Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Slavoj Žižek: zachód nie traktuje religii poważnie

Jeden z najwybitniejszych filozofów 21 wieku – odwołujący się do Marksa – Slavoj Žižek wyciąga przewrotny wniosek z poparcia zachodu dla Dalajlamy: okazujemy szacunek i tolerancję wobec tego, czego nie traktujemy do końca poważnie, a polityczne konsekwencje zbyt żarliwych przekonań ogranicza prawo. Rozporządzenie nr 5 Chińskiej Państwowej Administracji ds. Religijnych o „zarządzaniu reinkarnacją żywych Buddów w buddyzmie tybetańskim” jest przejawem liczenia się z religią. Artykuł Žižko ukazał się w New York Times.



Fundamentaliści

Łatwo jest wyśmiać pomysł kontrolowania przez ateistyczne władze czegoś, co w ich przekonaniu przecież nie istnieje – pisze słoweński intelektualista. Czy my wierzymy, że istnieje? – pyta filozof. Kiedy w 2001 roku Talibowie w Afganistanie wysadzili w powietrze starożytne posągi Buddy w Bamianie, na Zachodzie rozpętała się burza - ale ile z tych osób faktycznie wierzyło w świętość Buddy? Powodem oburzenia był raczej fakt, że Talibowie nie okazali należnego szacunku "spuściźnie kulturowej" swojego kraju. W przeciwieństwie do nas, wyrafinowanych światowców, oni naprawdę przestrzegali wytycznych własnej religii, a w związku z tym nie mieli poszanowania dla kulturowej wartości posągów innych wyznań.

Istotną kwestią dla mieszkańców Zachodu nie są Buddowie i lamowie, lecz to, co mamy na myśli mówiąc o "kulturze" – uważa Slavoj Žižek. Wszystkie dziedziny nauki stają się powoli gałęzią studiów kulturowych. Chociaż na Zachodzie również można znaleźć bardzo wielu wyznawców religii, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, to jednak ogromna większość społecznych elit przestrzega (niektórych) rytuałów oraz obrzędów religijnych przypisanych do tradycji wyłącznie ze względu na szacunek dla "stylu życia" społeczności, której są członkami: choinki w centrach handlowych w grudniu, pisanki wielkanocne, Pascha obchodzona przez niepraktykujących Żydów.

Pod mianem "kultury" kryją się dzisiaj wszystkie te tradycje, które kultywujemy, lecz nie traktujemy serio – tłumaczy filozof. I właśnie dlatego gardzimy fundamentalistami, określając ich "barbarzyńcami" o "średniowiecznej mentalności" - bo mają czelność poważnie traktować swoją wiarę.

Slavoj Žižek dochodzi wreszcie do „skandalicznego” wniosku: Dzisiaj jako największe zagrożenie dla kultury postrzegamy tych, którzy mocno osadzeni są we własnej kulturze i którym brak właściwego dystansu.

Być może nasze oburzenie wywołane chińskimi rozporządzeniami na temat reinkarnacji nie wynika z tego, że urażają one nasze poczucie przyzwoitości, lecz dlatego, że zdradzają prawdę o tym, co już od dawna stało się powszechną praktyką na Zachodzie: okazujemy szacunek i tolerancję wobec tego, czego nie traktujemy do końca poważnie, a polityczne konsekwencje zbyt żarliwych przekonań ogranicza prawo – konkluduje Słoweniec .

Chińczycy i Tybetańczycy

Intencja rządu Chińskiego była oczywista: nikt poza granicami Chin nie może mieć wpływu na proces reinkarnacji; wniosek o zezwolenie mogą składać jedynie klasztory w Chinach.

Zanim zapałamy świętym oburzeniem, że totalitarny reżim komunistycznych Chin pragnie teraz przejąć kontrolę nad życiem swoich obywateli nawet po ich śmierci, powinniśmy przypomnieć sobie, że tego typu działania wcale nie stanowiły rzadkości w historii Europy – pisze Žižek. Pokój Augsburski z 1555 r., pierwszy krok na drodze do zawarcia Pokoju Westfalskiego w 1648 r., kończącego wojnę trzydziestoletnią, stanowił, iż religia wyznawana przez lokalnego księcia stawała się oficjalnym wyznaniem regionu lub państwa, w imię zasady "cuius regio, eius religio", czyli "czyj kraj, tego wyznanie". Celem porozumienia było zakończenie walk między niemieckimi katolikami i luteranami, jednakże pokój oznaczał również, że po objęciu tronu przez nowego władcę o innej religii, ogromne grupy społeczne musiały zmieniać wyznanie. W związku z powyższym pierwsze poważne próby instytucjonalnego uregulowania kwestii tolerancji wyznaniowej w nowoczesnej Europie wiązały się z podobnym paradoksem, jak Rozporządzenie nr 5: wiara, będąca osobistym duchowym doświadczeniem, regulowana była przez kaprysy świeckiego władcy.

Słoweński filozof rozważa dylematy wokół politycznego wymiaru religii. - W przeciwieństwie do powszechnie panującej opinii, rząd Chin nie jest antyreligijny. Niepokoi się natomiast o społeczną "harmonię" - czyli o polityczny wymiar religii. Aby zahamować rozpad więzi społecznych związany z gwałtownym rozwojem kapitalizmu, rząd stara się wspierać wyznania, które przyczyniają się do umocnienia stabilizacji społecznej, od buddyzmu po konfucjanizm - te same ideologie, które znajdowały się na celowniku Rewolucji Kulturalnej.

Autor przytacza zdanie przedstawiciela chińskiego rządu ds. religijnych: "religia jest jednym z ważnych źródeł, z których Chiny czerpią swoją siłę". Chiński urzędnik wskazał na buddyzm jako wyznanie odgrywające "wyjątkową rolę w budowaniu harmonijnego społeczeństwa".

Chińskim władzom nie podobają się natomiast sekty, takie jak Falun Gong, walczące o niezależność od kontroli państwa. Podobnie, problem z buddyzmem tybetańskim tkwi w oczywistym fakcie, o którym starają się nie pamiętać jego orędownicy z Zachodu – tłumaczy Žižek. A mianowicie, tradycyjna struktura polityczna Tybetu oparta jest na teokracji, w której centrum znajduje się Dalajlama. To właśnie on skupia w sobie władzę religijną i świecką, a zatem mówiąc o reinkarnacji Dalajlamy, mówimy w rzeczywistości o wyborze głowy państwa. Zabawnie jest słuchać samozwańczych bojowników o demokrację, potępiających prześladowanie przez Chiny zwolenników Dalajlamy, przywódcy wybranego w trybie najmniej demokratycznym z możliwych peroruje intelektualista.

Žižek przejmuje się przyszłością Tybetu.

W ostatnich latach chińskie władze – pisze - zmieniły swoją strategię wobec Tybetu: oprócz wymuszania posłuszeństwa poprzez działania armii, coraz częściej wykorzystują kolonizację etniczną oraz gospodarczą. Stolica Tybetu, Lhasa zamienia się powoli w chińską wersję kapitalistycznego dzikiego Zachodu, z barami karaoke oraz buddyjskimi parkami rozrywki przypominającymi Disneyland. Krótko mówiąc, za medialnym wizerunkiem brutalnych chińskich żołnierzy terroryzujących buddyjskich mnichów kryje się o wiele bardziej skuteczna transformacja społeczno-gospodarcza w amerykańskim stylu: za 10 lub 20 lat rdzennych mieszkańców Tybetu uda się zredukować do statusu Indian w Stanach Zjednoczonych. Pekin wreszcie się nauczył: ciemiężenie ludu przez tajną policję, obozy pracy czy też niszczenie starożytnych zabytków przez czerwonogwardzistów nie może się równać skuteczności niczym nie skrępowanego kapitalizmu w podważaniu wszelkich tradycyjnych więzi społecznych – szokuje Slavoj Žižek.

Czyżby autor owych opinii sądził, że kapitalizm jest gorszy od komunizmu?

Źródło: New York Times



Opcje Artykułu

Slavoj Žižek: zachód nie traktuje religii poważnie | 5 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Slavoj Žižek: zachód nie traktuje religii poważnie
Artur Rumpel sob, 3 lis 2007, 13:09:19

Na chrześcijańskim portalu leninowskiego doktrynera, wychwalającego zbrodniarzy nazywa się "jednym z najwybitniejszych filozofów"?

Koniec świata

---
Zapraszam na mojego bloga:

http://svetomir.blox.pl/html


 
Slavoj Žižek: zachód nie traktuje religii poważnie
Jacek2 nie, 4 lis 2007, 11:56:01
Taki sam problem stworzył kiedyś Bauman na EAI. Zacytowałęm go: "kapitalizm jest strasznym procesem odbierania władzy Boga nad światem". Ktoś odpowiedział, że słowa Baumana nie mają żadnego znaczenia, bo to komunista. Nie ważne co się mówi, tylko kto to mówi.  A ja bym odpowiedział: kto nie przeciw nam, ten z nami.

Jeśli chodzi o Żiżko. To prawda, że on się posługuje aparatem pojęciowym marksizmu. Ale kto studiował filozofię ten wie, że krytyka kapitalizmu uprawiana przez marksistów była wręcz profetyczna (np. wątek uwięzienia kapitału w procesach globalistycznych). Jest inne ważne pytanie: czy posługując się marksizmem Żizko ma dystans do niego, zna jego ograniczenia. Wystarczy uważnie przeczytać zamieszczony artykuł, żeby stwierdzić, że stosunek Żiżko do religii jest zupełnie inny niż Marksa i Lenina. Że odwołania do Marksa są przekorną grą filozofa. Że czasami kpi z marksistowskiego anachronizmu, ale pozostawia z krytyki kapitalizmu ważne i aktualne elementy.

Porównałbym odniesienia Żiżko do Marksa do nawiązania współczesnej terapii w ośrodkach katolickich do Freuda. Właśnie w Freudzie katolicyzm znajduje sprzymierzeńca, jeśli chodzi o analizę homoseksualizmu, feminizmu. A to, że wiedeński psychoanalityk wiele innych bzdur napisał nie upoważnia do zanegowania wszystkiego co zrobił dla nauki.

Dużo o Żiżko mówią jego ciepłe słowa o Janie Pawle II i serdeczne stosunki łączące go z hierarchią słoweńską. Wiele myśli filozofa słoweńskiego jest komplementarnych dla społecznego wysiłku Jana Pawła. I warto pamiętać, że latynoska lewica chroni życie od poczęcia, a tam gdzie demokrację dominują korporacje wprowadza się sterylizację, aborcję i antykoncepcję.

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń