Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

"Matki Boskie" ojca Jana

Czytam właśnie przepiękne "Dialogi z Leukoteą", czyli medytacje pogańskie włoskiego pisarza Cesare Pavese – stara się on układać rozmowy postaci mitologicznych, takich jak Hermes czy nimfa Leukotea, przybliżając czytelnikowi pierwotne kategorie myślenia. Są to historie z czasów, kiedy człowiek nie bardzo odróżniał siebie samego od otaczających go zwierząt, pól, wzgórz i jezior, deszczu i chmur, a nawet snów i umarłych. Znalazłem w tej książce zdania, wypowiedziane przez ślepca-proroka Terezjasza z Teb: "(...) dzisiaj bogowie zmieniają wszystko w słowa, złudzenia, groźby. Bogowie jednak mogą jedynie sprawiać kłopoty, łączyć rzeczy ze sobą i znów je porzucać. Nie mogą ich dotknąć, nie mogą ich zmienić. Pojawili się zbyt późno”. Przytaczam ten fragment, bo czytam prasowe doniesienia o „zlocie Matek Boskich w Lednicy”, gdzie o. Jan Góra urządził „koncert ku czci Matki Boskiej” – taka jest oficjalna nazwa tej imprezy. Nie byłem tam, nie widziałem – mam natomiast przed sobą czarno na białym zaproszenie, gdzie właśnie podany jest ów oficjalny cel, ale cała rzecz zaczyna się zgoła inaczej:



„Drodzy Czciciele Najświętszej Maryi Panny!

W sobotę, 12 sierpnia br. w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei na górze Jamna odbędzie się spotkanie Matek Boskich czczonych w całej Polsce, zainspirowane fragmentami poematu "Beniowski" Juliusza Słowackiego.

Przybędą na nie:

Matka Boska Częstochowska - Królowa Polski,
Matka Boska Gidelska - Uzdrowienie Chorych,
Matka Boska Jaworzyńska - Królowa Tatr,
Matka Boska Ostrobramska,
Matka Boska Fatimska z zakopiańskich Krzeptówek,
Matka Boska Tuchowska,

a ugości Je wszystkie Pani Jamneńska,
Matka Niezawodnej Nadziei w zielonej sukience,
jako najmłodsza ze wszystkich wizerunków Bożej Rodzicielki w Polsce”

Dla kogoś jako tako obeznanego w etnografii i etnologii, warstwa mityczna („pogańska”) tego tekstu jest widoczna na pierwszy rzut oka. Przede wszystkim nie ma tu jednej Matki Boskiej – są rozmaite, możliwe do odróżnienia „matki boskie” (używam małej litery, gdy moje określenia dotyczą nie matki Jezusa, ale boginek ludowych, będących – jak podejrzewam - rzeczywistymi obiektami kultu). Ogłoszenie mówi wyraźnie w liczbie mnogiej o spotkaniu matek boskich. Zwrot „gospodyni spotkania” także apeluje do tego samego punktu widzenia. Po drugie – każda z nich uwolniła się z powodzeniem od swojego chrześcijańskiego aspektu „bycia obrazem czy rzeźbą” tej Jedynej i stała się samodzielną postacią. Nie mamy np. „Matki Boskiej z tuchowskiego obrazu” – mamy „Matkę Boską Tuchowską”. Nazwa nie służy tu do odróżnianie wizerunków, lecz służy (w takiej konstrukcji składniowej) do oddzielania odrębnych postaci, odrębnych przedmiotów kultu. Po trzecie, każda z naszych bohaterek faktycznie funkcjonuje w świadomości wierzących jako odrębna osoba. Najlepszym dowodem tego jest sytuacja, jaka sprowokowała o. Górę do zorganizowania „zlotu”. Był on świadkiem kłótni zwolenników „matki boskiej fatimskiej” i „matki boskiej częstochowskiej”. Obie strony uważały, że ich matka boska „jest lepsza”.

Bogowie i demony ludów rolniczych zamieszkiwały w miejscach geograficznie wyrazistych, innych niż otoczenie, jak bardzo wysokie drzewa, wzgórza, cenne źródła. Jasna Góra to oczywisty i najbardziej znany w Polsce przykład, ale rzecz dotyczy niemal każdej z powyżej wymienionych „matek boskich”. Najciekawszym przykładem jest Matka Boska Gidelska. Boginka, która zakradła się do tego obrazu, pochodzi bezpośrednio z ziemi, i to ziemi płodnej, przygotowywanej pod zasiew (jest to mała figurka, nie obraz). Jak głosi lokalna legenda, „W 1516 roku – jak głosi legenda – miejscowy rolnik Jan Czeczek wykopał w czasie orki kamienną figurkę Matki Bożej. Jakież było jego zdziwienie, kiedy w pewnej chwili woły w orce stanęły i nie chciały ruszyć dalej. Nie pomogły nawoływania ani bat, bo zwierzęta nie stały już, ale poklękły. Wieśniak próbował je podźwignąć, gdy jasność niezwykła uderzyła go od ziemi i wśród jej grud ujrzał mieszczącą się na dłoni, kamienną figurkę Najświętszej Panny”. Rzadko zdarza się tak silny związek jakiegoś z kultów chrześcijańskich ze spotykaną we wszystkich kulturach rolniczych świata Opiekunką Plonów, której prasłowiańskim wcieleniem była według „Mitologii Słowiańskiej” Gieysztora boginii Mokosz. W kulturze rosyjskiej kult tej boginii był tak silny, że jeszcze w XX wieku chłopi próbowali spowiadać się „wprost do ziemi”.

Można tu snuć dalsze analogie, takie jak zestawienie rosyjskiej nazwy „matka ziemia wilgotna” ze gidelskim zwyczajem maczania figury „matki boskiej” w winie, albo – na gruncie indoeuropejskim – wskazać na dwa imiona bliźniaczej boginii z Iranu: Aradwi-Aredwi (właśnie „wilgotna”) oraz Anahita („niepokalana”). Nie wdając się jednak w takie niepewne hipotezy, wskażmy na związek każdej z pozostałych „matek boskich” z jakimś wyrazistym punktem topograficznym: MB Jaworzyńska (polana wysoko w górach, miejsce widokowe), MB Tuchowska (wzgórze na rzeką, być może nawet dawniej święty gaj lipowy). Wyjatek stanowi MB Ostrobramska, gdzie poczatek kultu związany jest z wydarzeniami historycznymi, ale zarazem także z mityczną tendencją do uświecania tego, co wyżej usytuowane (po zniszczeniu Wilna w roku 1655, ocalała Ostra Brama wznosiła się samotnie nad ruinami). Nie omawiam tutaj „Matki Boskiej Fatimskiej z zakopiańskich Krzeptówek”, gdyż to kult dopiero co powstały i oderwany od lokalnego podłoża kulturowego. Dopiero przyglądajac się oryginałowi znajdujemy niezbędny element topograficzny, dawne mieszkanie boginii (dąb skalny).

Sam fakt, że każda z naszych boginek występuje osobno, a także zachowała swój mityczny „adres zameldowania” – o czymś mówi. O czym mówi? Czy o tym, że – jak to ujął poetycko Pavese – „bogowie pojawili się zbyt późno”? Czy przepastne tysiąclecia bez logiki, teo-logii i filozofii można wymazać z nas, poprzez „szerzenie wiary” albo „edukację”? Czy kiedykolwiek człowiek przestanie czuć potrzebę widzenia i dotykania bogów-drzew, bogów-kamieni, bogów-chmur?

Nadal, na początku XXI wieku, bardzo trudno na to odpowiedzieć. Być może coś się zmieni w przypadku "gospodyni" spotkania, Matki Boskiej Jamneńskiej - dopiero co namalowanej przez artystkę z Poznania. Ale czy zmieni się na stałe? Czy z biegiem czasu, z biegiem pokoleń także tego obrazu nie zacznie nawiedzać jakaś bezdomna wielkopolska boginii, której spalono dęby albo zakopano strumień?


Opcje Artykułu

"Matki Boskie" ojca Jana | 35 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
"Matki Boskie" ojca Jana
MarYOUsh pią, 18 sie 2006, 11:52:32
Aj już bez przesady, nikt nie czci w katolicyźmie obrazu tylko modli się do Matki Bożej. Ne trzeba demonizować tej kwestii.
 
"Matki Boskie" ojca Jana
GAIGER pią, 18 sie 2006, 11:59:40
Ręcę i nie tylko opadają, po prostu płakac się chce i przepraszać Boga za to bałwochwlastwo. Panie wybacz, bo nie wiedza co czynią ! To zdarzenie bardzo dobitnie oddaje kim (albo raczej czym) jest tak naprawdę "Matka Boska" w KK i Prawosławnym niestety również. Oczywiście wielu katolików broni tego kultu twierdząc że obrazy "uosabiają" tylko osobę, że nie sa przedmiotwm czci, a jedynie mają pomóc wiernym w identyfikowaniu się. Niestety ale powyższy przykłąd bardzo jasno i dobitnie pokazuje czym jest kult Maryjny - jawnym i noszącym liczne cechy pogaństwa bałwochwlastwem ! Bo nikt mi nie wmówi że to nie jest czczenie obrazów i figur ludzką ręką zrobionych, czyli ewidentnym złamaniem 2 przykazania (w wersji Biblijnej a nie katechizmu KK). To jest czczenie Stworzenia a nie Stwórcy, a naleciałości pogańskie sa tak widoczne że aż rażą w oczy. Ogólnie ilość Matek Boskich oraz przeróżne funkcje jakie rzekomo pełnią jednoznacznie wskazuje na kontynuację wielobóstwa i dawnych wierzen, w których każdy Bożek za coś tam był odpowiedzialny. Reasumujac pomysł o. Góry (miałem go za bardziej swiatłego człowieka) po prostu czysta, ludowa pogańska religijnośc przemieszania z chrześcijaństwm w pełnej krasie, wciąz nie moge pojąć jak to sie stało że kult Marii osiągnał aż tak wielkie znaczenie w KK , apostołowei wiedzieli co mówili przestrzegając przed fałszywymi naukami, ciekawy jestem co by na obecną sytuację powiedział ap. Paweł który nigdzie w swych listach nie wspomniał o jakiejkolwiek roli czy potrzebie czczenia (nie myslic z szacunkiem) matki Pana Jezusa. Przyznam że mnie to już nie denerwuje, ale ogromnie zasmuca, tym bardziej że obecny posoborowóy Kościół wcale od tych praktyk nie chce odejsć !

---
Umiemy już latać w powietrzu jak ptaki i pływać w wodzie jak ryby, ale nie znamy prostej sztuki życia razem jak bracia. autor: Martin Luther King

 
"Matki Boskie" ojca Jana
piotr. pią, 18 sie 2006, 13:16:22
Oczywiście ze teologia katolicka nie nakazuje czcic obrazu jako obrazu samego w sobie. Trzeba tylko chciec zrozumiec o co w tym wszystkim chodzi. Jesli ktos tego zrozumiec nie moze, to sorry, ale nie odpowiadamy za stan jego szarych komórek. Dziwi mnie powolywanie sie na malo kompetentne osoby. Ktos cos napisze, a potem jest: "a on jest katolikiem i tak powiedzial, wiec nie mow mi ze tak nie jest". Co za durnowate podejscie. Nikomu do glowy nie przyszlo, ze niektore osoby mogą być po prostu niekompetentne?!

---
Ajm ochydny katol, bo: Modle sie DO swietych CZCZĄC obrazy i figury, jem kaszanke WIERZĄC W Niepokalane Poczecie :]

 
"Matki Boskie" ojca Jana
namor pią, 18 sie 2006, 13:48:18
Myślę, ze autor tego zaproszenia na "spotkanie Matek Boskich" wie doskonale że była i jest tylko jedna Matka Boska, bo trudno przypuszczać, aby wierzył w ich wielość. Jest natomiast wiele obrazów, mających swoje nazwy i związanych z konkretnymi miejscami. Pewnie twórca tego zaproszenia chciał być dowcipny. Kiedyś grupa Pielgrzymów z Litwy, idacych do Jasnej Góry napisała na transparencie "Matka Boska Ostrobramska pozdrawia Matkę Boską Częstochowską" i Ci pielgrzymi naprawdę wiedzieli, ze wizerunek Matki Boskiej w Wilnie i wizerunek Matki Boskiej w Czestochowie odnosi się do mamy Jezusa, która była tylko jedna i ze chodizło im po prostu "o taką żartobliwą i sympatyczną formułę", jak to określił jeden z pielgrzymów. Oczywiście takie "dowcipne" sformułowania są przyczyną niezrozumienia u protestantów i powinno się ich raczej unikać, bo zaraz ktoś wyciągnie zbyt daleko idące wnioski.

---
Roman Zając

Mi ze maelim eca(h) beli daat lachen higgadeti welo awin niflaot mimmeni welo eda (Hi 42, 3)

 
"Matki Boskie" ojca Jana
Aranen pią, 18 sie 2006, 15:52:08
I znowu próba pojechania sobie po rzekomym pogańskim katolicyźmie. Dla mnie istnieje tylko jeden Bóg, Bóg ten (uoólniając) ma tez tylko jedną Matkę - Maryję z Nazaretu. I jakkolwiek byscie mi wmawiali, nie czcże jej obrazów, nie oddaję jej boskiej czci. A mnogość tytułów i funkcji, tak samo jak nie przeszkadza mi to, że ja noszę trzy imiona, jedno nazwisko i jestem jednocześnie synem, bratem, wnukiem, katolikiem, uczniem itd. Dla każdego kim innym, ale jednocześnie tą samą osobą.

---
Et si quis eis vult nocere, ignis exit de ore illorum et devorat inimicos eorum; et si quis voluerit eos laedere, sic oportet eum occidi.

 
o mitologii i filozofii
heinrichboll pią, 18 sie 2006, 17:24:45
Po czesci z mojej winy, po czesci z powodu komentarza Gaigera od razu wpadlismy w ostry konflikt prostestancko-katolicki, a to nie bylo moja intencja (przypominam, ze jestem calkowitym ateista). Po to zacytowalem na poczatku Pavesego, aby podkreslic wlasciwy temat mojego artykulu - o wiele glebszy konflikt myslenia mitycznego, instynktownego i - myslenia racjonalnego. Po "naszej" stronie lokuje sie kazda forma analitycznego i logicznego Z ZALOZENIA systematyzowania rzeczywistosci: rowniez kazda teo-logia (specjalnie wstawilem ten myslnik), tak samo protestanca, jak katolicka. I takze nauka, i takze filozofia. Nie zauwazyliscie, ze wymieniam jednym tchem "szerzenie wiary" i "edukacje"? Co zatem jest po przeciwnej stronie? Otoz to, co mamy w genach. Tysiace, tysiace lat "poganstwa" czyli myslenia mitycznego, symbolicznego, opartego na obrazach, snach, przeczuciach, emocjach. Nawet gdy ktos urodzil sie w miescie - tego rodzaju pierwotna wizja swiata nadal w nim jest i w dziecinstwie, kiedy uczy sie klasyfikowac rzeczy tego swiata, ma na niego ogromny wplyw. Jesli ksiadz lub nauczyciel (swiatopoglad naprawde jest tu drugorzedna sprawa) nie nauczy wtedy takiej osoby oddzielania przedmiotu analizy od wlasnych emocji, powracaja boginki i demony. Taka osoba predzej pojdzie do wrozki, niz do ksiedza lub psychoanalityka. I sporo osob chodzi - pytamy wtedy zdziwieni, jak to mozliwe? Dlatego nie watpie, ze o. Gora na samym spotkaniu uporzadkowal rzecz teologicznie, a nawet zgodze sie, ze samo zaporoszenie bylo zartem. Pamietajmy jednak, ze klotnia o lepsza matke boska byla prawdziwa. To, ze my siedzimy przy kompach i korzystamy z dobrodziejstw argumentacji, nie powinno nas ludzic co do stopnia ucywilizowania otaczajacego nas swiata.

---
"Myślę, że mylicie kolejność. Nie można mówić, że Jezus wyrasta ponad historię, bez wcześniejszej próby umieszczenia go w niej" (Geza Vermes)

 
"Matki Boskie" ojca Jana
Adeen sob, 19 sie 2006, 10:16:56
GAIGER : pomijając to całe objechanie kościoła katolickiego bez powodu, powinieneś wiedzieć, że czczenie bożków czy czegokolwiek innego ręką ludzką uczynione, jest wbrew nie tylko wbrew przykazaniu II z Bibli. Wyraziłeś sie tak, jakby dekalog z KKK zezwalał na czczenie figur/ obrazów. "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną" mówi jasno i wyraźnie...

---
Krzyż Święty niech mi przyświeca
Niech szatan nie będzie mi przewodnikiem

Idź precz szatanie, nie nakłaniaj mnie do złego
złe rzeczy czynisz, pij sam swoją

 
zlot, o. Jana Góra
rafal katolik nie, 20 sie 2006, 15:47:12
To że Dariusz Kot jest "mądrym poganinem" nie znaczy że może tutaj bruździć.
Ojciec Jan Góra może robić na co ma ochotę.

Ojciec Jan Góra może organizować zloty matek boskich kiedy tylko chce, gdzie chce i jak chce i nie ma w tym nic zdrożnego.
To taka piękna okazja do spotkania, wymiany refleksji i doświadczeń, itp. i nic wam do tego.
Sobą lepiej się zajmijcie.
 
"Matki Boskie" ojca Jana
Kamand nie, 20 sie 2006, 16:17:58
Pomysł Ojca Góry uważam za fatalny i faktycznie czytając o nim odczułem przykrość.To tak jakby ktoś robił sobie zabawę z czci do Matki Najświętrzej!Może chodzi o wywołane na nowo starej herezji,która w Bizancjum zniszczyła wiele wspaniałych obrazów Matki Bożej.Wjęcej !Zabijała bezlitośnie czcicieli tych Obrazów!Myślę, że najlepszej odpowiedzi na zagadnienie, czy należy czcić Jej obrazy, dała sama Matka Boża.Cud który uczyniła w podbitym przez Hiszpanów Meksyku w grudniu 1531r. tworząc w cudowny sposób na płaszczu, niedawno nawróconego indianina Juana Diego, swój cudowny wizerunek!Dopiero od tego cudu indianie zaczeli się masowo nawracać."Poznacie ich po owocach "powiedział Pan Jezus.Wystarczy popatrzeć na ściany Kaplicy Jasnogórskiej: te kule ludzi,którzy odzyskali władzę w nogach!Te wota pokrywające ściany!Spójrzmy w drugą stronę:jak wiele nieszczęść dla Kościoła przyniosła walka z czcią Obrazów!Ktoś powiedział:"Wracają stadr demony!".Oby tak nie było!Tak się złożyło,że prawie każdy naród chrześciański ma swój obraz Matki Bożej, z którego spływają nań Łaski!Jakże drogie są dla mnie zdjęcia mojej zmarłej Mamy.Wiem dobrze że to tylko Jej wizerunek,ale jak drogi dla mnie!Niech będzie pochwałony Jezus Chrystus!Niech będzie Błogosławiona Jego Przenajświętsza Matka!
 
"Matki Boskie" ojca Jana
kubiak wto, 22 sie 2006, 17:03:10
Ostatnio bodajże Glemp poświęcił obraz "Matki Boskiej Ursynowskiej Wytrwale Szukającej". Coraz głupsze nazwy wymyślają. Powracając zaś do tematu głównego to widziałem reportaż z tego zlotu Metek Boskich w TV i jakiś góral pokazując figurkę mającą imitować Marię Pannę stwierdził, że to akurat ta Matka Boska uratowała "Ojca Świętego" Jana Pawła II. To mnie po prostu dobiło. I niech któś jeszcze powie, że to jest jak najbardziej zgodne z Biblią.
To nie jest Chrześcijaństwo tylko synkretyzm i tak to nazywajmy.
A co najśmieszczniejsze - Bóg jest jeden, a patrzcie ile ma matek ;)
 
"Matki Boskie" ojca Jana
Bartek.D śro, 23 sie 2006, 22:02:46
A kadzili sobie?;)
 
"Matki Boskie" ojca Jana
heinrichboll czw, 24 sie 2006, 20:42:14
Skoro juz spor mariologiczny musi byc glownym tematem, wartoby faktycznie troche uspokoic nerwy, dlatego zaproponowalbym kilka porzadkujacych rozroznien. Przede wszystkim warto chyba jednak odrozniac konstrukcje katolickiego dogmatu, od jego recepcji (faktycznej postaci kultu maryjnego). I tutaj trzeba przyznac, ze dogmaty o Matce Boskiej sa skomplikowane i moga byc zle interpretowane, niekoniecznie ze wzgledu na obojetnosc ksiezy na poganstwo, ale po prostu dlatego, ze to wszystko jest strasznie trudne do zrozumienia. A wierni niekoniecznie lubia myslec :) Problem polega na tym, ze Maria moze byc (jako czlowiek) matka Jezusa jedynie na tyle, na ile jest on czlowiekiem, bo Bog nie ma matki - a zatem Matka Boza moze byc jedynie o tyle, o ile mozna zwiazac czlowieczenstwo Jezusa z jego Bostwem, przy czym trzeba jednoczesnie uwazac, zeby obu natur Jezusa ze soba nie mylic. O ile wiem, obecnie teologia maryjna opiera sie tutaj na kategorii "hipostazy" - Bog nie ma matki, ale ta jego hipostaza (postac? forma?), jaka jest Jezus, moze miec matke. Wszystko to w kazdym razie jest zbyt skomplikowane nawet jak na wielu ksiezy po wsiach i malych miasteczkach, nie mowiac juz o wiernych. Po co sie glowic, skoro tradycja ludowa podsuwa gotowe, od wiekow znane interpretacje, i to mocno ugruntowane w obrzedowosci dorocznej, zwyczajach magicznego wspierania wzrostu plonow, opieki nad przychowkiem ludzkim i zwierzecym, wreszcie - na mysleniu mitycznym? I teraz pytanie brzmi - na ile rozne przejawy "poganstwa" wskazane w naszej dyskusji sa typowe dla masowego katolicyzmu, a na ile nietypowe? I drugie pytanie brzmi - jakie jest w praktyce podejscie ksiezy do tematu, czy jest konsekwentne, czy tez raczej wola oni za gleboko nie wchodzic w teologie maryjna, bo przeciwnik ("oddolna" i "zanieczyszczona poganstwem" religijnosc maryjna) jest zbyt potezny? Tutaj chyba odpowiedzi moglyby jedynie dostarczyc odpowiednie badania socjologiczne, jakas "socjologia recepcji teologii". Jesli ktos zna takie badania, niech cos opowie, inaczej bedziecie rozmawiac coraz mniej ekumenicznie i - co gorsza, przynajmniej dla mnie - coraz mniej ciekawie.

---
"Myślę, że mylicie kolejność. Nie można mówić, że Jezus wyrasta ponad historię, bez wcześniejszej próby umieszczenia go w niej" (Geza Vermes)

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń