Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Islam a chrześcijaństwo (część II) - przegrane krucjaty

W przeddzień koronacji Karola Wielkiego na cesarza w grudniu 800 r. dwaj mnisi z Góry Oliwnej w imieniu patriarchy Jerozolimy wręczyli mu klucze do Bazyliki Grobu Pańskiego i do miasta Dawidowego oraz sztandar Jerozolimy, w ten symboliczny sposób wyznaczając władcę Franków i najpotężniejszego wówczas monarchę Europy na „obrońcę chrześcijaństwa“ - świętych miejsc w Jerozolimie i udających się tam pielgrzymów.

To niepisane prawo uznawali muzułmańscy kalifowie aż do końca XI w., przedkładając ingerencje odległych Franków nad dużo groźniejszą ich zdaniem - ingerencję ze strony sąsiedniego Bizancjum. Dzięki tej opiece, począwszy od X w. pielgrzymki do Ziemi Świętej stawały się coraz częstsze i liczniejsze. Muzułmanie pozwali nawet podróżować możnym ze zbrojną świtą dla obrony przed lokalnymi rzezimieszkami, do nich chętnie dołączały grupy zwykłych pątników - powstawały w ten sposób wielkie grupy pielgrzymów zdążających do miejsc związanych z działalnością Jezusa i apostołów[2].

Europejczycy narodem wybranym

W XI i XII w. miał miejsce w Europie zachodniej gwałtowny wzrost ludności, który znacznie przewyższał przyrost nowych terenów uprawnych. Próbowano sobie radzić przez usprawnianie metod rolnictwa czy przez kolonizację nowych ziem. Chrześcijańskiej Europie pozostawała już tylko ograniczona ekspansja na Wschód, na wciąż pogańskie ziemie nad Bałtykiem na północ od ziem Królestwa Polskiego… oraz zwrócenie się poza Europę. W komentarzu do Księgi Genesis najwybitniejszy uczony doby Karola Wielkiego, Alkuin pisał na temat podziału świata między synów Noego: „Uważa się, że Sem otrzymał Azję, Cham Afrykę, a Jafet Europę“. Dalej argumentował on, że Jafet dzięki swej naturze został przeznaczony przez Boga do roli zdobywcy. W tym czasie pojawiła się też teoria Europy jako „państwa chrześcijańskiego“, obdarzonego specjalnymi przywilejami i prawami, w tym prawem do ekspansji, czyli podbojów. W ten sposób idea chrześcijańskiej Europy powołanej do rozprzestrzeniania wiary, mającej więc pewne prawa do reszty świata, spotkała się z potrzebą rozładowania tejże Europy z nadmiernej populacji.

W tym czasie Arabowie po swych licznych podbojach pomiędzy VII a X wiekiem funkcjonowali w oparciu o trzy stolice: Bagdad, Kair i hiszpańską Kordowę. Każdy z trzech urzędujących tam władców uważał się za kalifa, czyli duchowego przywódcę islamu. Pierwszy rządził Iranem, południowym Irakiem i ziemiami za Amu-Darią (Buchara i Samarkanda), drugi panował nad Egiptem, Syrią i zachodnią Arabią, trzeci kontrolował kraje Maghrebu (północnej Afryki) i muzułmańskiej części Hiszpanii zwanej Al-Andalus. W tym czasie, pomimo rywalizacji ze światem Zachodu i wielu punktów zapalnych na styku cywilizacji islamu i chrześcijaństwa istniały liczne kontakty handlowe i kulturalne, z których Europa czerpała liczne korzyści. Sytuacja miała się radykalnie zmienić w II połowie XI wieku.

Czy Bóg naprawdę tego chciał?

Rolę zapalnika uruchamiającego cały proces krucjat jako zbrojnych pielgrzymek służących ekspansji wiary odegrali Turcy Seldżucy. Wyruszyli oni na przełomie X i XI w. z terenów dzisiejszej Buchary posuwając się na zachód. Kolejno podbijali Chorasan, Iran, Azerbejdżan i Mezopotamię. W 1055 r. ich władca Togrubbek podbijając Bagdad zniszczył tamtejszy kalifat, władzę kalifów ograniczając do funkcji czysto religijnych, samemu przejmując władzę polityczną z tytułem sułtana. Jego następca, sułtan Alp Arslan (1063-72) zdobył Palestynę z Jerozolimą i zaatakował „rdzenne“ ziemie Bizancjum - opanowując Niceę, wybrzeże Morza Marmara, zagrażając samemu Konstantynopolowi, urządzając przy tym okrutne rzezie ludności chrześcijańskiej. Bizancjum miało w tym czasie dość kłopotów i na innych frontach - w Italii, na Bałkanach czy północnych granicach, a także rozdzierane było walkami wewnętrznymi, których nie ukróciło nawet tak poważne zagrożenie bytu państwowego.

W tym czasie Europa zachodnia doświadczyła już zagrożenia ze strony Turków na skórze pielgrzymów. Nowi władcy, gorliwi neofici islamu, byli w przeciwieństwie do tolerancyjnych Arabów brutalnymi fanatykami. Ich wrogość względem miejscowych chrześcijan, powtarzające się napady na pielgrzymów zaczęły wzbudzać tam apele o „oswobodzenie Grobu Chrystusa“.

W 1085 r., kiedy hiszpańscy rycerze odzyskiwali Toledo z rąk arabskich, na Wschodzie padła Antiochia. Wówczas to bizantyjski cesarz Aleksy I zwrócił się o pomoc do papieża Urbana II i różnych władców Zachodu. Nie miała to być zresztą pomoc bezinteresowna - cesarz gotów był opłacić wojska. Europa pochłonięta była jednak walką między papiestwem a cesarstwem o dominację na kontynencie - prośba ta przeszła niemal bez echa. Najcięższy kryzys w 1091 r. Bizancjum musiało przetrwać o własnych siłach. Dopiero kiedy papiestwo zaczęło zdobywać wyraźną przewagę nad cesarstwem, w Rzymie przypomniano sobie o prośbie z Konstantynopola.

Nie chodziło jednak o wsparcie chrześcijańskiego cesarstwa walczącego z poganami, ale o wyparcie ich z Ziemi Świętej. Papież dostrzegł bowiem ogromne korzyści, jakie otwierały się przed nim w związku z tym. Mógł być przywódcą całej chrześcijańskiej Europy, na razie zachodniej. Tych, którzy wywoływali problemy w Europie (np. Normanowie), można było skierować na daleki front. Zdobyte ziemie przysporzyłyby splendoru papiestwu. Na synodzie w Clermont (1095 r.), po załatwieniu bieżących spraw dopiero w końcowym wystąpieniu papież przemówił w sprawie Ziemi Świętej do zebranych tam licznie duchownych i rycerzy. Roztaczając przed nimi wizję Turków hańbiących święte miejsca, utrudniających pielgrzymki do Jerozolimy, zagrażających Konstantynopolowi, odwołał się do tradycji Karola Młota i Karola Wielkiego gromiących muzułmanów i wywołał tym tak wielki zapał, że zebrani z okrzykami: Bóg tak chce[3] byli gotowi zaraz ruszać.

Walcząc ze wszystkimi wokół

Już pierwsza wyprawa rozpoczęta w 1096 r. osiągnęła wyznaczony przez papieża cel - 15 lipca szturmem wzięto Jerozolimę[4]. Zdobywcy urządzili w mieście okrutną rzeź muzułmanów i Żydów, która w rezultacie tylko wzmogła opór. Zresztą po pierwszych prześladowaniach, w których znaczna liczba muzułmanów opuściła granice państewek (z których głównym było Królestwo Jerozolimskie) założonych przez krzyżowców na zdobytych terenach, „Frankowie“[5] prowadzili później już bardziej rozumną politykę większej tolerancji wobec podbitej ludności. Nie udało im się jednak pozyskać miejscowych plemion do współpracy[6], zdani więc byli na ciągłe zasilanie siłą wojskową i po części roboczą z Europy. Pierwsze sukcesy krzyżowcy zawdzięczali walkom wewnętrznym, jakie toczyli w tym czasie władcy muzułmańscy, kiedy jednak częściowo udało im się zjednoczyć (głównie za sprawą zagrożenia ze strony chrześcijan), niedawno zdobyte posiadłości łacińskie znalazły się w dużym niebezpieczeństwie. Trzeba było zorganizować drugą wyprawę krzyżową (1147-49), która zresztą zakończyła się kompletnym niepowodzeniem. Szansą dla krzyżowców było wygrywanie antagonizmów pomiędzy otaczającymi ich posiadłości władcami muzułmańskimi - rządzącymi Egiptem Fatymidami i napierającymi ze wschodu Seldżukami. Kiedy jednak krzyżowcy zdecydowali się zaatakować Egipt, znów doprowadzili do przymusowego sojuszu swoich wrogów.

W 1183 r. Sardyn zjednoczył pod swoim panowaniem Egipt i wschodnią Syrię oraz tereny dawnego kalifatu bagdadzkiego. Posiadając przy tym liczne talenty wojskowe stał się śmiertelnym zagrożeniem dla posiadłości krzyżowców. Pokonawszy krzyżowców pod Hittin (1187 r.) opanował całe Królestwo Jerozolimskie wraz ze wszystkimi chrześcijańskimi sanktuariami Ziemi Świętej. Wieść o tej stracie odbiła się głośnym echem w Europie, dając w rezultacie trzecią krucjatę (1189-1192). Rywalizacja pomiędzy królem francuskim Filipem Augustem i angielskim - Ryszardem Lwie Serce skutecznie podkopała szanse jej powodzenia. Udało się jedynie zachować pas wybrzeża od Jaffy do Tybru i na pewien czas zagwarantować chrześcijanom wolny dostęp do miejsc kultu w Ziemi Świętej.

Zupełnym nieporozumieniem była czwarta krucjata, która zamiast do Jerozolimy trafiła do Konstantynopola (1204 r.), zamiast przeciw muzułmanom występując przeciwko Bizantyjczykom. Krzyżowcy dali się wciągnąć w wewnętrzne rozgrywki w Bizancjum, początkowo występując na rzecz obalonego niedawno cesarza bizantyńskiego, Izaaka Angelosa, aby pomóc mu w odzyskaniu tronu. Ostatecznie skończyło się jednak na straszliwym złupieniu przez krzyżowców Konstantynopola i zastąpienia Cesarstwa Bizantyńskiego Łacińskim, które usunęłoby schizmę w Kościele i rozprawiło się z Turkami. Efemeryczne cesarstwo nie było w stanie przetrwać, i upadło w 1261 r. pod naporem reprezentującego ciągłość Bizancjum Cesarstwa Nicejskiego. Nie trzeba dodawać, jak cała ta niefortunna akcja wpłynęła na późniejsze losy i Królestwa Jerozolimskiego, i samego Bizancjum.

W 1228 r. wyruszył do Palestyny cesarz Niemiec Fryderyk II. Drogą układów uzyskał on od sułtana egipskiego zwrot części dawnego Królestwa Jerozolimskiego z trzema świętymi miejscami chrześcijan: Jerozolimą, Betlejem i Nazaretem. W ciągu XIII w. odbyły się jeszcze trzy kolejne krucjaty[7], które jednak nie były w stanie przynieść przełomu dla sytuacji Królestwa Jerozolimskiego (w 1244 r. krzyżowcy ponownie stracili Jerozolimę). Nacisk Turków się wzmagał i rok po roku tracono dalsze ziemie. Wreszcie w 1291 r., po siedmiu tygodniach oblężenia padła Akka (Akkon) - ostatnia twierdza krzyżowców, tylko nielicznym udało się uciec na Cypr, który odtąd pozostał najdalej wysuniętym ku wschodowi bastionem świata zachodniego.

Dwa wieki błędów

Trudno o dobrą ocenę ruchu krucjatowego. Ideały religijne czy romantyczne, jakie przyświecały wielu zwolennikom organizowania wypraw krzyżowych, znikały głęboko pod zwałami chciwości, okrucieństwa i głupoty, jakie charakteryzowały przywódców i uczestników krucjat. Zrobiono niemal wszystko, aby krucjaty się nie powiodły - zrażając do siebie chrześcijan prawosławnych i monofizyckich (zaraz po zdobyciu Jerozolimy wypędzono z niej także wszystkich chrześcijan obrządków niełacińskich), zamiast wykorzystać lokalne antagonizmy muzułmańskie dopomożono im w szybszym zjednoczeniu się przeciw chrześcijanom. Podczas wyprawy na Egipt w 1168 r., poprzez regularne rzezie miejscowej ludności, nie wyłączając chrześcijańskich Koptów (!), krzyżowcom udało się nawet doprowadzić do zjednoczenia Egipcjan wszystkich religii przeciwko nim. Wzmocniono jeszcze fanatyzm muzułmański. Nawet nie próbowano nawracać miejscowej ludności - nie powołano żadnych zakonów misyjnych[8]. Traktowaną ją jako poddaną, obcą i wrogą. Papieże zabronili rycerzom poślubiania miejscowych kobiet muzułmańskich, mimo że dzieci zrodzone w tych związkach wychowywano na chrześcijan. Nie rozwinięto żadnej polityki intensywnej kolonizacji tych ziem, m.in. dlatego, że było to mało dochodowe. W przeciwieństwie do handlu bronią z muzułmanami, który kwitł w najlepsze.

Krucjaty, paradoksalnie, były też niebezpieczne dla Kościoła - tak wielki tłum krzyżowców wymykał się spod kontroli duchowej, ludzie przywozili ze Wschodu różne idee związane z kultami i religiami wschodnimi. Wprawdzie początkowo umocniły prestiż papiestwa, jednak tak długie (i w rezultacie bezowocne) zaangażowanie sił, środków i energii w to przedsięwzięcie doprowadziło w rezultacie do zintensyfikowania uczuć narodowych, co na dłuższą metę osłabiło władzę papiestwa.

Jeszcze jednym z negatywnych skutków krucjat było rozwinięcie się antysemityzmu w Europie. Po stosunkowo tolerancyjnym wobec Żydów wczesnym Średniowieczu, teraz, na fali swoistego entuzjazmu religijnego, pojawiła się nienawiść do „morderców Chrystusa“ i „Bogobójców“. Już pierwszej krucjacie w 1096 r. towarzyszyły pogromy Żydów głównie w niemieckiej Nadrenii, przeniesione następnie na prześladowania już w samej Ziemi Świętej. Już sama ich obecność miała obrażać Boga.

W wyniku tych dwustuletnich kontaktów wojennych i handlowych (które przetrwały krucjaty) arabska oświata, nauka, literatura, technika przeniknęły na Zachód wzbogacając tamtejszą kulturę. Jednak ostatecznie wydarzenia związane z krucjatami położyły się wielowiekowym cieniem na stosunkach świata chrześcijańskiego ze światem islamu, do dziś dając pożywkę antychrześcijańskiej i antyzachodniej propagandzie.

Nieudane misje wśród Mongołów i muzułmanów

W następstwie niepowodzeń idei krucjat zaczęto próbować innych niż siłowe rozwiązań w postępowaniu z muzułmanami. Raymond Lull (ok. 1235-1315) nauczył się języka arabskiego i poznał arabską kulturę od niewolnika, którego kupił specjalnie w tym celu. Aby wyposażyć ewentualnych misjonarzy chcących podjąć działania w krajach islamu, Lull założył w 1276 r. w hiszpańskim Miramirze specjalną szkołę, przygotowując szereg apologetycznych materiałów do tej pracy. Sam zginął jednak w Północnej Afryce.

Idąc za przykładem Franciszka z Asyżu [zob. przypis 7] w 1235 r. franciszkanie i dominikanie podejmują działalność misyjną w Persji, Chaldei, a nawet w Indiach. W 1239 r. papież Grzegorz IX posłał ośmiu dominikanów do Gruzji, gdzie ze swego klasztoru w Tbilisi mieli oddziaływać na ludy Kaukazu. Kiedy na arenie dziejów pojawili się Mongołowie Czingiz-Chana i podbijali kolejne państwa arabskie, w Europie wielu wydawało się, że są oni chrześcijanami - Kościół nestoriański[9] był bowiem mocno zakorzeniony w Mongolii. Papież Innocenty IV wysłał w 1245 r. czterech misjonarzy: franciszkanin Dominik z Aragony wyruszył do Armenii, dominikanin Andrzej z Longjumeau miał nawiązać kontakty z dostojnikami Kościoła chaldejskiego i syryjskiego, dominikanin Ascelin z Cremony i franciszkanin Jan Piano di Carpine[10] udali się do Mongołów. Chan Kujuk przyjął franciszkanów i ku ich konsternacji zaproponował papieżowi, by ten został jego wasalem. Wtedy w Europie pojawiła się wieść, że jeden z synów Batu-Chana, założyciela Złotej Ordy, przyjął chrzest. Ludwik IX Święty wysłał więc franciszkanina Wilhelma z Rubruku na dwór wielkiego chana Mangu, który odbył dysputę religijną z buddystami i muzułmanami, a na koniec odprawił nabożeństwo wielkanocne. Franciszkanie i dominikanie próbowali zająć się tym terenem i w końcu XIII w. ci pierwsi mieli swoje pojedyncze placówki na mongolskim już Krymie i klasztor w stolicy chanów Złotej Ordy. Nawet chan Kipczaku Tokataj pochowany został w habicie franciszkańskim (1312 r.), a jednak 30 lat później większość dynastii mongolskiej przeszła na islam. Dla kolejnych papieży tej doby działalność misyjna nie była w tym czasie zajęciem pierwszoplanowym, znacznie bardziej absorbowały ich problemy wielkiej polityki europejskiej, troska o budowanie prestiżu „stolicy Piotrowej“, nic dziwnego więc, że te nieliczne inicjatywy, pozbawione znaczącego wsparcia, kończyły się niepowodzeniem.

W tym czasie muzułmanie z powodzeniem pozyskiwali nowe tereny dla swej religii. Indie penetrowali już od VIII w., na początku XIII w. zakładając sułtanat delhijski. W XIV wieku islam przyjął Parameswara Iskanderszach, założyciel silnego sułatantu Malakki na Półwyspie Malajskim, stamtąd religia ta przenikała na Sumatrę, Jawę i Moluki. Już w IX-X wieku na wybrzeżach wschodniej Afryki powstawały faktorie arabskie docierając do Mozambiku i Madagaskaru. W XI wieku muzułmanie opanowali Ghanę (wówczas państwo w zachodnim Sudanie). Chrześcijańska Europa dopiero w XVI w. zaczęła się misyjnie interesować tymi terenami.

Tymczasem po nieudanych próbach odzyskania z rąk muzułmanów Ziemi Świętej, w następnych wiekach przyszło Europie walczyć o przetrwanie, kiedy islam po kilku stuleciach przerwy, kiedy został zatrzymany na Pirenejach i wyparty z Sycylii[11], znów zaczął wdzierać się na Stary Kontynent, tym razem z jego przeciwległego krańca.

Przypisy:
1 Pierwsza część tego artykułu ukazała się w „Słowie Prawdy” 7-8/2005.

2 W latach 1064-66 r. pielgrzymowała w ten sposób do Jerozolimy grupa siedmiu tysięcy Niemców z arcybiskupem Moguncji Siegfriedem na czele. Zapoczątkowane kilkadziesiąt lat później krucjaty były próbą „ożenienia“ hiszpańskiej reconquisty z taką właśnie zbrojną pielgrzymką.

3 Deus vult! - Urban II uczynił to hasłem bojowym krzyżowców.

4 Temat krucjat jest na tyle frapujący, że zasługuje na osobne potraktowanie, tym razem nie będziemy jednak się zajmować opisem poszczególnych krucjat (historycy wymieniają siedem oficjalnych wypraw i dwie nieoficjalne) a jedynie ich wpływem na wzajemne relacje świata chrześcijańskiego i muzułmańskiego.

5 Tak krzyżowców nazywali muzułmanie, w odróżnieniu od „Rzymian“ - jak określali Bizantyjczyków.

6 Krzyżowcy traktowali miejscową ludność jako podbitą i pozbawiali ją wszelkich przywilejów i możliwości rozwoju. Zupełnie inaczej zachowywali się podbijający te tereny cztery wieki wcześniej Arabowie, którzy pozostawiali często nawet aparat urzędniczy państwa bizantyjskiego, zadowalając się ściąganiem danin z podbitych terenów, utrzymaniem porządku i ogólną lojalnością miejscowej ludności. Żydzi i chrześcijanie „zwykle zajmowali szczególnie ważne pozycje w pewnych dziedzinach działalności gospodarczej (…) Na najwyższym poziomie niektórzy żydzi i chrześcijanie pełnili istotne funkcje na dworach niektórych władców lub w ich administracji (…) Jeżeli żyd albo chrześcijanin nawracał się na islam, mógł zajść jeszcze dalej; niektórzy z nawróconych zostawali pierwszymi ministrami i dysponowali rzeczywistą władzą w państwie“ (Albert Hourani, Historia Arabów, Gdańsk 1995, s. 124). W rezultacie takiej polityki ciągle kurczył się chrześcijański stan posiadania na terenach opanowanych przez muzułmanów. Bardzo licznie nawracali się na islam koptyjscy chrześcijanie z Egiptu, do XII w. chrześcijaństwo w Maghrebie właściwie przestało istnieć, licznie nawracali się nawet Grecy w opanowanej przez Turków małoazjatyckiej Anatolii. Krzyżowcy nigdy nie osiągnęli podobnych rezultatów na zdobytych w Syrii i Palestynie terenach.

7 Piąta w latach 1217-1221, szósta (1248-1250) i siódma w 1270 r.

8 Franciszek z Asyżu był jednym z nielicznych, którzy próbowali nawrócić muzułmanów bez krucjaty. W 1212 wybrał się do Afryki przez Hiszpanię, ale zachorował i zawrócił. Podczas piątej krucjaty udał się do Egiptu (1219 r.), dotarł do sułtana al-Kamila i chociaż nie nawrócił go, uzyskał jego zgodę dla swojego pielgrzymowania do Palestyny. W 1217 r. powstała w Syrii prowincja franciszkańska, a od 1228 r. działała też wspólnota franciszkańska w Jerozolimie - jednak bez większych sukcesów.

9 Jeden z tzw. Kościołów przedchalcedońskich, w V w. oddzielony od Kościoła Wschodniego na skutek odmiennego podejścia do kwestii pojmowania relacji do siebie boskiej i ludzkiej natury Chrystusa.

10 Towarzyszył im wrocławski mnich Benedykt Polak.

11 Odpowiednio: przez Franków w 732 r. w wyniku bitwy pod Poitiers i przez Normanów w XI w. (zob. Islam a chrześcijaństwo - piętnaście wieków wojny światów, cz. 1, „Słowo Prawdy” 7-8/2005).

Artykuł pochodzi z miesięcznika Słowo Prawdy i został opublikowany za zgodą redakcji.

Kiosk Kosciol.pl - Słowo Prawdy



Opcje Artykułu

Islam a chrześcijaństwo (część II) - przegrane krucjaty | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Maciek wto, 8 kwi 2008, 00:06:19
O rany! Ale bełkot! Niech autor się zdecyduje, czy celem krucjat była "ekspansja wiary", czy też "nawet nie próbowano nawracać miejscowej ludności - nie powołano żadnych zakonów misyjnych". Bo jedno wyklucza drugie. I czy to według autora dobrze, czy źle.
Dodam, ze powołano zakony rycerskie mające na celu wyłącznie obronę i ochronę. I tę rolę na ogół spełniające.

Poza tym, autor pisze:
"Nie chodziło jednak o wsparcie chrześcijańskiego cesarstwa walczącego z poganami, ale o wyparcie ich z Ziemi Świętej. Papież dostrzegł bowiem ogromne korzyści, jakie otwierały się przed nim w związku z tym. Mógł być przywódcą całej chrześcijańskiej Europy, na razie zachodniej."
Zaczynając od końca, w XI wieku papież był przywódcą chrześcijaństwa w Europie Zachodniej i krucjaty nie były mu do tego potrzebne. Po drugie, w I wyprawie krzyżowej aż do Nicei uczestniczyły wojska bizantyjskie i dopiero z tego miasta się wycofały zostawiając krzyżowców na łasce Seldżuków. Decyzja o samodzielnym marszu na Jerozolimę była skutkiem tej zdrady (Bizantyjczycy wycofali się potajemnie) i zaczątkiem zerwania sojuszu z łacińsko-bizantyjskiego (czego skutkiem było m.in. wygnanie niełacinników z Jerozolimy). Po trzecie: zarówno Arabowie, jak i Turcy w Ziemi Świętej byli najeźdźcami, którzy wyparli stamtąd Bizancjum. Wyparcie ich było odzyskaniem terenu, a nie podbojem. Inna rzecz, to skutki konfliktu wywołanego zdradą Bizantyjczyków.

Fragment przemówienia papieża Urbana na synodzie w Clermont:
"Jesteście pyszni, rozdzieracie swoich braci na kawałki i walczycie między sobą... Kościół Święty przeznaczył rycerstwo dla siebie, dla obrony swego ludu, ale wy zamieniliście je w złość... Wy, którzy uciskacie sieroty, - wy mordercy, wy, którzy bezcześcicie świątynie i łamiecie prawo, którzy szukacie zdobyczy w rozlewaniu chrześcijańskiej krwi... Jeśli chcecie zbawić swoje dusze, porzućcie broń, lub też udajcie się odważnie jako rycerze Chrystusowi i pośpieszcie z obroną Wschodniemu Kościołowi..."
Brzmi to trochę inaczej, niż wersja prezentowana przez autora.

Na koniec jeszcze o relacjach z miejscowymi chrześcijanami. Otóż o ile trzon uderzeniowy armii krzyżowców stanowiła ciężka jazda europejska i zakonów rycerskich, ale liczbę robili "turkmeni". czyli właśnie ochotnicy rekrutujący się z miejscowej ludności chrześcijańskiej. Stanowili oni ok. 80% armii Królestwa Jerozolimskiego, a swoją służbą narażali własne życie, bo muzułmanie uznawali ich za zdrajców i nie brali do niewoli zaś w razie rozpoznania takiego żołnierza konsekwencje ponosiła jego rodzina. Mimo to, jak wspomniałem 80% armii krzyżowców stanowili miejscowi chrześcijanie. Znowu więc informacje autora mijają się z rzeczywistością.
I tak można długo.

Szanowny panie, chrześcijaństwo nie polega na dowalaniu papiestwu.

---
Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń