Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Cóżeś Bachusie narobił?

Moje rodzinne strony i Zielona Góra od kilkuset lat znana jako stolica wina. Jedyne w Polsce miasto o bogatych tradycjach winiarskich wydaje się być inicjatorką wydarzeń, do których dzisiaj chcę się odnieść. Tradycje miasta, te winiarskie, dziś żywe w historii i kulturze, w przeszłości obecne były w krajobrazie przestrzennym, a i znacząco w gospodarczym.



Pamiętam jako żywo wrześniowe Święta Winobrania w bachusowym grodzie, te z przeszłości, które to jako nawiązanie do dawnych obrzędów kończących winne zbiory były urzędowo ogłaszane przez Radę Miejską. Zaczęło się w 1852 roku, mi dane było uczestniczyć w nich od lat siedemdziesiątych, dawnego ustroju, ale i gdy przyszło nowe z udziałem już księży, błogosławieniem odradzających się obecnie prywatnych winnic powstających wokół miasta.

Święto Winobrania to zawsze była staranność, bo zawsze chodziło o promocję wspomnianego bachusowego grodu. I od zawsze było to radosne święto. Na ulicach tłumnie gromadzili się zielonogórzanie. Królował świętu Bachus ze swoją świtą, który to na czele barwnego korowodu przechadzał się zielonogórskimi uliczkami, a później każdy znajdował dla siebie stosowne do zainteresowań zajęcie, jako że atrakcji nigdy nie brakowało.

Tegoroczne Święto Winobrania obchodzone w ramach Dni Zielonej Góry wyrasta więc z tradycji, jest reliktem tradycji mimo, iż bardzo się zmienił zielonogórski pejzaż, bo oto na terenach, które kiedyś okalały miasto, dawnych winnic, wznoszą się budynki nowych dzielnic. A minione w sposób symboliczny przypomina plantacja winorośli na stoku przy zielonogórskiej Palmiarni.

Klimat jednak ten sam, a i znakomici goście, że wspomnę Marylę Rodowicz, Pascala Brodnickiego, Halinę Frąckowiak, Macieja Wrólewskiego, Ewelinę Flintę, Stachurskiego, Gąsowskiego, a i Reprezentację Artystów Polskich w sportowych zmaganiach i wielu innych, i wiele ciekawych wartościowych kulturalnie imprez towarzyszących jak choćby X Winobraniowe Spotkania Teatralne i tu Krystyna Sienkiewicz, Ewa Kasprzyk, Iga Cembrzyńska, Andrzej Kopiczyński...

Od soboty 9 IX w Zielonej Górze trwa Winobranie 2007, skończy się w niedzielę 16. Na ulicy Ułańskiej ustawiono pojazd, z którego mieszkańcy mogli garściami brać kosze winogron. Na wysokości Filharmonii stanęła kadź, na winogrona, z których powstanie winobraniowe wino. Gospodarz Winobrania - Bachus, na dzień dobry życzył zielonogórzanom i przybyłym gościom przede wszystkim dobrej zabawy. Jak co roku zresztą życzył i jak co roku zabawa iście przednia jest.

W tym jednak roku zauważam, iż coś z tej bachusowej uczty, bo nie oszukujmy się, tam nie jedynie winogrona, ale i smaczne winko podlega degustacji, że coś z tej regionalnej uczty przeniosło się na kraj cały, no może przesadzam, że cały, doprecyzuję moje spostrzeżenia i uściślę udzieliło się politykom i to udzieliło boleśnie . I nie wiem czy to nie wina mediów przypadkiem, bo właśnie w tym tygodniu przynajmniej tvn 24 pogodę serwował z miasta Bachusa i wygląda na to, że wraz z powiewami zachodniego wiatru powiało na kraj oparami młodego winka.

No i nawyrabiało się. Narozrabiał Bachus, narozrabiały media. Bo oto widzę, że zabawa przeniosła się, a upojeni panie i panowie, na trzeźwo tego się wymyślić nie da, tak świetnie się bawią, że z utęsknieniem po raz pierwszy czekam iżby się to Winobranie skończyło.

Zabawa bowiem zrobiła się niesmaczna, nie ta w Zielonej Górze, i w kategoriach dobrego tonu, a i smaku nie sposób jej rozpatrywać. Na początku tygodnia zaszumiało w głowach panom co to kiedyś, jeszcze nie tak dawno, jeszcze dni kilka wstecz obrzucali się kalumniami, otwarcie walczyli z sobą o idee, o wartości chrześcijańskie w tym o tę jak twierdzą najważniejszą o życie i prawo do życia. W imię obrony tejże opuszczali, w ramach protestu, swoje partie, zakładali nowe by oto nagle na potrzeby „wyższych racji” wiązać się koalicjami z innymi panami co to akurat za jedną z tez, która to ponoć w sprzeczności z Magisterium Kościoła nie jest, w swoim programie przywrócenie kary śmierci wnoszą. I zawarli koalicję, której myślą przewodnią jest nie byle co, bo, a jakże obrona życia .Ja tam się na tym nie znam, dostałam dwóję ze znajomości wykładni Pisma Świętego, dwóję z historii za stwierdzenie, że bez zgrozy uznaję, iż Niemcy, a i kościół niemiecki są również ofiarami II wojny tu ofiarami demagogii Hitlera, oszczędzono mi cyferki, ale moja postawa nie ma nic wspólnego z miłością bliźniego, a jedynie jest manifestacją pychy, a i ponoć Jezusa bym poprawiać była gotowa gdybym miała okazję ku temu. Nie znam się więc, co nie przeszkadza mi mieć zdanie takie oto, iż na trzeźwo takiego mezaliansu popełnić się nie da. Bo przecież nie o rząd dusz tu chodzi z pewnością, nie o stołki i profity, a o najszerzej pojęty interes, chyba społeczny. Tu mnie jedynie zastanawia ta zgodność z wykładnią nauki kościoła co do kary śmierci bo o ile wiem, z pewnością wiem źle, ale co mi tam powiem – Bóg napiętnował Kaina za zbrodnię na bracie swoim, jedynie napiętnował i aż napiętnował i uczynił z nim to, że z piętnem żyć Kain miał, musiał, a żaden człowiek nie miał mocy by zadać mu śmierć. Jeśli to nie jest wykładnią to już wierzę w tę, którą ułożyli panowie co to się na tym znają. A, że pewnie i mi się coś z bachusowej uczty udzieliło, to sobie pozwolę powiedzieć, że ta nowa koalicja hipokryzja to, obłuda i fałsz jedynie i jedynie, a teraz to już widać wyraźnie, o stołki chodzi.

W poniedziałek tłumaczył się, a raczej tłumaczono jego i to w pierwszej wersji źle tłumaczono, by później okazało się, że nie do końca źle tłumaczono, co niezręczność jedynie popełnił i coś tam brzydko naopowiadał czy napodpowiadał obcemu państwu i zamiast być twarzą partii co to też ma ambicje, wizję i misję do spełnienia przyprawił rzeczoną o niemały kłopot. Gorzej jeszcze, że ten pan już władzę sprawował, i że to nie pierwsza jego wpadka pod wpływem ..., no cóż Bachus w tym roku narozrabiał. Partia jednak ma się dobrze, twarze się usunie, a z resztą się jeszcze zobaczy. Parę zręcznych próbek zbada się nastawienie opinii tzw. społecznej, bo ta znów ma rangę i na chwilę ważna jest. A jaki program ma partia -70 stron sloganów, chwytliwych haseł, ciekawe czy wytrzeźwiejemy do października.

Koło wtorku jeden pan deklarował, że będzie mówił „jedynie o tym co trzeba zmienić w służbie zdrowia”. Trochę się zdziwiłam, że o tym będzie mówił, bo my chyba wszyscy wiemy, a on to już na pewno wie, co w służbie zdrowia zmienić trzeba. Teraz to chyba czas na mówienie o tym w jaki sposób, za ile i skąd się weźmie na te zmiany i co z tego o czym wiemy, że zmian potrzebuje będzie i kiedy zrobione. A, i że jak to wiemy na rauszu widzi się podwójnie pan ów dostrzegł, że są jakieś wolne pieniążki i można je zainwestować i tu mu przywtórzył drugi pan, trochę to nietrzeźwe widzenie sprostowała pani co to rękę na kasie trzyma, ale nie wiadomo jak ona widzi. Sprawa ucichła, nie wiem tylko dlaczego nazwano to w środowiskach zainteresowanych kiełbasą wyborczą? Co ma kiełbasa do leczenia doprawdy nie wiem.

Później był dzień spadochroniarzy. Spadali z jednej partii do drugiej i to też wina Bachusa. Wszak każdy kto trunków próbował wie, że pod wpływem człowiek rozmowniejszy, a i prawdę skrywaną wstydliwie, tę co to na trzeźwo w życiu by nie wyjawił, powie i zrzuci z siebie balast co mu ciąży. A już pełna uznania to postawa, że jedynie w imię dobra publicznego to czyni. I to usprawiedliwić należy, wszak intencje ważne i wierzyć im trzeba, a i dobrze się stało bo na trzeźwo nie odważyliby się i co my byśmy biedni zrobili.

Był też dzień filmowy. I dzień wielkiej poprawności. Jedni drugich upominali, że nie wolno, że nie przystoi tak brutalnie, tak językiem nienawiści, tak nie merytorycznie, prostowali używając argumentów poniżej przysłowiowego pasa, no cóż człowiek jak wypije niektóry bredzi, a niektóry agresywny się staje. Dostało się bogatym, dostało się swoim i nie swoim, wszystkim się dostało, słusznie się dostało. Niech społeczeństwo wie jakie bezeceństwa znosić trzeba, na ile narażać się trzeba potwarzy i innych takich, niech wie, widzi i oceni jak walka się toczy dla niego i jedynie dla niego przecież. Dla siebie by człowiek odpuścił, ale za miliony to już Konrad „cierpiał katusze”. On tam jeszcze o jakimś „rządzie dusz” bredził, ale też przecież nie do końca sprawny umysłowo był, a i dawno i wcale nie wiadomo czy prawda, a zresztą nie wiemy czy Mickiewicz np. też nie z jakiegoś układu był. Może następny minister zechce sprawdzić i pewnie będzie to rzetelne, Bachus już się nie wtrąci bo jego czas mija w sobotę.

Z wielką uwagą i jeszcze większym zdziwieniem wysłuchałam wykładu pani polonistki na temat słownikowego znaczenia, dobrze, że nie etymologii słów: spokój, szacunek, budowanie. Ze zrozumieniem znaczenia miałam straszny problem, etymologii w ogóle bym nie kapnęła. Moja pewnie wina i tu mam żal do winobraniowego króla, że mi trzeźwość myślenia zakłócił, ale jako, że on jedynie dobrej zabawy życzył i do nadużywania nie zachęcał to na siebie, a może jednak na rzeczoną polonistkę zła jestem bo nie wiem ona czy ja na trzeźwości upośledzona. No bo jak rozumieć słowa, które co innego znaczą za słownikiem, a jakoś nijak się mają do obrazu, w który wplecione. Co znaczy spokój gdy na poparcie znaczenia pada słowo walka, co znaczy szacunek, dla kogo i czego jeśli szacunku brak choćby dla przeciwnika, co znaczy budowanie i tu na okrągło, że nie tylko infrastruktualne ale to wartościujące bardziej, te więzi. Zakręciło mi się zdrowo, sprawdziłam w słowniku, na wszelki wypadek, znaczą słowa co znaczą, widać i słychać co widać i słychać. Bachusie kończ wstydu oszczędź, choćby tylko filologom.

Przy dźwiękach kapeli pan opowiadał o tym co by było gdyby mógł, co się stało, że nie mógł i co się stanie gdy mu nie zaufają. Dopominał się też by go przed sąd zawezwano, tam z pewnością rzecze więcej i prawie mu uwierzyłam bo jeszcze cytatem z Pisma pojechał, że „prawda was wyzwoli”. I nie wiem co o tym sądzić, pewnie prawda i wyzwoli, mam jednak kłopot z ustaleniem kogo od czego, a jeszcze bardziej ze zrozumieniem i co z tego kto będzie miał. Czyli tak po szkolniacku nie rozumiem co autor miał na myśli. Chyba też coś wychylił i stąd zła jakość komunikatu.

No i absolutna, jak dla mnie, przesłanka upojenia, bądź zespołu dnia drugiego - perełka. Oto poczułam się dowartościowana, a co kobieta swoje prawa ma i ktoś wreszcie o tym pomyślał. I to nic, że długo musiała orędowniczka praw naszych czekać na spełnienie się jej misji, o którą to już drzewiej zabiegała. Ważne, że oto „nadejszła wreszcie” jak to Kargul mówił „wiekopomna chwila” i nie kto inny ale najważniejsza osoba w państwie dała wyraz opamiętania się i zrozumienia potrzeb, powiem: lepiej późno niż wcale, i dodam, absolutnie zupełnym zbiegiem okoliczności jest ów moment opamiętania. Trochę mi to tylko podpada i nie o czas powołania (bynajmniej nie) ważnej doradczyni mi chodzi, a co najwyżej o to, że chyba w Zielonej Górze najważniejszy dostojnik był i to w tym tygodniu, o ile mi jednak podpada o tyle samo tłumaczy zaistniały dziś fakt. Bachus w tym, widzi mi się, brał udział na bank. Nie potrafię dać jednoznacznej odpowiedzi, sama sobie, czy ta pani, co to od dziś również dla mnie o coś walczyć będzie ( świntuch ze mnie- pani twierdzi, że absolutnie pokojowo w imię miłości i bardzo elegancko, w myśl najlepiej pojmowanej kultury), czy ta pani z mojej bajki jest, czy w ogóle istnieje potrzeba jakiejś, bliżej zresztą niesprecyzowanej, walki i czy inne panie nie chciałyby np. jeśli już, wybrać sobie reprezentantki swoich interesów same. Baba jestem to się czepiam, wiadomo baby takie są – zazdrosne i tyle. Nie wiem też, czy żal mi jej męża, który tak się poświęcił w imię miłości, czy się wzruszyłam faktem, gdy tak sobie miłość oboje państwo wyznawali na telewizyjnym forum, że zapomniałam na chwilę o polityce i o tym, że to dla nas, dla dobra ogółu, dla przejrzystości i w ogóle z tak wysokich pobudek, że nawet byłabym zapomniała o carycy Katarzynie co to już raz polskiemu królowi dobrych rad udzielała. Jakiś chochlik podpowiada mi też, chyba, że ów szlachetny małżonek szybciej niż się wielu wydaje wytrzeźwieje i znajdzie sposób na to by interes małżeński pogodzić tak by , interes społeczny przy tym nie ucierpiał tym bardziej, a i żadna ze stron, co ja plotę, żadno z małżonków. My to naprawdę zrozumiemy, wszak dobro publiczne najważniejsze jest i basta.

I wstyd mi, że nie pamiętam o wszystkich wydarzeniach minionego tygodnia. I nie wiem czy w głowie to kręci mi się z powodu tego całego, delikatnie mówiąc, bełkotu politycznego, czy może czas zerwać z tradycją ukochanych zielonogórskich stron. Jeśli to drugie to poświęcę się w imię racji wyższych, a co, stać mnie na gest. Tyle, że ja w tym wszystkim nic nie znaczę, może ciut bo ktoś liczy na mój głos pewnie. A ja sobie chyba jednak zrobię przerwę tym razem, za karę, za to, że Bachusowi uległam, bo to pewnie ja, przecież nie oni wszyscy plotą trzy po trzy. Oni mają przejrzystą wizję i słuszną misję do spełnienia. Jakoś co prawda niczego nie precyzują, sloganami mówią, szyfrem może, a zresztą może oni precyzyjni, a jedynie mnie ociężałość umysłowa trapi i wydaje mi się, że już to niejednokrotnie słyszałam. I nie będę w pijanym widzie przeszkadzać. Jeśli jednak nie ja, jeśli to oni, to już się boję co opowiadać będą, pokazywać i prezentować w iście kulturalny sposób w przyszłym tygodniu, na kacu, gdy współczuć jedynie przyjdzie. A tak na marginesie wszystko to świetnie wpisuje się w program edukacyjny ”zero tolerancji dla przemocy”, który to program, za przejaw przemocy uznaje również tę słowną itd. Znów się poeta kłania ze złowieszczym „Takie będą rzeczypospolite ...”, ale on na pewno jest z układu, jak i pięknie wpisuje się to w głoszone wartości chrześcijańskie co to powinnam wiedzieć, (ja je jednak źle rozumiem ponoć) na straży poczynań stoją..

Cóżeś Bachusie narobił. I proszę nie brać tego serio, bo to jedynie efekt świętowania, a w ogóle to na niczym się nie znam, niczego i nikogo nie szanuję, przemawia przeze mnie próżność, pycha i zwykłe zarozumialstwo. Tak sobie piszę by zaistnieć. Raz w roku jest święto takie właśnie, że bełkot choć niepożądany to coś go ponoć usprawiedliwia. Ja jednak wytrzeźwieję i nikomu nie zaszkodzę, może też i nie pomogę. Oni będą dalej i dalej dla dobra naszego cokolwiek to znaczy, słownik to precyzuje, boję się jednak, że znów nie rozumiem.

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz



Opcje Artykułu

Cóżeś Bachusie narobił? | 8 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Jacek2 wto, 18 wrz 2007, 04:04:13
Gratuluję smakowitego tekstu. Wiele ciekawych obserwacji i dyskretny morał.
 
ego43 śro, 19 wrz 2007, 12:15:45
Życzę owocnej kampani wyborczej i...proszę przekonać się wreszcie do lektury Katechizmu Religii Katolickiej, oraz tego fragmentu Evangelium Vitae, który mówi o zasadności utrzymania :KKK; cz. III; dział II; rozdział II: art 5, I; 2266 i 2267. (Miło mi że Pani pamięta o moich postach, tylko że zamiast sarkazmu oczekiwałem odniesienia się do tekstów)Pożytecznej lektury.Może tym razem Panią do niej przekonam?

---
ego43

 
  • Piotr śro, 19 wrz 2007, 12:46:49
ego43 śro, 19 wrz 2007, 14:49:49

Życzę Pani by te słowa odniosła Pani przede wszystkim do siebie. Jeśli przytaczanie fragmentów Biblii i dokumentów Kościoła to pilitykierstwo to...jestem politykierem. A jeśli chrześcijaństwo ma polegać tylko na miłosierdziu, godziwym życiu, itp to niepotrzebny był Chrystus. Stoicy wcześniej mówili to samo. Chrześcijaństwo ktore nie rozgranicza dobra od zła, nie wskazuje iż ktoś głosi, wg słów Pawłowych, innego Chrystusa, nie akceptuje całej Biblii, a nawet w Ewangelii zbywa milczeniem słowa Bożego Syna stawiając wyżej własne przemyślenia jest bardzo dalekie od Kościoła Rzymsko-Katolickiego, a może i od innych chrześcijańskich wyznań.

Po politykiersku powiem więc że bardziej należy słuchać Boga niż ludzi, nawet tych co kpią z wiary i przekonań w imie (ponoć) miłości tej z I Kor 13.

Kościół nie zabrania nikomu mieć innych poglądów niż te zawarte w wykładzie wiary (Katechizm)., ale ich kontestacja nie jest działalnością twórczą i ewangelizacyjną. Odsyłam do Listów Pawłowych. Warto poczytać więcej niż jeden rozdzial.

Pozdrawiam

---
ego43

 
ego43 śro, 19 wrz 2007, 21:08:09

"Szukajcie wpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam przydane". "Jeśli Pan domu nie zbuduje, na prózno trudzą się budowniczowie".

Pozdrawiam

---
ego43

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń