Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Skarb templariuszy

Pierwszym wielkim mistrzem zakonu templariuszy był Hugon z Payens (1070-1136). Hugon zawiązał nowy zakon z ośmioma rycerzami podczas I wyprawy krzyżowej. Za kwaterę wybrali teren dawnej świątyni Salomona, stąd nazwa Zakon Świątynny, a także templariusze (łac. templaris), a więc „rycerze świątynni”. Wszyscy nosili brody, a na swoich płaszczach mieli czerwony krzyż.


Ich regułę opracował słynny opat zakonu cystersów Bernard z Clairvaux. Niezwykłość zakonu templariuszy polegała na tym, że łączył rycerskość z ideałami monastycznymi, takimi jak celibat i pobożność. Zakonnicy musieli sypiać w ubraniu, gwoli większej wstrzemięźliwości, a także byli pozbawieni prywatności i nawet prywatnie adresowane listy musieli czytać na głos.

Świątynnicy

Templariusze przewyższali inne europejskie wojska pod względem morale i sztuki wojennej. Ślubowali też nie uciekać w boju i obrać śmierć raczej niż odwrót. Cofali się tylko w przypadku, kiedy przewaga wroga była co najmniej trzykrotna, a nawet wtedy, wyłącznie na rozkaz dowódcy.

Kiedy w 1291 roku muzułmanie odbili ostatni bastion krzyżowców w Akce, zakony założone krzyżowe straciły rację bytu. Templariusze ostali się jednak, dzięki sieci majątków w Europie, gdzie ich twierdze były tak silne, że w niepewnych czasach możnowładcy, trzymali w nich swoje kosztowności, a królowie skarbiec państwa!

Templariusze prowadzili hodowlę i gospodarstwa rolne. Uchodzili za mistrzów w budownictwie, stawiając liczne zamki i kościoły. Byli też ekspertami w medycynie, kopalnictwie i nawigacji morskiej.i Niektórzy sądzą, że docierali do Ameryki, gdzie wydobywali metale.ii

Ze Wschodu przywieźli gnostyckie poglądy, a także nową grę, która polegała na batalii dwóch królestw toczonej na czarno-białych polach. Jej celem była śmierć króla, dlatego kończyło ją zawołanie Szakh Mat!, czyli w języku perskim „Król nie żyje!”.

Zawdzięczamy im wiele innowacji w dziedzinie finansów, w tym ideę czeków i karty kredytowej. Można było u nich wpłacić i pobrać pieniądze, jak w banku. Wpłacający dostawał zaszyfrowany bon, który mógł wymienić w dowolnej komandorii. Ułatwiało to pielgrzymowanie i handel, chroniąc podróżnych przed rabusiami i piratami.

Templariusze nie mieli w regule ślubu ubóstwa, a każdy, kto do nich wstępował, przekazywał mu cały dobytek. Kościół zakazywał lichwy, dlatego templariusze nie pożyczali na procent, ale pod zastaw ziemi. W ten sposób zakon zgromadził ogromne majątki ziemskie. Zadłużeni byli u nich wielmoża, a nawet królowie i papieże.

Dzięki bogactwu i powiązaniom z papiestwem oraz europejskimi dworami, templariusze byli poza wszelką jurysdykcją. Paradoksalnie, trzy główne atuty Zakonu Świątyni – potęga, bogactwo i sekretność – ściągnęły nań klęskę, do której przyczyniła się inkwizycja, papież, a najbardziej chciwość króla francuskiego.

Rozwiązanie zakonu


Filip IV Piękny (1285-1314) był ambitnym monarchą, który nie cofał się przed polityczną zbrodnią. Przyczynił się do śmierci Bonifacego VIII, który głosił, że władza świecka podlega władzy Kościoła. Papież rzucił na niego anatemą i niedługo potem zmarł uderzywszy się głową kilka razy mocno w ścianę, w czym prawdopodobnie pomogła mu czyjaś silna ręka.

Król Filip wykorzystał wpływ francuskich kardynałów w Rzymie oraz waśń między rodami Orsinich i Colonnów, które kontrolowały wyborem wielu papieży, aby wybrać na papieża arcybiskupa Bordeaux, Bertranda de Got. Ten gotów był oddać za to wszystko, dlatego przyrzekł Filipowi w zamian dziesięć procent podatku od dochodów duchowieństwa francuskiego, a po cichu zgodę na kasatę zakonu templariuszy.

Bernard de Got, który przybrał imię Klemensa V, miał słaby charakter. Nie tylko dlatego, że uczynił kilku członków rodziny kardynałami, a skarbiec papieski wydał na kochanki i przyjaciół, bo w tym nie był wyjątkiem wśród papieży, ale przede wszystkim ulegając królowi Francji w sprawie zakonu templariuszy oraz przeniesienia siedziby papiestwa do Awinionu.

Po upadku Królestwa Jerozolimskiego templariusze obrali za swoje centrum Cypr, ale marzyło im się własne państwo w Langwedocji, gdzie mieli duże wpływy. Langwedocja podlegała jednak koronie francuskiej, a Filip IV, w przeciwieństwie do naszego Konrada Mazowieckiego, był wytrawnym politykiem. Zdawał sobie sprawę, że templariusze, mimo niewielkiej liczby, stanowiliby zagrożenie dla korony francuskiej jako najlepiej wyszkolone i zaprawione w boju wojsko w Europie.

Filip Piękny miał kilka powodów, by skasować zakon templariuszy. Po pierwsze, zaciągnął u nich ogromny dług, którego nie miał z czego spłacić. Po drugie, obrazili go kiedyś, odrzucając jego petycję o przyjęcie jako honorowego członka. Po trzecie, gdy w 1306 roku schronił się przed napierającą tłuszczą paryską do komandorii, zobaczył jak zasobny jest skarbiec templariuszy, a Filip pilnie wciąż potrzebował gotówki na wojnę z Anglią. Wcześniej okradł lombardzkich bankierów, wygnał Żydów z Francji i drastycznie zdewaluował pieniądz, ale wciąż borykał się z długami.

Jako pretekst, aby sięgnąć po majątek templariuszy, Filip IV wykorzystał uprzedzenia podsycane przez inkwizycję. Inkwizytorzy od lat próbowali się dobrać do templariuszy, ale bezskutecznie, bo Zakon Świątyni podlegał bezpośrednio papieżowi. Mieli im za złe to, że nosili długie włosy i brody, co w średniowieczu nie było mile widziane. Podejrzewali ich o kult diabła, ponieważ po Europie krążyła pogłoska, że templariusze czczą w sekrecie jakąś brodatą głowę.

Niedługo przed rozwiązaniem zakonu, ostatni wielki mistrz templariuszy, Jakub de Molay (1293-1314) przywiózł z Cypru do Paryża skarbiec zakonu, pod którym uginało się sześć koni. Templariusze łudzili się, że papież przychyli się do ich planu ponownego podboju Ziemi Świętej, a tymczasem Klemens V tuczył ich na rzeź, by spłacić Filipowi IV dług za wsparcie jego kandydatury na papieża.

Jakub de Molay coś chyba przeczuł podczas audiencji u Klemensa V, bo zwołał zgromadzenie kapituły konwentu templariuszy, w czasie którego postanowiono rozesłać do wszystkich komandorii zalecenie, aby zakonnicy nie rozmawiali z nikim o sekretnych praktykach, a także aby odradzali kandydatom wstępować w ich szeregi, natomiast lękliwym radzili opuścić Zakon Świątyni.

Przygotowania do zniszczenia zakonu były wtedy już w toku. Wykorzystano do tego celu byłego templariusza Nosso de Florentino, który został kiedyś wykluczony z zakonu i skazany z powodu przestępczości i niezbożności.iii W Tuluzie wsadzono go do jednej celi z człowiekiem niby to skazanym na śmierć, a faktycznie podstawionym.

Zadaniem byłego templariusza było wyznać temu podstawionemu współwięźniowi bluźniercze praktyki, jakich rzekomo dopuszcza się Zakon Świątyni. Podstawiony skazaniec zażądał następnie posłuchania u naczelnika więzienia. Wyznał mu szczerze to, co usłyszał od Nosso de Florentino. Obu więźniów w nagrodę za współpracę zwolniono.iv

Wspomniane wyznanie posłużyło inkwizycji do ułożenia listy zarzutów. Zeznanie trafiło do króla Francji, a od niego do papieża. Na tej podstawie król Filip IV zażądał, aby inkwizycja wszczęła oficjalne dochodzenie przeciwko templariuszom.

Skasowanie zakonu było złożoną operacją, którą należało przeprowadzić w sekrecie, aby templariuszy zaskoczyć, zanim chwycą za broń. Logistyka całej tej operacji nie była prosta, bo trzeba było przygotować więzienia i łańcuchy, aby skuć i uwięzić 15,000 ludzi!

Ludzie króla mieli już nieco wprawy, bo niecały rok wcześniej, 22 lipca 1306 roku, przeprowadzili podobną akcję przeciwko Żydom. Wygnano ich z Francji z pustymi rękami. Gotówka Żydów trafiła do skarbca królewskiego, a ich dobytek na aukcje. Król, jako nowy właściciel ich mienia, łaskawie anulował wszystkie ich długi, ale jeśli ktoś był coś winien Żydowi, musiał to zwrócić koronie francuskiej!

Jakub de Molay nie podjął kroków defensywnych, może dlatego, że nazbyt ufał papieżowi. Filip Piękny dodatkowo uśpił jego czujność zaproszeniem na pogrzeb żony swego brata Karola. Wielki mistrz niósł kir księżnej wraz z najwyższymi dostojnikami państwa. Pogrzeb odbył się w przeddzień kasaty zakonu, w czwartek 12 października 1307 roku. W czasie, gdy Jakub de Molay szedł z królem za trumną, seneszalowie w całym państwie otrzymali zalakowane pieczęcią królewską koperty, które mieli otworzyć następnego dnia o świcie i od razu wykonać zawarty w nich rozkaz.

W piątek 13 października 1307 roku o świcie aresztowano wszystkich templariuszy we Francji, rekwirując ich mienie. Wydaje się, że od tej daty wziął się przesąd o feralnym piątku trzynastego dnia miesiąca. Kilka tygodni później, 22 listopada 1307 roku, papież Klemens V wydał bullę Pastoralis praeeminentiae, która nakazała aresztowanie templariuszy w całej Europie pod zarzutem herezji.

W rękach inkwizycji



Na ulice Francji wyległy tabuny zakonników i duchownych. Wygłaszali kazania w publicznych miejscach, oskarżając templariuszy o zaprzedanie Ziemi Świętej muzułmanom, o gotowanie ciał niemowląt, palenie ciał swych zmarłych braci i mieszanie ich prochów z pokarmami i napojami serwowanymi przez ich kuchnie, o sodomię, czary, spluwanie na krzyż, zapieranie się Chrystusa, a przede wszystkim o diabelski kult brodatego oblicza Bahometa.v

Skuci łańcuchami templariusze trafili do więzień. Łańcuchy mocowano do obroży na szyi i do muru. Taki łańcuch czasem skracano, aby zmusić więźnia do pozycji klęczącej, albo podwieszano do nich ciężary, by utrudnić stanie.

Więzienia były zwykle bez okien. Zimą panował tam mróz, latem ukrop, a przez cały rok zaduch. Za ubikację służył wydrążony w podłodze drenaż. Nieczystości spływały nim pod niewielkim kątem do niżej położonej celi, do której inkwizytorzy skazywali więźnia, którego chcieli szczególnie upokorzyć. Nieszczęśnik stał, siedział lub klęczał przykuty do ściany w jamie, do której spływał mocz, odchody, krew i wymiociny pozostałych więźniów.vi

Inkwizytorzy czasem torturowali więźniów w ich celach na oczach tych, którzy oczekiwali na swoją kolej, aby złamać wolę i skłonić do szybszego wyznania tego, o co ich oskarżano. Tortury były tak pomyślane, żeby zadać maksimum bólu, ale nie spowodować śmierci, która przeszkodziłaby w uzyskaniu zeznania, które było celem tortur. Większość przyznawała się do przewinień, o jakie ich pomawiano, w nadziei, że to zakończy tortury.

Templariusze, jako zakonnicy podlegający bezpośrednio papiestwu, nie powinni być torturowani, ale byli. Po dwunastu dniach uwięzienia w surowych warunkach wciąż nie przyznawali się do zarzucanych im win. Wtedy przekazano ich w ręce dominikanów, którzy mieli sporo wprawy w torturowaniu i prześladowaniu heretyków.vii

Wytrzymałość templariuszy była różna, gdyż wśród nich byli młodzi i starzy, rycerze zaprawieni w boju, a także duchowni. W ciągu pierwszych dni w samym Paryżu zginęło 36 templariuszy w rezultacie tortur.viii Niektórzy postradali zmysły z bólu. Wielu straciło nogi, gdyż inkwizytorzy smarowali ich stopy tłuszczem, po czym smażyli je na wolnym ogniu. Jeden z nich, Bernard de Vado, stracił kości stóp, które odpadły od jego spalonych nóg, gdy prowadzono go na przesłuchanie.ix

Dominikanie, jako zakonnicy, musieli przestrzegać zasady, że Kościół krwi nie przelewa, dlatego stosowali przemyślne narzędzia, które zadawały ból bez przelewu krwi. Szczypce rozpalone w ogniu, które wyrywały kawałki ciała, a zarazem kauteryzowały ranę. Imadło, które miażdżyło paznokcie, palce lub łydki. Koło do łamania kości. Drabina, na której rozciągano związanego człowieka, po czym przypalano najwrażliwsze części jego ciała. Do tortur łagodniejszych należało wyrywanie paznokci, zębów i języków.

Wielki mistrz Jakub de Molay był już bliski siedemdziesiątki. Wiedział, że tortur nie wytrzyma. Postanowił przyznać się do stawianych mu zarzutów, oczekując, że komisja papieska udzieli mu absolucji i oczyści zakon, nakazując inkwizycji zwolnić torturowanych konfratrów.

Niedawne odkrycie Pergaminu z Chinon w Tajnym Archiwum Watykanu dowodzi, że nadzieje wielkiego mistrza nie były bezpodstawne. Niestety pozostały niespełnione. Ze wspomnianego dokumenty wynika, że Klemens V, choć w 1308 roku wiedział, że oskarżenia zakonu templariuszy o herezje były fałszywe, nic nie zrobił w sprawie ratowania ich i dopuścił do spalenia na stosie jego przywódców. Uczynił tak zapewne dlatego, że wiązał go cichy pakt z królem Francji, któremu zawdzięczał swój urząd, zresztą król Francji zdążył już wydać pieniądze zagarnięte rok wcześniej w majątkach templariuszy. [i]


Powyższy materiał opiera się na książce Alfreda Palli pt. Całun Turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań, którą można nabyć na stronie www.betezda.pl.
.


Opcje Artykułu

Skarb templariuszy | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Skarb templariuszy
corka czw, 8 lis 2007, 15:39:58

Ja przypisuje im tez ogromna madrosc i wierze, ze ich Skarb jest gdzies utajony.Dziwi mnie jednak fakt, ze jezeli posiadali jakikolwiek skarb, ktory byl celem pozbycia sie zakonu i zagarniecia ich majatkow-to dlaczego ten skarb-nie byl cena ich wolnosci?. Dlaczego zabito ich -nie wiedzac gdzie sa ukryte Skarby nalezace do ich majatku-przeciez chodzilo nie tylko o ziemie.Tego nie rozumiem, bop jednak gdyby chciano zagarnac domiemanym ich skarbem....a wiemy ze torturowano ich-to zabijano i zabito by wszystkich wiezniow?.W ten sposob zabraliby tajemnice do grobu.

Dlaczego wielki mistrz ich przeklol(Filipa i Klemensa)-czy dlatego, ze nie dotrzymali danej obietnicy mistrzowi zakonu?. Czy tylko chodzilo o zarzuty : herezję polegającą na wyrzeczeniu się Chrystusa; bałwochwalstwo przejawiające się m.in. w czczeniu kota i głowy pod nazwą "Bafomet"(domiemany Mahomet); rozporządzanie majątkiem dla własnych korzyści; homoseksualizm itp???.

Jest to dla mnie taka sama zagadka jak zaginiecie komnaty bursztynowej.

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń