Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Tak mi dopomóż Bóg

„Tak mi dopomóż Bóg” rozbrzmiewało na nieomal 460 głosów, a i gesty, dłoń to na brzuchu, to na pasku spodni, ale i na sercu podkreślały rangę wypowiadanych słów. Prawie się wzruszyłam. Prawie jak wiemy robi różnicę. Draństwem z mojej strony byłoby twierdzenie, że wszyscy odwołujący się do Bożej pomocy odegrali wyuczoną rolę.




Wszak wielu w rolę posła wcielało się pierwszy raz. Ci, może i prawdziwie, formułkę ową wygłaszali szczerze, z potrzeby serca. Pewnie niektórzy uznali, że tak będzie ładniej, spodoba się. Nie znam ludzi. Zaufali im ich wyborcy. Pozostaje wierzyć, że z prawdziwie szczerych pobudek i chęci oddania cząstki siebie dobru wielu, podjęli się kandydowania.

I nie o nich, nie o tych, którzy po raz pierwszy.

„Tak mi dopomóż Bóg” prosili też ci, których znamy. A, że właśnie znamy ich, śledzimy poczynania, pamiętamy słowa, dlatego do wątpliwej wiarygodności szczerości, a i znaczenia intencji wypowiadanej prośby trudno nie odnieść się w obliczu święta demokracji.

Wydawać by się mogło, że sprawę - nie wiadomo kompetencji bądź jej braku- poprzedniej ekipy ( wszak nawet nie próbowali wykazać się próbą rządzenia, co najwyżej manifestacją rządów, a to przecież różnica), że to mamy już za sobą. Że można w annały włożyć, spróbować zapomnieć. Wydawać by się mogło, że oni powinni zrozumieć, uszanować, zrewidować i wyciągnąć wnioski. A my nie bez obaw, ale z nadzieją powinniśmy już tylko czekać na nowe, w każdym razie na zdecydowanie inne.

Jak jest wszyscy widzimy. Oni wnioski owszem wyciągają. Że nie ma to nic wspólnego z właściwym wnioskowaniem to już inna sprawa, to jednak może jedynie potwierdzać, że nie pomyliliśmy się odbierając zabawki.

Poddaniu w wątpliwość szczerości intencji zawartej w formule „tak mi dopomóż Bóg” w odniesieniu do tych, których znamy dopomógł mi miłościwie nam jeszcze szefujący pan Jarosław.

Właściwie chciałoby się zapomnieć o tym epizodzie w dziejach naszego narodu, uznać za wpadkę, chciałoby się uwierzyć, że oto pozamiatane, posprzątane. Ani jednak zapomnieć się nie da, a pozamiatane jedynie do kąta i z kąta ciągle straszy.

Straszy, łaje, dyktuje warunki i ciągle dzieli i ciągle obraża.

Nie warto zatrzymywać się, ani zaprzątać sobie głowy bezsensownymi wywodami mającymi na celu rozliczenie wyborców, brak szacunku dla ich decyzji, to można skwitować krótko powiedzonkiem: te typy tak mają. Ten pisowski chór wydaje się bowiem od zawsze śpiewać na jedna nutę i tylko wyćwiczone frazy. Nie warto zatrzymywać się nad słowotokiem tychże, którego nadrzędną zasadą było i jest obrazić, dokopać, poszczuć, udowodnić, że coś jest inne niż jest; tak rozpisano partytury i tak się nauczyli. Wczorajszy wyczyn słowny pana Jarosława przebił jednak wszystkie dotychczasowe. I pewnie też nie warto by było zaprzątać sobie tym głowy bo prawie podobny w stylu do wyświechtanych i podobnie obelżywych, prawie czyni jednak różnicę.

I jakkolwiek nie spodziewałam się po tym panu niczego konstruktywnego, niczego nowego, niczego normalnego ni kulturalnego i co najwyżej za przeciętnego może chorego człowieka go uważałam to jednak, przyznaję, zaskoczył mnie.

I nareszcie zrozumiałam skąd tyle niezrozumienia. Nareszcie wiem skąd rozbieżności w toku myślenia. Nie rozumiem jednak upoważnienia, nie potrafię milczeć gdy próbuje się dyskredytować ludzi, po raz kolejny dokonywać podziałów na lepszych i gorszych.

Jeszcze trzy tygodnie temu gorsi byli bogaci, oligarchowie, samo chodzące zło. Biedni, ci z podwórek, oni jawili się być przyszłością narodu. O nich i dla nich bój ten toczył najuczciwszy z Polaków. Oni to zresztą, jak wskazują analizy, odpowiedzieli zrozumieniem przesłania, uwierzyli i jemu powiedzieli –tak- w plebiscycie. Bo to ci z podwórek byli adresatami zaklęć i apeli.

No i otrzymali zapłatę. Przysłowiowo napluto im w twarz. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni to raz. Nie sądzę byśmy powinni smucić się, czy przeżywać ów policzek, to wszak pan Jarosław obnażył się, a i w całej okazałości jaśniepaństwo wylazło. Warto jednak zapamiętać.

Nic mi do tego gdzie się kto wychowywał, nic do tego wśród jakiego otoczenia. Jednak skoro rządzący moim państwem, a więc modelujący sposób mojego również życia dzieli miejsca wychowywania się na „lepsze” i podwórka to odpowiadam: nie ważne gdzie, ważne jak zostało się wychowanym.

Jakoś pamiętam czasy, tamte czasy, w których my mieliśmy swoje podwórka, a ci z „lepszych miejsc” zazdrościli nam normalności. Relikty jaśniepaństwa wykupywały miejsca w kościelnych ławkach i gdy my tłumnie oblegaliśmy ołtarz, „pańskie” dzieci siedziały w ławeczkach. Dzieci jaśniepaństwa miały zakaz bratania się z plebsem o czym w chwilach szczerości opowiadały nam w szkole nic z tego nie rozumiejąc i łamiąc wszelkie zakazy nawiązywały z nami tajne przyjaźnie.

I jakże często wstydzili się nasi rówieśnicy z „lepszych miejsc” sztucznego wyobcowania, dziwnych barier, sztucznego patosu. I to nie my do nich, ale oni do nas próbowali równać. Bo u nas było ciepło, życzliwie, serdecznie, swojsko, a przy tym obowiązywały żelazne zasady. U nas modlono się przed posiłkami, u nich jedynie w kościele. My mieliśmy zabawki do zabawy, oni zabawki na półki. My i nasi rodzice kłanialiśmy się wszystkim ze szczerym uśmiechem, oni i ich rodzice kłaniali się wybranym z uśmiechem wyuczonym na stosowną osobę.

Wypada powiedzieć jaśnie panu Jarosławowi, że to żadna jego zasługa wychowywać się w jakimś miejscu. Sztuką i zasługą jest posiąść wychowanie, właściwe wychowanie, bo jakieś każdy posiada.

I jeszcze to, że z pryzmatu podwórka widać dużo więcej. Przez pryzmat podwórka dorasta się do pierwszych normatywnych zasad współżycia w grupie, tu uczy się podstawowych prawd o człowieku, dzieli się kromką chleba, przejmuje rozbitym kolanem, uczy się przegrywać i wygrywać. Tu się czuje więź, nawiązuje przyjaźnie, tu się leczy z egoizmu.

To, że nasz, przez jeszcze kilka godzin, premier wychował się w „lepszym miejscu” to widać. Niestety widać. Tu się kłania psychologia i każdy kto odrobinę choćby wiedzy psychologicznej liznął ów typ osobowości dawno rozgryzł. Dziś takie przypadłości nazywa się niedostosowaniem społecznym. Dziś po to są szkoły integracyjne by pomagać w pokonywaniu tych barier.

Dzisiejsze podwórka są inne. Czasy są inne. Ludzie są inni. No to pytam dlaczego tak jest. Co się stało? Kto nam to zafundował? Kto wreszcie powoduje dysproporcje, napędza biedę, dzieli i tworzy bariery? I odpowiadam – kapitalizm. Pan Jarosław wydaje się być produktem kapitalizmu od zawsze, do czego łaskawie się przyznał.

W „Dekalogu dla Polaków” zamieszczone jest wielkie zdjęcie. Dwóch bliźniaków: Jarosław i Lech, jeden wąsem, ściska dłoń Jana Pawła II. I co z tego wynika? Podtytuł książki brzmi „ Czas na odrobienie lekcji Jana Pawła II, której kiedyś nie chcieliśmy słuchać”. I co z tego wynika? Wynika jedynie to, że pusty to gest był ten uścisk. Lekcja nie została odrobiona, nawet odrabianie nie zaczęło się. I jest w tej księdze dziesięć homilii, a w nich wszystko to co tyczy się spraw relacji człowiek- człowiek, władza- człowiek, człowiek u władzy, kapitalizm z ludzką twarzą, miłość, jedność i braterstwo. Ani słowa o lepszych, gorszych, o zemście, o obrażaniu. Chyba, że nie rozumiem. I o historii i o teraźniejszości jest tam mowa i o tych z tamtych i z dzisiejszych podwórek i jakoś wszyscy oni godni są miłości i godni szacunku i o ten szacunek i o godność dla nich właśnie upomina się Papież.

Ale ponieważ panu Jarosławowi nie o dzisiejsze przecież podwórka chodziło, a o tamte, choć nie zdziwię się gdy jutro ktoś z chóru zaśpiewa, iż źle rozumiem, póki jednak nie ma dementi to ja protestuję.

Nie czas wysyłać dorosłego człowieka do szkoły integracyjnej, trudno wychowywać, a i zresztą po co, czas jednak najwyższy powiedzieć dość. By pełnić reprezentatywne funkcje należy wpierw zdać egzamin z umiejętności współżycia w grupie. Te najlepiej poznaje się na podwórku i tam zdaje się pierwsze egzaminy.

Same sny o potędze to za mało. Ma rację pan Jarosław „nie nadaje się na Tuska” bo ten, choć język też ma cięty to oprócz tego dużo bogatszy, lotniejszy, no i ma to czego pan Jarosław nigdy już miał nie będzie. Ma swoje podwórko, ma swoje doświadczenia, tamte obserwacje, a to poszerza horyzonty. I choć z moje bajki nie jest ten pan to życzę mu jak najlepiej,

A swoją drogą chyba powinniśmy zadbać o to by pretendenci do wysokich państwowych stanowisk przechodzili testy psychologiczne, wszak te wymagane są przy ubieganiu się o pracę na mniej eksponowanych stanowiskach.

Panu Jarosławowi mam ochotę przypomnieć jeszcze przykazanie o czci dla ojca i matki. Nie wypada w myśl tego przykazania narażać na śmieszność nazwiska swojego ojca, a już po tym jak to on przecież zadbał o „ lepsze” niż inni ojcowie zadbali „miejsce”. I za cóż się tak mścić i tak zniesławiać. Nie ładnie.

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz



Opcje Artykułu

Tak mi dopomóż Bóg | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Tak mi dopomóż Bóg
medieval_man pon, 12 lis 2007, 19:56:49
Ten tekst jest dla mnie jakimś ogromnym nieporozumieniem. Oto w imię chrześcijańskiej miłości wyraża się w nim nienawiść, w imię przyzwoitości brak szacunku do drugiego, w imię zasad lekceważenie. Pani Bożeno, swoje niechęci proszę manifestowac jak to Pani robi w GW, ale proszę mi nie zobrzydzać tego portalu uprawianiem taniego politykierstwa. Starałem się nie komentować poprzednich Pani "produktów" mając nadzieję, że może nie potrafię odczytać Pani intencji, może operuje Pani w przestrzeni abstrakcji do jakich nie potrafię się wznieść. Teraz jednak przestaję mieć jakiekolwiek wątpliwości - nie stawia sobie Pani za cel wprowadzania pokoju, głoszenia życzliwości i miłości, chce Pani publicznie wypowiedziec swoje niechęci, a może nawet nienawiści, ba, takie same niechęci i nienawiści wzbudzić w innych. I żałuję, że muszę ten tekst skomentować, bo niechcący wpisuję się w tę samą retorykę, jaką Pani wprowadza. Bo wchodzi Pani w intencje innych, a ja wchodzę w Pani intencje, co jest zawsze dla mnie obrzydliwością. Jest mi tylko z tego powodu bardzo przykro.

---
Kościół modlący się i nauczający Pisma może znaleźć w Biblii, rozumienia, które wychodzą poza klasyczną fundamentalistyczną interpretację

 
Tak mi dopomóż Bóg
Bai Lung wto, 13 lis 2007, 14:44:20
Obawiam się, że nie rozumiem Pani pretensji, a konkretnie nie ich treści lecz motywacji – dokładnie w opisywany przez siebie samą sposób (tyle, że u kogo innego) potraktowała Pani kwestię wiary czysto pretextowo i instrumentalnie, jako okazję to zamieszczenia tu textu czysto politycznego.
Abstrahując od oceny w kategoriach miłości bliźniego, co Pani często tu lubi robić, chciałbym stwierdzić, że posunęła się Pani o wiele dalej niż najbardziej krytyczna ocena, aż do niewybrednych obelg. Nie lepiej przenieść się z tym na forum gazeta.pl?

 
Tak mi dopomóż Bóg
corka czw, 15 lis 2007, 10:46:14

     Pani Bozeno, Pani jest wielka PATRIOTKA,

ja to Pani zazdroszcze Pani Bozeno, bo ja juz nie raz przez tego Pana co to "straszy"-zeby po imieniu nie wytykac -nacierpialam sie na obczyznie-i pytam sie za jakie grzechy??? i za czyje???

Pani bardzo aktywnie sledzi wydarzenia bowiem jakze trafnym jest znow wyrazenie:"

"""a pozamiatane jedynie do kąta i z kąta ciągle straszy.

Straszy, łaje, dyktuje warunki i ciągle dzieli i ciągle obraża"""".

Wszedzie o tym pisza, komentuja-Kraj Polski jest top tematem wsrod Europejczykow szczegolnie po wymianie doswiadczen.

Parti PIS az tak nie znam,ale chyba wymownym jest fakt, ze zmobilizowal sie caly narod po to aby cos naprawic i zmienic.

To jest i moim zdaniem trudny okres dla nowego Pana Prezydenta, ja mu zycze z serca jak najlepiej-tego zyczylam i jego poprzednikowi-ale chyba nie zostalam wysluchana .  I nie dziwie sie , ze niektorzy  MUSZA tu  tzn. na tym forum -tylko reagowac Pani Bozeno.To jest OKres w terazniejszosci naszego panstwa w ktorym zostaly zranione uczucia i stracone nadzieje.Nie sa latwe rozstania.

    Ale byc wolnym to rowniez moc wypowiedziec swoje zdanie, swoje protesty-tak dlugo jak nie czynimy tym nikomu krzywdy-jest to ta czesc wolnosci ktora rowniez nalezy do WOLNEJ WOLI. Ja serdecznie dziekuje, ze Pani odwiedza to forum.

 Z powazaniem Pani wierna czytelniczka.

 

 

---
"Kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich." (Hebr. 4:10)

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń