Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

I Bóg jest beze mnie mały

- Wszystko istnieje we wzajemnych relacjach. Szałas, w którym pali się watra i w którym będziemy sprawować Eucharystię, istnieje w relacji do człowieka, który go postawił, do nas, którzy przez chwilę będziemy w nim mieszkać. Ale my też egzystujemy w jakiejś relacji do niego. Potężne góry, pokryte w tej chwili sniegiem i lodem, są w relacji do nas, a my - małe, ludzkie Trolle - do nich. Rozwija dzisiaj tę myśl filozofia relacjonalna.

- Ale, Panie, teologia mi mówi, że tylko Ty jesteś bytem nieracjonalnym, bo jesteś bytem absolutnym i dlatego do nikogo się nie odnosisz, nikogo nie potrzebujesz. Czy rzeczywiście? To bardzo smutne i w końcu takie nieludzkie do nikogo się nie odnosić i nikogo nie potrzebować! Dlatego wydaje mi się, że nie tylko ja potrzebuję Ciebie, ale także Ty potrzebujesz mnie. Co byś zrobił beze mnie? "Co zrobisz, gdy ja umrę, Panie? Co będzie z Tobą?" - pyta Rilke w "Księdze godzin". Co byś więc zrobił beze mnie? Zrobiłbyś chyba wszystko, ale istnieć, żyć beze mnie?

"Człowiek z Tyru poszedł raz nad morze
rozmyślając, bo był Grekiem, nad tym, że Bóg jest jeden
i zupełnie sam, i coraz bardziej sam będzie..."

Było Ci z pewnością bardzo smutnie i samotnie, że po tylu wiekach, których nie można nawet mierzyć latami świetlnymi, stworzyłeś człowieka, stworzyłeś mnie. Właśnie - mnie! Pamiętasz o mnie, a Twoja pamięć daje mi istnienie. Gdybyś przestał o mnie pamiętać, przestałbym istnieć, przestałbym żyć. A pamiętasz o mnie, bo mnie potrzebujesz, chociażby dlatego, żeby kogoś kochać, komuś przebaczać, kimś się opiekować. "Angelus Silesius" czyli Jan Scheffler pisał: "Nic wyższego nade mnie: jestem najwyższą rzeczą, ponieważ i Bóg jest beze mnie mały". Może beze mnie nie jesteś mały, ale mnie potrzebujesz. Potrzebujesz i kochasz, chociaż tej miłości nie rozumiem. Bo jak rozumieć miłość, która boli? Kochasz mnie, więc na swój Boski sposób. Kochasz i potrzebujesz, by kochać. Potrzebujesz, gdyż ciągle jestem dla Ciebie Szymonem z Cyreny. A może jestem dla Ciebie krzyżem? Tak, jestem dla Ciebie krzyżem. Jesteś we mnie ukrzyżowany i jeżeli jest prawdą to, co teologia mówi o "cierpieniu Boga", to być może właśnie w ten sposób: jestem dla Ciebie krzyżem i we mnie cierpisz. Może w ten sposób jestem "dowodem Twego istnienia", jak chce R. Brandstaetter:

"Przez zamknięte drzwi wszedł Chrystus
I położywszy dłoń na mojej głowie rzekł:
"To ty jesteś dowodem mojego istnienia,
Tomaszu, gdyż jesteś moją otwartą raną,
Miejscem cierni, gwoździ i włóczni"".

- Potrzebujesz mnie, Panie. To nie tylko Ty jesteś dla mnie komunią, ale ja jestem komunią dla Ciebie. Kochając mnie miłością niezrozumiałą jesteś szalony w swojej miłości, bo jesteś trochę jakby synem marnotrawnym, który Bóstwo, będące wspólną własnością Ojca i Syna rozdajesz ludziom. Rozdajesz jak chleb, który kiedyś rozmnożyłeś, by go dać głodnym. Twoje przypowieści o uczcie mówią przede wszystkim o rozdawaniu Bóstwa, daru nad darami (por. Łk 14, 12 - 24). Przypowieść na uczcie królewskiej, na której jeden z uczestników nie miał stroju weselnego (Mt 22, 1 - 14) i dlatego został ukarany, możne rozumieć w tym znaczeniu, że tam, gdzie rozdajesz Bóstwo, trzeba przyjść ubranym w "strój weselny", którym jest głód Bóstwa, otwierający wnętrze człowieka jak skrzydła bramy. Człowiek, który nie odczuwa tego głodu, który się nie otwiera, nie powinien iść na ucztę, na której spełnie się to, co już w formie bardziej teologicznej zapisał jako życzenie apostoł Piotr: "Abyście się stali uczestnikami Boskiej natury" (2 P 1, 4). Właśnie potrzebujesz mnie, Panie, by się ze mną podzielić swoim Bóstwem i by mnie uczynić "uczestnikiem Boskiej natury".

- Wczoraj, Panie, wracałem wieczorem do domu. Padał deszcz ze śniegiem. Było chłodno i mokro. Uliczne latarie rzucały słabe, zmieszane z mgłą, światło. Na ławce prze skwerze siedział bezdomny żebrak. Był w podartym płaszczu i wytartej skórzanej czapce. Jadł chleb i popijał herbatą ze słoika po ogórkach. Przechodząc obok niego najpierw zdałem sobie sprawę, że nie wiem i nigdy się nie dowiem, co w tej chwili myśli, co przeżywa. Potem pomyślałem, że nie tylko on potrzebuje Ciebie, Boże, ale Ty także potrzebujesz jego. Stworzyłeś go, pokochałeś i dzielisz się z nim swoją Boską naturą. I zapytałem w końcu, kto ku kogo bardziej potrzebuje. Czy on Ciebie, czy Ty jego? Kto tu jest bardziej żebrakiem? Może Ty, Panie, jesteś Wiecznym Żebrakiem czekającym nieustannie na kwałek naszego serca?

Roman E. Rogowski - "Jak Jakub z Aniołem"



Opcje Artykułu

I Bóg jest beze mnie mały | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń