 09:50:52
Widze, ze temat wielowatkowy bedzie. Proponuje zaczac dyskusje na orum na ten temat.

---
Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie

 
Uzupełnienie
heinrichboll śro, 28 cze 2006, 15:28:14

Najpierw małe uzupełnienie. Chodzi o zdanie (Gal 1,19), ktore brzmi w wersji greckiej:

eteron de twn apostolwn ouk eidon, ei mh iakwbon ton adelfon tou kuriou.

Co przetłumaczyłem jako:

„Innych apostołow nie widziałem; widziałem Jakuba, brata Pańskiego”

Zwrócono mi uwagę, że osobne, drugie orzeczenie w drugim zdaniu podrzednym ("widziałem") należy raczej do poprawnego (jasnego) tłumaczenia, niż do tekstu greckiego. Sam zwrot EI ME bez kontekstu tego zdania oznacza w NT najczęściej nasze "ale, lecz".

W zwiazku z czym bardziej prawidłowe byłoby tłumaczenie:

"Innych apostołów nie widziałem, ale (widziałem) Jakuba, brata Pańskiego"

Nie ma to wpływu na moje wnioski, warto jednak to odnotować.

 

---
heinrichboll@poczta.onet.pl

 
Bracia Jezusa
Maciek pon, 10 lip 2006, 10:53:08

Posiłeś o komentarz, więc krótko. Jedno pytanie: co z tego wynika? Jaki wpływ na moje zbawienie ma to, czy Jezus miał braci, czy nie? Jak zmienia się Credo w zależności od odpowiedzi na to pytanie?

No cóż... Nijak. Bez względu na to, czy Jakub Młodszy, brat Pański była Jezusa bratem, czy kuzynem, treść Credo pozostaje bez zmian. Rozważania na ten temat są więc pozbawione sensu. Przypominają się słowa Pawła do Tymoteusza: rodowodów i jałowych dyskusji unikaj, a strzeż tego, co ci przekazano.

 

---

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń