Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Relatywizm etyczny

Relatywizm to pogląd, że nie istnieje wyróżniony kodeks norm moralnych. Jego zwolennicy twierdzą, że nawet bardzo różniące się między sobą moralności są jednakowo słuszne. Czy rzeczywiście relatywizm jest prostym wnioskiem wynikającym z obserwacji otaczającej nas rzeczywistości? Warto odpowiedzieć sobie na to pytanie, tym bardziej, ze kultura, w której żyjemy skłania do bezrefleksyjnego akceptowania tej doktryny.

Nad statusem ontycznym norm moralnych głowili sie już staryżytni filozofowie. Słynne zdanie Protagorasa:" Człowiek jest miarą wszechrzeczy" oznacza, że każdy jest sam dla siebie najwyższym autorytetem, także moralnym. Subiektywizm Protagorasa wynikał z jego przekonania o nieistnieniu prawdy. Jej totalny brak dotyczył także etyki.

Warto dodać na marginesie, że reprezentowane przez tego myśliciela spojrzenie na naturę moralności jest nie do pogodzenia z chrześcijańską koncepcją rzeczywistości, zgodnie z którą to Bóg a nie człowiek jest źródłem prawa moralnego.

Dziś już mało kto podpisałby się pod stwierdzeniem, ze prawda jest tożsama z indywidualnym mniemaniem. Bardziej współczesne próby podważenia obiektywnego charakteru moralności zyskały na subtelności. Jedną z nich była teoria etyczna zwana emotywizmem. Jej apologeci twierdzili, że formułowane przez etykę normatywną zakazy i nakazy nie są niczym innym jak tylko wyrazem naszych uczuć. Innymi słowy zdanie: "Zabójstwo jest złem" posiada dokładnie taką samą treść, co zdanie: "Zabójstwo wywołuje we mnie przykre odczucia".

Upatrywanie istoty moralności w tym, co jej tylko towarzyszy (uczucia) jest oczywistym nieporozumieniem. Gdyby zło polegało na doświadczaniu negatywnych emocji, to za niemoralną należałoby uznać wizytę u dentysty.

Nie trzeba jednakże być emotywistą ani podzielać poglądów Protagorasa, aby zaakceptować tezę relatywizmu. Często samo obserwowanie zwyczajów panujących w obcych kulturach rodzi przekonanie, że to, co jest dobre dla jednego człowieka, wcale nie musi być dobre dla drugiego.

Konsekwencją przyjęcia takiej postawy jest zasada niewtrącania się w sprawy innych. Z tego punktu widzenia np. misje to przejaw agresywnego imperializmu kulturowego. To samo można by powiedzieć o działalności Amnesty International. Zdaniem relatywistów nie należy zmieniać reguł sterujących zachowaniem przedstawicieli obcej kultury, gdyż mogą one pełnić w danej społeczności ważne funkcje: integracyjne, służące przetrwaniu, etc.

Nie da się zaprzeczyć, że na przykład zabójstwa honorowe służą jakimś celom. Cele można jednakże realizować na różne sposoby, stąd argument o funkcjonalności okrutnych zwyczajów odpada.

Na jego miejsce pojawia się natychmiast następny: Skąd wiemy, że ludzie kierujący się odmiennymi dyrektywami postępowania są od nas bardziej nieszczęśliwi? Być może obwiązująca u nich obyczajowość jest dla nich źródłem porównywalnego z naszym zadowolenia. Tego rzeczywiście nie wiadomo. Możliwe, że kobiety, z których zrobiono przymusowo analfabetki doznają z tego powodu większej ekstazy niż niejedna zakonnica przeżywająca mistyczny kontakt z Bogiem.

Pojawia się w zwiazku z tym pytanie: Co zrobić z tą niewiadomą? Być może najlepszym rozwiazaniem jest umożliwienie każdemu człowiekowi dokonania wyboru. Każdy będzie mógł wtedy zdecydować, czy chce pozostać wierny tradycji, czy może woli żyć według nowych standardów. Relatywista nie powinien godzić się na taką propozycję, gdyż oznacza ona de facto promowanie pluralizmu światopoglądowego, a jest to wartość europejska. Propagowanie obcych wartości jest wszak sprzeczne z tezą relatywizmu.

Najważniejsze jednak, aby uświadomić sobie, że różnorodność zachowań i poglądów nie implikuje jeszcze relatywizmu etycznego. W grupie stu osób każdy może mieć inne zdanie na temat tego, jak powinno się zbudować na przykład porządny most, co nie oznacza, że wszyscy mają rację. Podobnie jest w przypadku poglądów na moralność, gdyż obowiązujące normy mogą posiadać dowolnie absurdalne uzasadnienia.

Jak można być relatywistą i jednocześnie zaszczepiać ludziom na przykład ideę tolerancyjnego współbytowania? Głoszenie tego postulatu oznaczałoby sprzeczność między poglądami a postępowaniem. Akceptując relatywizm należałoby się powstrzymać od głoszenia tezy, że każdy człowiek jest naszym bliźnim, co wiązałoby się automatycznie z przyjęciem na siebie odpowiedzialności za szerzenie się rasizmu i terroryzmu.

W dobie postmodernizmu naukę uważa się za ostatnią wielką narrację. Człowiek ponowoczesny przestaje wierzyć w istnienie obiektywnych zasad moralnych. Popełnilibyśmy jednak błąd, gdybyśmy uznali, że na ten temat wszystko zostało już powiedziane, bo krytyka absultuzmu nie jest jednoczesnym dowodem prawdziwości relatywizmu.



Opcje Artykułu

Relatywizm etyczny | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń