Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Votum separatum do sprawy betanek

Sprawę betanek wszyscy znają. 60 kobiet okupujących dom w Kazimierzu dolnym. Swój dom, wybudowany od podstaw, wymarzony. Ktoś im go chciał odebrać. Znalazł ku temu dziesiątki pretekstów, zagmatwał sytuacją, oskarżył o zachowania, które nie miały miejsca. Media mu sekundowały. Katolickie społeczeństwo z małymi wyjątkami milczało.




Sekta?

Najważniejszy moduł tego oskarżenia brzmiał: sekta. Zakładamy, że zakonnice były nieposłuszne. Ale nawet w Kościele to za mało, żeby zostać sektą. Kobiety skupione wokół matki Ligockiej wiedziały wszystko. Posądzana o psychomanipulację przełożona niczego przed nimi nie ukrywała, tak jak ma to miejsce w sektach.

Matka Ligocka jest postawną, wykształconą kobietą (pracę magisterską obroniła na KUL - u), która nigdy nie twierdziła, że ma objawienia Ducha świętego, nie zmuszała nikogo do pobytu w Kazimierskiej siedzibie zgromadzenia, nie namawiała nikogo do samobójstwa. Przez kilka kadencji nieskazitelnie pełniła funkcję przełożonej generalnej zgromadzenia. Mimo wyższego wykształcenia ujmowała siostry prostotą. Potrafiła sama doić krowy i rąbać drzewo. Siostry za nią przepadały.

Rodziny betanek podejmowały próby „obalenia informacji, że betanki są sektą, że są w bardzo złej kondycji psychicznej.” Bezskutecznie. Media a za nimi opinia publiczna wydały wyrok na 60 kobiet z Kazimierza. Byłoby to niedopuszczalne w każdym innym kraju Unii Europejskiej, gdzie kwestia wyboru powołania i stylu życia jest traktowana w kategoriach wolności zrzeszania się. Pomówienia są ścigane. A wykorzystywanie męskiej przewagi celem szargania kobiecej godności stygmatyzowane przez opinię publiczną.

Dehumanizacja betanek

Kobietom odcięto media (prąd, gaz, woda; żaden znany mi komornik nie odciął swoim ofiarom prądu i wody, nawet gdy działał w słusznej sprawie), zaczęto nękać je doniesieniami do prokuratury. Przestano o nich mówić siostry, choć swoim stylem życia (ubóstwo, czystość) zasługiwały na ten tytuł niezależnie od relacji z lubelską kurią. (Siostrami nazywamy pielęgniarki, dziewczęta z oazy). Pisano o nich obelżywie.

Wszystkiemu przypatrywała się Kuria lubelska nie protestując przeciwko najbardziej bzdurnym informacjom, które okazywały się kolejnymi falsyfikatami. A wręcz odwrotnie. Komunikaty Kurii wzmagały agresję mediów, które milczenie urzędu arcybiskupiego wobec upokorzeń spotykających betanki odczytywały jako zachętę do dalszego ich nękania.

Kobiety z Betanii zostały odhumanizowane. Nie mówiono o nich inaczej jak tylko o „sekciarkach”, którym ten los się słusznie należy.

Rezydujące w klasztorze siostry były przekonane, że tłem konfliktu z biskupem było odrzucenie jego żądania o przekazanie na rzecz kurii domu, ich domu. Nie różnice doktrynalne, ani specyfika pobożności motywowały zakonnice do nieposłuszeństwa wobec biskupa, lecz poczucie sprawiedliwości. Ich opór, scalenie, dojrzałość (ni słowa skargi na biskupa do mediów) w walce z wytykaną władzy duchownej niesprawiedliwością zasługują na słowa uznania.

Są dziesiątki sposobów na przedłużanie eksmisji w nieskończoność. Będąc jeszcze u władzy siostra generalna Jadwiga mogła przepisać dom na szybko powołaną do życia fundację, mogła użyć prawników i kruczków prawnych.

Nie zrobiła tego. Uważała, że należy powierzyć się Opatrzności Bożej.

Nie wiemy czy Kościół wzorem już wielekroć powielanym nie zrehabilituje matki Ligockiej, bo wyjdą na jaw okoliczności nieznane. Tak już bywało w historii Kościoła np. w przypadku jezuitów, których dotknęła kasata. Eks – zakonnice powinny być przygarnięte, przez któregoś z polskich biskupów bez oglądania się na stuprocentowo negatywnego bohatera tej historii, nie lubiącego kobiet (z Kazimierza) abp. Życińskiego. Bo kobiety te mają prawo do życia duchowego, a nikt nie ma prawa nazywać ich wyboru złym.

Nikt miłujący Kościół nie eskalowałby takiego konfliktu. Trzeba wyjątkowej niedojrzałości, by dopuścić w imię ambicjonalnego uporu do afery bez precedensu: największa grupa kobiet eksmitowana, największa grupa kobiet sekularyzowana, i ewidentnie dyskryminowana .

Arcybiskup wykazał się brakiem wrażliwości. Bo w imię miłości można było ten dom zostawić jego mieszkankom, które niczego złego nie robiły. Po prostu się tam modliły. Chęć zdominowania buntowniczek za wszelką cenę, podszyta neurotyczną dumą zaowocować może nie tyle zdyscyplinowaniem kobiecych szeregów Kościoła, co protestem wobec męskiego szowinizmu. Najgorszym zaś owocem tej sytuacji będzie nieufność do swoich pasterzy zasiana w armii sióstr zakonnych. Nieposzanowanie wieczystych profesek - najbardziej stabilnego statusu kościelnego - stało się faktem.

Opatrzność o nie zadba. Nie mam co do tego wątpliwości. Abp. Życińskiemu nie dane będzie zagospodarować domu w Kazimierzu dolnym z pominięciem zgromadzenia betańskiego, jak planowała to kuria przed konfliktem. Czarna legenda o metodach stosowanych przez abp. Życińskiego pozostanie ubogacona o następne, z przykrością odkrywane szczegóły. Smutne.

Maria Czerw


PS. Fragmenty relacji z eksmisji opracowane w oparciu o lubelską Gazetę Wyborczą

Ewa Stepowicz - Lizut, radca prawny zakonu betanek. Powiedziała, że czynności eksmisyjne zmierzają już ku końcowi. Potem zgodnie z prawem ona przejmie dom od komornika. Cały klasztor jest w bardzo dobrym stanie i zakonnice mogą wprowadzić się tam bezzwłocznie. Dodała, że zaskoczył ją bardzo spokojny przebieg eksmisji.

Wiadomo, że w domu jest czysto i schludnie, czyli siostry dbały o porządek.

Według słów Wójtowicza teraz policjantki swobodnie rozmawiają z siostrami, a nawet wymieniają się... przepisami na budyń.

W domu pozostanie zapewne jedna zakonnica w podeszłym wieku. Ona akurat nie brała udziału w "buncie" siostry Ligockiej i Kościół nie wykluczył jej ze zgromadzenia, więc ma prawo przebywać w domu. Chodzi tu także o jej wiek i o to, że wymaga stałej opieki.

Wśród oczekujących pod klasztorem ludzi jest grupa rodziców byłych betanek. Reagują na dziennikarzy i na rozwój sytuacji bardzo nerwowo. Jednak obecnym na miejscu dziennikarzom "Gazety" udało się porozmawiać z jednym z ojców. On akurat jest bardzo spokojny. Jego córka ma 26 lat, skończyła KUL, w środku jest od dwóch lat. Jej ojciec miał z córką stały kontakt. Zapewnia, że córka mówiła mu, że w razie eksmisji byłe betanki nie będą robić żadnych dramatycznych gestów. Podobnie mówiła w czerwcu, gdy jedna z gazet sugerowała, że siostry szykują się do samobójstw.

Mariusz Sokołowski z KGP informuje, że wszystko przebiega bez żadnych trudności. Byłe siostry są pogodne i nie przejawiają żadnej agresji. Nadal śpiewają, a w tym czasie komornik poinformował je o nakazie opuszczenia budynku.

Na miejscu pojawiła się Mariola Popiółkowska, przedstawicielka Stowarzyszenia Pomocy Eksmisyjnej. Powiedziała dziennikarzom, że jej stowarzyszenie zajmuje się pomocą osobom, których dotyczy eksmisja, które są zagrożone wylądowaniem "na bruku".

Co ciekawe Popiółkowska przyznała, że Stowarzyszenie miało kontakt z siostrą Jadwigą Ligocką, która przewodzi zbuntowanym betankom. Odmówiła jednak podania szczegółów na ten temat. Powiedziała jedynie, że uważa, iż można było osiągnąć wiele więcej mediacją w konflikcie, a nie przez rozwiązanie siłowe.

Zainstalujemy dodatkowe kamery. Policja nigdy nie prowadziła takiej akcji, dlatego nagrania będą przeanalizowane przez techników kryminalistycznych - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji. Sokołowski zapowiada, że wśród policjantów, którzy będą zabezpieczać eksmisję będzie dużo kobiet.

Nic nie widać, bo dom betanek, jak i całą okolicę spowija gęsta mgła - mówi Paweł Reszka, dziennikarz lubelskiej "Gazety", który jest na miejscu. Dodaje, że wokół domu zakonnego na razie jest dużo więcej dziennikarzy niż policji.

Choć wokół zaczynają krążyć gapie. Prawdopodobnie to rodziny sióstr, które są zamknięte w domu.

Na razie panuje nastrój oczekiwania. Za nieco ponad półtora godziny zacznie się eksmisja.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

Betanki kontra Biskup


Opcje Artykułu

Votum separatum do sprawy betanek | 8 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Votum separatum do sprawy betanek
ego43 czw, 11 paź 2007, 10:10:50

I znów Gazeta Wyborcza stawia się w roli arbitra w sprawach które do niej nie należą. Ale za to z uporem maniaka zawsze staje po stronie tych osób (lub ich grup) które są w konflikcie z Kościołem Katolickim. (Wcześniej były jezuita Obirek, były dominikanin Bartoś, były ksiądz Węcławski) Szkoda tylko że Gazeta nie podaje do publicznej wiadomości faktów. A te są takie ; Betanki są zgromadzeniem diecezjalnym, a więc to biskup diecezjalny (Abp Życiński) sprawuje nad nim władzę zwierzchnią, on zatwierdza Konstytucje Zgromadzenia i on czuwa nad ich wypełnianiem. Złożony ślub posłuszeństwa (składają je od 1966 roku, wczesniej przyrzeczenia) jest aktem posłuszeństwa biskupowi diecezjalnemu.

Nie interesuje mnie tło konfliktu, bo nie do mnie należy sąd nad Betankami, faktem natomiast jest "bunt" przeciw prawowitej władzy Zakonnej i Koscielnej.

Każdy ma prawo do wyznawania wiary i przekonań jakich tylko zechce, ale na własny rachunek. Jeśli prawowita władza Zgromadzenia postawiła siostry poza Zgromadzeniem to kto dał prawo, Gazecie która raczej nie jest nawet zbliżona do katolicyzmu, ingerencji w działania podmiotu posiadającego umocowanie tak w Prawie Kanonicznym jak i cywilnym (osobowość prawna).

W artykule pada stwierdzenie iż : "Byłoby to niedopuszczalne w każdym innym kraju UE, gdzie kwestia wyboru powołania i stylu życia jest traktowana w kategoriach wolności zrzeszania się."

Czy autor nie zauważa iż tym stwierdzeniem sam sobie przeczy? Przecież wybierając drogę zakonnego powołania już w nowicjacie przyszłe siostry zostały zapoznane z  (a znając trochę praktykę musiały znać na pamięć )Konstytucjami Zgromadzenia, wiedziały na co się decydują i kto , wg Konstutucji, jest ich przełożonym i interpretatorem charyzmatu Zgromadzenia. Jeśli nie zgadzały się z tym - nie powinny składać ślubów, jeśli później okazało się iż życie zakonne (lub w tym Zgromadzeniu) nie spełnia ich oczekiwań - mogły odejść i "zrzeszyć" się w zgodzie z własnym "powołaniem". Mogły też (a i teraz mogą) powołac inne Zgromadzenie które gwarantowałoby im kultywowanie ich "stylu życia". Byłe już Betanki, zostały wydalone ze Zgromadzenia za złamanie ślubów i wypowiedzenie posłuszeństwa, dlaczego więc Kościół w osobie abpa Życińskiego miałby zezwalać na korzystanie ze swojego majątku komuś kto de facto sam postawił się poza Zgromadzeniem?

Przypomnę że i w tym wypadku Gazeta poparła kogoś kto prowadzi działalność rozbijacką w Kościele , ale jakżeby mogła nie poprzeć kiedy pojawił się i tam ulubiony w tym medium motyw : dołączający do byłych Betanek były franciszkanin (nb tez wydalony z Zakonu).

Proponuję," zatroskanej o wolność zrzeszania się", Gazecie stworzyć fundację finansującą działalność byłych Betanek i objąc je swoim patronatem

---
ego43

 
Votum separatum do sprawy betanek
Jj czw, 11 paź 2007, 10:45:33
A może w końcu prokuratura zainteresowałaby się działalnością organizacji pozostających w bezpośredniej zależności od ośrodków władzy poza terenem RP (masoni, KRK, socjaliści).
 
Votum separatum do sprawy betanek
Marcin Stanowiec czw, 11 paź 2007, 22:33:05
Czytałem tekst źródłowy. Wyborcza wcale nie brała strony betanek, wręcz przeciwnie.

Słuchałem kilku wypowiedzi psychologów. Żaden nich nie definiował betanek jako sekty.  Słuchałem kilku teologów. Żaden z nich nie definiował betanek jako sekty.

Wypowiedzi ks. Puzewicza z Kurii w Lublinie, o tym że betanki to sekta to czysta propagandowa zagrywka, posługiwanie się psychologicznymi definicjami w oderwaniu od wiedzy psychologicznej.

Jeśli ktoś dzieli Kościół lubelski to abp. Życiński, do którego wierni utracili zaufanie. Dalsze funkcjonowanie diecezji lubelskiej to patologia.

 
Votum separatum do sprawy betanek
namor pią, 12 paź 2007, 09:39:22

<Zakładamy, że zakonnice były nieposłuszne. Ale nawet w Kościele to za mało, żeby zostać sektą>

Moi znajomi pracujący w Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji jednoznacznie scharakteryzowali zachowanie byłych betanek jako sekciarskie i dostrzegli skutki prania mózgu

<Matka Ligocka jest postawną, wykształconą kobietą (pracę magisterską obroniła na KUL - u), która nigdy nie twierdziła, że ma objawienia Ducha świętego, nie zmuszała nikogo do pobytu w Kazimierskiej siedzibie zgromadzenia, nie namawiała nikogo do samobójstwa. >

Skąd ta pewność? To dopiero ustalić ma policja. Prawdopodobnie nie namawiała nikogo do samobójstwa, ale czy nie stosowała psychomanipulacji? I chyba twierdziła jednak, że  ma objawienia. Skąd pogląd, że tak nie było?

<Byłoby to niedopuszczalne w każdym innym kraju Unii Europejskiej, gdzie kwestia wyboru powołania i stylu życia jest traktowana w kategoriach wolności zrzeszania się>

Nikt im nie zabrania sie nadal zrzeszać. Chodziło o bezprawne zajmowanie własności, która do nich nie należała

<Kobietom odcięto media (prąd, gaz, woda; żaden znany mi komornik nie odciął swoim ofiarom prądu i wody, nawet gdy działał w słusznej sprawie>

Z tego co mi wiadomo przez cały czas wszelkie rachunki musiały opłacać betanki, mieszkające w Lublinie. Kabiety zajmujące dom nie czyniły za niego opłat.

<Przestano o nich mówić siostry, choć swoim stylem życia (ubóstwo, czystość) zasługiwały na ten tytuł niezależnie od relacji z lubelską kurią. (Siostrami nazywamy pielęgniarki, dziewczęta z oazy)>.

Tu nie chodzi o relacje z Kurią, ale relacje z własnym zakonem i z Kościołem. Decyzją Kongegacji ds. Zakonów zostały one usunięte z zakonu, nie używano więc określenia siostry, aby nie czynić niejasności i nie sugerować, że nadal są zakonnicami; podobnie nie używano określenia 'betanki' tylko 'byłe betanki' . I nie było w tym żadnej chęci okazania pogardy, tylko po prostu stwierdzenie faktu.

<Rezydujące w klasztorze siostry były przekonane, że tłem konfliktu z biskupem było odrzucenie jego żądania o przekazanie na rzecz kurii domu, ich domu.>

Jeśli tak były przekonane, to ktoś je okłamał. Kuria wcale nie zamierzała "przejąć" domu Betanek w Kazimierzu. Dom jest własnością zakonu i obecnie wprowadziły sie do niego prawowite włascicielki tzn,. zakonnice ze Zgromadzenia Betanek. Przypominam,że  gdy zbuntowane zakonnice zostały usunięte z zakonu, to już nie była ich własność, ale własność tych sióstr, które pozostały w Zakonie.

<Bo kobiety te mają prawo do życia duchowego, a nikt nie ma prawa nazywać ich wyboru złym>

Nikt im nie broni życia duchowego i praktyk religijnych. Po opuszceniu zajmowanych  budynków, mogą sobie robić co chcą, mogą się dalej spotykać, wspólnie modlić, okazywać posłuszeństwo własnej przełożonej, a nie Kościołowi, mogą nawet  zalożyć własny Kościoł.

 <Bo w imię miłości można było ten dom zostawić jego mieszkankom, które niczego złego nie robiły. Po prostu się tam modliły>.

A to dobre!!! Można im było zostawić ten dom! A co z autentycznymi zakonnicami, do których ten dom należy? Co z zakonnicami, które miały i mają do tego domu prawo? Bo kobiety, które go okupowały nie miały do niego prawa, gdyż nie były już w zakonie. I kto miał dalej opłacać rachunki? Może w imię miłości bliźniego nadal miał to czynić Zakon Betanek, żeby kobiet,y które już nie są betankami, mogły się spokojnie i bez stresów modlić? Stroną w tym konflikcie nie był Życiński, ale Zakon Betanek, który upomnial sie o swoje prawa, o swoją własność. I to Zakon Betanek złożył wniosek do sądu, nie Życiński.

 

---
Roman Zając

Mi ze maelim eca(h) beli daat lachen higgadeti welo awin niflaot mimmeni welo eda (Hi 42, 3)

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń