Minął tydzień: echa wyborów; Marcin Luter nielubiany

czw, 8 lis 2007, 02:29:00

Autor: Anna Walentynowicz

W dzisiejszym przeglądzie tygodnia reflektujemy nad stanem współczesnej demokracji i nad odbiorem Święta Reformacji po stronie katolickich tradycjonalistów.

Wybory specjalistów

Nie mijają echa wyborów. Obraz demokracji jaki wyłania się z komentarzy i obserwacji politycznej walki ostatnich tygodni nie jest wcale tak sielankowy, jak piszą go zwycięzcy tych wyborów i ich zwolennicy.

Patrzę na twarze młodych ludzi zachwalanych za rozsądek przez Gazetę Wyborczą i na myśl przychodzą mi dzieci rewolucji wysyłane w imię zwodniczych ideologii na ulice.

Nie to, że powiem im: co wy wiecie o świecie, że dajecie się złapać na obietnice bez pokrycia. Może w swym idealizmie, wierze w „lepsze jutro” są lepszym materiałem politycznym, niż ci zatwardziali w bojach, zanurzeni w historycznym doświadczeniu starzy.

Przeraża mnie w demokracji jedno: rywalizacja partii politycznych to już nie jest walka na treści. Politycy gadali głupoty i rywalizowali opierając się na zarządzaniu komunikacją społeczną. Już nie sztaby wyborcze, a specjaliści od wizerunku i zagrywek socjotechnicznych decydowali o zwycięstwie i przegranej. I jest to przerażająca perspektywa demokracji.

Biadolić można, ale czy jest jakieś wyjście z tej pułapki, w jakiej znalazło się społeczeństwo.

I owszem.

„Swój apel o podjęcie działań zmierzających do wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych (jeden okręg = jeden poseł, którym zostaje ten kandydat, który zdobywa największą liczbę głosów) szczególnie mocno kieruję do PiS – pisał swego czasu jeden z autorów prawicowych. Ponieważ, w przeciwieństwie do PO, partia ta dotychczas zgłaszała liczne zastrzeżenia do pomysłów takiego właśnie unormalnienia naszego systemu wyborczego. Dopóki obowiązywać będzie narzucony społeczeństwu na początku lat '90 absurdalny system wyborczy promujący krzykliwe miernoty zainteresowane zdobyciem kilku procent głosów a nie poparcia większości wyborców, dopóty Sejm RP będzie miejscem które kojarzyć się będzie ze wszystkim lecz z pewnością nie z powagą i troską o losy państwa.”

No cóż, nie posłuchano tego apelu, bo z czego partie będą żyć. A czy inicjatywa oddolna przebije się hen, hen?

Jeśli nie, to spektakl z udziałem techników wpływu społecznego skarłowaci nam demokrację do cna.

Anna Walentynowicz


Marcin Luter – w Polsce niepopularny

Gdyby popularność Marcina Lutra mierzyć temperaturą panującą na portalach konserwatywno-chrześcijańskich, to pewnie ten reformator religijny spłonąłby. Inwektywy jakimi w niego mierzą prawicowi publicyści odbijają wrogość (ew. nieufność) panującą między katolikami i protestantami przed Soborem Watykańskim II. (Np. Plakaty z podobizną Marcina Lutra, któremu diabeł szepce coś do ucha, które rozwiesili w całym Lublinie monarchiści).

W odczuciu owych „blogerów” refleksja Kościoła nie posunęła się do przodu. Luter jest heretykiem i uzurpatorem, człowiekiem amoralnym, wręcz wrogiem rodzaju ludzkiego. Wysiłek soborowy i gesty Jana Pawła II, włącznie z rehabilitacją Jana Husa, to jakiś zabłąkany odłamek humanizmu laickiego, który z wiarą katolicką nie ma nic wspólnego.

Niechęć zaślepia prawowiernych. Bo nie widzą potencjału ewangelickiego, który pomógł katolicyzmowi głębiej spojrzeć na siebie.

31 października nie obchodzimy schizmy i rozpadu chrześcijaństwa. Nie tańczymy na zgliszczach kościołów budowanych w innej tradycji niż nasze. Przykro nam z powodu pożogi, która ogarnęła wówczas Europę. Więcej – żałujemy, że utraciliśmy pewne wartościowe pierwiastki duchowe w zbyt gwałtownej odpowiedzi na wypaczenia nauki ewangelicznej.

Istotą święta reformacji jest Ewangelia Jezusa Chrystusa. To że człowiek może stanąć naprzeciw swego Stwórcy i czerpać z Jego łaski. Cieszyć się niczym nieograniczoną obecnością Boga i możliwością uczestniczenia w Jego misji.

Wiele zmieniło się od czasów Marcina Lutra. Zrozumieliśmy, co nas różni i że podzielanych poglądów na wiarę jest więcej, niż do tej pory sądziliśmy. A co najważniejsze nauczyliśmy się razem modlić i walczyć o lepszy świat. Lecz, jakże można się dzielić darami duchowymi z ludźmi którzy nas obrażają?

Joanna Schetyna

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/2007110802291622