Księgi Zakazane przez Watykan

czw, 13 mar 2008, 09:24:22

Autor: Gość serwisu

Znalazłem ostatnio w internecie o tzw. Mrocznych Księgach. Są to CODEX DAEMONICUS, KSIĘGA SALAMANDRY i CTHAAT AQUADINGEN. Podobna są one trzymane w tajnych skrytkach w bibliotece watykańskiej. Moje pytanie brzmi: Czy istnieją takie księgi i co one mogą zawierać?

Na pytanie odpowiada Roman Zając

W internecie można znaleźć przedziwne rzeczy. To niezwykle ciekawe, że rzeczy wymyslone zdobywają takie rzesze zwolenników i wyznawców. Np Codex Daemonicus, rzekomo pismo ukrywane w Tajnych Archiwach Watykanu, jest wzmiankowany na ogromnej ilości stron, które zresztą powielają ciągle te same informacje. Czytamy więc, że "księga powstała w 1516r., a w 1926 r. kiedy ukazała się w Paryżu nakładem wydawnictwa IBID PRESS (bez tzw. "ostatniego zakazanego ustępu"), a jedyny nieokrojony egzemplarz przechowywany jest w tajnej skrytce w Bibliotece Watykańskiej". Można w internecie znaleźć opublikowaną treść tej księgi. Różni sataniści, domorośli "magowie" i nawiedzeni okultyści, uważają pismo za jedno z najbardzie pożądanych i podstawowych ksiąg zapewniających władzę nad demonami.

A teraz jak wygląda prawda? Ten, tak zwany Codex Daemonicus i wszystkie informacje na temat publikacji w 1926 r. itp., wymyślił niejaki Graham Masterton, autor horrorów. W jego w powieści "Wyklęty" z 1983 r. główny bohater,  John Trenton, który jest antykwariuszem i prowadzi sklep z pamiątkami w miasteczku Salem, po tragicznej śmierci żony, popada w depresję. Pewnego dnia kupuje na aukcji obraz z widokiem przylądka, na którym stoi jego dom. Kiedy jakiś tajemniczy mężczyzna chce odkupić od niego akwarelę, John postanawia wyjaśnić jej zagadkę. Wkrótce odkrywa, że jego żona była czarownicą na usługach azteckiego demona, władcy krainy zmarłych. Otoż właśnie w tej powieści Masterton umieścił wymyślone przez siebie inormacje o ukrywanej przez Watykan księdze pod  tytułem "Codex Daemonicus".

Zważywszy jednak na fakt, że brednie wypisywane przez Dana Browna, wielu ludzi bierze za prawdę, tak samo stało się z wymyślonym przez Mastertona utworem. Co więcej, w 2003 roku, rzekomy kodeks spreparowała seria wydawnicza "The watchers" i w internecie można znalezć właśnie ten spreparowany, w celach czysto zarobkowych, tekst.

O "Księdze Salamandry" można natomiast przeczytać w internecie (na ogromnej ilości stron) następujące informacje: "Księga Salamandry jest zakazana przez Watykan dla samego papieża. Jedna z najistotniejszych informacji jest taka, że Księga Salamandry była potężniejsza niż Biblia. Biblia stwierdza jedynie iż cuda się zdarzają. Zaś Księga Salamandry mówi czym są te cuda i jak je osiągnąć. Zaginęła w VIII wieku, pojawia się w XVII wieku w Bawarii w rękach jakiegoś mnicha. Odnaleziona w 1882 r. trafia do rąk jezuity Xaviera Martiniego. Zostaje ukryta w Wenecji. Niekompletna została odnaleziona przez hitlerowców, którzy prowadzili nad nią badania w obozach koncentracyjnych".

Brzmi jak dobrze zapowiadający się scenariusz powieści. Otóż, nie ma absolutnie żadnego dowodu, że istniała taka księga. Niestety nie znam autora tej mistyfikacji. Gdyby zamiast opublikować to w internecie, napisał powieść, pewnie nieźle by zarobił.

A teraz ostatnia księga: Cthaat Aquadingen" rzekomo utorstwa nieznanego średniowiecznego pisarza. Podobno jedyna zachowana kopia (oprawiona w ludzką skórę) przechowywana była w British Museum, aż do czasu gdy w 1935 roku odnalazł ją niejaki Tytus Crowe. To są informacje podawane w internecie jako prawdziwe. Gdybyż tak jeszcze
poinformowano, ze Tytus Crowe to wymyślony bohater literacki z powieści Briana Lumley'a. To on boweiem wymyslił "Cthaat Aquadingen" w noweli "Cyprus Shell" (1968).

W opowiadaniu "The horror of Oakdeene" (z 1977 r.) Tytus Crowe odnajduje wzmiankowaną księgę. Ot, jak fikcja literacka wpływa na wierzenia ludzi... Opowiadania Lumley'a obracają się w kręgu tzw. mitologii Cthulhu (jest to cykl zainspirowany przez powieści H.P. Lovecrafta) i pełne są tajemniczych ksiąg. Istnieje zresztą wiele książek z tego cyklu, pisanych przez rożnych autrów. Każda wnosi jakieś nowe wątki, opisuje bóstwa czy miejsca. Ale to wszystko fantazja. Podobnie jak Tytus Crowe, który nie istnieje naprawdę, a
jedynie  w świecie wymyślonym przez Lumleya.

Zachęcam do książki, w kórej miedzy innymi można przeczytać na ten temat:
Mysterious Books : history of mistifications / Albert Craig.
Downers Grove, IL: InterVarsity Press, 2005.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20080220212422673