Minął tydzień: kto kłamie w sprawie Rydzyka, Kościół listy pisze, kanon Legutki

pon, 3 wrz 2007, 23:10:13

Autor: Marcin Stanowiec

Piszemy o kanonie lektur i chwalimy pasterskie komunikaty episkopatu. Marcin Stanowiec dochodzi prawdy o tajemniczym liście episkopatu w sprawie ojca Rydzyka do jego przełożonych.


Nowy kanon lektur

Nowy minister nie zasypuje gruszek w popiele i kanon lektur, jak przystało na dobrego urzędnika, opublikował rychło w czas, czyli zanim dziatwa pojawiła się w szkole. Wiele się w nim nie zmieniło. Minister chciał dogodzić wszystkim, więc jest i Ferdydurke i Zofia Kossak-Szczucka reprezentująca nurt narodowy w miejsce Dobraczyńskiego. Pisarka za sprawą swojego polskiego - szlacheckiego pochodzenia oraz wiernej względem Kościoła postawy została skazana na niebyt. Kontestowana nawet przez środowisko Tygodnika Powszechnego powraca w tryumfie w towarzystwie Melchiora Wańkowicza i kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Nowym i dobrym pomysłem ministra – filozofa było wprowadzenie do kanonu lektur Wyznań świętego Augustyna i Obrony Sokratesa Platona. Jakże bez nich rozumieć Europę - trzeba zgodzić się z ministrem.

Minister wycofał Transatlantyk Gombrowicza i niektórzy mają mu to za złe. Kultura w edukacji to sprawa co najmniej delikatna. Nie każdy wytwór kultury ma walory edukacyjne, a są i takie, które podważają to co ludzkie, których odbiór może się realizować na fundamencie psychiki ukształtowanej, nie w fazie kształtowania.

Cieszyć się należy z obecności Dostojewskiego i Kafki, bo bez nich rozumienie dylematu moralnego byłoby o wiele uboższe.

Legutko musiał dokonać wyboru pośród wielu arcyważnych dzieł literackich i trzeba to przyznać - dokonał trafnych wyborów.

Justyna Gałuszka


Listy pasterskie episkopatu

Z uznaniem przyjmuję ostatni list pasterski episkopatu adresowany do młodzieży, rodziców i katechetów. Dlaczego? Moi bliźni z kościelnych ławek tym razem nie spali, a słuchali z rozdziawionymi gębami, co mają do powiedzenia biskupi. Przyzwyczailiśmy się do dość ciężkawych tekstów tzw. pasterskiej troski, w których było wiele moralizowania, patosu, i banału. A mało polotu i dobrej, dialogującej ze współczesnością teologii.

Ten list jest inny. Konkretnie zaadresowany. Słucha się go, jak słów wzbijanych nie donikąd, ale do mnie i do ciebie. Słucha się go jak słów przyjaciela. Podobnie myślimy, mamy jedno serce bijące tym samym rytmem z autorem.

Biskupi nie podlizują się mediom i nazywają stan rzeczy takim jakim jest: propagandą. A słuchacze listu, dzięki jego autorom uwalniają się od kompleksów i zniewalających stereotypów medialnych: problem jest – myślą sobie – skoro i biskupi o nim mówią.

Równolegle Benedykt XVI przekazywał podobną treść młodzieży zgromadzonej w Loretto, co nasi biskupi w swoim liście.

Idźcie pod prąd: nie słuchajcie interesownych i przekonywających głosów, które z wielu stron propagują dziś wzory życia oparte na arogancji i przemocy, na apodyktyczności i sukcesie za wszelką cenę, na pokazaniu się, posiadaniu kosztem bycia. Ileż przesłań kierowanych jest do was przede wszystkim za pośrednictwem środków przekazu! Bądźcie czujni! Bądźcie krytyczni! Nie idźcie za falą, wywołaną przez to potężne działanie perswazji. Nie lękajcie się, drodzy przyjaciele, wybierać "alternatywne " drogi, podyktowane prawdziwą miłością: styl życia wstrzemięźliwy i solidarny; relacje uczuciowe szczere i czyste; uczciwe zaangażowanie w naukę i pracę; głębokie zainteresowanie dobrem wspólnym.

Marcin Stanowiec


Kto tu kłamie?

Czekałem na tę pisemną interwencję episkopatu zapowiedzianą hucznie przez Rzeczpospolitą. I doczekałem się jakiegoś mglistego tłumaczenia, że .. i nie wiadomo co. Po prostu chyba jest tak, jak mówi biskup drohiczyński: nie było decyzji episkopatu o wysłaniu listu do Tobina, generała redemptorystów w sprawie Rydzyka. Kłamał więc, szpanujący na autorytet moralny abp Gocłowski albo Rzeczpospolita, która przekazała czytelnikomte, jak się okazało swoje życzenia. Lecz czemu Gocłowski od razu nie sprostował swojej wypowiedzi dla dziennika?

Dla mnie ten ziejący nienawiścią starzec, używający jednoznacznych, miażdżących określeń jest cynikiem. Bo jak można kreować się na autorytet moralny z balastem największego oszustwa finansowego w dziejach polskiego Kościoła?

Gocłowski nie przeprosi za swoje napastliwe względem rozgłośni toruńskiej zachowanie. Przeprosił za to program 1 Polskiego Radia. Rydzyk nazwał prezydenta oszustem – opacznie stwierdził radiowy publicysta. Rydzyk jednak nie nazwał prezydenta oszustem. Powiedział tylko: on mnie oszukał. Te zdania mają dwa różne znaczenia. Stąd wyrazy ubolewania dyrektora PR.

Za przeinaczenie słów redemptorysty powinny odpowiedzieć generalnie wszystkie media w Polsce, które zgodnym chórem przekonywały nas, że Rydzyk wyzwał prezydenta, choć tenże sam chórek nie miał żadnych skrupułów arogancko i trywialnie szydzić z prezydenckiej pary.

Media nie przeproszą z tego samego powodu, dla którego starzec z Gdańska nie zmieni swojego buńczucznego i kategorycznego tonu wypowiedzi. Mowa o pysze.

Marcin Stanowiec

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20070903021613574