Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Zdaniem starszej Pani: wciąż mam dość polityki

A gdyby tak „marzeniom ściętej głowy” pójść w sukurs? Siedzę i myślę, albo jedynie udaję, że jeszcze myśleć potrafię. Wysłuchałam iluś tam komentarzy serwowanych przez media, autorstwa polityków, dziennikarzy, politologów, poćwiczyłam obsługę pilota i tak sobie dumam czy aby nie czas wziąć inicjatywę w nasze tzn. społeczeństwa ręce.


Nie mam ambicji, pomysłów, intencji bawienia się w polityka, nie jest więc moim zamiarem budowanie jakiejś tam partii czy czegoś zbliżonego. Wiem, że polityka jest, była, będzie i musi być towarzyszką w życiu społeczeństw, a to wymaga uczestnictwa w niej osób, które w taki sposób realizują swój pomysł na życie, ja mam zgoła inne.

Jako jednak, że w jakiś tam i to niekoniecznie pośredni sposób polityka też mnie dotyczy bo (choćby)określa co mi wolno czego nie, (właśnie poczytałam konstytucję), dochodzę do wniosku, że oto nadszedł czas na to by faktycznie dać wyraz dojrzałości do życia w demokracji. A ta pozwala wygłaszać swoje opinie bądź wychodzić z inicjatywą.

Tak się składa, że społeczeństwo dało mandat zaufania iluś tam ludziom z iluś ugrupowań do reprezentowania interesów tegoż i pracy dla rozwoju tegoż samego. W tym celu osoby te otrzymały do rączek zabaweczki:, foteliki, autka, guziczki do naciskania, piecząteczki, pióra i różne takie. Tak jest od zawsze tzn. demokratycznie od przynajmniej osiemnastu lat. Wielu już zabaweczki zabraliśmy, ale jakoś dziwnie się składa, że odzyskali te same umiejętnie dzieląc się obowiązkami służenia sobie wzajemnie w tymże procesie, tak by raz pozyskane nigdy już nie wypadły im z rąk , co najwyżej były wymienne co jakieś cztery lata.

Granice absurdu, paranoi, (media twierdzą, że społeczeństwo się śmieje, bądź jest zmęczone i nie reaguje już co jest bzdurą oczywistą- społeczeństwo jest bezsilne i wściekłe, delikatnie mówiąc), granice dobrego smaku, powagi, szkodliwości zostały, myślę, przekroczone i to bardzo. Nie chcę wpisywać się w chór głosicieli tez, że ten czy ów ma rację, a na uwadze tzw. dobro Polski cokolwiek to znaczy myślę, że głosiciele też nie mają pojęcia co się za tym kryje. Co więcej zastanawiam się czy (jak na początku wspomniałam) czy sama myślę jeszcze, a tym samym wiem co to takiego owo dobro. Ale (i tu jeszcze wydaje mi się, że myślenie ma przyszłość) sądzę, że to nie jest tak, iż musimy biernie, z niedowierzaniem, co więcej (może odważnie lecz powiem) z obrzydzeniem słuchać steku serwowanych nam bzdur, opowieści o krystalicznych intencjach i mam na myśli całą scenę polityków, a nie jakieś tam konkretne ugrupowanie.

Widać, nie dojrzeliśmy do demokracji gdyż jako społeczeństwo również wpisujemy się w walkę niewiadomo kogo już z kim, nie wiadomo kogo już o co. A ja pytam jedynie dlaczego i w imię czego w Polsce mamy walczyć. Suwerenne państwo, rozwinięte gospodarczo, z bogatym dorobkiem kulturowym winno dzięki demokracji (ponoć ta służy) kwitnąć, rozwijać się, służyć narodowi i jego dobru ( co ja gadam, a co to jest dobro- kilkadziesiąt milionów ma odrębne zdanie).Tymczasem służy to jedynie osobom, które dostają zabawki do rąk by grać na uczuciach, odczuciach, by wreszcie zamiast zabawek zaczęły używać do zabawy jednostek ludzkich. Wystarczy poczytać komentarze na różnych forach, by włosy stanęły dęba, a zdumienie sięgnęło zenitu. Społeczeństwo bawi się, walczy ze sobą uprawiając szermierkę słowną, zapożyczoną zresztą od tych, którym udzieliło mandatu zaufania, biorąc ich przekonania czy może bardziej pomysły za swoje i daje się robić w tzw. bambuko, a co niektórzy gotowi są „wieszać, zabijać, opluwać, wysyłać na księżyc, gilotynę” w obronie tychże racji.

Tymczasem 460 posłów, plus zaplecze rządowe, plus zaplecze pałacu prezydenckiego co jakąś tam liczbę daje, nie wiem jaką lecz z pewnością różna jest ona procentowo, a i statystycznie, a i faktycznie od liczby obywateli, którzy pozostają na ich łasce bądź nie.

Dziwi mnie zatem przyzwolenie przez tę znakomitą większość udzielane na zabawy ich, naszą, bo przecież jestem z tej większej grupy, godnością. Dziwi to mało, przeraża mnie wręcz skłócenie społeczeństwa, bierność, bo opluwanie się wzajemne na łączach internetu za czyn uznać nie można, co najwyżej może być dowodem na niedojrzałość demokratyczną.

Podsycają to media, prześcigając się w reżyserowaniu, kreowaniu, spekulowaniu co dla wielu jest opiniotwórcze, a dla wielu i mam nadzieję, że wielu naprawdę, jedynie i tylko czytelnym obrazkiem walki o swoje pięć minut, zyski i być, albo nie być na antenie, w obiegu nawet za utratę oblicza. Żenujące to, drażniące bez smaku i wyczucia aczkolwiek jak widać skuteczne. I tu pragnę postawić pytanie, pytanie, którym zaczynam swoje wywody. Może tak proszę państwa czas podziękować w imieniu 38 milionów tym, którym jakoś tam zaufaliśmy, a którzy pod różnymi szyldami nas reprezentują, w tym również mediom, bo najzwyklej i najprościej ujmując rzecz nie służą w żadnym razie interesom, ani kraju w pojęciu ogólnym, ani obywatelom bez względu na ich przekonania. Nie wiem jak, to pytanie do konstytucjonalistów, prawników lecz intuicja mi podpowiada, że nie musimy, a nawet mamy obywatelski obowiązek wziąć sprawy w swoje ręce. Tam gdzie władza staje się bezwolna, nieudolna, gdzie de facto działa na szkodę interesu państwa i obywateli (władza w tym miejscu znaczy wszyscy, którzy zasiadają w parlamencie i cała około parlamentarna ekipa) traci mandat zaufania. A, że (jak widać) wszyscy oni stracili wszelkie granice przyzwoitości, tak koalicja, jak bierna i ubawiona opozycja, może czas pomóc im w tym czego sami nie zrobią, pomóc to znaczy odebrać zabawki. Myślę, że inicjatywa oddolna, od społeczna jest w tej chwili pożądana i wertując konstytucję znajduję w niej potwierdzenia mojej tezy, że możemy jako społeczeństwo zadecydować za to towarzystwo wzajemnej adoracji (mimo, iż każą się postrzegać zgoła inaczej) i siłą głosów zastosować weto co więcej po prostu zażądać wyborów, nim potopią się w bagnie cynizmu, oszczerstw, intryg etc., a przy okazji w tym samym potopią nas.

A następnym krokiem, jako że wiadomo wybory to znów brak alternatywy, bo znów wybierać nam przyjdzie tych samych, musiało by być spowodowanie ustanowienia takiego prawa, które ogranicza ilość kadencji do jedynie dwu, prawa, które stanowi, że wystąpienie z partii równa się oddaniu mandatu, wreszcie ograniczenia liczebności parlamentu, a kto wie może też należałoby się zastanowić nad tym, czy funkcja posła nie powinna być zaszczytną ale społeczną z jakimiś tam przywilejami. I może miast kłócić się jedynie, podobni w tym stając się politykom, moglibyśmy pokazać, że marzenia ściętej głowy to nie taka do końca metafora i nie adresuję tego do autora, a do całości klasy politycznej, klasy wycofuję, bo klasę należało by w polityce mieć i na to też powinniśmy jako wyborcy zwrócić uwagę.

Nie wiem czy myślę, czy marzę, nie wiem co państwo na to, by pójść w sukurs politykom i podjąć za nich, mam nadzieję, społecznie pożądane decyzje.

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz



Opcje Artykułu

Zdaniem starszej Pani: wciąż mam dość polityki | 8 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
corka wto, 7 sie 2007, 22:36:15

Mam obawe, ze sie juz naprzykszam-znow  jestem jako pierwsza!.

 Prosze Pani! a juz myslalam, ze ja na tym niemieckim dorobku to glowe stracilam! w ocenie mojego kraju i ludnosci-widzianych oczami "obok".

To ja jednak nie jestem jedyna, ktora to wszystko widzi? i przezywa patrzac bezsilnie!. Ja tez zaczelam od Konstytucji, kiedy to na Kosciol.pl podjete zostaly rozmowy o Homoseksualnych -wierzacych ludziach. Doczytalam sie rowniez , podane byly i cytaty slow wypowiedzianych przez Ministra kraju o zgrozo!!!-ktore obrazaly nie tylko te nasza Konstytucje-bo byly przeciwko niej -ale i Homoseksualnych ludzi widzianych jako obywateli.

Tylko, ze ja poszlam dalej...zaczelam sie bowiem zastanawiac jakim to "fortelikiem" mogl  nasz swiatowy mocarz- wypowiedziec wojne -przeciez w Konstytucyjnym swiecie-pelnym praw-zakazow, embarga itp.i zeby wygladalo to na obrone praw czlowieka-......nie mozna ot tak wtargnac na terytorium niewinnego panstwa----> bo zachcialo nam sie "cukru"!(przepraszam za dygresje).

Powracajac do Pani tematu, to , ze te granice dobrego smaku w prowadzonej polityce-zostaly i to na szalenie duza skale-przekroczone-co bedzie mialo i juz chyba ma skutki- to nie ulega watpliwosciom-ja myslalam, tylko, ze narod jest tak zajety soba-ze tego nie widzi. Od mlodych 27-29 ludzi slyszalam: "ale Ewa! czego Ty chcesz! jestem dumny, ze jestem Polakiem!-zalamalam rece !.

   To opluwanie sie wzajemne-jak to Pani wyrazila nie sprzyja demokracji tzn. ta demokracja staje sie tylko parawanem pod ktorego cieniami....toczy sie "niemocna komedia". Ja tez mam uczucie, ze stajemy na pograniczu wyboru, jakby na przelomie czasow  gdzie albo teraz!  albo ...zostana stracone szanse...Ta bezwolnosc udziela sie nie tylko politykom, ale i spoleczenstwu-nie ma pierwowzoru.

      Przykre to jest, bo tak jak Pani napisala ten nasz kraj! POlska czekala tak dlugo....tak dlugo...ja pamietam te msze za ojczyzne, ten bol palkowanych za niewinnosc mezczyzn bo trzymali tylko rece w kieszeniach-mialam 15-16 lat?-tego nie zapomne! i mamy te upragniona wolnosc, te zekoma demokracje-i owocuje bezmierny chaos! w ktorym nie widac ani konca...ani porzadku...ani czlowieczenstwa....Taka walka z wiatrakami, chyba tak sie co poniektorzy przyzwyczaili walczyc, ze nie moga sie opamietac i na gruzach przeszlosci-wybudowac cos nowego, te upragniona Polske, suwerenna ktora to reprezentujac Nas-  poprzez tak  bogata kulturowo i nie tylko historie naszego Kraju:ale i tylu miejszosci narodowych juz od "zawsze"-jako zrodle historycznej walki o Prawa czlowieka -dalaby nie tyle przyklad jak nalezy zyc w zgodzie ale i w prawie i w uszanowaniu czlowieka przez czlowieka.

Ale co nalezaloby zrobic?.

 

---
Anita Priv
przepraszam za bledy z przyczyn:zacina mi sie komputer;)i 10001 innych powodow.

 
spaghettimonster czw, 9 sie 2007, 00:52:10

Nie zgadzam się z tą opinią. Takiego syfu w polityce jaki mamy teraz, już dawno nie było. Można różnie oceniać rządy AWS, a potem SLD, ale takiego burdelu jednak nie było. Obecna władza osiągnęła szczyty hipokryzji i prostactwa. Szeroko pojęte zawłaszczanie państwa i proces podporządkowywania sobie instytucji, które w demokratycznym państwie prawa powinny być niezależne, nigdy przedtem nie osiągneły takich rozmiarów. Nigdy nie posługiwano się resortami siłowymi (policja, służby specjalne) do walki politycznej na tak wielką skalę jak to ma miejsce teraz. Nigdy przedtem język rządzących nie był tak prymitywny. Nie pamiętam czasów, gdy poziom kompetencji urzędników państwowych był aż tak żenująco niski. Uprzejmie też proszę "starszą Panią" o niezwalanie winy na opozycję, która nie mając większości w Parlamencie, ma bardzo ograniczone możliwości działania. Doskonale widać kto jest autorem obecnej, katastrofalnej sytuacji politycznej. Ale cóż, takich ludzi wybrała większość tych, którzy poszli na wybory. To teraz mamy.

 
  • Ewa czw, 9 sie 2007, 17:49:13

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń