Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Racjonalność wiary chrześcijańskiej - czyli John Henry Newman

Jeśli przeanalizować współczesny dyskurs filozoficzny, to niestety często i trwale, pojęcie rozumności oraz związane z nim kategorie pochodne: logiczność, konsekwencja, sensowność czy naukowość, kojarzone są stereotypowo, jako niezbyt „przyjazne” dla innego zbioru semantycznego związanego z ideą religijności czy pobożności. Nazwanie kogoś osobą bogobojną, może dzisiaj zostać potraktowane jako zniesławienie a nawet jako obrazę dla „intelektualisty” – jest to jednak reakcja, przynajmniej nieuzasadniona, bowiem co więksi myśliciele chrześcijańscy, zawsze traktowali swoją religijność w sposób jak najbardziej racjonalny.



Świetnym przykładem dla powyższego twierdzenia, jest osoba Johna Henrey’ego Newmana, myśliciela, duchownego oraz znakomitego przedstawiciela tzw. ruchu oksfordzkiego[1], który nie tylko dawał świadectwo pobożności racjonalnej, ale też ufundował niestereotypową oraz wyjątkowo przenikliwą filozofię wiary. Ta fascynująca postać, odcisnęła tudzież silne piętno na pokoleniu współczesnym, do którego zaliczyć można i moją nieskromną osobę; dlatego też zastanawiając się nad problemem relacji „wiara – rozum”, będę w szczególności bazował na koncepcjach newmanowskich, wypełniając je równocześnie współczesną bazą pojęciową oraz bardziej elastyczną formułą przekazu[2].

Urodzony w Londynie, po ukończeniu studiów na Oksfordzie, pozostał w tym środowisku, ale już jako anglikański kaznodzieja, pozostając jednocześnie bardzo aktywnym w sferze społecznej i intelektualnej życia akademickiego. Wpływ Newmana na środowisko oksfordzkie było ogromne, a jego głos stanowił ważny punkt odniesienia dla wielu ówczesnych dyskusji. W 1845 roku, po trzech latach spędzonych w odosobnieniu, przechodzi na katolicyzm. Dalszą część swego życia poświęca pisaniu i działalności obywatelskiej. Jego oryginalna i ciekawa umysłowość nadaje temu myślicielowi specyficzną kolorystykę jego postaci.

Jeśli chodzi o filozofię, to Newman nigdy nie uprawiał jej w sposób systematyczny, instytucjonalny, jednak właśnie taka formuła stanowić może pewną przewagę w stosunku do „metodyków”, bowiem w newmanowskiej logice, takie dychotomie pojęciowe jak: obiektywny – subiektywny, indywidualny – społeczny, transcendentny – immanentny, przestają być kategoriami wrogimi[3]. Sztuczne podziały semantyczne tylko rozwarstwiają przedmioty doświadczenia, zubażają je, odzierają rzeczy z ich indywidualnej różnorodności.

Jednak zasadniczym problemem nurtującym tego oksfordzkiego myśliciela była kwestia obszaru racjonalności oraz próba rozszerzenia go poza zasięg czystego intelektu. Szczególnie zależało mu na wykazaniu, iż podział wiara/rozum nie pokrywa się z podziałem wierzący/niewierzący[4], w ten sposób jakby wiara była domeną religii a rozum stanowił priorytetową cechę agnostyka. Newman definiuje wiarę i rozum jako wspólne i naturalne wszystkim przyzwyczajenia umysłu (habits of mind), które idą w poprzek podziału wierzący/niewierzący. Oznacza to, że wiara i rozum są pewnymi naturalnymi kategoriami mentalnymi, zarówno u człowieka „wierzącego” jak i „niewierzącego”, różnica polega tylko w odpowiedzi na pytanie: w co wierzyć lub raczej komu wierzyć. Sam akt wiary jest w obu przypadkach, co najmniej podobny. Newman przyswaja i specyficznie rozbudowuje tezy Hume’a dotyczące epistemologicznej roli automatyzmów, według to, których nasze przeświadczenia o konieczności związków przyczynowych nie opieramy ani na apriorycznej logice, ani na aposteriorycznej obserwacji zmysłowej – istnienie związków przyczynowych przyjmujemy na wiarę. Jednak z tego miejsca oksfordzki myśliciel i duchowny idzie jeszcze dalej, zarzucając Hume’owi niekonsekwencję: jeśli pewne sposoby uzasadniania i legitymizacji twierdzeń (chociażby o determinizmie fizykalistycznym) przyjmujemy w życiu codziennym, to dlaczego mamy uważać je za nierozsądne w sferze religijnej?!

