Zabobon w imię rozumu - cz. 4

pią, 1 cze 2007, 14:23:00

Autor: Maciej Pasternak

- Republika nie potrzebuje uczonych – usłyszał genialny chemik Antoni Lavoisier od sędziego Republiki Francuskiej na chwilę przed zgilotynowaniem. Działo się to 8 maja 1794 roku. W I Republice od blisko pół roku jedynym legalnym kultem był… kult Rozumu!

7

Wojna trzydziestoletnia, która ze względu na swój zasięg powinna być traktowana jako pierwsza, czy może zerowa wojna światowa, przeorała Europę zmieniając na zawsze jej oblicze. Zakończona co prawda pokojem westfalskim odbijała się echem jeszcze w wiele lat po jej zakończeniu. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z faktu, że zarówno rewolucja cromwellowska, jak i wojny francusko-hiszpańskie, a nawet nasz potop szwedzki były wstrząsami wtórnymi po kataklizmie wojny trzydziestoletniej. W istocie stabilizacja w Europie nastąpiła dopiero pod koniec XVII wieku wraz z odparciem inwazji tureckiej pod Wiedniem. Warto pamiętać też, że propaganda naszych zaborców pod koniec XVIII stulecia odwoływała się między innymi właśnie do udziału Polski po stronie katolickiej w wojnie trzydziestoletniej. Używając tego argumentu przedstawiano Polskę jako kraj ciemnoty i zacofania pod papieską dyktaturą. Szczególnie gorąco posługiwał się tym argumentem szermierz wolności i postępu… Wolter.

Krajobraz po bitwie

Efektem wojny trzydziestoletniej było rozbicie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, które utraciwszy koronę hiszpańską – przejętą przez Burbonów – straciło większą część swojego imperium. Utrata Niderlandów wraz z koloniami była już tylko prztyczkiem wobec tej katastrofy. Cesarz pozostawał formalnie panem Rzeszy Niemieckiej, ale z chwilą narzucenia reguły cuius regio eius religio jego realna władza ograniczała się do dóbr rodowych Habsburgów (wcale niemałych) oraz sojuszniczych (najczęściej katolickich) państw niemieckich. Jego władza stopniowo słabła aż w 1806 roku Napoleon podyktował ostatniemu cesarzowi Niemiec, Franciszkowi II, akt rozwiązania Cesarstwa.

Podobnie jak władza cesarza w wyniku wojny upadł autorytet papieża. Śmiertelny cios zadała mu… najstarsza córka Kościoła – Francja, której pierwszy minister, kardynał Armand-Jean du Plessis de Richelieu przystąpił do antyhabsburskiego sojuszu protestanckiego (!!!) i sfinansował rejzę szwedzkiego króla, Gustawa Adolfa po Niemczech. Nie przeszkodziło mu to stłumić samodzielność polityczną hugenotów przyznaną im za Henryka IV. Niemniej, po zlikwidowaniu hugenockiej autonomii Richelieu zapewnił francuskim protestantom pełną wolność wyznania. Odbierze im ją dopiero król Ludwik XIV uderzając tym samym w fundamenty gospodarcze własnego kraju i dowodząc, że los cesarstwa niczego go nie nauczył.

Skutkiem wojny było także przesunięcie się centrów myśli naukowej z Włoch i cesarstwa do Francji i państw protestanckich, czyli do obozu zwycięzców. Nawet najsłynniejszy w XVII wieku astronom włoski Giovanni Cassini w dwadzieścia lat po pokoju westfalskim przeniósł się do Francji.

Powodów takiej sytuacji było kilka. Po pierwsze, na finansowanie badań nie pozwalała sytuacja gospodarcza obozu przegranego. Ani cesarstwo, na terytorium którego toczyła się większa część wojny, ani papiestwo, wspierające funduszami siły cesarskie, nie miały nadwyżki finansowej umożliwiającej opłacanie badań naukowych. Galileusz korzystał przede wszystkim z własnego majątku. Brache i Kepler byli opłacani z kasy cesarskiej. Po klęsce nie było ani majątków, ani funduszy cesarskich.

Nowi naukowcy, Heweliusz, Newton, czy Pascal oraz wspomniany na wstępie Lavoisier, to przedsiębiorcy i urzędnicy państwowi zajmujący się dodatkowo pracą naukową (dodatkowo, to nie znaczy pobocznie). Dodatkowo żyjący w krajach, które na wojnie zyskały, nawet jeśli – jak Rzeczpospolita – formalnie były po stronie przegranych.

Drugim istotnym elementem wspólnym dla krajów protestanckich, ówczesnej Francji i Rzeczypospolitej, w skład której wchodził Gdańsk, był brak większych konfliktów natury światopoglądowej. Rzeczpospolita Jana Sobieskiego, Prusy Książęce, czyli późniejsze Królestwo Prus, Francja Richelieu i Mazarina, czy Anglia Karola II, to kraje, w których dominuje jedna religia poparta nieraz aktami prawnymi z większą lub mniejszą tolerancją dla innych. To były kraje teokratyczne, gdzie przedstawiciele Kościoła panującego zajmowali najważniejsze urzędy w państwie.

W żadnym z nich nie było możliwości otwartego zanegowania obowiązującej doktryny, chyba że posiadało się na to niezbite dowody. Efektem jest… rozwój rzetelnych badań naukowych!

Warto zauważyć, że początki odbudowy cesarstwa po zniszczeniach wojennych wiążą się z… józefinizmem, czyli zaprowadzeniem form teokratycznych w cesarstwie z jednoczesnym dopuszczeniem niekatolickich form religijnych (zresztą wymuszonym przez Szwecję na mocy ugody altransztadzkiej).

Przełom newtonowski

Wyrok trybunału inkwizycyjnego w sprawie Galileusza nie zatrzymał, bo nie taki był jego cel, badań nad naturą wszechświata i budową systemu słonecznego. Niemałe zasługi w tych pracach położył gdańszczanin Jan Hevelke zwany z łacińska Heweliuszem. Mało kto wie, że aktywną i jawną uczestniczką badań gdańskiego astronoma była jego druga żona, Elżbieta pochodząca z Amsterdamu. Współtworzyła wydany przez Heweliusza katalog gwiazd Machinae coelestis pars prior. Jej wkład Heweliusz docenił umieszczając w swej pracy rycinę przedstawiającą jego i Elżbietę podczas wspólnych badań. Nawiasem mówiąc, pierwsza żona astronoma, Katarzyna była ówczesną biznesmenką prowadząc rodzinny browar i zajmując się sprawami „przyziemnymi”. To tytułem dygresji odnośnie rzekomego zniewolenia kobiet w przeszłości.

Wracając do naukowców, warto wiedzieć, że sponsorem i to hojnym Heweliusza był hetman, a potem król Jan III Sobieski. Podobnie hojnością i wsparciem cieszyli się angielscy naukowcy pod rządami Karola II Stuarta. I tu doszło do przełomu w badaniach układu słonecznego.

Zasługą Heweliusza, ale także astronomów angielskich było rozbudowanie i udoskonalenie instrumentarium astronomicznego i metod obliczeniowych. Niezależnie od siebie Anglicy i Heweliusz opracowali dwie różne metody obliczeń prowadzące jednak do tych samych wyników. Efektem były obliczenia, które aktualność zachowały do XX wieku!

Bezpośrednim spadkobiercą tych uczonych był o pokolenie młodszy od Heweliusza Izaak Newton. W 1684 roku Newton ogłosił pierwszą pracę, w której proponował wyjaśnienie ruchu planet w oparciu o prawo powszechnego ciążenia. Opierał się przy tym na prawach Keplera ogłoszonych ledwie pół wieku wcześniej. W 1687 roku Newton rozwinął swoją teorię w kolejnym dziele Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. Została ona szybko przyjęta w środowisku naukowym zyskując Newtonowi uznanie.

Ani prace Heweliusza, ani Newtona, ani Halleya, ani większości innych astronomów nie znalazły się na Indeksie, pomimo że potwierdzały, a w przypadku Newtona wręcz udowadniały teorię heliocentryczną i ruch obrotowy Ziemi oraz innych ciał niebieskich.

Wpisania na Indeks nie spowodował nawet fakt, że ogół tych astronomów, z Heweliuszem włącznie, stanowili protestanci. Co więcej, Newton był członkiem Royal Society, angielskiej akademii nauk założonej i sponsorowanej przez arcy-antykatolickiego króla Karola II Stuarta. To za tego panowania w Anglii wprowadzono najbardziej restrykcyjne prawo antykatolickie, co spowodowało zawiązanie słynnego spisku prochowego.

Co więcej, Newtona we współczesnych kategoriach należałoby uznać za religijnego fundamentalistę. Olbrzymia część jego spuścizny, to traktaty biblijne traktujące treść Pisma w kategoriach dosłownych. To właśnie jemu zawdzięczamy olbrzymią część argumentów kreacjonistycznych z datowaniem Stworzenia na 4004 rok pne. Dla Kościoła Rzymsko-Katolickiego, ale także dla Kościołów protestanckich wyznanie naukowca nie grało jednak roli. Ważna była treść i rzetelność tego, co głosił.

W 1751 roku wobec faktu, że świat naukowy powszechnie zaakceptował system heliocentryczny objaśniany mechaniką Newtona, papież Benedykt XIV zwolnił do druku Dzieła Zebrane Galileusza. Już sześć lat później z Indeksu zniknął ogólny zapis dotyczący dzieł traktujących heliocentryzm jako fakt naukowy.

Następne działania na rzecz skorygowania zapisów w Indeksie zostały zastopowane nadchodzącą burzą.

Terror Rozumu

W 1754 roku we Francji ukazuje się książka zarzucająca Kościołowi prześladowanie nauki i rozumu. Autor przedstawił sugestywnie proces Galileusza według własnych wyobrażeń twierdząc, że uczony był torturowany, a nawet że wykłuto mu oczy. Publikację tę można uznać za początek otwartego ataku racjonalistów na podstawy europejskiej cywilizacji. W tym samy czasie w Anglii zawiązuje się pierwsza jawna organizacja satanistyczna – Klub Ognia Piekielnego. Otwarcie działa Wolter, którego prace są podsumowaniem dotychczasowych koncepcji racjonalistycznych i które stanowić będą fundament dyktatury jakobińskiej. Wolter także zapoczątkował typową humanistyczną obłudę. Publikując otwarcie we Francji swoje Listy głosił pochwałę systemu angielskiego przeciw francuskiej tyranii ignorując fakt, że w początkach XVIII stulecia system francuski gwarantował jednostce daleko większą swobodę, niż system angielski (w Anglii w tym czasie niemożliwe było opublikowanie czegokolwiek, co krytykowałoby monarchię). Przebywając na dworze Fryderyka Wielkiego, który to dwór Jan Sebastian Bach nazwał obozem wojskowym, Wolter pisał o potrzebie tolerancji i wolności ignorując fakt, że Fryderyk właśnie zlikwidował wielowyznaniowość w Prusach. Wreszcie cały czas głosząc potrzebę wolności Wolter z zyskiem zajmował się handlem niewolnikami. Podobnie niekonsekwentni byli pozostali ojcowie racjonalizmu i oświecenia.

Ich idee znalazły wyraz w Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, która gwarantowała wolność równość i braterstwo wszystkim z wyjątkiem Żydów i Murzynów.

W sierpniu 1793 roku w ramach promowania racjonalizmu władze Republiki zamknęły Akademię Francuską założoną jeszcze przez kardynała Richelieu. 23 listopada tegoż roku Republika ogłosiła kult rozumu jedynym legalnym kultem w państwie. Opis tego kultu przypominającego dzisiejsze orgie satanistyczne można przeczytać w „Rozważaniach o wojnie domowej” Pawła Jasienicy. Dosłownie na drugi dzień władze Republiki aresztowały najwybitniejszego chemika swoich czasów, Antoniego Lavoisier. Po półrocznym pobycie w więzieniu i kilkuminutowym procesie został on ścięty z komentarzem: Republika nie potrzebuje uczonych.

Gdy w 1803 roku, po opanowaniu rewolucyjnego obłędu, Napoleon I reaktywował Akademię Francuską przedstawił nowym uczonym propozycję mało znanego Amerykanina, Roberta Fultona, pragnącego podarować Francji cudowną broń do walki z Anglią – napędzany parą okręt wojenny. Akademicy odrzucili projekt jako absurdalny.

Dwa lata później flota francuska została zmieciona przez Anglików pod Trafalgarem. W 1812 roku, w roku klęski Napoleona w Rosji, Fulton zwodował i przetestował pierwszy parowy okręt wojenny. Pod banderą amerykańską. Ponieważ Republika nie potrzebowała uczonych, w Cesarstwie ich zabrakło.

Tryumf nauki, klęska racjonalizmu

Po zakończeniu wojen rewolucyjnych i napoleońskich, 11 września 1822 roku Kongregacja Kardynalska Inkwizycji stwierdza, że druk i publikacja prac traktujących o ruchu Ziemi i nieruchomości Słońca, zgodnie z powszechną opinią współczesnych astronomów, są w Rzymie dozwolone. Decyzja ta jest opóźnioną w czasie z powodów politycznych prostą konsekwencją wywiązania się nauki z warunku, jaki w 1619 roku postawiły władze kościelne: nanieść poprawki tak, aby albo teoria była udowodniona, albo przedstawiać ją jako hipotezę, a nie pewnik. Tylko ignoranci mogą widzieć w niej „tryumf racjonalizmu”. Szczególnie, że podjęto ją w czasie „szalejącej reakcji”.

Kopernik, deBrache, Kepler, Heweliusz, Newton i wielu nie wymienionych tu naukowców pracujących nad teorią heliocentryczną było ludźmi głęboko wierzącymi, lub wręcz duchownymi. Także Galileusz postawiony wobec alternatywy: wyrzec się Kościoła w imię nieudowodnionych teorii, czy też podporządkować się decyzji władzy kościelnej, wybrał to drugie, co zaowocowało największym jego dziełem i osiągnięciami.

Przeciwnie, Bruno, czy też Galileusz z pierwszego okresu, to nie naukowcy, ale fanatycy tworzonych przez siebie koncepcji światopoglądowych. Koncepcji odrzucających naukowe metody badawcze i racjonalną analizę.

Najwybitniejsi uczeni nie tylko związani byli z Kościołem – rozumianym szeroko – ale wręcz mieszkali w krajach o charakterze teokratycznym z elementami tolerancji wyznaniowej, w krajach gdzie dyskusja światopoglądowa była praktycznie niedopuszczalna. Nauka nie przeszkadzała jednak Kościołowi, ani Kościół nauce.

Kiedy jednak zapanował Rozum, zaczął od zamykania akademii i mordowania naukowców, bo przecież Republika nie potrzebuje uczonych.

c.d.n.

Część trzecia tu

A przeczytać warto "Rozważania o wojnie domowej" Pawła Jasienicy

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20070601142340199