Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Katecheza pod obstrzałem

Tydzień temu na łamach naszego serwisu przedstawiliśmy opinię biskupów odnośnie wliczania oceny z religii do średniej. Mamy już rozstrzygnięcie: "Rząd działa zgodnie z postanowieniami Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, w związku z czym ocena z religii będzie wliczana do średniej ocen na świadectwie". Spór obnażył jednak słabość i powierzchowność dialogu laicyzmu z chrześcijaństwem. To nie dialog, lecz zawieszenie broni. Przy pierwszej lepszej okazji laicka ideologia przebrana w kolejne kostiumy będzie chciała zabrać Kościołowi to, co ten rozumie, jako troskę o duszę społeczeństwa. Kapłani świeckości odczytują to jako władzę.



Już w sobotę rząd zareagował: wypowiedź ministra była nieroztropna i niepotrzebna – komisja kościelno-rządowa zawarła dużo wcześniej porozumienie w sprawie oceny z religii.

Uczniowie, rodzice i środowiska nauczycielskie wysyłali sygnały do ministerstwa, że rozporządzenie Giertycha ich satysfakcjonuje. Katecheci raczej hojnie nagradzają swoich wychowanków. Łatwiej o piątkę z religii, niż z matematyki, dlatego uczniowie raczej byli przychylni tej decyzji.

Życzliwa krytyka mediów

W poniedziałek w polski episkopat zostały wymierzone potężne działa wszystkich koncernów medialnych. Z oparów czarnego dymu sporządzonego przez kanonierów z Gazety Wyborczej, Dziennika, Trybuny wyłaniał się rozpaczliwy obraz polskiej katechezy, której cała wartość została przekreślona – w myśl opinii dzienników - przez ten jeden jedyny akt: wliczania oceny z religii do średniej. Żadne argumenty strony kościelnej nie przedostały się przez szczelny jazgot komentatorów (w poniedziałek). Rząd zaskoczył media sobotnim oświadczeniem. Redakcje wytoczyły działa w poniedziałkowych wydaniach swych gazet. Wtorek już był poświęcony zamazywaniu złego wrażenia, jakie mogło wywołać tak napastliwe potraktowanie hierarchów.

Dziennik wyrwał słowa abp. Głódzia z kontekstu. Zdyskredytował tym stanowisko Kościoła. Wyszło na to, że chodzi o jakąś próbę sił między Kościołem a rządem. Biskupi mieli jednak więcej do powiedzenia niż sugerowała to gazeta Springera.

Biskup Nycz tłumaczył, że uczeń zasługuje na dowartościowanie swej pracy. Do pełnej oceny uprawnia katechezę samo wprowadzenie jej do szkół, nie można więc cofać konsekwencji tego aktu.

Państwo i Kościół

Również w Dzienniku opublikowano znaczący wywiad z Bronisławem Komorowskim:

"I nie o zarzut wobec Kościoła tu zatem idzie, lecz o pytania do rządu: na ile może pozwolić Kościołowi, czy potrafi stać na straży jego autonomii jako instytucji, czy umie bronić pozycji państwa wobec Kościoła i czy chce? Myślę, że przygoda pana profesora Ryszarda Legutki jako nowego ministra edukacji narodowej, który najpierw zapowiedział wycofanie się podległego mu ministerstwa z rozporządzenia swego poprzednika Romana Giertycha, a potem musiał tego zaniechać, pokazuje, że rząd nie chce i nie potrafi.

Że jak przychodzi co do czego, czmycha z obszaru ewentualnego konfliktu, nie stawiając problemu w kategoriach państwa. Ta przypadłość nie dotyczy notabene tylko tej ekipy. Tym samym została obnażona ogromna słabość władzy państwowej. Uważam, że państwo polskie, a personalnie minister edukacji zachowuje się tak, jakby nie miał obowiązku stania na straży państwowego punktu widzenia na relacje Kościół - państwo."

Najpierw poseł PO broni państwa przed Kościołem. Potem broni uczniów przed Kościołem. A wszystko - jak podkreśla - w trosce o wiarę uczniów, z czego wynika że Komorowski lepiej się zna na katechezie i duszpasterstwie niż na polityce.

Paradoks goni paradoks. Polityk, który broni państwo przed biskupami próbuje wyręczać duchownych. Sprawa jest jasna, za wszelką cenę nie chce wzmocnienia katechezy. A dowodzenie Komorowskiego to echo dyskusji przed wprowadzeniem katechezy do szkół. Argumenty Komorowskiego są takie same, jak te sprzed lat, przeciwników katechezy. Ich obiekcje okazały się niesłuszne, bo młodzież, która miała się odwrócić od religii trwa przy niej (90 procent młodzieży uczęszcza na katechezę). Podobnie jest z wlioczanie oceny z religii do średniej.

Dyskusja wokół katechezy powinna dać Kościołowi wiele do myślenia. Nie o katechezę chodzi, lecz o to co powiedział Komorowski o stosunkach państwo - Kościół. W jak chory sposób je postrzega - konfrontacyjnie. Kościołowi chodzi o prawdziwe dobro młodzieży, a nie o rywalizowanie z państwem i utarczki z Komorowskim.

O jakim dobru państwa, czy  państwowych kategoriach mówi Komorowski?

W relacjach państwo - Kościół powinien obowiązywać model współpracy ukierunkowanej na dobro wspólne. Jeśli państwo będzie rywalizować z Kościołem o wpływ na społeczeństwo, to wspólne dobro na tym ucierpi. Ale czy Komorowski reprezentuje model państwa, któremu zależy na duszy społeczeństwa?

(W takich chwilach, jak ta dociera do episkopatu potrzeba rozwijania katolickich mediów, które prezentowałyby obiektywnie stanowisko Kościoła).

Nie dla większości

W gazetach pojawiały się nawet oceny kipiące teologiczną hipokryzją, lekko zdziecinniałe jak np. ta Haliny Bortnowskiej: szatan może dostać szóstkę.

Jak odpowiedzieć na zarzut o terror większości sformułowany przez profesora Hartmana (Gazeta Wyborcza), o desakralizację przedmiotu religijnego (Dariusz Bruncz, EAI), czy o zawłaszczanie przestrzeni publicznej przez Kościół?

Hartmanowi odpowiedziałbym w ten sposób: układ parytetowy wcale nie chroni wartości, nie wyrównuje szans i nie uczy odpowiedzialności za słabszych.

Darek Bruncz zapomina o fakcie, który ze smutkiem przywoływał kardynał Lustiger: drugie pokolenie Francji dorasta bez podstaw katechetycznych. Doświadczenie Francji, Czech, Rosji ukazuje, że pokolenia, które nie mają łączności z systematycznym przekazem wiary, nie mają też punktu odniesienia dla swojej tożsamości i wyborów, które byłyby konsekwencją formalnego poznania podstaw wiary chrześcijańskiej. To dlatego Kościoły: luterański i katolicki protestowały przeciwko decyzjom berlińskiego senatu, który zastąpił katechezę szkolną lekcjami etyki. W Niemczech jest źle pod względem udziału ludzi wierzących w życiu publicznym, ale byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie szkolna katecheza.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by szkolna katecheza była punktem wyjścia dla bardziej subtelnego przeżywania wiary. I tak się dzieje. Dzieci są dyskretnie wprowadzane przez katechetów w przestrzeń sacrum.

W Rosji argumentem przeciwko obecności religii w szkole jest oświadczenie noblisty, który kuriozalnie twierdzi, że jest ona nie naukowa.

Episkopat dostał kolejną nauczkę: jego jednomyślność w sprawach priorytetowych dla promocji wiary zawsze napotka solidarny opór mediów. Nie ma podziału na Kościół – społeczeństwo. Ciągle jest ten sam podział: na Kościół, społeczeństwo - media.

Na odcinku katechezy jest dużo do zrobienia. Uczniowie muszą się nauczyć, że żyją obok nich koledzy ewangelicy, prawosławni, niewierzący. Muszą przyjąć to do wiadomości i otoczyć ich troską i szacunkiem. Czy jest lepsze do tego miejsce, jak poważnie traktowana katecheza? Katecheza musi się stać wyrazem troski społecznej o młodzież, jej wychowanie, nie tylko nauczanie. W tym dziele ocena wliczana do średniej nieznacznie pomoże, ponieważ doda lekcjom religii troszkę poważniejszy charakter.


Jacek Lehr



Opcje Artykułu

Katecheza pod obstrzałem | 22 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Katecheza pod obstrzałem
Thomas Z wto, 21 sie 2007, 22:56:26

“Łatwiej o piątkę z religii, niż z matematyki, dlatego uczniowie raczej byli przychylni tej decyzji.”

Na pewno łatwiej, Katolicy będą mieli wyższą średnią za sam fakt bycia Katolikami. W takim układzie jaki będzie wyznawcy innych religii jeśli chcą mieć wyższą średnią powinni zmienić wyznanie...

 
Katecheza pod obstrzałem
Molier czw, 23 sie 2007, 01:41:53
Hej hej hej. stop. Zauwazam tu bardzo zgubne myslenie. Czyli co? Jak dzieci chodza na religie to nie sluchaja i to im szkodzi. A gdyby chodzily na religioznawstwo to by słuchały. Śmiać mi się chcę z takiej logiki;]. Ktos tu myli pojecia..przeciez demokracja nie ma tu nic do rzeczy. Uczen sam musi chciec szukac prawdy i odnalesc przez to rowniez siebie. Na lekcji religii de facto porusza się rowniez roznice miedzy innymi wyznaniami - tylko ze to czy ktos chce tego sluchac to juz inna bajka. Ja dla przykladu podam swoja osobe. Chodzilem do szkoly katolickiej. Wbrew pozorom nie wszyscy sluchali na religii. Ja choc uczeszczalem na religie w szkole, chodzilem rowniez na religie protestancka po nabozenstwach w Kosciele Luteranskim, ksiadze katolicki o tym wiedzial i mimo to za powazne podejscie do tego przedmiotu mialem 6 z religii. Prosze zatem nie rozpisywac sie tu o demokracji i dyskryminacji, bo to malo ma wspolnego z obrazem rzeczywistosci.

---
It has been said that something as small as the flutter of a butterfly's wing can ultimately cause a typhoon halfway around the world.
-Chaos Theory

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń