"Matki Boskie" ojca Jana

pią, 18 sie 2006, 00:36:29

Autor: Dariusz Kot

Czytam właśnie przepiękne "Dialogi z Leukoteą", czyli medytacje pogańskie włoskiego pisarza Cesare Pavese – stara się on układać rozmowy postaci mitologicznych, takich jak Hermes czy nimfa Leukotea, przybliżając czytelnikowi pierwotne kategorie myślenia. Są to historie z czasów, kiedy człowiek nie bardzo odróżniał siebie samego od otaczających go zwierząt, pól, wzgórz i jezior, deszczu i chmur, a nawet snów i umarłych. Znalazłem w tej książce zdania, wypowiedziane przez ślepca-proroka Terezjasza z Teb: "(...) dzisiaj bogowie zmieniają wszystko w słowa, złudzenia, groźby. Bogowie jednak mogą jedynie sprawiać kłopoty, łączyć rzeczy ze sobą i znów je porzucać. Nie mogą ich dotknąć, nie mogą ich zmienić. Pojawili się zbyt późno”. Przytaczam ten fragment, bo czytam prasowe doniesienia o „zlocie Matek Boskich w Lednicy”, gdzie o. Jan Góra urządził „koncert ku czci Matki Boskiej” – taka jest oficjalna nazwa tej imprezy. Nie byłem tam, nie widziałem – mam natomiast przed sobą czarno na białym zaproszenie, gdzie właśnie podany jest ów oficjalny cel, ale cała rzecz zaczyna się zgoła inaczej:



„Drodzy Czciciele Najświętszej Maryi Panny!

W sobotę, 12 sierpnia br. w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei na górze Jamna odbędzie się spotkanie Matek Boskich czczonych w całej Polsce, zainspirowane fragmentami poematu "Beniowski" Juliusza Słowackiego.

Przybędą na nie:

Matka Boska Częstochowska - Królowa Polski,
Matka Boska Gidelska - Uzdrowienie Chorych,
Matka Boska Jaworzyńska - Królowa Tatr,
Matka Boska Ostrobramska,
Matka Boska Fatimska z zakopiańskich Krzeptówek,
Matka Boska Tuchowska,

a ugości Je wszystkie Pani Jamneńska,
Matka Niezawodnej Nadziei w zielonej sukience,
jako najmłodsza ze wszystkich wizerunków Bożej Rodzicielki w Polsce”

Dla kogoś jako tako obeznanego w etnografii i etnologii, warstwa mityczna („pogańska”) tego tekstu jest widoczna na pierwszy rzut oka. Przede wszystkim nie ma tu jednej Matki Boskiej – są rozmaite, możliwe do odróżnienia „matki boskie” (używam małej litery, gdy moje określenia dotyczą nie matki Jezusa, ale boginek ludowych, będących – jak podejrzewam - rzeczywistymi obiektami kultu). Ogłoszenie mówi wyraźnie w liczbie mnogiej o spotkaniu matek boskich. Zwrot „gospodyni spotkania” także apeluje do tego samego punktu widzenia. Po drugie – każda z nich uwolniła się z powodzeniem od swojego chrześcijańskiego aspektu „bycia obrazem czy rzeźbą” tej Jedynej i stała się samodzielną postacią. Nie mamy np. „Matki Boskiej z tuchowskiego obrazu” – mamy „Matkę Boską Tuchowską”. Nazwa nie służy tu do odróżnianie wizerunków, lecz służy (w takiej konstrukcji składniowej) do oddzielania odrębnych postaci, odrębnych przedmiotów kultu. Po trzecie, każda z naszych bohaterek faktycznie funkcjonuje w świadomości wierzących jako odrębna osoba. Najlepszym dowodem tego jest sytuacja, jaka sprowokowała o. Górę do zorganizowania „zlotu”. Był on świadkiem kłótni zwolenników „matki boskiej fatimskiej” i „matki boskiej częstochowskiej”. Obie strony uważały, że ich matka boska „jest lepsza”.

Bogowie i demony ludów rolniczych zamieszkiwały w miejscach geograficznie wyrazistych, innych niż otoczenie, jak bardzo wysokie drzewa, wzgórza, cenne źródła. Jasna Góra to oczywisty i najbardziej znany w Polsce przykład, ale rzecz dotyczy niemal każdej z powyżej wymienionych „matek boskich”. Najciekawszym przykładem jest Matka Boska Gidelska. Boginka, która zakradła się do tego obrazu, pochodzi bezpośrednio z ziemi, i to ziemi płodnej, przygotowywanej pod zasiew (jest to mała figurka, nie obraz). Jak głosi lokalna legenda, „W 1516 roku – jak głosi legenda – miejscowy rolnik Jan Czeczek wykopał w czasie orki kamienną figurkę Matki Bożej. Jakież było jego zdziwienie, kiedy w pewnej chwili woły w orce stanęły i nie chciały ruszyć dalej. Nie pomogły nawoływania ani bat, bo zwierzęta nie stały już, ale poklękły. Wieśniak próbował je podźwignąć, gdy jasność niezwykła uderzyła go od ziemi i wśród jej grud ujrzał mieszczącą się na dłoni, kamienną figurkę Najświętszej Panny”. Rzadko zdarza się tak silny związek jakiegoś z kultów chrześcijańskich ze spotykaną we wszystkich kulturach rolniczych świata Opiekunką Plonów, której prasłowiańskim wcieleniem była według „Mitologii Słowiańskiej” Gieysztora boginii Mokosz. W kulturze rosyjskiej kult tej boginii był tak silny, że jeszcze w XX wieku chłopi próbowali spowiadać się „wprost do ziemi”.

Można tu snuć dalsze analogie, takie jak zestawienie rosyjskiej nazwy „matka ziemia wilgotna” ze gidelskim zwyczajem maczania figury „matki boskiej” w winie, albo – na gruncie indoeuropejskim – wskazać na dwa imiona bliźniaczej boginii z Iranu: Aradwi-Aredwi (właśnie „wilgotna”) oraz Anahita („niepokalana”). Nie wdając się jednak w takie niepewne hipotezy, wskażmy na związek każdej z pozostałych „matek boskich” z jakimś wyrazistym punktem topograficznym: MB Jaworzyńska (polana wysoko w górach, miejsce widokowe), MB Tuchowska (wzgórze na rzeką, być może nawet dawniej święty gaj lipowy). Wyjatek stanowi MB Ostrobramska, gdzie poczatek kultu związany jest z wydarzeniami historycznymi, ale zarazem także z mityczną tendencją do uświecania tego, co wyżej usytuowane (po zniszczeniu Wilna w roku 1655, ocalała Ostra Brama wznosiła się samotnie nad ruinami). Nie omawiam tutaj „Matki Boskiej Fatimskiej z zakopiańskich Krzeptówek”, gdyż to kult dopiero co powstały i oderwany od lokalnego podłoża kulturowego. Dopiero przyglądajac się oryginałowi znajdujemy niezbędny element topograficzny, dawne mieszkanie boginii (dąb skalny).

Sam fakt, że każda z naszych boginek występuje osobno, a także zachowała swój mityczny „adres zameldowania” – o czymś mówi. O czym mówi? Czy o tym, że – jak to ujął poetycko Pavese – „bogowie pojawili się zbyt późno”? Czy przepastne tysiąclecia bez logiki, teo-logii i filozofii można wymazać z nas, poprzez „szerzenie wiary” albo „edukację”? Czy kiedykolwiek człowiek przestanie czuć potrzebę widzenia i dotykania bogów-drzew, bogów-kamieni, bogów-chmur?

Nadal, na początku XXI wieku, bardzo trudno na to odpowiedzieć. Być może coś się zmieni w przypadku "gospodyni" spotkania, Matki Boskiej Jamneńskiej - dopiero co namalowanej przez artystkę z Poznania. Ale czy zmieni się na stałe? Czy z biegiem czasu, z biegiem pokoleń także tego obrazu nie zacznie nawiedzać jakaś bezdomna wielkopolska boginii, której spalono dęby albo zakopano strumień?

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20060818003629666