Klasyczni myśliciele i teolodzy częstokroć zadawali sobie pytanie: czy można w sposób uprawniony z racjonalnego punktu widzenia mówić o pewności w sprawach wiary? Zwolennicy racjonalności aktu wiary, korzystając ze spuścizny post-kartezjańskiej twierdzili, iż natura uznania prawd religijnych jest czymś istotnie odmiennym niż uznanie oczywistości twierdzeń matematycznych, dlatego ważną rolę w tego rodzaju przeświadczeniu odgrywa akt woli. Chociaż tezy teologiczne nie posiadają cechy takiej oczywistości jak, np. powszechnie uznawane zasady geometrii, to również i tutaj możemy mówić o pewności, która rodzi się w wyniku relacji „fakt – podmiot poznający”. Newman twierdzi, że to właśnie od moralnej dyspozycji podmiotu poznającego, będzie zależało, w jaki sposób poznana prawda zostanie przyjęta: czy tylko w kategorii formuły językowej czy też jako pewnej rzeczywistości. Sam proces poznania, zawiera w sobie swoistą predyspozycje moralną, fakt można odrzucić, nie ze względu na brak kompatybilności z innymi faktami, ale chociażby na skutek wystąpienia zjawiska dysonansu poznawczego[5]. Sam odbiór informacji bez pewnego „chcenia” i zamysłu, co zrobić z tą informacją dalej, to jeszcze nie wiedza, tylko jałowa percepcja umysłowa. Poznanie w głębokim, epistemologicznym znaczeniu tego słowa, ściśle związane jest z aktem wolitywnym, czyli moralnym, przeciwstawiającym się chociażby naturalnemu oraz psychologicznemu procesowi niwelowania dysonansu poznawczego, wytworzonego przez ewolucję. Można stwierdzić więc, że episteme, to kategoria kompletnie anty-biologiczna, w przeciwieństwie do doxa, która generuje się deterministycznie, w ładzie z prawami przyrody.

Lider ruchu oksfordzkiego pokazuje, że poznanie pojęciowe (jakkolwiek by było jasne i wyraźne) stanowi pod względem jakościowym inną kategorię niż samo uznanie rzeczywistości, która się za tymi pojęciami kryje. Broniąc wiary przed zepchnięciem ją w sferę sentymentów, twierdzi, iż jest ona jak najbardziej aktem racjonalnym, mogącym podlegać analizie i rewizji, a chociaż jak każda inna władza umysłu, nie jest wolna od skażenia i błędu, może zostać wzmocniona pewnymi regułami[6]. Ufność jako fundament wiary, podobnie jak zamysł jest aktem intelektualnym, ale ma źródło etyczne, toteż droga wiary nie jest tożsama z drogą poznania naukowego. Wiara – może działać na podstawie niepełnej wiedzy, a mimo to stanowić praktyczną i uzasadnioną zasadę działania, osądzającą i decydującą, zaliczającą się jednocześnie do kardynalnych zasad prakseologii[7]. Chociaż „pakiet wiedzy”, jakim posługuje się wiara jest, w kolokwialnym znaczeniu tego słowa, niepełny, to zadośćuczynienia dokonuje tutaj zasada prawdopodobieństwa, która stanowi fundamentalną regułę racjonalnego podejmowania wyboru. Zarówno ona, jak i stan pewności, to nie dwa odrębne dukty, lecz wzajemnie przenikające się aspekty naszej egzystencji. Nie jest tak, że człowiek raz kieruje się wiarą, i wówczas osiąga wiedzę prawdopodobną, a następnie używa rozumu, i wtedy dociera do pewności. Pewność, posiada konotacje moralne i może wyrastać z tego, co prawdopodobne.

Według Kartezjusza, nic tak nie daje pewności jak jasne i wyraźne idee w umyśle – każde inne poznanie może być, jeśli nie z gruntu fałszywe, to, co najwyżej probabilistyczne; pochodną tego założenia jest, więc sceptycyzm metodologiczny. Dla siedemnastowiecznego racjonalisty, zasada prawdopodobieństwa używana jako narzędzie w zdobywaniu episteme powinna zostać odrzucona – akceptowalne są tylko, tzw. pure data[8], co ma konotacje empirycystyczne oraz idee, które spełniają wymagania kryterium oczywistości. Taka supozycja, moim zdaniem, cechuje się sporą dawką naiwności epistemologicznej, nie tylko ze względu na brak dojrzałego spojrzenia na fundamentalne procesy kognitywne, które niestety w większości opierają się zawodnej zasadzie indukcji, ale też za przyczyną tego, iż formuła wiary z reguły otwiera podmiot poznający na świat niż go zamyka, raczej legitymizuje zaufanie do swoich władz poznawczych niż je anektuje; dynamizuje doxa do permutacji na episteme, oczywiście za pomocą ustalonych reguł.

Broniąc możliwości dojścia do pewności na gruncie wiary, Newman poszerza jej zakres na całą sferę działalności ludzkiej, tzn. stwierdza, iż nastawienie człowieka w codziennym życiu nie jest z reguły racjonalistyczne (w rozumieniu kartezjańskim), rzadko znajdujemy się w sytuacji matematyka wobec jasnych dowodów. Rzeczywistość weryfikuje na nas najczęściej postawę człowieka wewnętrznie przekonanego[9]. Na co dzień, bardzo rzadko mamy do czynienia z oczywistością, tym trudniej wymagać jej w obszarze przekraczającym naszą zdolność pojmowania.

Zarówno we wczesnym racjonalizmie, jak i empiryzmie, rozum postrzegany był, nie jako jednostkowa (nominalistyczna) cecha, ale jako Rozum w ogóle, wspólny oraz ten sam dla całego gatunku ludzkiego, powszechnik będący logiczną konstrukcją wyabstrahowaną z konkretnej osobowości. Taka koncepcja, znalazła konstruktywną krytykę na gruncie newmanowskiej filozofii człowieka, która akcentowała fakt, iż myślenie (w szerszym tego słowa znaczeniu) ściśle powiązane jest z całą osobowością oraz poszczególnymi parametrami fizycznymi; nie może być analizowane jako czysty proces logiczny, w którym intelekt perfekcyjnie przechodzi od wiązki przesłanek do wniosku (zresztą sam „pakiet” przesłanek może składać się z pierwiastków „nieracjonalnych”) – nie można procesu intelektualnego oddzielić od sfery emocjonalnej lub od wyobraźni, bowiem człowiek jest istotą „krwistą” i stanowi pewną konstruktywną całość, w której odczucia, wrażenia czy podświadomość odgrywają ważną rolę w „żywym” procesie konkretnego rozumowania. Abstrakcję stanowi twierdzenie, że intelekt wyizolowuje siebie, tak, iż emocjonalność ulega swoistemu zawieszeniu. Wybór pewnych prawd na rzecz innych nie jest tylko logiczną konsekwencją, lecz przede wszystkim żywą ekspresją całego człowieka, na którą składają się dążenia, ideały czy wspomnienia przeszłe, nie zawsze w pełni uświadomione. Często, myśl wyrasta „z całego” człowieka do tego stopnia, że pojawia się ścisła korelacja z jego postawą moralną - rozumowanie staje się parametrem etycznym, przewartościowującym.

Warto tutaj przytoczyć fragment jednego z Kazań Uniwersyteckich, gdzie możemy przeczytać: Ostatecznie człowiek nie jest zwierzęciem myślącym, a raczej widzącym, czującym, obserwującym i działającym. Dlatego też, to nie intelekt uzbrojony w aparaturę logiczną dochodzi do prawdy, ale homo sapiens, w całej swej tajemnicy. Co więcej, „patent logiczny” wraz z całym jego warsztatem pojęciowym, uznać należy za gorszy jakościowo od „patentu przeświadczenia” – ten pierwszy bowiem operuje na swego rodzaju abstrakcjach, w przeciwieństwie do drugiego, który wyrasta wprost z konkretnej empirii. Świat logiki jest również, tylko i wyłącznie naszą humanoidalną konstrukcją, nie mniej niż świat poezji; ostatecznie zaś nawet ona odwołuje się do przeświadczenia: jej pierwsze zasady nie mogą być dowiedzione – stanowią aksjomaty.

Bardzo ciekawą koncepcją stworzoną przez Newmana, pośrednio związaną z filozofią wiary jest idea rozumu implikatywnego i eksplikatywnego. Nominalny akt wiary staje się tu synonimem rozumu implikatywnego, czyli procesem myślenia w sensie psychologicznym; z kolei rozum eksplikatywny związany jest z analityczną zdolnością wyprowadzania wniosków w modelu dedukcyjnym lub indukcyjnym. Relacja tych dwóch kategorii ma się tak, jak arystotelesowska retoryka do jego logiki. Ta pierwsza jest konkretna i praktyczna, łączy argumenty ad rem z argumentami ad hominem, zwraca się do konkretnych odbiorców oraz bierze pod uwagę kontekst wypowiedzi, w przeciwieństwie do logiki, która ma postać abstrakcyjną i teoretyczną, nie przejmuje się faktem, iż komunikat może być ironiczny lub zaciemniony lub, że te same argumenty mogą posiadać różne natężenie perswazyjne[10]. Liderowi ruchu oksfordzkiego nie chodzi jednak o zdewaluowanie logiki na rzecz retoryki, lecz o ścisłe rozgraniczenie pól działania obu sposobów posługiwania się rozumem – logika nie jest w stanie dobrze wykonać zadań przeznaczonych dla retoryki i odwrotnie. To, co jest zaletą dla pierwszej stanowi wadę dla drugiej.

Wsłuchując się w powyższe argumenty, uczciwie możemy stwierdzić, iż dotychczasowy obszar racjonalności powinien zostać poszerzony. Monopol logiczności sprowadzał wiarę na manowce, indukując jej brak rozumności, która tak naprawdę istniała równocześnie na obu biegunach, i to, nie przeciwstawnych, ale się dopełniających. Rozumowanie stanowi „żywy” proces dochodzenia do prawdy i ściśle związany jest z doświadczaniem rzeczywistości przez konkretne indywiduum. Nigdy tak do końca, nie jesteśmy w stanie myśleć w sposób obiektywny, bowiem zawsze jesteśmy procesem, osobowością przepełnioną milionami parametrów, wygenerowanych w przeszłości oraz determinujących aktualność, a gdzieś pomiędzy, znajduje się, to, co najbardziej tajemnicze i optymistyczne - nasza wolność. Stanowimy swoistą oryginalność, dlatego też filozofia zawsze jest, tylko i wyłącznie jednostkowym dochodzeniem do poznania, generującym jeden ze sposobów postrzegania świata, co oczywiście nie wyklucza większej lub mniejszej prawdziwości takiej wizji.

Tak jak w każdej dziedzinie edukacji, również wiary uczyć się można od najlepszych, jak i od najgorszych – nikt nam nie zabroni czynić punktu odniesienia dla chrześcijaństwa gdzieś pomiędzy „folkową” religijnością a polityczną ideologią. Jednakże nie wolno zapominać, że są jeszcze inne pejzaże pobożności, mniej wrzaskliwe, bardziej trudne i głębokie, a przez to godne zaufania; to chociażby wiara Fredericka Coplestona, twórcy jednego z najbardziej cenionych, wielotomowych opracowań do historii filozofii i zakonnika; to wiara Mircea Eliade, autorytetu w dziedzinie religioznawstwa i chrześcijanina, to wreszcie pobożność Matki Teresy z Kalkuty i setki tam pracujących zakonnic, to również tysiące naukowców, którzy w cichości swego serca zachwycają się tajemnicą istnienia. Fałszowaniem rzeczywistości będzie, zatem malowanie chrześcijaństwa tylko jednym, grubym pędzlem. No – chyba, że chcemy stworzyć karykaturę, czegoś, co stanowi dla wielu (włączając moją osobę) najgłębszy sens życia.



[1] Ruch oksfordzki - był dosyć luźnym, ale i wpływowym stowarzyszeniem członków Kościoła Anglikańskiego, skupionych wokół Oxford University. Sprzeciwiali się oni rosnącej sekularyzacji społecznej oraz starali się wykazać, iż Kościół Anglikański jest bezpośrednim spadkobiercą „kościoła pierwotnego”, wczesnochrześcijańskiego. Po latach działalności, spora część liderów tego stowarzyszenia przeszła na katolicyzm, m.in.: Gerard Manley Hopkins (poeta), Frederick William Faber (teolog), Georgiana Fullerton (nowelistka), George Jackson Mivart (biolog), Augustus Pugin (znany architekt).

[2] Bardziej elastyczna formuła przekazu, oznacza tutaj także to, iż nie wszystkie wnioski i tezy postawione w tej pracy dokładnie odpowiadają poglądom Newmana; niektóre są znacznymi wariacjami, które pozwoliłem sobie sformułować na potrzeby niniejszej pracy.

[3] Patrz: Jan Kłos, John Henry Newman i filozofia: rozum, przeświadczenie, wiara, Wyd. TNKUL, Lublin 1999

[4] Logicznie możemy skrócić to do formuły: ~­­[(­wiara/rozum) = (wierzący/niewierzący)]

[5] Dysonans poznawczy - w psychologii poczucie silnego dyskomfortu psychicznego, w momencie, gdy docierają do nas informacje, które są sprzeczne z naszymi dotychczasowymi poglądami. Wg Festingera (1957) dysonans podecyzyjny to nieprzyjemny dla człowieka stan rozbieżności pomiędzy wewnętrznymi przekonaniami a zewnętrznym postrzeganiem zdarzenia. Dysonans powstaje najczęściej w sytuacji trudnego wyboru (tu m.in. zakupu), gdy istnieją argumenty za i przeciw niemu. Ze względu na uciążliwość tego stanu ludzie starają się go pozbyć poprzez zmianę jednego z niezgodnych poglądów. Badania dowodzą, że gdy dokonamy już wyboru, to jesteśmy skłoni maksymalizować jego słuszność, a minimalizować korzyści płynące z alternatywy odrzuconej. [Na podstawie: http://pl.wikipedia.org]

[6] Na podstawie: Jan Kłos, John Henry Newman i filozofia: rozum przeświadczenie, wiara, wyd. cyt.

[7] Prakseologia - inaczej teoria sprawnego działania. Jest dziedziną badań naukowych dotyczących wszelkiego celowego działania ludzkiego. Inicjatorem prakseologii jako koncepcji tak w zakresie nazwy, jak i odrębnej dyscypliny badań był Alfred Espinas, który w 1890 roku na łamach czasopisma Revue Philosophique de la France et de l'Etranger w artykule pt. „Les orgines de la technologie” pisał m. in. : i otóż słowo "praktyka" nasuwa termin "prakseologia" dla oznaczenia nauki "o formach najogólniejszych i zasadach najwyższych działania w świecie stworów żywych. W Polsce prekursorem tej dziedziny filozofii był Tadeusz Kotarbiński. [Na podstawie: http://pl.wikipedia.org]

[8] Z ang. “pure data” – czyli „czyste dane” – termin ten ukuty został znacznie później, zdecydowałem się jednak na jego użycie ze względów na konotację z współczesnymi piewcami idei „pewności”.

[9] Chodzi tutaj o fakt, iż tzw. wewnętrzne przekonanie stanowi bardziej efektywne narzędzie „rozbrajania” rzeczywistości niż metodologiczny sceptycyzm.

[10] Na podstawie Wstępu [w:] John Henry Newman, Piętnaście kazań wygłoszonym przed Uniwersytetem Oksfordzkim między 1826 a 1843 rokiem, przekł. Piotr Kostyło, Wyd. Znak, Kraków 2000

Bibliografia:

- John Henry Newman, O sumieniu: list do księcia Norfolk, przekł. Anna Muranty, Wyd. Domini, Bydgoszcz 2002

- Tenże, Idea uniwersytetu, przekł. Przemysław Mroczkowski, Wyd. PWN, Warszawa 1990

- Tenże, O rozwoju doktryny chrześcijańskiej, przekł. Jolanta W. Zielińska, Wyd. Fronda, Warszawa 1988

- Tenże, Rozmyślania i modlitwy, poezje, przekł. Zygmunt Kubiak, Wyd. Pax, Warszawa 1995

- Tenże, Piętnaście kazań wygłoszonym przed Uniwersytetem Oksfordzkim między 1826 a 1843 rokiem, przekł. Piotr Kostyło, Wyd. Znak, Kraków 2000

- Jan Kłos, John Henry Newman i filozofia: rozum, przeświadczenie, wiara, Wyd. TNKUL, Lublin 1999

- Władysław Tatarkiewicz, Historia filozofii, Wyd. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Lwów 1933

Informacje o autorze



Opcje Artykułu

Racjonalność wiary chrześcijańskiej - czyli John Henry Newman | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
maxurd śro, 18 paź 2006, 16:00:41
Dobre, ciekawe, ale dla niektorych chyba jednak nie do strawienia:)

---
Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń