Zrezygnował na prośbę Stolicy Apostolskiej. Komentarz.

nie, 7 sty 2007, 12:39:50

Autor: Jacek Lehr

"Nie!", "Zostań z nami!" – takimi okrzykami wierni zebrani w archikatedrze warszawskiej przyjęli ogłoszoną przez abp. Stanisława Wielgusa rezygnację z urzędu metropolity warszawskiego. W trakcie mszy został odczytany komunikat Nuncjatury Apostolskiej w sprawie abp. Wielgusa.

Abp Stanisław Wielgus zrezygnował z urzędu arcybiskupa warszawskiego na prośbę Stolicy Apostolskiej, zgodnie z kanonem 401 par. 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który brzmi: "Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy wypełniać swojego urzędu, by przedłożył rezygnację z urzędu".

Telewizyjne Wiadomości podały rano, że wczoraj wieczorem toczyły się ważne rozmowy polskich władz z Watykanem, podczas których zdecydowano o wstrzymaniu ingresu. Inicjatorem wstrzymania miałby być Watykan.

W archikatedrze warszawskiej celebrowano mszę dziękczynną Te Deum za 25-letnią posługę duszpasterską prymasa Polski Józefa kard. Glempa.

We mszy św. uczestniczyło wielu biskupów, prezydent Lech Kaczyński z małżonką, Hanna Gronkiewicz-Waltz, wicepremierzy Andrzej Lepper i Roman Giertych. Zaproszenia na ingres nie przyjęli min. ks. abp Gocłowski, Gądecki i Zimoń.

(KAI)

Komentarz

Szkoda, że arcybiskup skłamał! Jego losy mogły się potoczyć inaczej. Jego zachowanie było tak irracjonalne, że nie mogę je sobie wytłumaczyć inaczej, jak tylko strachem powstałym wskutek presji medialnej. Gdyby był faktycznie wyrachowany postąpiłby bardziej logicznie.

Wizyta arcybiskupa Zimonia w Rzymie była wyrazem najwyższej odpowiedzialności. Czemu nie zrobił tego wcześniej arcybiskup Kowalczyk? Tylko papież mógł skłonić arcybiskupa do rezygnacji. Kraj i episkopat byli podzieleni.

Decyzja Watykanu nie zmienia faktu, że zachowanie co poniektórych mediów było skandaliczne.

„Dwuznacznie postrzegam rolę mediów w tej sprawie – mówi ojciec Maciej Zięba. Sporo było tytułów, które zgodnie z przesłaniem Benedykta XVI starały się przedstawiać wszystko w wyważony sposób i bez emocji. Były też media, które uciekały od faktów. Najbardziej bolesne były jednak insynuacje. W „Gazecie Polskiej” najpierw ogłoszono, że arcybiskup jest agentem, a potem nie przedstawiono żadnych dowodów. Dowody miały pojawić się później wyciągane niczym asy z rękawa. Takie postępowanie nikomu nie służy. To wydawanie człowieka na pastwę insynuacji, dzielenie Kościoła i opinii publicznej. To nieuczciwa i niedobra gra.”

Dobrze by było wyciągnąć lekcję z tej historii. Najpierw dowody, potem oskarżenie, bez zbędnych, dzielących społeczeństwo insynuacji. I bez rozpatrywania Kościoła w oderwaniu od Chrystusa. Katolik nawet w swojej publicystyce musi preferować głębokie, wewnętrzne spojrzenie na Kościół.

Licytacja na odpowiedzialność za Kościół jest bezsensowna. Ci, którzy zwrócili się bezpośrednio do Watykanu okazali się najskuteczniejsi i najdojrzalsi.

Ważna jest przyszłość. Jaką Kościół obierze „politykę” względem księży, być może biskupów uwikłanych w romans z władzą komunistyczną? Czy postępek biskupa Skworca będzie wystarczający? Są trzy możliwe scenariusze lustracji: „czystka” łącznie z debatą publiczną, wyznanie grzechów przed zwierzchnikami i końcowe przeprosiny o charakterze publicznym lub przejście nad przypadkiem arcybiskupa Wielgusa do porządku dziennego. Kościół musi się konkretnie na coś zdecydować i wysłać wyraźny sygnał opinii publicznej, która ufa biskupom i zaakceptuje każdy wybór hierarchów oprócz kłamstwa duchownych.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20070107123950140