Problem aborcji

czw, 10 lip 2008, 03:44:31

Autor: Jan Schulz

Język rozumiany jak sposób opisu danego zjawiska ma w dyskusji o aborcji niezwykle istotne znaczenie. Przy pomocy odpowiedniej retoryki niejednokrotnie usprawiedliwiano bardzo różne rzeczy. Słyszy się zatem, że macica czy brzuch jest sprawą kobiety. Fakt, że matka nie rodzi ani macicy ani tym bardziej brzucha stanowi mało istotny szczegół.



Można spotkać się też z opinią, że zygota nie ma ciała. U osoby, która tak twierdzi prawdziwe zdumienie może wywołać informacja, że przecież zygota jest ciałem. Każda komórka ciała ciężarnej kobiety łącznie z zarodkiem to jak sam termin wskazuje ludzkie ciało. W dodatku mamy tu do czynienia z dwoma osobnymi ludzkimi ciałami, jako, że zarodek posiada swój własny kod genetyczny.

Podstawowa wiedza z zakresu biologii i zdrowy rozsądek podpowiadają, że zygota nie stanowi niezidentyfikowanej substancji. Jest to po pierwsze ciało, po drugie ludzkie ciało. Warto w dyskusji o aborcji uświadamiać naszym interlokutorom ten podstawowy fakt. Odwoływanie się do życia ludzkiego czy też stwierdzenie, że od momentu poczęcia przenika je wewnętrzna celowość do stania się pełnym człowiekiem choć niezwykle trafne przestaje powoli sprawiać większe wrażenie.
Zaprezentowany powyżej sposób patrzenia na nową ludzką istotę wzmaga moralne wątpliwości, stąd opór przed przyjęciem takiej perspektywy w postrzeganiu początków ludzkiego życia. Zwolennikom aborcji wygodniej jest przyjąć techniczną nomenklaturę, bo ta usypia sumienie i pozwala na łatwą i wygodną dehumanizację płodu.

Nierzadko konfrontowani jesteśmy ze swoistą antropologią, która każe nam ustalać różnicę pomiędzy zarodkami a wysokorozwiniętymi zwierzętami. Szczególna pozycja człowieka w świecie przyrody jest poddawana w wątpliwość i traktowana jako czysto religijny postulat. W celu obrony swojego stanowiska dokonuje się aksjologicznego zrównania człowieka ze zwierzętami.

Jak widać nie ma zasady, której nie można by podważyć, jeśli chce się pozostać przy swoim zdaniu. Nie oszczędza się wtedy nawet założenia na którym bazuje cała moralność.
Personalistycznie zorientowana filozofia chrześcijańska podpowiada, że człowiek jest wartością obiektywną i absolutną. W drabinie bytów przygodnych zajmuje miejsce najwyższe. Dlatego gdy płonie dom ratuje się przede wszystkim człowieka. Dyskusja z kimś kto kwestionuje ten oczywisty fakt jest bezcelowa.
Należy wtedy raczej uświadomić adwersarzowi, że jego podejście nie ma żadnego praktycznego znaczenia.

W debacie na temat przerywania ciąży kluczowym pojęciem jest pojęcie człowieczeństwa. Manipuluje się tym słowem poprzez zredukowanie człowieka do jego mózgu. Tok rozumowania jest w tym przypadku następujący: Skoro w medycynie śmierć mózgu jest podstawą do stwierdzenia zgonu wobec tego moment powstania tego organu należy utożsamić z początkiem osoby ludzkiej. Krótko mówiąc czas trwania człowieczeństwa jest zbieżny z czasem życia mózgu. Ten argument przekonuje bardzo wiele osób, warto mu się wobec tego przyjrzeć nieco bliżej.

Na początek dobrze jest zauważyć, że człowiek nie składa się z części ludzkich i nie-ludzkich. Osoba stanowi substancjalną całość. Dlatego właśnie nietykalność, jaką zapewnia nam konstytucja dotyczy całego naszego ciała, a nie tylko naszych mózgów. Mam prawo zgłosić się na policję gdy ktoś złamie mi rękę albo nogę, a nie tylko wtedy gdy uszkodzi mój mózg. Ochronie podlega całe ludzkie ciało, które jak wiadomo istnieje i rozwija się od momentu poczęcia.
Po śmierci mózgu wolno użyć narządów do transplantacji. W przeciwnym wypadku uległyby zniszczeniu. Nie uprawnia nas to jednak do wysnucia wniosku, że wolno zniszczyć sobie zdrowe, rozwijające się ludzkie ciało tylko dlatego, że komuś przeszkadza.

Nie należy sądzić, że osoby, które upatrują początków bytu ludzkiego w początkach rozwoju układu nerwowego ustaliły jakąś ostateczną i nieprzekraczalną linię demarkacyjną. Negocjacje w tej sprawie cały czas trwają i zmierzają w kierunku liberalizacji ustawy antyaborcyjnej. Ludzie o lewicowej orientacji światopoglądowej wcale zresztą nie kryją takich zamierzeń.

Rozmawiałem z osobami, które otwarcie snuły refleksje na temat tego, czy nie byłoby lepiej, gdyby za początek człowieczeństwa uznać na przykład momentu pojawienia się świadomości albo samoświadomości. No bo czy mózg jej pozbawiony jest jeszcze ludzkich mózgiem? Często przecież słyszy się porównywanie osób w stanie śpiączki do rośliny.
Nie bez znaczenia jest fakt, że te analizy nie mają czysto teoretycznego charakteru. Istnieje realne społeczne zapotrzebowanie na takie rozważania, a popyt będzie rósł proporcjonalnie do stopnia oswojenia z tym, że niszczy się coraz bardziej zaawansowane w rozwoju ludzkie ciało.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20080709154431393