"Znak": geje są trendy

czw, 11 wrz 2008, 07:41:07

Autor: Jacek Lehr

Z tezami, które lansuje Katarzyna Wiśniewska (Chłopak czy dziewczyna, Papademetriou, Lisa; Tebbetts, Chris) nie zgadzam się z kilku powodów. Ogólnie dlatego, że są rezultatem manipulacji językiem i znaczeniem pojęć. Książka wydana przez Znak - o tym samym tytule co redakcyjne wypracowanie w GW - to wyświechtany przez europejską lewicę elementarz poprawności, ukonstytuowany na twardej liberalnej aksjologii: wszystko jest równie dobre. Ale co w samym centrum lewicowej propagandy robi katolickie wydawnictwo?

Owinięta w przyjazną materię młodzieżowej narracji powieść niesie nieustępliwe przesłanie. Może publikacja znaku nie byłaby warta wzmianki, gdyby nie fakt, że dyktuje ją kulturowa symfonia. W kanale telewizyjnym adresowanym do młodzieży – MTV – od rana do nocy nasze pociechy bombardowane są nachalną procedurą matrycowania: podaje się im na tacy wzorce homoseksualne, bohaterów, którzy próbowali męsko-męskiego seksu, bo żadne doświadczenie nie może umknąć topowemu facetowi i dziewczynie.

Trzy tezy autorów książeczki dla dzieci i młodzieży, Katarzyny Wiśniewskiej i Znaku budzą sprzeciw i niesmak.

- Orientacja seksualna nie jest żadną przeszkodą

W przyjaźni Frannie nie wyobraża sobie życia bez Marcusa, którego nazywa "drugą gejowską półkulą swojego mózgu".

Autorom udało się stworzyć prześmieszną komedię pomyłek (jak się okaże, niekoniecznie ten jest gejem, kto na geja się zapowiada),

Pod tą warstwą kryje się morał poważny, chociaż bez zadęcia: homoseksualizm nie musi być problemem, niezależnie od tego, czy ma się lat trzydzieści, czy szesnaście. Dla głównych bohaterów po prostu jest częścią ich świata. Tu do swojej orientacji nikt nie musi się "przyznawać" z wypiekami na twarzy, po długich latach wewnętrznych udręk: po prostu mówi się o niej z taką samą naturalnością jak o tym, że x czy y woli rude niż brunetki.

Geje są trendy

Lubią oglądać niszowe musicale, a najfajniejsze ciuchy znajdują na śmietniku prywatnej szkoły z internatem dla bogatych dzieciaków.

(…) celują w charakterystykach swoich znajomych, od razu wyczuwając, kto ma osobowość fanki Cartoon Network.

- Każda różnorodność jest wartością

Uczniowie, zastanawiając się, jak uczynić szkołę jeszcze bardziej tolerancyjną, nie debatują nad homoseksualizmem. Geje i lesbijki w klasie? Normalka. Ale są jeszcze przecież transseksualiści i dylemat, jak im okazać więcej szacunku. No i warto by, jak stwierdza na zebraniu szkolnym Frannie, przestać w końcu mówić o tolerancji, a "zacząć doceniać różnice".

Jeśli homoseksualizm nie byłby problemem to dotknięci plagami patologii geje (4-krotnie wyższa przemoc domowa, w Niemczech 70 procent zakażeń HIV, bez względu na tolerancję (Holandia) wielokrotnie wyższa podatność na depresje, neurozy, próby samobójcze) nie musieliby wdrażać opresyjnego programu karzącego przedszkolaków i starców za pogląd, że ich orientacja różni się na niekorzyść od heteroseksualizmu.

Nie każda heterogeniczność jest słuszna, autentyczna i dobra. A szacunek dla jednostki nie musi równać się ustanawianiu grupowych przywilejów dla mniejszości seksualnych.

Że geje są trendy to już iście samospełniające się proroctwo. Oczywiście, jak przekonywał góral z Krupówek: kierpca (rodzaj obuwia) przyprawię tak, że każdy przechodzący tu turysta zje go ze smakiem. Szkoda tylko, że chrześcijańscy rodzice utracili wpływ na to, jakie kierpce upycha się do konsumpcji ich dzieciom. Może przedstawiciele Znaku pomyśleliby o książce demaskującej społeczny wpływ mediów na przekonstruowanie orientacji seksualnej dorastającej młodzieży.

Tak jest, że proces kształtowania się orientacji seksualnej kończy się na fazie intymności, czyli w wieku prawie 20 lat. To jedna z najdelikatniejszych i złożonych, jeśli chodzi o sprawności i ludzkie funkcjonowanie, psychologicznych demonstracji. Wyłącznie silne i zdecydowane wzorce mają znaczenie w tym procesie. Ustawianie – na które poważył się Znak – heteroseksualności w równym rzędzie z homoseksualizmem nie tylko, że wzorce te relatywizuje, ale przekłamuje realną jakość obu modeli komunikowania się. Męskość jest heteroseksualna, tak jak ojcostwo i bycie małżonkiem. Nie ma alternatywnych wartości - dla heteroseksualnej umiejętności relacjonowania się, potencjału osobowego i heteroseksualnej komplementarności w związku seksualnym - które można by przekazać swojemu dziecku. To tłumaczy dlaczego homoseksualizm nie jest normatywny.

Skoro homoseksualizm nie jest owocem przekazu socjalizującego, ani też biologicznej epigenezy a przeciwnie – warunkuje go zaburzenie procesów identyfikacji i biologicznego narastania (niedostatek testosteronu na etapie kształtowania się mózgu)  - to dlaczego Znak przyłącza się do chóru antropologicznych łgarzy?

Szefowie wydawnictwa nie są – jak widać – przekonani do prawdy zawartej w katolickim Katechizmie. A może liczyli na kapitulację katolików w obliczu rzekomo twardych dowodów potwierdzających normatywność homoseksualizmu.

JL

 

http://wyborcza.pl/1,75475,5649296,Geje_i_lesbijki_w_klasie.html

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20080911074107322