Życie wymyśla nalepsze dowcipy

wto, 4 mar 2008, 15:25:28

Autor: Stanley

Miejsce akcji: Wołomin, kościół z tradycjami; Uczestnicy akcji: Panna Młoda - uczestnik bierny i niemy.

Pan Młody - ponieważ był w kompletnym stresie, ktoś wpadł na pomysł, żeby go napompować hydroksyzyną (chyba), która podziałała jak najlepsze dragi z Berlina

Ksiądz - słynący z tego, że zapominał imiona tych, którym udzielał wszelkich sakramentów

Tuż przed przysięgą Ksiądz zrobił to, co zwykle - zapomniał, z kim ma do czynienia. Opuścił mikrofon i zapytał:

- Jak pan ma na imię?

Długa chwila ciszy, Pan Młody nie zajarzył, a może nie usłyszał. Ksiądz zapytał jeszcze raz, bardzo wyraźnie i już do mikrofonu:

- Jak pan ma na imię?

Piętnaście sekund ciszy, z których każda - jak to w kościele - zdawała się wiecznością. Nagle spojrzenie Pana Młodego ożyło i zaczęło płonąć. Schwycił mikrofon i bardzo poważnie, z mocą w głosie przemówił:

- Pan ma na imię Jezus.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20080304152527593