Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Studia w BST - inny punkt widzenia

PolemikiPatrząc z boku, jestem w podobnej sytuacji jak Marek Handrysik, autor tekstu: Moje świadectwo na temat studiów teologicznych w BST. Ja także jakiś czas temu uczęszczałam do BST i ja także przerwałam naukę. Tyle, że na tym podobieństwa się kończą. Nie wdając się w szczegóły (bo nie to jest cele mojego artykułu), powody przerwania studiów leżą w 100 procentach po mojej stronie i nie są związane z oceną uczelni. W liście padło wiele kategorycznych stwierdzeń dotyczących BST. Myślę, że mimo krótkiego (dwuletniego) "stażu" studenckiego mam prawo przedstawić swój punkt widzenia - Marek pisze bowiem o tych samych wykładowcach (a nawet czasami tych samych zajęciach), na które i ja uczęszczałam. Tyle, że musiałam dość mocno się postarać by ich rozpoznać w jego opiniach.

Odniosę się do tych kilku wypowiedzi poruszanych w liście Marka, które wiążą się z moimi osobistymi doświadczeniami. W pełni zgadzam się z nim na przykład w ocenie fenomenalnej Historii Kościoła - mam do dziś notatki z tych zajęć i często do nich zaglądam :)

Jeśli zaś chodzi o rzeczy, które mnie mocno zdumiały w jego liście, zacznę może od początku czyli od stworzenia, Jakoś nie kojarzę podkreślania, że sześciodniowy akt stworzenia nie miał miejsca (lub że miejsce miał), zapamiętałam natomiast bardzo dobry wykład na temat bliskowschodniej poezji i sposobu narracji, w kontekście którego osadzone zostały omówienia poszczególnych ksiąg. Na tych zajęciach nikt ode mnie nie wymagał opowiadania się za jakąkolwiek "jedynie słuszną" interpretacją I Księgi Mojżeszowej, natomiast owszem, były pokazywane różne interpretacje (dotyczące zresztą nie tylko opisu stworzenia) - zarówno w wykonaniu osoby wykładającej jak i samych słuchaczy. Poza tym te zajęcia miały inny cel niż ustalenie tej "jedynie słusznej" interpretacji, one miały nas uczyć czytania Pisma w kontekście historycznym, kulturowym etc. i "niewczytywania" w nie interpretacji wynikających chociażby z własnych tradycji czy doświadczeń, a w każdym razie świadomość że coś takiego może mieć miejsce i brania tego pod uwagę w pracy nad tekstem biblijnym.

Żeby było zabawniej akurat te konkretne zajęcia były mocno krytykowane przez niektórych studentów .. za "bezkrytyczne podchodzenie do zapisów ST" i brak zgody na jakiekolwiek wypowiedzi zbyt mocno podkreślające właśnie alegoryczność Pięcioksięgu i innych ksiąg historycznych czy na swobodniejsze ich interpretowanie. Tego zresztą osobiście też nie dostrzegłam i też byłam zdumiona możliwością akurat takiego odbioru. Jak widać, każdy widzi to po swojemu...

Zaliczenia konkretnych zajęć na podstawie ustnych oświadczeń miały miejsce, było też dokładnie wyjaśnione czemu - zapisywanie się na zajęcia (jak i całe studia) są dobrowolne, my (studenci) jesteśmy dorośli i chrześcijanie, wykładowca traktuje nas więc z definicji jako osoby zainteresowane przedmiotem i prawdomówne - mnie osobiście takie podejście i okazywane zaufanie mocno mobilizowało. Dodatkowo nasze deklaracje weryfikowały krótkie prace pisemne przygotowywane na każde zajęcia a opierające się przede wszystkim na tekstach z samej Biblii.

Marek skarży się, że dostał zaledwie 3 za pracę o Ewangelii Tomasza, sugerując że to przez poglądy które nie podobały się liberalnemu wykładowcy. Tak się składa, że tutaj znajduje się tekst, który pierwotnie napisałam właśnie jako recenzję tejże Ewangelii i mimo podkreślania jej słabych punktów oraz niekanoniczności dostałam za pracę chyba 5 (albo 4 z powodu późniejszego oddania, co mi się zresztą notorycznie zdarzało, zaś każdy tydzień spóźnienia skutkował obniżeniem oceny o jeden stopień).

Może chodziło o to, że wykładowca dokładnie określił, czym w istocie ma być "recenzja" i dość ściśle przestrzegał formalnej strony przygotowywania przez nas tekstów (wiem, że w notatkach z pierwszych zajęć miałam precyzyjnie podane kryteria co ma się tam znajdować - nie w sensie poglądów a merytorycznej treści - i jaką mniej więcej ma mieć formę taki tekst. Nazwa recenzja była zresztą używana dość roboczo - w istocie prace z tego co pamiętam miały wskazywać, że student zapoznał się z tekstem, jego kontekstem, okolicznościami powstania i rozumie treść, jest w stanie wyróżnić cechy charakterystyczne oraz wie dlaczego w kanonie znalazła się ta księga a inna nie). Nie wiem dlaczego Marek dostał niższą niż się spodziewał ocenę swojej pracy, ale raczej nie za "szczerość". Ja na przykład dostałam kiedyś 3 bo nie uwzględniłam bodaj jednego czy dwóch z obowiązkowych punktów pracy.

Idąc do BST miałam pełną świadomość że spotkam tam chrześcijan niezwykle różnorodnych zarówno w poglądach jak i w tradycjach - był to jeden z powodów dla których wybrałam tę szkołę i główny, dla którego nadal myślę o powrocie do niej. Dyskusje mniej i bardziej ostre także pamiętam, podobnie jak własny szok spowodowany wielością odcieni chrześcijaństwa. Tyle, że ja nie postrzegałam tej różnorodności jako zagrożenia dla Prawdy o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. Właśnie z doświadczeń i przemyśleń związanych z BST powstał "manifest programowy" Kosciol.pl i moje osobiste pragnienie zrobienia tu miejsca wszystkim tym dla których Jezus jest Panem oraz wzajemnego czerpania z bogactwa tradycji poszczególnych nurtów. Pobyt na tej uczelni uświadomił mi jak bardzo sami się zubożamy odcinając się od "innych chrześcijan" i patrząc na nich z góry tylko dlatego że na drzwiach swojego kościoła, zboru czy domu modlitwy mają inną tabliczkę niż my. Paradoksalnie dzięki mojemu pobytowi na tej uczelni Marek (i inni ludzie też) może swobodnie publikować na Kosciol.pl teksty, z którymi osobiście nawet głęboko się nie zgadzam.

W obliczu różnorodności zarówno studentów jak i wykładowców, studia tego typu zmuszają nieraz do zweryfikowania (pozytywnego lub negatywnego) poglądów jakie miało się "od zawsze" lub do których jest się mocno przywiązanym. Nie ma to nic wspólnego z tak krytykowanym relatywizmem - raczej z chęcią poznania i samodzielnej oceny, dokonania wyboru w oparciu o jak najszersze dane. Dla mnie osobiście takie weryfikowanie było niezwykle ważnym doświadczeniem i nie doprowadziło do zwątpienia, a raczej do umocnienia w wierze.

Pamiętam jedne z pierwszych zajęć, na których wykładowca zadał nam 20 pytań z serii "Czy Biblia mówi że..." - dotyczących rzeczy w przypadku których dla "przeciętnego ewangelikalnego chrześcijanina" było oczywiste że "Biblia mówi". I okazało się, że... w żadnym z tych wypadków "Biblia nie mówiła", że wnioski wynikały z interpretacji, często dość mocno naciągającej konkretny werset. Pamiętam zdumienie i oburzenie niektórych osób i potem dyskusje "Jak tak można...". Pamiętam ile wysiłku i złości na wykładowcę kosztowało mnie samą przeanalizowanie każdego z tych pytań. Też się z niektórymi rzeczami mocno nie zgadzałam. Tyle, że potem okazało się iż każdy miał swój zestaw odpowiedzi typu "Biblia mówi, że..." i że wiele z tych rzeczy niemal od dzieciństwa uważaliśmy za tak oczywiste, iż nigdy się nad nimi nie zastanawialiśmy.

EWST nie jest na pewno uczelnią idealną, nie było nią też za czasów BST. Studiowanie w takim miejscu wymaga moim zdaniem znacznie więcej wysiłku niż studia w seminarium czy uczelni denominacyjnej. Nie poleciłabym też EWST nikomu, kto nie jest ugruntowany w wierze na tyle, żeby nie przeżywać wątpliwości co do jej istoty przy poznawaniu nowego nurtu teologicznego czy sposobu interpretowania pisma. Nie wydaje mi się też, by sami kierujący uczelnią zachęcali takie osoby do studiów. Może więc błędem są rekomendacje do studiowania tam wystawiane przez liderów "świeżym chrześcijanom" albo brak dokładnego rozpoznania w poszczególnych kościołach, czym są studia w tym miejscu?

Może rzeczywiście poszczególne denominacje - zwłaszcza te mocno radykalne w poglądach - powinny same kształcić swoich duchownych zamiast korzystać z oferty uczelni międzywyznaniowych i potem przeżywać rozczarowanie, gdy nie naucza się tam dokładnie tego samego co u nich. Trudno jednak mieć pretensje do uczelni deklarującej się jako międzywyznaniowa, że jest bardziej konserwatywna/liberalna niż konkretna denominacja, stanowiąca wycinek niezwykle szerokiego spektrum ewangelikalnego czy nawet szerzej - chrześcijańskiego świata.



Opcje Artykułu

Studia w BST - inny punkt widzenia | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Studia w BST - inny punkt widzenia
Markus pią, 1 lut 2008, 22:35:06
Witajcie wszyscy! Witaj Asiu!

Wezwany do odpowiedzi stawię się niechybnie, ale dziś już nie dam rady.

pozdrowienia

Markus

 
Studia w BST - inny punkt widzenia
Markus sob, 2 lut 2008, 13:54:32

Witaj Asiu!

Rozchorowałem się i nie muszę dziś iść do pracy, więc mam trochę czasu i chętnie odpiszę.

Bardzo się cieszę z Twojej odpowiedzi i miło Cię wspominam z czasu studiów na BST, mam też nadzieję, że nie masz mi za złe mojej wypowiedzi o BST.

Odpowiedź podzielę na punkty wg akapitów Twojego artykułu. OK?

a.3. To prawda, że nie wymagano od nas opowiadania się za żadną "jedynie słuszną" nauką, ale ja nigdzie nie twierdziłem, że wymagano. Chodziło mi raczej o to, że na tych wykładach podważono prawdziwość opisu stworzenia i tak to zostawiono.

a.4. To że każdy widzi coś po swojemu nie zdejmuje z uczelni chrześcijańskiej, mieniącej się nazwą "Biblijna..." obowiązku wykładania prawdy.

a.5. O zaliczeniach "na gębę" akurat nie pisałem, ale fakt, były. Widziałem też ludzi, którzy bez mrugnięcia okiem haniebnie to wykorzystywali. Przypomina mi się tu pewien pastor z zachodu Polski. Czy tak powinno być na chrześcijańskiej uczelni? Czy to było sprawiedliwe, że Ty, ja i inni zakuwaliśmy, a oni dostawali bardzo dobre oceny?

a.6. Być może moje odczucie odnośnie oceny za recenzję z tzw. Ew. Tomasza było niesłuszne, ale to było tylko wtrącenie, zaś zasadniczą myślą było, że w ogóle zaczęto Wstęp do NT od czegoś co nim nie jest, czyli od szkodliwej i chorej literatury, w której świetle następnie przedstawiono NT, zamiast zrobić dokładnie odwrotnie: zacząć od ksiąg NT, a następnie w ich świetle pokazać którąś księgę niekanoniczną.

a.6. Wiem co to recenzja i wiedziałem wtedy. Praca była zgodna z zasadami i może ją kiedyś znajdę gdzieś na starych CD, to ją zamieszczę u Was.

a.7i8. Dziękuję Ci Asiu za opublikowanie mojego tekstu, niestety Magazyn Teologiczny Semper Reformanda i portal ekumenizm.pl nie zdobyły się na to, a tekst wysłałem w sumie na cztery strony. Oprócz kosciol.pl zamieścił go jeszcze portal protestanci.org
Zwróć, proszę uwagę, że nie krytykowałem różności chrześcijan na tej uczelni ale nijakość i relatywizm teologiczny, który ona promowała, a to nie to samo. Pisałem zresztą, że zostałem bardzo ubogacony dyskusjami z innymi chrześcijanami, na co Ty również zwróciłaś uwagę. Nigdy nie odcinałem się i nie odcinam od innych chrześcijan, ale nie udaję też że wszyscy mają po równo rację. To oczywiste, że każdy normalny człowiek uważa, że to on ma rację, inaczej nie mógł by funkcjonować, ale jeśli o mnie chodzi, to zawsze byłem i jestem gotów przyjąć jakiś pogląd, o ile oczywiście okaże się on słuszny. Nie jestem jednak gotów przyjąć, że prawdziwe chrześcijaństwo polega na nie posiadaniu żadnych poglądów, bądź ich relatywności. Nie zgodzę się też aby mojego Pana i Zbawiciela pozbawiano publicznie czci. U mnie relatywizm nauczania na BST nie doprowadził do niczego złego, byłem wszak dojrzałym człowiekiem i chrześcijaninem, ale, jak pisałem nie w każdym przypadku tak było. Od początku też wykuwałem swoje poglądy w ogniu dyskusji, co doprowadziło do wielu zmian w moich poglądach.

a.9. Też pamiętam te wykłady i wspominam je jako majstersztyk zwodzenia. To właśnie po nich napisałem swój artykuł "Przyczyny zbłądzenia" (jeśli chcesz mogę go też zamieścić u Ciebie). Artykuł jest tutaj.
Oczywiście, że w wykładach tych było mnóstwo ciekawych i prawdziwych rzeczy, ale żeby mogło nastąpić zwiedzenie musi tak być. To właśnie ten przedmiot najbardziej "dopomagał" ludziom do powrotu "na łono KRK", a o jego wykładowcy mam jak najgorsze zdanie, choć początkowo moja opinia o nim była bardzo dobra. Obawiam się Asiu, że mogłaś ulec temu zwodzeniu, gdyż doprawdy niewielu chrześcijan zdało sobie sprawę z jak doskonale przygotowanym, zdeterminowanym i groźnym zwodzicielem miało do czynienia, jeśli nawet go nie usłuchali. Zastanawiające jest też, że na katolickiej uczelni polecają ten przedmiot, co w komentarzu do mojego świadectwa przyznał niejaki Jakub:
"a na katolickim PWT wykładowcy polecają tam studium egzegetyczne..."

a.10. Tu się nieomal zgadzam, z tym że uważam, że po co udawać chrześcijańskość tej uczelni; żeby umożliwiać oszustom zaliczanie na gębę przedmiotów?. Do przejścia przez religioznawstwo też trzeba podobnej tężyzny duchowej i intelektualnej, więc gdzie tu różnica? Podtrzymuję więc zdanie, że w Polsce nie mamy solidnej uczelni protestanckiej, na której mogli by się kształcić ludzie młodzi oraz neofici, z czym zdajesz się zgadzać. Myślę, że masz rację odnośnie tego, że zbory nie powinny dawać rekomendacji na studia na EWST młodzieży, co chyba zaczęło mieć miejsce, a co jest owocem oceny młodzieży uformowanej na BST. No bo jak ocenić uczelnię? Ano po absolwentach. W każdym razie myślę, że smród rozszedł się na tyle szeroko, że w obecnym roku akademickim na pierwszy rok, na EWST, ponoć nie przyszedł ani jeden student ranny.

a.11. Nie mam pretensji do BST, że jest taka, bądź taka, ale że jest nijaka z ukierunkowaniem na katolicyzm. Poczytaj sobie reklamówki BST ... To pułapka! Nie reprezentuję też żadnej konkretnej denominacji ani żadnej nie bronię.

Na koniec powiem Ci jeszcze, że jeden z nauczycieli EWST, po przeczytaniu mojego świadectwa pogratulował mi trafności oceny i obiektywizmu. Oprócz niego moje świadectwo chciał przeczytać jeszcze pewien długowłosy wykładowca i sam o nie napisał do mnie, ale nie znam jego opinii. Miało to miejsce przy okazji choroby mojej córki, czym się zainteresował, a o czym informację znajdziesz tutaj. a świadectwo tutaj. (też mogę zamieścić u Ciebie jeśli chcesz) O innych nie wiem nic.

no to: "...za dawny, dawny czas..."  :-)

pozdrawiam Cię ciepło i po chrześcijańsku

Markus
 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń