Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Protoplaści Jezusa?

Pytania i odpowiedziPewne postacie z dziejów antycznej kultury mają wiele cech wspólnych z Jezusem Chrystusem. Porównuje się go do Ozyrysa, Mitry, Dawida, Apolla czy Orfeusza. Jak wyraźne są ewentualne analogie ? Czy podobieństwa są wystarczająco duże, aby zaryzykować twierdzenie, że wyzej wymienine postacie są pewnego rodzaju "protoplastami" osoby Jezusa Chrystusa ? Jak ustosunkował sie do faktu tychże podobieńśtw Kościół ?



Istnieje pogląd, ze historia o Jezusie Chrystusie jest mitem skonstruowanym na podstawie wcześniejszych opowieści o cierpiących bogach zbawcach. W 1909 r. profesor filozofii Artur Drews wydał książkę "Die Christus Mythe", w której przedstawił teorię, że zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to nic innego jak kolejna idea cierpiącego Boga odkupiciela, obecna powszechnie w starożytności (takimi bogami byli np. Prometeusz, Mitra, Dumuzi/Tammuz, Attis czy Adonis względnie także Ozyrys lub Dionizos).

Pogląd ten zyskał pewną popularność wśród religioznawców. Najbardziej radykalni wyciągali wniosek, że Jezus nigdy nie istniał ". Możemy np przeczytać stwierdzenia, ze "Jezus w wersji serwowanej przez ewangelistów jest świetnie scalonym zbiorem wierzeń z różnych części świata". Inni przyjmowali, że nawet jeśli żył kiedyś człowiek o imieniu Jezus, który faktycznie został stracony jako przestępca na krzyżu, to cała opowieść o zmartwychwstaniu jest już zapożyczona z mitów. Ewangelie w tym ujęciu byłyb adaptacją pradawnego mitu, archetypu charakterystycznego dla wszystkich pogańskich religii misteryjnych - mitu o corocznym umieraniu i odradzaniu się "człowieka-boga. Takim bogiembył np. Tammuz - babiloński syn boga wody - Enkiego/Ea, jeden z najstarszych corocznie umierających i odradzających się bóstw. Tammuz to odpowiednik starożytnego, najpierw sumeryjskiego, potem babilońskiego boga wegetacji Dumuziego, zamkniętego w nieustającym cyklu śmierci i narodzin, jest więc bóstwem wegetacji roślin i urodzaju, odpowiedzialne za zmiany pór roku w przyrodzie, opiekun stad; ukochany bogini Isztar, przedstawiany jako młodzieniec z kłosami w ręku lub u ramion. W Księdze Ezechiela, w 8 rozdziale prorok jest oprowadzany i zapoznawany z grzechami Izraela. W pewnym momencie tajemnicza postać zaprowadza go do pomieszczenia, gdzie "kobiety [...] opłakiwały Tammuza". Sumeryjski mit mówił bowiem o bogini miłości Isztar do młodzieńca Tammuza, który zawsze jesienią umierał, a wiosną odradzał się.

Podobieństwo do tego mitu można zauważyć w greckim micie o Adonisie, który był synem cypryjskiego króla Kinyrysa i jego córki Mirry (lub Smyrny). Nikt z ludzi a nawet żaden z bogów nie dorównywał mu urodą, toteż zakochała się w nim sama bogini miłości i piękna- Afrodyta. Pewnego razu podczas polowania na dzika zranione zwierzę zaatakowało go i rozszarpało. Gdy Afrodyta dowiedziała się o tym, ogarnął ją bezgraniczny żal. Przeklęła fatum, które jest silniejsze nawet od bogów, i z płaczem padła na kolana przed Zeusem, prosząc go, aby przynajmniej na pewien czas zwrócił jej ukochanego. Władca Olimpu zlitował się nad nią i poprosił swego brata Hadesa- boga świata podziemnego- żeby zawsze na wiosnę wypuszczał Adonisa ze swego ponurego królestwa na Ziemię. Adonis zostawał więc pół roku w zaświatach, a pół roku żył z Afrodytą na Ziemi. W tym czasie cała przyroda się cieszyła i przyodziewała w zieleń i kwiaty,a pogrążała się w smutku gdy Adonis wracał do królestwa zmarłych.

Margaret Starbird, autorka książki "Maria Magdalena i święty Graal" uważa nawet, że sceny namaszczenia w Betanii, męczeńskiej śmierci Jezusa, zmartwychwstania i spotkania przy grobie układają się w mityczny wzór hieros gamos, świętych zaślubin, a Jezus i Maria Magdalena są dla autorki kolejną ze świętych par jak Izyda i Ozyrys, Innana i Dumuzi, Isztar i Tammuz, Afrodyta i Adonis. Autorka pisze na przykład: "W niektórych rytuałach, po torturach króla grzebano, po czym zwykle po trzech dniach zmartwychwstawał. W skład liturgicznej poezji wchodzą lamenty Innany z powodu śmierci Dumuziego. Bogini szuka boga, który znikł, a po jego powrocie wyraża radość. Ta część rozpowszechnionego mitu o oblubieńcu z kultów pogańskich jest powtórzona w Ewangelii św. Jana".

Inny pogański bóg, którego uważa się za "protoptyp" Jezusa to Dionizos, który miał być synem boga Zeusa i śmiertelniczki Semele. Jeden z tytułów Dionizosa, boga wina to "pęd winorośli". Tematem popularnych w starożytności misteriów dionizyjskich był mit o śmierci Dionizosa, kóry podczas zabawy, został napadnięty przez tytanów. Przemienił się w byka, ale mimo to został przez nich doścignięty i rozerwany na strzępy. Atena uratowała jednak jego serce i przyniosła je Zeusowi. Zeus połknął je i urodził nowego syna, nowego Dionizosa, w którym odżył ten rozerwany przez tytanów. Misteria dionizyjskie były więc dwuetapowe: obchodzono święto zabójstwa Dionizosa przez tytanów i święto przywrócenia go do życia. Uważano, że Dionizos sam się przy pojawia podczas tych misteriów. Przez obfitość wina i głośną muzykę wprawiano się w stany ekstatyczne. Chciano wyjść "poza siebie", popaść w "ekstazę" i, jak wierzono, oderwać się od własnego życia, by otrzymać udział w umieraniu Boga i w jego powracaniu do życia.

Claude-Brigitte Carcenac-Pujol i Llogari Pujol zdobyli rozgłos dzięki książce "Jezus, 3000 lat przed Chrystusem. Faraon zwany Jezusem". W książce tej dowodzą, iż życie Jezusa opisane przez ewangelistów jest repliką wcześniejszych o 3000 lat pism egipskich mówiących o faraonie. W starożytnym Egipcie faraona uważano za syna boga, był człowiekiem, a zarazem bogiem jak Jezus. Autorzy wynajdują wiele naciąganych analogii. Modlitwa "Ojcze nasz" jest np. wg Pujolego prawie jednakowa z "Modlitwą ślepca", która znajduje się w tekście egipskim z 1000 roku przed Chrystusem. W mitologii egipskiej Set chce zabić Horusa jako dziecko, Jego matka Izyda ucieka więc z nim, co ma być rzekomo wzorem opowieści o ucieczce do Egiptu przed siepaczami Heroda. Llogari Pujol twierdzi też, że Jan, pisząc o cudzie w Kanie Galilejskiej skopiował opowieść egipską, gdyż na grobie egipskim w Paheri (1500 lat przed Chrystusem) przedstawione jest rzekomo zamienienie wody w wino przez faraona.

Przede wszystkim jednak autorzy doszukują się analogii między Znartwychwstałym Jezusem a zmartwychwstającym Ozyrysem. Według mitu Ozyrys został zabity przez swojego brata Seta (który go poćwiartował na 14 części). Izyda znalazła i poskładała wszystkie części ciała Ozyrysa za wyjątkiem członka. Organ ten bowiem zaginął na dnie Nilu, gdzie Set wrzucił zwłoki brata (ten epizod gwarantował i tłumaczył żyzne wylewy rzeki). szakalogłowy bóg Anubis (po egipsku Anup) zabalsamował zwłoki, a Izyda przy pomocy zaklęć magicznych przywróciła swego męża do życia, nie na ziemi, lecz w Państwie Umarłych, ożywiony przez Izydę Ozyrys nie mógł bowiem żyć na ziemi.

W religii egipskiej Ozyrys, bóg zboża, umierający co roku, pozwalał Egipcjanom żywić się swoim ciałem (chlebem). W "Tekstach z piramid" zwany jest także "panem wina". Według Llogari Pujola chrześcijańska eucharystia i wiara w zmartwychwstanie jest więc prostym zapożyczeniem z religii egipskiej. Karlheinz Deschner w książce "I znowu zapiał kur", za pomocą różnych paralel pomiędzy mitraizmem a chrześcijaństwem, próbował z kolei dowodzić, że chrześcijaństwo zaczerpnęło swe najważniejsze wierzenia, koncepcje i obrzędy od mitraizmu. Znakomitą polemikę z tym poglądem można znaleźć w artykule Janusza Lewandowskiego( na stronie: http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/882/68 ).

Tłumaczenie wiary w zmartwychwstanie np. analogiami z elementami wierzeń w kultach misteryjnych nie jest niczym nowym. Już ojcowie Koscioła dostrzegali, że występujący w różnych kultach młody bóg, umierający i powracający do życia (np. Dumuzi/Tammuz, Attis czy Adonis względnie także Ozyrys lub Dionizos) może kojarzyć się z Jezusem Chrystusem. Czy więc prawdą może być, ze nasza wiara to pogańskie mity przetworzone przez autorów Ewangelii? Czy wczesnochrześcijańskie wierzenia o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa mają jakieś korzenie w pogańskich mitach o umierającym i powstającym do życia bogu, uosabiającym odradzająca się przyrodę?

Ten temat jest rozległy i mógłby być przedmiotem obszernej monografii. Przede wszystkim jestem glęboko przekonany, że lektura mitów o odradzających się bogach i świadectw o Zmartwychwstaniu Jezusa, pokazuje dobitnie, że istnieje zasadnicza różnica między wiarą chrzescijan w Zmartwychwstanie Chrystusa, a wiarą związaną z różnymi kultami misteryjnymi w czasach, gdy rodziło się chrześcijaństwo. Śmierć Jezusa Chrystusa różni się od śmierci owych bogów w kilku istotnych punktach. Biblista Ronald H. Nash podaje następujące różnice:

  1. Pogańscy bogowie-zbawiciele nie umierali za kogoś innego, dlatego śmierć Boga-człowieka w miejsce człowieka jest czymś unikalnym.
  2. Chrystus umarł za grzechy, jak żaden z pogańskich bogów.
  3. Jezus umarł raz na zawsze (Hbr7, 27; 9, 25-28; 10, 10-14), podczas gdy bogowie czczeni w misteriach umierali corocznie.
  4. Ozyrys, Attis czy Adonis ponieśli śmierć w wyniku różnych okoliczności, natomiast Jezus złożył swe życie dobrowolnie.
  5. Śmierć Jezusa jest wydarzeniem historycznym, natomiast śmierć bogów-zbawców jest tylko mitycznym dramatem - alegorią odradzającej się przyrody.

Warto to raz jeszcze podkreślić: Wiara paschalna apostołów, za którą gotowi byli oddać życie, opierała się na historycznym doświadczeniu odkrycia pustego grobu i spotkaniu Zmartwychwstałego. W NT przytacza się listy świadków godnych wiary, ponadto Zmartwychwstanie jako fakt historyczny stoi w centrum całej kerygmy apostolskiej (por. mowy w Dziejach Apostolskich). Kulty misteryjne wyrażają natomiast odkupienie w sposób naturalistyczny: bóstwo umiera wraz z corocznym zamieraniem przyrody i odradza się podczas wiosennych obchodów rytualnych.

Podobieństwa między kultami misteryjnymi i chrześcijaństwem są często przez krytyków chrześcijaństwa wyolbrzymiane. Wynikają z podobnej terminologii, ale gdy przyjrzymy się szczegółom śmierci i powstania do życia Ozyrysa, Adonisa czy Attisa, odnosząc to do zmartwychwstanie Jezusa, można dostrzec różnice w samym sednie, w fundamencie wiary Paschalenej chrześcijan. Różnice między antycznymi misteriami a chrześcijańską liturgią dotyczą samego fundamnetu. Tam jest tylko mit; tutaj rzeczywistość historyczna, gdzie podstawą jest Jezus Chrystus, który został zamęczony pod Poncjuszem Piłatem, i który umarł. Tam jest tylko personifikacja procesów zachodzących w przyrodzie, corocznego powrotu życia na wiosnę; nikt nie myślał o tym, że bóstwo, np Dionizos zrobił cokolwiek dla zbawienia ludzi. Tu jest dzieło Bożej łaski i Bożej miłości dla odkupienia ludzi. Tam wszystko pozostaje raczej naturalne i zmysłowe, w zasadzie nie ma postawionych żadnych moralnych wymagań. Tutaj wymaga się nowego życia, także nowego życia w sferze obyczajów.

W książce Dogmat Chrystusa Ericha Fromma czytamy: "Na pewno idea umierającego Mesjasza, a nawet umierającego Boga nie była w świadomości ludowej czymś zupełnie nowym. W Księdze Izajasza (53) mówi się o takim cierpiącym słudze Boga. (...) Idea umierającego Boga stała się znana ludowi z zupełnie innego źródła, a mianowicie, bliskowschodnich kultów i mitów (Ozyrys, Attis i Adonis). Los człowieka znajduje swój prototyp w męce boga, który cierpi na ziemi, umiera i ponownie powstaje. Ten bóg pozwoli cieszyć się błogosławioną nieśmiertelnością wszystkim tym, którzy dołączają doń w miastach albo nawet identyfikują się z nim. Być może istniały także żydowskie ezoteryczne tradycje umierającego Boga lub Mesjasza, ale wszyscy ci poprzednicy nie mogą tłumaczyć niezwykłego wpływu, jaki nauka o ukrzyżowanym i cierpiącym Zbawcy wywarła bezpośrednio na żydowskie, a później i pogańskie masy".

Mimo fundamentalnych różnic w rozumieniu zmartwychwstania, skojarzenia Jezusa z bogami misteryjnymi mogły się rodzić i rodziły się już w początkach chrzescijaństwa.

Pewne podobieństwo Jezusa do Mitry, Adonisa czy Ozyrysa, budziło niepokój np. Tertuliana (ok. 150-ok. 220), który widział w tym działanie demonów, małpujacych prawdę Ewangelii. Uważał że wszystko poza chrześcijaństwem jest szkodliwe i bluźniercze. Teolog ten miał tak radykalne poglądy, że doprowadziło go to do zerwania z Kościołem, gdyż po kilku latach przynależności do niego, zaczął uważać Kościół za zbyt liberalny i zbyt otwarty na filozofię pogańska, przystąpił więc do sekty montanistów.

Zupełnie inne podejście miał jeden z pierwszych apologetów - Justyn (ok. 100-167). Odwoływał się on do doktryny o Logosie preegzystującym w czasach Starego Testamentu (praeparatio evangelica biblica), który objawił ziarna prawdy o sobie (Logos spermatikos) niektórym filozofom (praeparatio evangelica filosofica), natomiast w pełni objawił się dopiero w osobie Jezusa z Nazaretu, Mesjasza, Syna Bożego. Logos spermatikos, czyli "Słowo rozsiane", jest jedną z tych genialnych intuicji Justyna, dzięki której był zdolny znaleźć wspólny język z filozofią swego czasu. Ponadto kategoria ta, która po raz pierwszy pojawia się właśnie w pismach Justyna, stała się podstawą refleksji teologicznej Kościoła różnych epok (czasami niestety zapomnianej) o ziarnach prawdy obecnych w innych religiach i kulturach.

W naszych czasach idea ta powróciła wraz z nauczaniem Soboru Watykańskiego II. Istotą tej koncepcji jest przekonanie, że od początku istnienia wszechświata ziarna prawdy zostały rozsiane przez boski Logos wśród wszystkich ludzi i w ten sposób wszyscy w różnym stopniu odkrywają prawdę i w różnym stopniu mają udział w boskim Logosie. Dzięki Objawieniu się całego Logosu w osobie Chrystusa pełnię prawdy o Bogu i człowieku oraz pełne uczestnictwo w mocy boskiego Logosu mają oczywiście tylko chrześcijanie. Natomiast zarówno objawienie starotestamentowe, jak też filozofia są tylko częściowym odkryciem prawdy.

Choć Logos spermatikos jest oryginalną koncepcją Justyna, to została ona zainspirowana trzema różnymi tradycjami: filozoficznymi tradycjami neoplatonizmu i stoicyzmu, judaizmem hellenistycznym, zwłaszcza nauką Filona Aleksandryjskiego o bytach pośrednich między Bogiem i ludźmi, oraz oczywiście wcześniejszą tradycją chrześcijańską, zwłaszcza dotyczącą zdolności naturalnego poznania Boga (Rz 1-2). Kategoria Logos spermatikos pozwoliła Justynowi nie tylko dostrzec ziarna prawdy w innych tradycjach religijnych i filozoficznych, ale uzupełniona o koncepcję Logosu pełnego (można by ją określić jako Logos totus), okazała się również kluczowa w prezentacji chrześcijaństwa jako jedynej i najpełniejszej ze wszystkich filozofii. Widziane w takiej perspektywie chrześcijaństwo jest nauką uniwersalną, pełnią takiego poznania prawdy, której wszyscy inni poszukują niejako po omacku.

Taka optyka była i nadal pozostaje podstawą misyjnego zaangażowania chrześcijan w głoszenie Ewangelii wszystkim ludziom. Dla Justyna pełnia prawdy znajdowała się tylko w chrześcijaństwie, zaś w pozostałych religiach czy kulturach obecne były jedynie ziarna Logosu (semina Verbi), elementy prawdy. Na podstawie nauki o Logosie rozsianym Justyn opracował również swoją teologię historii zbawienia. Według apologety istnieje tylko jedna historia zbawienia ludzkości, zarówno Żydów, Greków, jak i barbarzyńców, i jest ona historią świętą, gdyż kieruje nią Bóg objawiający się na różne sposoby, a ostatecznie w osobie swojego Syna. Ponieważ to właśnie w historii dokonuje się zbawienie człowieka, każdy jest zaproszony do prowadzenia życia zgodnie z zasadami Logosu, które mogą być poznane poprzez wiarę, jak w przypadku chrześcijan, albo za pomocą naturalnego światła rozumu ludzkiego. Zbawczy plan Boga jest więc propozycją dla wszystkich ludzi.

Do Żydów Bóg przemawiał przez proroków, do pogan poprzez prawdę "objawienia naturalnego", przeznaczoną do odkrycia rozumem, natomiast do wszystkich poprzez Ewangelię swego wcielonego Syna. Warto postawic sobie pytanie, czy Bóg, który się objawił w tradycji hebrajskiej i w Jezusie Chrystusie, zawarł również z "poganami" jakąś formę zbawczego "przymierza", tak że i oni mogą być nazywani "ludami Boga", "ludami Boga przymierza". Z problemem przynależności "innych" do historii zbawienia i ich związku przymierza z Bogiem żywym łączy się problem objawienia Boga ludziom poprzez historię "wiele razy i na wiele sposobów", nim objawił się "ostatecznie w tych dniach ... przez Syna" (Hbr 1, 1-2). Autor listu do Hebrajczyków miał na myśli objawienia Boga przez proroków tradycji hebrajskiej, Jacques Dupuis w książce "Chrześcijaństwo i religie" stawia jednak pytanie, czy nie należy poszerzyć perspektywy otwartej przez tekst na całość historii ludzkości. Jeśli w plan Bożych przymierzy i w historię zbawienia są włączone wszystkie narody, to czyż nie należałoby wnioskować, że w jakiś sposób, niechby nawet wstępny i niepełny, Bóg objawił się w ich historii przez słowa objawiające i zbawcze gesty?

Czy można przyjąć, że w innych tradycjach religijnych, w pamięci zapisanej w ich świętych księgach jak też w ich żywej praktyce religijnej, mamy do czynienia ze śladami słów Boga i gestów zbawczych, "różnym obliczem Boskości", które można odkryć, wydobyć i uhonorować. Jacques Dupois stawia kontrowersyjną tezę, że działalność Ducha Świętego dosięga wyznawców innych religii za pośrednictwem ich tradycji. Jest to szokujące stwierdzenie. Czy niebiblijne Księgi mogą pośredniczyć w działalności Ducha w życiu religijnym ich wyznawców? W jaki sposób ją wspomagają i ułatwiają doświadczenie religijne? W jaki sposób wzywają wyznawców tych religii do posłuszeństwa wierze, która zbawia? Czy jest rzeczą możliwą, by teologia zebrała w Świętych Księgach innych tradycji religijnych żniwo autentycznego objawienia Bożego - prawdziwe Słowo Boga skierowane do ludzi? Jeśli w innych tradycjach religijnych istnieje prawdziwe, choć niepełne, pośrednictwo tajemnicy, wynika z tego, ze mogą one służyć jako "drogi" czy "ścieżki" zbawienia swoim członkom.

Taka działalność innych tradycji religijnych w porządku zbawienia powinna oczywiście, patrząc na to z chrześcijańskiego punktu widzenia, zawsze być umieszczana w globalnym planie Boga wobec ludzkości, który swój szczyt znajduje w Wydarzeniu Jezusa Chrystusa. Bóg, choć wypowiedział swoje ostateczne Słowo w Jezusie Chrystusie, choć mówił przez proroków Starego Testamentu, wypowiedział początkowe lub zarodkowe słowa do ludzi przez proroków innych narodów - słowa, których ślady można odnaleźć w Księgach Świętych światowych tradycji religijnych. Słowo ostateczne nie wyklucza innych słów: wprost przeciwnie, zakłada je. Nie możemy powiedzieć, że pierwszym słowem było słowo zapisane w Starym Testamencie. Nie: to właśnie ten dokument zaświadcza, że Bóg przemawiał do narodów wcześniej, nim zwrócił się do Izraela. Gwarancją tego są przymierza Boga z Adamem i z Noem i zażyłość w obu przypadkach, z jaką Bóg odnosi się do ludzi. Święte Księgi narodów reprezentują więc, razem ze Starym i Nowym Testamentem, różne sposoby i formy, w jakich Bóg zwraca się do ludzi w ciągłym procesie Bożego samoobjawienia skierowanego do nich. "Ziarna Słowa" zawarte w wierzeniach innych religii są słowami zarodkowymi i początkowymi Boga, w których jest też obecny wpływ Ducha.

Wpływ Ducha jest powszechny. Rozciąga się na słowa kierowane przez Boga do ludzkości w każdym okresie Jego samoobjawienia. To św. Tomasz z Akwinu napisał cytując Ambrozjastera: Omne verum a quocumque dicatur a Spiritu Sancto est ("Każda prawda, niezależnie przez kogo powiedziana, pochodzi od Ducha Świętego") (S.T., I, II, 109, 1, ad 1). Każda prawda pochodzi od Boga, który jest Prawdą, i winna być jako taka szanowana, niezależnie od tego, jakim kanałem do nas dociera. Słowa Boga i objawienia Bożego nie należy pojmować jak monolitu, lecz jako rzeczywistość zróżnicowaną i kompleksową. I tu wracam do zasadniczej kwestii. Oto teza, kórą chcę zaproponować: Może pogańskie intuicje na temat umierającego bóstwa, występujące w kulturach całego świata, to maska pod którą Jedyny Bóg ukrywał się od początku? Być może prawda jest rozrzucona w wielu mitach po całym świecie, a nie tylko w Biblii. Czy pogańskie mity mogły zapowiadać wcielenie? Clive Staples Lewis (autor "Opowieści z Narnii") w eseju "Mit stał się faktem", napisał: "Istotę chrześcijaństwa stanowi mit, który jest również faktem. Stary mit o umierającym Bogu, nie przestając być mitem, schodzi z nieba legendy i wyobraźni na ziemię historii. Wydarza się w określonym dniu, w konkretnym miejscu". Archetyp umierającego boga staje się prawdą, staje się rzeczywistym i historycznym wydarzeniem.

W powieści Marguerite Steedman "Ucieczka do Avalonu" jednym z bohaterów jest wierny sługa i przyjaciel Józefa z Arymatei - Grek Filon, który został w młodości wtajemniczony w misteria dionizyjskie. Gdy poznaje on Jezusa, zaczyna widzieć w nim urzeczywistnienie swojej wiary. Dostrzega pewną analogię symboliki używanej przez Jezusa z atrybutami łączonymi z Dionizosem. Wszystko to naprowadza go na przekonanie, ze Jezus jest Bogiem i ostatecznie ten człowiek, nie będący Zydem i nie znający religii żydowskiej, wcześniej niż wielu Żydów, oczekujących na przyjście Mesjasza, staje sie wyznawcą Jezusa Chrystusa.

Według Lewisa pogańskie mity o umierającym i wracającym do życia bóstwie, odzwierciedlają tęsknotę wszczepioną przez Boga, aby przygotować ludzkość na Wcielenie. Te pogańskie intuicje są oczywiście niedokończone i niepełne, posługują się alegorią i myśleniem mitycznym, zapowiadają jednak najlepszą opowieść - Dobrą Nowinę, że Jedyny prawdziwy Bóg, naprawdę stał się człowiekiem, umarł na krzyżu dla naszego zbawienia, a potem, pokonawszy śmierć, zmartwychwstał. Lewis zastanawiał się nawet, czy niektórym współczesnym ludziom nie należy przedstawić najpierw przedchrześcijańskich, pogańskich intuicji, aby przygotować ich odpowiednio na przyjęcie Ewangelii.

Również Odo Casela twierdzi , że misteria pogańskie były szkołą, przygotowaniem dla chrześcijaństwa, podobnie jak takim przygotowaniem był Stary Testament. To, czego pogaństwo szukało i oczekiwało w misteriach, a nawet o wiele więcej, przyniosło z sobą chrześcijaństwo. To właśnie i jeszcze wiele więcej zawiera w sobie chrześcijańska liturgia. Czego szukali bowiem poganie w misteriach o odradzających się bogach? Przedstawiali w dramatach misteryjnych życie i cierpienie bóstwa, aby samemu otrzymać udział w nieśmiertelnym życiu bogów i w ten sposób znaleźć zbawienie. A to właśnie przyniosło chrześcijaństwo.


Roman Zając


Opcje Artykułu

Protoplaści Jezusa? | 6 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Protoplaści Jezusa?
Oless śro, 21 lut 2007, 19:33:36
Jak zauważa prof. Świderkówna w Nie tylko o Biblii: " Wielość formułowanych aż do dzisiaj teorii wypływa zresztą z niedokładnej znajomości świadectw chrześcijańskich i środowiska NT, jak również z nieporozumień dotyczących religioznawstwa porównawczego. Ta właśnie dziedzina dostarczyła w początkach naszego stulecia [XX wieku] najsilniejszych jak mniemano argumentów przeciw rzeczywistości zmartwychwstania. Wysunięto hipotezę że pierwsi chrześcijanie, świadomie lub nieświadomie, kształtowali historię Jezusa według legend i kultów misteryjnych bóstw pogańskich jak Attis, Adonis czy Ozyrys, którzy corocznie schodzili do podziemnego świata śmierci, by znowu powrócić do świata żywych. Otóż hipoteza ta ignorowała całkiem odmienny charakter zmartwychwstania Jezusa, gdyż jej twórcy i zwolennicy sprowadzali wszystko do języka mitu. Sądzę że warto przytoczyć tu zdanie historyka religii greckiej profesora Uniwersytetu Genewskiego Jeana Rudhardta. [..] Powiedział mi przy ostatnim naszym spotkaniu że "dostrzegł w tym wszystkim jakąś rzeczywistość". Chrześcijaninem jednak, przynajmniej wówczas, jeszcze nie był. Przeszedłszy natomiast na emeryturę zaczął czytać NT w taki sam sposób w jaki poprzednio czytał autorów pogańskich. Oczywiście jako religioznawca doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wiele jest bóstw zstępujących do świata umarłych, aby potem z niego powrócić zawsze jednak dzieje się to na płaszczyźnie mitu, całkowicie ahistorycznej. Jezus jest natomiast konkretnym, historycznym człowiekiem żyjącym w określonym środowisku i czasie. I to właśnie - zdaniem szwajcarskiego historyka religii - jest zjawiskiem niezwykłym i fascynującym. Przywykło się mówić, że sam fakt zmartwychwstania wymyka się historykowi. A jednak... Ewangeliści opowiadający o pojawieniach się zmartwychwstałego , wszyscy czterej, podkreślają wspólne zwątpienie i niewiarę uczniów, którzy najwyraźniej nie tylko niczego się nie spodziewają, lecz nawet lękają się jakiś nowych złudzeń. Takie nastroje musiały niewątpliwie panować, bo później nikt by ich nie wprowadzał do tych opowieści."

---
"..taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.."

 
Protoplaści Jezusa?
zahamipl nie, 20 kwi 2008, 23:35:27
Ozyrys, Attis czy Adonis ponieśli śmierć w wyniku różnych okoliczności, natomiast Jezus złożył swe życie dobrowolnie?  A jak interpretować:  "Ojcze, jeśli chcesz, odsuń ode mnie ten kielich. Ale niech się spełni nie moja wola, lecz Twoja". 43 I ukazał Mu się anioł z nieba, aby Go umacniać. 44 Łk 22,14 - 23,56 
 
Protoplaści Jezusa?
reguly wto, 5 sie 2008, 13:29:29

> Pogańscy bogowie-zbawiciele nie umierali za kogoś innego, dlatego śmierć Boga-człowieka w miejsce człowieka jest czymś unikalnym.

A Prometeusz? Chyba tez bylo kiku takich Bogow (umierajacych za ludzi) w wierzeniach rodzimych Meksyku...

---
Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze

 
Protoplaści Jezusa?
reguly pią, 17 lip 2009, 15:58:42

> Czego szukali bowiem poganie w misteriach o odradzających się bogach?

Odzwierciedlenia cyklicznosci Natury? ;]

---
Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze

 
Protoplaści Jezusa?
seneka sob, 11 gru 2010, 11:50:25

PUJOL SIĘ MYLI BO (autorstwo deffkoszalin):

a) Wobec tezy, iż Faraona w starożytnym Egipcie uważano za syna boga, a jednocześnie za człowieka warto zwrócić uwagę na to, że każdy faraon był synem bóstwa, natomiast Jezus był jeden. Był także Synem Bożym w takim sensie w jakim żaden inny człowiek nie był na świecie, w przeciwieństwie do faraonów gdzie boskie synostwo wiązało się z uzasadnieniem monarchii. Podobnie wspomniane zmartwychwstanie i wstąpienie do nieba w chrześcijaństwie jest odmienne od wyobrażeń starożytnych Egipcjan o życiu pozagrobowym. Obydwa kulty są różne w swojej istocie, chociaż zawierają pewne zbliżone w określony sposób do siebie elementy. Czy to jednak to wystarczy aby mówić o wspólnym źródle?

b) Problem z "Modlitwą ślepca" (zgodnie z tezami Llogari Pujol ma ona zawierać w sobie elementy z Modlitwy Pańskiej a także teksty związane z ośmioma błogosławieństwami) budzi poważne zastrzeżenia bibliograficzne. Dzieło jest nieznane w podstawowej literaturze przedmiotu i próżno choćby szukać jego przekładów w internecie. Niestety książka, której współautorem jest Llogari Pujol także nie udziela odpowiedzi na to pytanie. Nie pojawia się w niej ani tekst, ani nawet jakiekolwiek bezpośrednie odwołanie do "Modlitwy ślepca". Oczywiście temat tekstu Modlitwy Pańskiej jest poruszany - okazuje się, że istnieją dwa teksty w których faraon zwraca się do Ozyrysa jako do ojca. Czy jednak jest to naprawdę istotna zbieżność? Sam zwrot może być charakterystyczny dla każdej religii uznającej występującej w jakiejś formie ojcostwo bóstwo. W książce poruszany jest także temat egipskiej inspiracji błogosławieństw, ale jak się okazuje mamy do czynienia z nie jednolitym tekstem, lecz z wyborem różnych cytatów z pism starożytnego Egiptu. Autorzy wybierają te, które zdają się odzwierciedlać te same myśli, które pojawiają się w Kazaniu na Górze. Wymienione podobieństwa ograniczają w zasadzie do tego, że nie będzie już różnicy między bogatym i biednym, że głodni będą nakarmieni, że płaczącym otrze się łzy oraz, że dobrzy ludzie będą wynagrodzeni. Te jednak elementy wcale nie muszą świadczyć o tym, że istnieje jakiś związek pomiędzy rozwojem chrześcijaństwa a religią starożytnego Egiptu, gdyż są wspólne wielu tradycjom etycznym.

c) Wobec tez, że nt. teogamii (bóg zapładnia królową i rodzi się nowy faraon; „Opowieść Satmiego”, w której czytamy: „Cień boga pojawił się przed Mahitusket i oznajmił jej: »Będziesz miała syna, którego będą zwać Si-Osiris«; Mahitusket znaczy „Łaski pełna”, a "Si-Osiris" znaczy „syn boga”, czyli syn Ozyrysa, trzeba zauważyć iż Pujol pomija cały fragment dotyczący lekarstwa z łodygi melonu oraz tego, że Si-Osire jest owocem najnormalniejszego w świecie małżeńskiego seksu. Podobieństwa jednak ograniczają się do samego motywu snu w którym ktoś przemawia do ojca, że urodzi mu się syn, który ma coś osiągnąć w życiu i podaje jego imię. Ciekawa sprawa też się ma z Mahituaskhit, która ma być łaski pełna. Autorzy w przypisie wyjaśniają, że w tłumaczeniu jej imię oznacza "pełna szczodrości" (llena de larguezas), co następnie z kolei utożsamiają z "pełna łaski" (llena de gracia). Problem polega na tym, że te dwa terminy jednak nie oznaczają tego samego.

d) Pujol utrzymuje, iż w mitologii egipskiej Set chce zabić dziecko imieniem Horus. Jego matka Izyda ucieka więc z nim, tak jak Święta Rodzina ucieka do Egiptu. Trzeba w tym miejscu odnotować, iż W starożytności, w momencie próby przejęcia władzy, zgładzenie wszystkich potomków oponenta było typowym zachowaniem, więc odwzorowanie tego typu historii w mitach nie jest niczym niezwykłym. W przypadku mitów i legend możemy znaleźć mnóstwo przekazów o ludziach uciekających i ukrywających się przed prześladowaniami. Czy to, że podobnie postąpił biblijny Józef i zabrał swoją rodzinę aby jej nie narażać jest jakieś wyjątkowe? Skoro w historii setki osób się przemieszczało z podobnych powodów to dlaczego akurat podobieństwo między tymi dwoma przypadkami miałoby być istotne?

e) Jeśli Egipcjanie uważali mirrę, kadzidło i złoto za emanacje boga Ra (złoto było jego ciałem, kadzidło jego zapachem, a mirra jego nasieniem), to należy wspomnieć, iż chrześcijanie nie uważali mirry, kadzidła i złota za nic więcej jak prezent dla Dziecięcia i jest to bardzo istotna różnica. Samo wystąpienie takich podarków nie jest niczym niezwykłym, wspominane są one wielokrotnie w Piśmie Świętym, co oznacza, że były charakterystyczne dla tamtego rejonu.

f) Obraz uczty, który znajduje się na grobie egipskim w Paheri przedstawia wyrób wina a nie cud dokonany przez faraona. Pujol wspominają o tym, że Ozyrys był określany jako bóstwo związane z winem, ale teksty do których się odwołuje nie mówią nic o cudzie podobnym do tego z Kany.

g) Pujol argumentuje, iż Bóg Sobek, o czym opowiadają "Teksty z piramid", z 3000 roku przed Chrystusem rozmnożył chleb i ryby i rozdał ludziom na brzegu jeziora Faiun, a następnie chodzi po wodach tego jeziora. Teksty z Piramid wspominają o tym bóstwie, ale nie pojawia się w kontekście takich wydarzeń. Ozyrys, bóg zboża, umierający co roku, pozwalał Egipcjanom żywić się swoim ciałem (chlebem). W "Tekstach z piramid" zwany jest także "panem wina". Ozyrys daje Izydzie do picia z kielicha swoją krew, by pamiętała o nim po jego śmierci. Istnieją jednak wyraźne różnice pomiędzy postacią Ozyrysa i Jezusa. Śmierć tego pierwszego związana jest symbolicznie ze wzrostem zboża, które rozwija się z ziarna. Dopiero z niego robi się chleb. Symbolika ta jest wyraźnie związana z agralną kulturą Egiptu. Eucharystia nie zawiera nawiązań tego typu, co wskazuje na to, że te dwa motywy religijne mogą być niezależne. Symbolika wina i krwi wiąże się natomiast z wylewami Nilu. Ich wody miały czerwony kolor, co kojarzono z krwią zabitego Ozyrysa a także z kolorem wina. W takim wypadku mamy znów do czynienia z symboliką agralną, tym razem wykorzystaną podczas obrzędów magicznych.

 

Jezus zapożyczony z kultu Mitry

- teza rozpowszechniona przez książkę Karlheinza Deschnera pt. I znowu zapiał kur. Bardzo popularna wśród różnych przeciwników chrześcijaństwa. Jak dotąd nie odnaleziono bowiem tak dużej ilości (domniemanych) podobieństw w żadnych innych dwóch religiach, z wyjątkiem właśnie mitraizmu i chrześcijaństwa.

- Ponoć mitraiści nie tylko tak jak chrześcijanie w swych obrzędach przyjmowali chrzest, bierzmowanie i „komunię świętą”, czyniąc to rzekomo z okazji odbytej z nimi „ostatniej wieczerzy” ich Mistrza, ale mieli nawet takie same jak katolicy „hostie”, na których widniał znak krzyża. Te paralele intrygują dziś tak wielu, że nic dziwnego, iż temat ten jest często podnoszony w formie zarzutu przez przeciwników chrześcijaństwa.

- Mitraizm jest starożytną religią perską, w której głównym bogiem był Mitra. Wbrew pozorom Mitra wcale nie był najwyższym bogiem w tej religii, był jednak najważniejszym bogiem jej misteriów. Zanim powstało chrześcijaństwo, w okresie pism wedyjskich (lata 1500-500 p.n.e.) Mitra był jednak jeszcze bogiem „mało ważnym”.

- W sanskrycie słowo mitra znaczy „przyjaźń”, „przyjaciel”, choć inni tłumaczą to słowo jako „ugoda”. Jeszcze inni wiążą imię Mitry z nowoperskim mihr – „słońce”. Niektórzy doszukują się kultu Mitry już w XIV wieku p.n.e., o czym ma świadczyć pewna inskrypcja znajdująca się w Kapadocji. Bóg Mitra był znany w Rzymie nie później niż w czasach cesarza Trajana (98-117 n.e.). Jego świątynie znajdowały się w tajemnych grotach, o czym wspominali już piszący w II wieku Justyn Męczennik i Tertulian. Do dziś dnia mamy zachowane niektóre z takich miejsc kultu Mitry, m.in. pod kościołem św. Klemensa w Rzymie. Najwięcej miejsc kultu Mitry (aż 40) zachowało się ponoć w Niemczech, w Saalburgu i w okolicach Frankfurtu nad Menem.

- Pierwszy problem to kwestia datacji i wiążącej się z tym różnicy między mitraizmem perskim i mitraizmem, jaki rozwinął się w Cesarstwie Rzymskim dopiero w II wieku po Chrystusie (będę dalej nazywał go mitraizmem „rzymskim”). Oba mitraizmy różnią się bowiem od siebie i nie możemy domniemywać, jak czynią to niektórzy, że coś, co było obecne już w mitraizmie perskim, musiało też być implicite obecne w mitraizmie „rzymskim” (który w przeciwieństwie do tego pierwszego mógł już wpływać na chrześcijaństwo). Mitraizm ewoluował pod wpływem wierzeń ościennych był kultem dość synkretycznym.

- Na temat perskiego mitraizmu mamy niewiele danych z okresu, w którym powstawało chrześcijaństwo. Tak naprawdę nie mamy żadnych źródeł perskich o tym kulcie, jak zauważa jeden z badaczy. Eliade dodaje, że wszystkie źródła, z jakich dowiadujemy się o mitraizmie, „pochodzą co najmniej z pierwszych wieków chrześcijańskiej ery”, a „Mitologia i teologia mitrańskich misteriów stała się nam dostępna głównie dzięki figuralnym pomnikom. Świadectwa literackie są nieliczne i odnoszą się zasadniczo do kultu i do hierarchii stopni wtajemniczenia”.

- Na temat mitraizmu „rzymskiego” również mamy niewiele danych z okresu, gdy powstawało już chrześcijaństwo Większość danych na temat mitraizmu pochodzi jednak dopiero z IV wieku naszej ery i z okresu późniejszego. Dane te są jednak dość jednostronne i w sumie wszystkie są zależne od jednego źródła, ponieważ tak naprawdę Elizeusz czerpał swe informacje na temat mitraizmu od Ezniga, a ten z kolei czerpał w tej sprawie od Teodora z Mopswety (zm. w 428 roku n.e.). Większość tych autorów jest, jak widać, dość późna, trudno tym samym na podstawie tak późnych świadectw udowodnić, że to właśnie mitraizm wpłynął na koncepcje chrześcijaństwa, mogło być równie dobrze odwrotnie, jak zresztą sugerują niektórzy badacze.

- kult mitry był kultem tajemnym, stąd informacje, jakie posiadamy na temat wierzeń religijnych i obrzędów inicjacyjnych jego członków, muszą być z tej racji „skąpe”

- Mitra zstąpił z nieba, a gdy się rodził, był ponoć obiektem uwielbienia ze strony pasterzy, którzy przynieśli mu w darze pierwsze potomstwo ze swoich stad i owoce”. Podstawowe pisma w ogóle nie mówią nic o pasterzach obecnych przy wspomnianych narodzinach Mitry. Płaskorzeźby ukazujące pasterzy przy narodzinach Mitry pochodzą dopiero z II lub III wieku po Chrystusie. W dodatku mamy tylko 7 rzeźb, które możemy tak zinterpretować, na domiar złego są one w dość złym stanie, przedstawiają dość różne obrazy i tak naprawdę nie wiadomo nawet, czy w ogóle wiążą się one z narodzinami Mitry.

- Dane te nie są więc dowodem na to, że pewne koncepcje mitraizmu wpływały na idee zawarte w Ewangelii Łukasza, bo ta ostatnia jest wcześniejsza niż te dane.

- Również fakt, zgodnie z którym wiemy, że Mitra miał się narodzić ze skały, jak wskazuje wyżej Keller, raczej wyklucza niż zakłada domniemane podobieństwo zachodzące rzekomo w tym miejscu pomiędzy mitami mitraizmu i podaniami ewangelicznymi. Ewangelie zresztą nie mówią nic o tym, że Jezus narodził się w związku z jakąś grotą, więc wspomniane podobieństwo występujące pomiędzy tymi podaniami jest w tej sytuacji jeszcze bardziej znikome. Dopiero późniejsza apokryficzna Protoewangelia Jakuba podejmuje taki wątek.

- czy w  mitraizmie tak samo jak w chrześcijaństwie praktykowano chrzest, bierzmowanie i przyjmowano komunię świętą pod postacią chleba i wina, czyniąc to w dodatku rzekomo „na pamiątkę ostatniej wieczerzy Mistrza z uczniami”. Świadectwo Tertuliana i Justyna w sprawie mitraistycznych „sakramentów” jest bardzo niejednoznaczne i można je traktować jako bardzo hipotetyczne. Apologeci chrześcijańscy czynią tylko aluzje do nich (Eliade). Potwierdza to inny badacz, który stwierdza, że w ogóle nie mamy czegoś takiego jak np. księgi liturgiczne mitraistów, mamy tylko strzępki wyrażeń dotyczących ich praktyk religijnych. Jak dodaje pewna badaczka mitraizmu, w ogóle nie wiemy, czy obrzędy inicjacyjne mitraistów były przez nich praktykowane przed końcem I wieku n.e.. Wiemy jednak dzięki m.in. pismom Nowego Testamentu, że w I wieku n.e. chrześcijanie praktykowali już swe misteria religijne.

- Justyn pisze, że u mitraistów odbywa się tylko coś, co mu się wydaje diabelską parodią chrześcijańskiej Eucharystii, ponieważ piją oni wodę i jedzą chleb podczas obrzędu inicjacji. Już tylko po tym widać, że wspomniany obrzęd mitraistów był czymś zgoła innym niż chrześcijańska Eucharystia. Chrześcijańska Eucharystia nie jest bowiem w ogóle obrzędem inicjacyjnym, przeciwnie, jest ona ostatnim i najpełniejszym etapem chrześcijańskiej obrzędowości. Zauważmy też, że Justyn nie mówi nic o winie obecnym w tym obrzędzie mitraistów, które było przecież od początku podstawowym składnikiem chrześcijańskiej Eucharystii.

- Także przywoływany przez Deschnera Tertulian (patrz wyżej) w swej Preskrypcji przeciw heretykom nie podaje nic, co by nas upoważniało do stwierdzenia, że mitraiści posiadali obrzęd podobny do chrześcijańskiej Eucharystii. Tertulian pisze w tym dziele tylko tyle, że „jeśli go pamięć nie myli”, to mitraiści „ofiarowują chleb” (co samo w sobie nie musi mieć jeszcze nic wspólnego z Eucharystią chrześcijańską), a ponadto mają obrzęd czynienia jakiegoś znaku na czole, który zdaniem Eliadego mógł być przez ojców Kościoła interpretowany jako „rytuał uzupełniający sakrament chrztu”[76]. Jednak nie oznacza to, że mitraiści praktykowali chrzest w znaczeniu chrześcijańskim.

- Wedle innych danych „chrzest” u nich polegał na polaniu nowego adepta krwią byka. Nowo przyjęty do tej religii leżał w specjalnym dole (przykrytym nieszczelnymi deskami), do którego ściekała krew byka.

- Hostie były opatrzone znakiem krzyża. Deschner nie podaje bliższych konkretów w tej sprawie, nie wiadomo też dokładnie, jakie dane historyczne skłoniły go do takiego niesłychanego wniosku. Vermaseren wspomina bowiem o pewnym marmurowym reliefie (oznaczając go numerem 1896), na którym został przedstawiony Mitra i bóg Sol. Na tym właśnie przedstawieniu można zobaczyć, jak obaj bogowie siedzą przed stoliczkiem, na którym widać właśnie chleby z krzyżami. Jednak czy to od razu oznacza, że mitraiści mieli „hostie” z krzyżami? Nawet jeśli z tej ikonografii wysnujemy taki słabo uzasadniony wniosek, to nie da się udowodnić, że owa symbolika mitraistyczna wpłynęła na chrześcijańską liturgię. Ten sam Vermaseren podaje bowiem, że wspomniany relief pochodzi dopiero z IV wieku po Chrystusie, kiedy to chrześcijańska ikonografia od dawna już używała znaku krzyża. Z powyższych rozważań wiemy już, że kult Mitry był dość synkretyczny w swym charakterze.

- Mitra „stał się jedną z postaci trójcy”?. Ma to być oczywiście kolejna paralela pomiędzy mitraizmem i chrześcijaństwem, które wyznaje ideę Boga w Trójcy jedynego. Idea troistego Mitry jest nam znana z pism Pseudo-Dionizego Aeoropagity, który pisał, że „dzisiaj jeszcze sławni bogowie święcą pewne święto na pamiątkę tego trzechdziennego słońca, czyli wielkiego potrójnego Mitry”. Autor ten pisał jednak dopiero w V wieku n.e., kiedy to już od dawna w chrześcijaństwie była znana idea Trójcy Świętej (w 325 roku n.e. naukę o Trójcy świętej zdefiniowano ostatecznie na Soborze w Nicei). Z punktu widzenia posiadanych danych historycznych idea troistego Mitry jest dużo późniejsza iż idea chrześcijańskiego Boga w Trójcy jedynego.

- Mitraizm umieszcza symbole kluczy i koguta zawsze w zupełnie innym kontekście symbolicznym, niż czynią to Ewangelie. Np: jedna z mitraistycznych figur, która posiada głowę lwa i cztery skrzydła, trzyma w lewym ręku nóż, zaś w prawym klucz.

- Zmartwychwstanie? Jedynie Tertulian pisze o „wprowadzaniu obrazu zmartwychwstania”. Nie oznacza to jednak wcale, że mitraiści wierzyli, że będą wskrzeszani ze zmarłych. Wyznawcy Mitry posiadali też „mity rezurekcyjne, w których bóstwo umiera i odradza się, będąc patronem tak pojmowanego procesu zmartwychwstania”.

- Niedziela? Kolejna paralela ma rzekomo występować pomiędzy niedzielą chrześcijańską i świętym dla wyznawców Mitry dniem Boga Słońca – dies solis. Oba te dni przypadają na pierwszy dzień tygodnia.

- Następnie, Deschner zupełnie przemilczał to, że mamy bardzo wczesne dane mówiące nam o święceniu niedzieli już w czasach apostolskich. O święceniu przez chrześcijan niedzieli mówi bowiem już przede wszystkim Ignacy z Antiochii ok. roku 110. List Barnaby z ok. 130 roku, Didache, datowane na rok ok. 100, Terulian i nawet Talmud także wspominają o tym, że chrześcijanie świętowali niedzielę długo przed Konstantynem. Aluzji w świętowaniu niedzieli przez chrześcijan możemy się doszukiwać już w Dz 20,7. Nie wydaje się jednak, aby w starożytności pogańskiej był to dzień kultu. Nawet w orientalnym kulcie Mitry, boga światłości, który z czasem zidentyfikował się w Rzymie ze Słońcem, Sol, Sol invictus, Sol invictus Mithra, Dominus Mithra, Sol invictus Dominus Mithra, dzień ten nie odznaczał się niczym szczególnym. 'Nie posiadamy żadnych danych, na podstawie których moglibyśmy powiedzieć, że dzień słońca był w I-II w. po Chr. dniem świątecznym', co więcej 'nigdy nie był to dzień kultu, nawet w religii Mitry'.

       Deschner twierdzi też, że data Bożego Narodzenia, wyznaczona przez chrześcijan dopiero w 353 roku na dzień 25 grudnia, była związana z kultem Mitry. Jednakże Deschner jednocześnie przyznaje, że Kościół chrześcijański wybrał te datę dlatego, że „chciał bowiem tego ostatniego [tzn. Mitrę – przyp. J.L.] usunąć z potocznej świadomości”. W tym wypadku trudno mówić o inspirowaniu się kultem Mitry przez chrześcijaństwo. Jest to już raczej kontestacja i wzajemna rywalizacja doktrynalna między obiema religiami.

 

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń