Czy jestem "skreślona" w oczach Boga i Kościoła?

pon, 11 lut 2008, 20:38:21

Autor: izi

Zdecydowałam się zarejestrować i napisać bo czuję, że nie radzę sobie z zaistniałą sytuacją. Pokochałam kogoś kogo według nauk kościoła kochać mi nie wolno. Nie wiem dlaczego tak jest i jak poradzić sobie z samą sobą. Czuję się kochana, szanowana, rozumiana nie wiem dlaczego mam z tego rezygnować?

Mój wybranek wiele lat temu popełnił błąd.

Był w związku z osobą, którą znał jeszcze jako nastolatek. Oboje trwali w związku z przyzwyczajenia, a nie z miłości. Jego ówczesna narzeczona oddała nawet pierścionek zaręczynowy na krótko przed ślubem, jak się później okazało utrzymywała wówczas kontakt „e-mail’owy” z mężczyzną, flirtowała z nim za pośrednictwem czatów itp.. Związek małżeński trwał niespełna pół roku. Po tym wszystkim pojawiłam się ja ze szczerą niekłamaną miłością. Żyję nieustanną nadzieją, że ten krótki epizod zostanie wymazany decyzją kościoła jak magiczną gumką - nie wiem…może niesłusznie się łudzę? Wiem że nikt tutaj jasno mi na to pytanie nie odpowie. Chciałabym tylko znać już odpowiedź, proszę ile jeszcze musimy czekać w niepewności, jak długo ta męczarnia jeszcze potrwa? Sprawa trwała 2 lata, od zamknięcia sprawy minęło ok. 4 lat. Dzwoniliśmy do księdza który sprawę prowadzi od roku otrzymujemy wymijające odpowiedzi, że sprawa rozstrzygnie się za miesiąc za dwa…tymczasem odpowiedzi jak nie było tak nie ma.

Chciałam też zapytać czy ja jako osoba będąca w związku z mężczyzną rozwiedzionym jestem skreślona dla Boga i Kościoła?

Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.

Izabella

To co piszesz świadczy o twojej wrażliwości. Znajdujesz się w sytuacji dziesiątek tysięcy katolików, do których Kościół wychodzi ze szczególną ofertą duszpasterską. Osoby żyjące bez ślubu kościelnego są zapraszane do Kościoła. Ale rozumiem, że idziesz dalej. Wahasz się czy związać się z tym mężczyzną. Jak sama zauważyłaś nikt nie rozstrzygnie za ciebie tego dylematu. Wsłuchujesz się w głos Kościoła. Czekasz na jego decyzję. Może porozmawiaj wprost z księdzem prowadzącym twoją sprawę. Powiedz mu, że przyjmiesz każdą decyzję Kościoła. Ale czy przyjmiesz? Czy nie jest tak, że szukasz odwagi w sobie i u przyjaciół? Życzę ci jej.

Maria Czerw

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20080211203821817