Czy mam jeszcze szansę na założenie nowej rodziny?

pon, 16 paź 2006, 23:57:16

Autor: Gość serwisu

Mam 25 lat i uważam się za osobę dojrzałą do życia małżeńskiego. Rok temu wyszłam za mąż z prawdziwej miłości. Mój mąż ma 31 lat i dość długo był kawalerem. Wcześniej nie zamieszkaliśmy na próbę, bo jestem wierzącą i praktykującą katoliczką i chciałam zamieszkać z nim dopiero po ślubie, na co mąż nie sprzeciwiał się, pomysł nawet mu się podobał. Teraz chyba wiem dlaczego.

Pomimo, że znaliśmy się 2 lata nie dostrzegłam, że mój wtedy jeszcze chłopak jest pracoholikiem. Bardzo szybko się o tym przekonałam żyjąc z nim. Przyznał się, że kocha pracę. Pracuje jako sprzedawca w renomowanej firmie. Czas jaki poświęca pracy to 71,5 godz. tygodniowo. Nie odróżnia soboty i niedzieli od poniedziałku. Często zostaje jeszcze po godzinach, albo wykonuje innych robotę co nie jest w jego zakresie pracy. Ciągle goni za pieniądzem. Przyjął motto: "dzień bez pracy to dzień stracony".

Nie dziwię mu się, kiedy wraca do domu i jest potwornie zmęczony. Zdarza się, że zasypia czasem w ubraniach na fotelu. Myśl o urlopie go irytacje. Szuka wówczas innych zajęć, jedzie do ojca na wieś i tam razem pracują albo w domu albo najęci przez obcych. Aby tego było mało kupił działkę i zamierza stawiać dom własnymi rękoma z pomocą ojca.

Zapomniał całkowicie o mnie. Nie chce ze mną sypiać, przytulać, nawet pocałunek sprawia mu ogromną trudność, nie mówi też, że mnie kocha. Oznajmił, że o dzieciach mogę zapomnieć dopóki nie zbuduje domu. Nieraz kiedy byłam chora i potrzebowałam opieki i współczucia z jego strony, twierdził, że niepotrzebnie myślę o bólu. Kazał przestać płakać bo jak twierdził, musi być wyspany, bo jutro idzie do pracy, a ja płacząc przeszkadzam mu. Kiedy prosiłam go o okulary, bo źle widzę, powiedział, że nie ma pieniędzy, a następnego dnia kupił spawarkę, która jest droższa od okularów.

Mogłabym przytaczać jeszcze wiele podobnych przykładów, które potwierdzają całkowity brak uczuć męża. Coraz częściej kłamie, nie dotrzymuje obietnic, nigdy nie pamięta o ważnych datach: imieniny, urodziny czy rocznica ślubu. Traktuje mnie jako przeszkodę na drodze dążeń do swoich celów. Nie liczy się z moim zdaniem, nawet nie chce ze mną rozmawiać. Jestem powietrzem. Spytałam raz czego oczekuje ode mnie jako od żony, odparł, że świętego spokoju.

Często się kłócimy. Groziłam mu, że jeśli się nie zmieni, odejdę od niego. Odparł, że nie będzie stawał mi na przeszkodzie. Wiem, że jest chory na pracoholizm. Przyczyną choroby w głównej mierze jest rodzinny dom, wychowanie, stawianie dziecku wysoko poprzeczek. Czytałam, że uzależniona osoba od pracy ma małe szanse, że sobie poradzi sama. Pomóc mu może udział w jakiejś specjalnej terapii, ale on nie chce nawet o tym słyszeć, poza tym przecież nie ma na to czasu. Twierdzi, że jest zdrowy. Ciągle powtarza, że żyję w bajce i najwyższa pora żebym się obudziła. Pomimo wszystko nadal go kocham i modlę się do Boga, żeby uleczył nasze małżeństwo, czuję się jednak już bezsilna i mam coraz częściej myśli, by odejść od męża, dopóki nie mamy dzieci. Pragnę najbardziej na świecie miłości odwzajemnionej, pragnę założyć rodzinę, mieć kochanego męża, dzieci i sama być kochaną.

Droga redakcjo, zwracam się z prośbą o odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Czy kiedy odejdę od męża, będę mogła ubiegać się o unieważnienie naszego małżeństwa? Czy powody jakie podałam, mają ku temu podstawy?


Opisane powyżej okoliczności, niewątpliwie znajdują w sobie potwierdzenie przesłanki nieważności małżeństwa. Mimo, że mężczyzna zapewnia byt materialny rodzinie, to z jego zachowania wynika niedojrzałość postępowania. Zawarcie małżeństwa zobowiązuje prócz zabezpieczenia sfery materialnej również do wsparcia intelektualnego, duchowego, emocjonalnego.

„Dojrzała relacja nie ogranicza się do przeżyć emocjonalnych ani nie zamyka się w granicach naszych stanów świadomości. Wyraża się nie tylko we wspólnym przeżywaniu czegoś, lecz również we wspólnym, pozytywnym działaniu na rzecz jakiejś osoby czy jakiejś sprawy. W przypadku małżonków objawia się to poprzez obopólną troskę o dom i rodzinę, poprzez solidarnie podejmowany trud wychowywania dzieci, poprzez wspólne rozwiązywanie pojawiających się trudności. Wyraża się też poprzez obdarzanie się gestami czułości i innymi znakami pamięci oraz bliskości” (ks. Marek Dziewięcki, Dojrzałość społeczna).

Mgr lic prawa kanonicznego Małgorzata Baran


Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20061012162816253