Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Zabobon w imię rozumu - cz. 3

25 IX 1603 r. o godz. 9.50 w pałacu rzymskim Fryderyka Cesiego, na ulicy Maschera d'Oro odbyło się zebranie założycielskie pierwszej nowoczesnej akademii naukowej zwanej Accademia dei Lincei. Zachowane do naszych czasów sprawozdanie z tego zebrania informuje, że dzień i godzinę wybrano celowo, aby zdobyć przychylny wpływ gwiazd, zwłaszcza Merkurego. Samo zebranie – według sprawozdania, którego autorem jest sam Cesi – było magicznym obrzędem przeprowadzanym według zasad „wiedzy tajemnej”. Proponimento Linceo będący niejako aktem założycielskim Akademii określa jej członków jako najbieglejszych badaczy nauk tajemnych oraz za miłośników nauk i badaczy sztuk spargicznych (alchemicznych).

Najwybitniejszym spośród akademików był serdeczny przyjaciel Cesiego… Galileo Galilei zwany Galileuszem.

Zanim zajmiemy się Galileuszem i jego… walką z racjonalizmem Arystotelesa (tak, to nie jest błąd!), cofniemy się na chwilę i powiemy, co z teorią kopernikańską działo się po procesie Bruno.

Jak już wspomniałem, środowiska naukowe nie zachwyciły się hipotezą Kopernika. Nie udowodniona, nie poparta ani empirią, ani codzienną praktyką, a wręcz przez nie negowana, została powszechnie odrzucona przez ośrodki naukowe. Wbrew utartemu schematowi model heliocentryczny wcale nie był na rękę humanistom. W końcu humanizm stawiał w centrum człowieka. Logiczne było, że skoro człowiek jest w centrum, to to, na czym on stoi (Ziemia) także jest w centrum. Teoria heliocentryczna usuwała człowiekowi Ziemię spod nóg zastępując ją Słońcem. Psuło to antyczny i humanistyczny obraz świata. Co więcej, już w tym czasie część środowisk kościelnych (kard. Conti) zwracała uwagę, że system heliocentryczny nie koliduje z Pismem Świętym. Kolidował natomiast z doktryną humanistyczną.

Zainteresowanie przejawiali więc jedynie badacze kościelni oraz… astrologowie.

Naukowiec z Pragi

Pierwszym był następca Tycho de Brahe na stanowisku cesarskiego astrologa, Jan Kepler. Brahe opracował podstawowe instrumentarium astrologiczne służące precyzyjnym obliczeniom położenia gwiazd. Jego obliczenia były w tych czasach najdokładniejsze. Nie poparł teorii Kopernika, a wręcz przeciwnie, opracował model konkurencyjny, w którym wokół Słońca krążą wszystkie planety poza Ziemią, wokół której obracają się Słońce i Księżyc. Model ten najdokładniej oddawał sposób postrzegania ruchu planet z Ziemi. Niestety, także przeszedł bez echa.

Jego prace dały podbudowę Janowi Keplerowi do dalszych badań.

Kepler poszedł w stronę empirii. To znaczy, że metodą prób i błędów sprawdzał, czy zakładając słuszność hipotezy Kopernika da się znaleźć taki tor orbity planet, żeby dokonane na tej podstawie obliczenia dały wynik poprawny, przynajmniej taki jaki dawały obliczenia na podstawie teorii Ptolemeusza. Metodą empiryczną doszedł do sformułowania swoich trzech praw oraz zbieżności geometrycznej zwanej przezeń „tajemnicą kosmograficzną”. Wyniki prac opublikował w 1609 roku (Tajemnicę kosmograficzną w 1597) oraz w 1619 i nikt go za nie prześladował, choć przecież szły w stronę potwierdzenia hipotezy Kopernika. Kepler ogłaszający matematyczne dowody potwierdzające heliocentryzm do 57 roku życia był cesarskim matematykiem i astrologiem, a ostatnie dwa lata spędził spokojnie w Żaganiu. I w niczym nie przeszkadzały mu ani szalejące polowanie na czarownice, ani wojna trzydziestoletnia. Na Indeksie znalazła się tylko jedna jego książka Epitome Astronomiae Copernicanae będąca obroną teorii kopernikańskiej. Czemu tak się stało, wyjaśnimy dalej.

W istocie, Brahe i Kepler są pierwszymi zawodowymi astronomami, którzy w zasadzie niczym innym się nie zajmowali.

Arogant w błędzie

W tym samym czasie w Rzymie rozwijał są działalność Galileusz. Był on całkowitym przeciwieństwem Keplera. O ile astronom cesarski wywodził się ze średniozamożnego mieszczaństwa, o tyle Galileusz był bogaty. O ile jedynym protektorem Keplera był cesarz, o tyle Galileusz był ustosunkowany, miał wpływowych i bogatych przyjaciół, w tym samego papieża, Urbana VIII. O ile Kepler do swoich wyników doszedł mozolną pracą, o tyle Galileusz traktował badania naukowe jak ciekawostkę i rozrywkę, a nie pracę zawodową. Astronomia była tylko jedną z wielu dziedzin, którymi parał się Galileusz. W efekcie jego wyniki nie mogły być tak dokładne, jak prace Keplera i Brahe. To wszystko, a także pozycja, jaką Galileusz miał wśród elit powodowało, że miał charakter rozkapryszonego dziecka. Kiedy ktoś wykazywał mu wady jego teorii, zamiast przedstawić racjonalne argumenty, obrzucał adwersarza stekiem obelg. Poparcie papieża czyniło go nietykalnym, co tylko przysparzało mu wrogów.

Galileusz badając ruch odkrył jego względność. To doprowadziło go do słusznego wniosku, że skoro postrzeganie ruchu zależy od położenia obserwatora, to sposób widzenia ruchu ciał niebieskich zależy także od tego, czy patrzy się z Ziemi, czy ze Słońca. Była to istotna przesłanka na rzecz Kopernika. Przesłanka, ale nie dowód. Gdyby Galileusz w tym miejscu się zatrzymał, byłby blisko Einsteina i być może teorię względności ogłoszono by 500 lat wcześniej. Włoski naukowiec poszedł jednak dalej. Uznał, że skoro sposób postrzegania ruchu jest względny, to znaczy, że teoria geocentryczna jest fałszywa, a jedyne prawo istnienia ma teoria heliocentryczna. Zignorował tym samym podstawowy wniosek wynikający z jego własnych prac: że skoro ruch jest względny, to względne jest także postrzeganie ruchu planet. Z każdej planety będzie wyglądało inaczej. Co więcej, w ślad za Kopernikiem Galileusz nadal uważał, że nasz układ słoneczny jest centrum świata i że Słońce jest nieruchome. Jego model astronomiczny nie różnił się zbytnio od średniowiecznego ze złotymi kręgami, po których krążą planety włącznie. Jedynie zamienił miejscami Ziemię i Słońce. Nie twierdził przy tym – jak nakazywałby naukowy reżim – że to jedna z możliwości, ale stanowczo domagał się uznania swego modelu za jedyny obowiązujący.

Postawa Galileusza, jego ewidentny błąd myślowy wynikał z faktu, że Galileusz był zdeklarowanym wrogiem Arystotelesa. Był wrogiem racjonalizmu w arystotelejskim rozumieniu. W chwili, gdy dostrzegł argument przeczący arystotelejskiej wizji świata, wykorzystał go nie do dalszych badań (jak zrobiłby Kepler), tylko do zwalczania wrogiej mu filozofii. Atakując Arystolesa, Galileusz niebezpiecznie zbliżał się do ataku na podstawy nauki Kościoła, które – przypomnijmy – od Soboru Trydenckiego były oparte na tomizmie, a to znaczy, że także na arystotelejskiej logice. Atakował też podstawy naukowego myślenia i zdrowy rozsądek. Papież wyśmiał jego model układu słonecznego twierdząc, że nikt rozsądny nie przyjmie koncepcji, w której Ziemia znajduje się w złotej obręczy. Galileusz, choć wychodził z przesłanek racjonalnych, dał się ponieść swojej własnej ideologii. W tym samym momencie przestał być naukowcem.

Zaniepokojeni dominikanie, pamiętający działalność Bruno, dwukrotnie składali na Galileusza skargę do Inkwizycji i dwukrotnie skarga została oddalona.

Galileusz przed papieżem

Mamy pierwsze dwudziestolecie XVII wieku. W Europie wrze. Protestancka propaganda atakuje każdy, nawet wyimaginowany błąd Rzymu wykazując, że to papież jest heretykiem i odstępcą. Podobnie na każdy, nawet najmniejszy błąd czatują humaniści i ateiści. W 1547 roku ukazuje się drukiem ateistyczna rozprawa z XIII wieku przypisywana Fryderykowi II. To nie jedyny przykład walki ideologicznej, jaka wtedy panowała. Kościół chodził po prawdziwym polu minowym. Nowa doktryna mająca pozory teorii naukowej nie była tu nikomu potrzebna.

W 1616 roku Galileusz postanowił ostatecznie zatryumfować nad przeciwnikami przedstawiając papieżowi pracę poświęconą przypływom i odpływom. Przypisując je skutkom ruchu wirowego Ziemi uważał, że są dowodem na tenże ruch. Zignorował fakt, że wcześniej Jan Kepler wykazał związek fal pływowych z ruchem Księżyca. To, że ma to związek z grawitacją pokazał później Newton, ale Kepler wskazał kierunek.

Galileusz zupełnie zignorował osiągnięcia kolegi, bo nie pasowały do jego teorii. Kiedy obecni na rozprawie doradcy papiescy, głównie astronomowie jezuiccy, wykazali Galileuszowi błąd, ten obrzucił ich wyzwiskami, z których najłagodniejsze brzmiało, że są dziećmi, które nigdy nie dojrzeją.

Gdyby dziś naukowiec ogłaszający ewidentną nieprawdę na zwróconą uwagę obrzucił adwersarzy błotem, natychmiast zostałby wykluczony ze świata naukowego i długo musiałby się starać o powrót.

Na Indeksie

Sytuacja była jasna: hipoteza Kopernika, choć ciekawa, bardziej niż do badania służy budowaniu systemów filozoficznych i światopoglądowych, co w napiętej sytuacji politycznej i społecznej zagraża eksplozją. Wystąpienie Galileusza, jego arogancja i brak pokory doprowadziły do wpisania „De Revolutionibus” i całej literatury heliocentrycznej na Indeks. Teorii kopernikańskiej nie uznano za herezję (w przeciwieństwie do niektórych krajów protestanckich, gdzie dzieło Kopernika spalono). Umieszczenie na indeksie zawierało klauzulę: do czasu naniesienia poprawek, przy czym pod pojęciem poprawki można zarówno rozumieć klauzulę o hipotetyczności rozważań (która przecież w pierwszym wydaniu była), jak i poprawienie wywodu tak, by rzeczywiście dowodził postawionej tezy. Orzeczenie Inkwizycji stwierdzało, że teorii Kopernika nie wolno przedstawiać jako pewnik, ale jedynie jako hipotezę.

Już rok później trzecie wydanie „De Revolutionibus” ukazało się w protestanckim (!!!) Amsterdamie i od razu cały nakład zniknął… Zadziałała zasada owocu zakazanego.

W 1619 roku na Indeksie znalazło się książka Keplera, w której przedstawiał on przesłanki za teorią Kopernika. Przesłanki, ale jeszcze nie dowody. Dodatkowo Kepler zaczął w niej rozwijać swoją teorię filozoficzną twierdząc, że cały wszechświat oparty jest na matematyce i muzyce. Opinia ta nie była sprzeczna ani ze stanowiskiem średniowiecznych uczonych, ani ze współczesną wiedzą. Wykraczała jednak poza ramy dzieła naukowego i to (a nie poparcie teorii Kopernika) było podstawą do umieszczenia jej na indeksie.

Warto w tym miejscu wyjaśnić, co znaczyło umieszczenie na Indeksie. Ludziom współczesnym znającym cenzurę w wydaniu państw totalitarnych wydaje się, że był to absolutny zakaz posiadania i czytania jakiejś książki. Tymczasem tak nie było. Indeks ograniczał dostęp do książek, ale ich nie likwidował. Nie wolno było ich tylko publikować bez zgody władzy duchownej.

Inna rzecz, że świeckie władze posiadanie takiej „zaindeksowanej” książki traktowały często w kategoriach zdrady stanu (szczególnie w okresie wojen światopoglądowych-religijnych, kiedy określona identyfikacja religijna była jednocześnie deklaracją lojalności wobec władcy). Umieszczenie książek heliocentrycznych na Indeksie nie ograniczyło więc dostępu do nich prawdziwym naukowcom, ale rzeczywiście zablokowało dostęp motłochowi, który i tak nic by z tego nie zrozumiał.
Warto przy tym pamiętać, że swoje indeksy miały także państwa protestanckie, gdzie zresztą zakaz czytania książek nieprawomyślnych był znacznie bardziej rygorystycznie egzekwowany.

Proces

Starania Kościoła dążącego do pokoju w Europie okazały się daremne. W 1618 roku, po odwołaniu aktu tolerancyjnego przez cesarza Macieja I, czescy protestanci ogłosili powstanie przeciw Habsburgom. Zaczęła się krwawa i tragicznie niepotrzebna Wojna Trzydziestoletnia, która rozbiła europejskie potęgi otwierając drogę nowym imperiom.

W 1633 roku Galileusz odezwał się ponownie. Opublikował „Dialog o dwu najważniejszych układach świata: ptolemeuszowym i kopernikańskim”, w którym pod postacią Simplicio (Nierozgarniętego) sportretował Urbana VIII. Obrażony papież Urban zaskarżył Galileusza przed Inkwizycją, a ta chętnie dała dowód na to, że w Kościele nie ma „świętych krów”.

Przebieg procesu nie ma znowu nic wspólnego z powszechna opinią na ten temat. Miał on charakter dysput, w czasie których Galileusz prezentował swoje stanowisko, a inkwizytorzy punktowali jego błędy. Przypominał on bardziej współczesną rozprawę doktorską, niż proces sądowy. Sam zainteresowany przebywał w tym czasie w willi Medyceuszy w Rzymie w luksusowych warunkach.

Wypunktowany przez kolegów naukowców złożył oświadczenie, w którym przyznał, ze teoria Kopernika nie ma charakteru obowiązującego, a jest jedynie hipotezą. Został skazany na areszt domowy i odmawianie kilka razy dziennie wyznaczonych psalmów. Areszt spędził w posiadłościach swych przyjaciół: Kosmy Medyceusza, arcybiskupa Sieny, a na końcu we własnej posiadłości. Psalmy – za zgodą władzy duchownej – w jego imieniu zmawiała jego nieślubna córka, zakonnica Maria Celesta.

W tym czasie Galileusz kontynuował swoje badania, a nawet publikował. Zaiste, straszny los go spotkał.

Racjonalista i fanatyk

W tym samym czasie działało dwóch wybitnych naukowców popierających teorię Kopernika: Kepler i Galileusz. Różniło ich wszystko, a przede wszystkim postawa wobec nauki. O ile Kepler podchodził do wiedzy z pokorą, o tyle Galileusz traktował naukę jako źródło argumentów na poparcie swoich teorii, odrzucając to, co mu nie pasowało. W istocie z tych dwóch to Kepler stosował naukowe metody, był racjonalny i systematyczny. Galileusz, to kolejny ideolog, demagog i fanatyk.

Co ważne, ani jednemu, ani drugiemu nic złego się nie stało. Większość rewolucyjnych dzieł Keplera była nadal publikowana. Podobnie z pracami Galileusza. Nikt ich nie zwalczał. Zwalczane było jedynie uzurpowanie sobie prawa do narzucania w sposób apodyktyczny prawd „jedynie słusznych”, bez liczenia się z opinią innych badaczy.

Kepler kierował się rozumem. Nie "wierzył" w teorię Kopernika, tylko badał ją. Jego poparcie dla tej teorii było skutkiem wyników przeprowadzonych badań, a nie wiarą aprioryczną. Tymczasem Galileusz wyznawał zabobon własnej nieomylności. Poparł teorię Kopernika, bo pasowała do jego koncepcji, a nie dlatego, że miał na jej poparcie jakieś mocniejsze dowody.

Dzieło Kopernika znalazło się na Indeksie nie dlatego, że Kopernik wygłaszał w nim jakąś złą teorię, ale dlatego, że ludzie pokroju Galileusza wykorzystywali "De Revolutinibus" do własnych celów traktując je jako podstawę do konstruowania systemów filozoficznych i światopoglądowych, czyli działalności z nauką i racjonalizmem nie mającą nic wspólnego.

cdn

Część druga tu

warto przeczytać:

http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje36/text07p.htm

http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=Galileusz



Opcje Artykułu

Zabobon w imię rozumu - cz. 3 | 15 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Obcy pon, 21 maj 2007, 20:16:23
Trudno się nie zgodzić, że Galileusz popełnił duży błąd tłumacząc zjawisko pływów. I to by wystarczyło, by poprzeć Twoją tezę, że czasami ideologia była dla niego ważniejsza niż prawda. Tak, po dwakroć tak!

Niestety, postanowiłeś jeszcze pare razy kopnąć leżącego (nie będzie się bronił, bo nie żyje od 400 lat). Przykre to...

Artykuł jest tendencyjny. Twoim zdaniem Galileusz to nie naukowiec, lecz "ideolog, demagog i fanatyk". Ktoś, kto nie wie, niestety może Ci uwierzyć, więc wypada tylko sprostować. Jego praca naukowa nie ograniczała się do "obrzucania adwersarzy błotem" i popierania heliocentryzmu. Przeprowadził on wiele bardzo wartościowych i precyzyjnych obserwacji fizycznych dotyczących ruchu, rozwinął metody eksperymentalne i matematyczne fizyki.

Aha. Ponawiam prośbę o nie wchodzenie w szczegóły fizyczne, a zwłaszcza o nieco ostrożniejsze nawiązania do fizyki ponewtonowskiej. Dla kogoś, kto ma pojęcie, o czym piszesz, zdania w stylu "Gdyby Galileusz w tym miejscu się zatrzymał, byłby blisko Einsteina i być może teorię względności ogłoszono by 500 lat wcześniej" są, delikatnie mówiąc, zabawne.

Co ważne, ani jednemu, ani drugiemu nic złego się nie stało.

No, ja dziękuję! Resztę swych dni Galileusz spędził w areszcie domowym. Ładne mi nic.
A za co? Możemy przeczytać w wyroku: za twierdzenie, że Słońce jest centrum świata, co jest sprzeczne m.in. z Pismem Świętym. Strach pomyśleć jakie nic by mu się stało, gdyby nie odwołał swoich twierdzeń.

---
Sztuczna inteligencja zawsze przegra z prawdziwą głupotą

 
  • Andrzej pon, 21 maj 2007, 20:47:38
  • Obcy pon, 21 maj 2007, 21:31:06
  • Andrzej pon, 21 maj 2007, 21:43:53
  • Obcy pon, 21 maj 2007, 22:02:32
  • Obcy wto, 22 maj 2007, 17:12:01
  • Obcy śro, 23 maj 2007, 17:22:04
Integrysta nie, 3 cze 2007, 23:26:33
Mam teraz niestety niezwykle mało czasu, ale zawsze z wielką przyjemnością czytam Pana artykuły Panie Macieju. Na to zawsze znajdę chwilę. Bardzo mocno Pana proszę o to by Pan nie przestawał ich pisać. Nie pamiętam abym tak bardzo czekał na kolejne i... tak często zbierał pochwały innych za ich polecanie :-)

---
Kwiecie Karmelu, módl się za nami!
 
stachgla pią, 25 kwi 2008, 11:12:42
W omówieniu okoliczności konfliktu Galileusza z Inkwizycją pominięto stanowisko tej ostatniej zajęte w sprawie księżyców Jowisza i plam na Słońcu. O ile mi wiadomo, w tych dwu przypadkach obskurantyzm i brak tolerancji urzędników reprezentujących Kościół wystąpiły wyraźnie.

---
Stach Głąbiński

 
  • Andrzej sob, 26 kwi 2008, 20:15:10

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń