Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Hieronim syn Euzebiusza i kobiety cz.2

Mnich z Betlejem miał intensywne kontakty z kobietami, one były jego głównymi słuchaczkami, a nad to uczennicami i córkami duchowymi; im dedykował wiele komentarzy do ksiąg świętych, które służyły im za lekturę duchową. Hieronim zalecał lekturę tekstów nie tylko dziewicom poświęconym Bogu.



Fenomenem typowym dla pierwotnego Kościoła był rozwój ascezy kobiecej. Hieronim pisząc o wdowach zwykł wyrażać się o nich jako o dziewicach drugiego stopnia.[3] Nawoływał on, aby dążyły one do wyższej doskonałości, poświęcały się służbie Bożej w sposób bardziej specjalny, praktykowały cnotę wstrzemięźliwości, częstsze modlitwy i posty. Święty Hieronim realistycznie spogląda na wdowieństwo, uświadamia swoje adresatki w tym, że jest to znak szczególnego wybrania przez Pana Boga, ale jednocześnie opisuje też trudności, którym poddana jest wdowa[4]. Poddaje on pod refleksje realistyczne opinie o trudnościach, które doświadczają owdowiałe młode kobiety w zachowaniu ładu moralnego oraz zajęciu się własnym domem, a także sumiennym dysponowaniem czasem[5].

Wdowieństwo u kobiety Hieronim widzi jako powołanie będące jednocześnie faktem i moralnym zobowiązaniem. Wczytując się w tę dość specyficzną korespondencję można powiedzieć, że Bóg objął ludzkość i każdego człowieka swym odwiecznym planem zbawczym, który realizuje, zwracając się do niego wprost przez swe słowo, i niosąc mu dar miłości oczekuje swobodnej afirmującej odpowiedzi, to jest zrozumienia i przyjęcia. Hieronim dostrzega, że Bóg czyni człowieka powiernikiem swych zbawczych planów, zaprasza do dialogu i wzywa do nadprzyrodzonego współżycia w miłości. Duchowy ojciec wdów przekonany jest, że wdowieństwo jest wyrazem miłości Ojca, który okazując ją kobiecie nie niszczy jej więzi z małżonkiem, ale ją oczyszcza. Samotność, która jest zewnętrznym wyrazem stanu wdowieństwa prowadzi kobietę do wyboru, który domaga się, by była żywym świadkiem Niewidzialnego, by świadczyła o tym, że miłość jest silniejsza od śmierci.[6]

Wdowa według Hieronima jest typem Kościoła, ona objawia Kościołowi dwie zasadnicze postawy, jakie on powinien zachować w stosunku do swego Małżonka Chrystusa, jest to intymna zażyłość w tym, co niewidzialne oraz niezachwiane oczekiwanie wiecznego spotkania. Wdowieństwo przyjęte, jako wydarzenie zbawcze przemienia kobietę i pozwala jej odnaleźć całkowicie nową podatność, stan gotowości czynienia dzieł miłosierdzia w stosunku do swoich dzieci lub też do wielu potrzebujących pomocy braci i sióstr w Chrystusie. Pustelnik z Chalkidy zaleca owdowiałym kobietom ponad to taką samą, co dziewicom formę życia, przyjmując jednak założenie, że one w odróżnieniu od dziewic wiedzą już, czym jest życie małżeńskie, które chociaż piękne, to jednak sprawia ogromne trudności[7]. W listach do wdów tenże pustelnik porusza zagadnienie mówiące o egzystencjalnym stopniu struktury losu człowieka, który w tym stanie domaga się pomocy ascezy. Ten doświadczony kierownik duchowy wie, że ludzie nie są wolni od wewnętrznych rozdarć, zmysłowych doznań, wszelkiej namiętności i stale zagrożeni są w prawidłowym rozwoju duchowym. W przypadku wdów zagrożeniem będą ponoszące je tęsknoty za tym, co minęło, a co określić można jako zmysłową potrzebę. Wśród zabiegów, które stosuje Hieronim, aby wzbudzić w tych kobietach chęć do zaniechania powtórnego małżeństwa, korzysta z psychologicznego założenia, że dobrze jest być mężatką, ale jeszcze lepiej, kiedy pozostanie się przy tym, co daje im możliwość rozkoszowania się odzyskanym dziewictwem. Kobiety te według wskazań Hieronima miały w sposób świadomy kierować swoim losem poprzez czynną interwencję w te główne ośrodki walki, gdzie mogłaby być zagrożona ich duchowa autonomia, a także poprzez świadome uznanie rzeczywistości obiektywnych z zastrzeżeniem, że nie chodzi o poddawanie się im, jako nienaruszalnemu tabu czy nieuchronnemu fatum, gdyż w takim wypadku apatyczna uległość mogłaby znamionować niedojrzałą osobowość kobiety. Hieronim zajmując się duchowym kierownictwem wdów zalecał umartwienia, ale pozostawiał dobrowolność w ich wyborze, co miało być dowodem zwycięstwa w człowieku świadomej inicjatywy nad mechanizmem popędów ograniczających wolność prawidłowych wyborów.

W wychowawczym podejściu Hieronima do sprawy wdowieństwa zauważyć można to, iż bierze on pod uwagę emocjonalność tychże kobiet oraz ich odczucia, które są mocniejsze od logicznego myślenia, a przeżywane są, jako indywidualne doświadczenie. Powyższy mechanizm działania prześledzić można w liście napisanym przez Hieronima do młodo owdowiałej kobiety o imieniu Teodora. Po śmierci małżonka pociesza ją biorąc pod uwagę jej osobiste doświadczenie życiowe, środowisko, w którym przyszło jej żyć i poziom jej stanu duchowego. Wychwala cnoty zmarłego i jednocześnie stara się wskazać te cnoty, które powinna przejąć i rozwijać Teodora. Postępowanie tego typu miało pomóc w dochowaniu wierności zmarłemu małżonkowi, a tym samym było ono świadectwem oddania szacunku należnemu mężowi. Hieronim zdaje sobie sprawę z przeżyć, które dotknęły Teodorę: wielki ból, smutek i tęsknota: ”Prawdą jest przepowiednia Proroka o konieczności śmierci, kiedy mówi, że rozdziela ona [...] najdroższe sobie istoty.”[8] Święty Doktor wydaje się mówić, że nie wystarczy mówić o wzniosłych rzeczach, gdy istnieje niebezpieczeństwo obyczajowe, zarówno sfer duchowych, jak i świeckich, a zwłaszcza mniszych.[9] W takim też względzie troska Hieronima będzie wyrażała się w tym, aby osoby, takie jak Teodora nie poddawały się zbytniej rozpaczy, gdyż ta mogłaby stać się przyczyną ich moralnie złego postępowania. Młode bezdzietne wdowy stara się jeszcze bardziej przybliżyć duchowo do ich zmarłych mężów, zapewniając je, że przebywają oni w lepszej krainie, i że spoglądają na nie z wysokości, wspierają je w pracy, przygotowują im obok siebie miejsce z taką samą serdeczną miłością, z jaką podjęli się żyć z nimi na ziemi, by wraz z nimi mogły wielbić Pana. Do Teodory, wdowy po zmarłym mężu Lucyniuszu, napisze: „On jest już bezpieczny, spogląda na ciebie z wysokości, jako zwycięzca wspiera cię w twej pracy i przygotowuje ci obok siebie miejsce z taką samą serdeczną miłością, [...] w czystym [...] związku [...][10].

Do tego jednak czasu, wdowa musi całkowicie oddać się Oblubieńcowi, którym jest Chrystus, gdyż dziewictwo, którym została powtórnie obdarzona, według Hieronima zobowiązuje do tego, by przysposabiała się do miłości duchowej, która jest odwrotnością tego, czym kierują się niektóre wdowy żyjące na uwięzi pożądliwości, niby to po to, aby dojść do poznania prawdy[11]. Sposób, w jaki Hieronim promuje wdowieństwo sprawia, że kobiety będące pod jego wpływem, przyjmują stan wdowieństwa, jako znak poddania się woli Oblubieńca, który zaprowadzi je do krainy, w której przebywają ich mężowie. Wdowieństwo to powtórne narodziny, narodziny z Ducha Świętego. Wdowy więc są tymi, które w mocy Ducha Świętego mają przyczyniać się przez nieustanną modlitwę i lekturę Pisma Świętego – źródła nauk i przykładów oraz życie w pogodnej czystości do odmieniania oblicza ziemi.[12] Strydończyk poza powyższymi zachętami, starał się pobudzać wdowy, by podejmowały trud pielgrzymowania do miejsc, które przybliżą im wydarzenia związane z narodzinami, życiem, męką, śmiercią i zmartwychwstaniem oraz wniebowstąpieniem Zbawiciela. Pielgrzymowanie do miejsc świętych w Ziemi Świętej stanowiło swoistego rodzaju katechezę biblijną, ale też było zabiegiem mającym nakierować zmysły, uczucia i wyobraźnię jedynie, i tylko ku sprawom duchowym.[13] Doświadczenie takiej wędrówki sprawia, że budzi się w nich entuzjazm, który w swoich konsekwencjach może mieć przemożny wpływ na innych z ich otoczenia, posunięty aż do „szaleństwa krzyża”.[14] „Bicz pustyni” jak nazywa Hieronima Phillis McGinley[15], wdowieństwo postrzega jako powołanie i posłannictwo, zauważa, że we wdowach kryje się heroizm zbliżony do heroizmu dziewic, które stanowią wzór całkowitego wyzbycia się siebie dla Królestwa Niebieskiego i jego władcy, a ich Oblubieńca Chrystusa. Hieronim dał temu wyraz w słowach skierowanych do Furii, córki Tycjany: „Żyje bowiem ten, kto uwierzy w Chrystusa; a kto weń wierzy, <<powinien przecież postępować tak, jak on postępował>>. [...] <<Czcij ojca twego>>, ale jeśli cię nie odłącza od prawdziwego Ojca. [...] Cóż piękniejszego nad duszę, która nazywa się córką Boga [...]. Wierzy w Chrystusa i, dążeniem do Niego wzbogacona, idzie do Oblubieńca mając go za pana, a zarazem za męża.”[16] Wdowa świadek niewidzialnego staje się przykładem prawdziwości nadzwyczajnej interwencji Boga w życie człowieka. Interwencja ta wówczas jest zrozumiała, gdy odczyta się ją w kluczu wiary w to, iż Bóg powołując stworzenia do istnienia, udzielił im uczestnictwa we własnej świętości, wyciskając niejako w nich własny obraz.

Z bogatej korespondencji, jaka pozostała można wyłonić jedną prawidłowość, że dziewice i wdowy – dziewice drugiego stopnia, wiodły ten sam styl życia. Owdowiałe rzymskie arystokratki prowadziły życie ascetyczne, niejako pół klasztorne, nie opuszczając swych domostw, w których wspólnie oddawano się pobożnym ćwiczeniom. Tak tworzyły się centra nowych ideałów ascezy chrześcijańskiej. Jednym z nich był Awentyn, gdzie Hieronim skupił liczne niewiasty, między którymi wylicza się Marcelę. Zaczęła ona wieść życie ascetyczne, a dzięki pomocy Hieronima zdobyła dość dobre wykształcenie biblijne.[17] Hieronim pisze o jej gorliwości[18], a podając ją jako przykład innym niewiastom czyni ją mimowolnie autorytetem rozstrzygającym w wielu sporach dotyczących Pisma Świętego. Hieronim tak dalece darzy ją szacunkiem i uznaniem w tej dziedzinie, że przyjmuje krytyczne uwagi od niej odnośnie do swego dzieła.[19] Hieronim widział szczególną rolę jaką kobiety, miały do spełnienia w świecie, a być może i w Kościele, a nawet w zamyśle Boga.

Hieronim w kręgu swoich uczennic miał też takie, które utraciły mężów i pozostały samotne, obciążone odpowiedzialnością za wychowanie dorastających dzieci, i te, które za czasów małżeństwa zdążyły już je wychować. Z treści listów, które Hieronim kierował do Salwiny, wdowy samotnie wychowującej dzieci można odczytać przesłanie, że macierzyństwo to zasadnicze powołanie kobiety, które wyrasta niejako z dziewictwa, w tym jednak znaczeniu, że pierwotnym i pierwszym powołaniem kobiety jest dziewictwo, i przez nie dojrzewa się także do odpowiedzialnego macierzyństwa względem potomstwa, które w pierwszym rzędzie powołane jest do dziewictwa. A zatem dokonując skrótu myślowego można to wyrazić następująco: najpierw kobieta jest dziewicą, jest „czysta”, nietknięta - jest wolna od kontaktu z mężczyzną, jakby z porządku prawa natury, według którego rodzimy się i żyjemy. Hieronim przywołując prawa natury, kontynuuje myśl, że o ile stan małżeński powstał po grzechu, to o tyle jest chwalebny, o ile staje się przyczyną przychodzenia na świat dziewic: „Więcej się szanuje małżeństwo, kiedy więcej się kocha to, co z niego się rodzi.”[20] Fakt ten czyni z małżonków ojca i matkę, tworzących naturalne środowisko wychowujące – rodzinę. Kobieta, wydając w małżeństwie na świat dziecko, staje się matką w wymiarze fizycznym. Podejmując jednak bezinteresownie i ofiarnie trud wychowania dziecka, prowadząc je na drogę godnego człowieczeństwa i chrześcijańskiego życia, staje się matką w wymiarze duchowym.

W sytuacji, gdy umiera małżonek, kobieta w rozumieniu Hieronima ma do pogodzenia dwa wymiary Bożego powołania, to jest dziewictwa drugiego stopnia i macierzyństwa – dziewictwa wypływającego z samej inicjatywy Boga oraz macierzyństwa, które jest konsekwencją wypływającą z małżeństwa. Hieronim przypomina Salwinie, iż pomimo Bożego powołania do dziewictwa ma ona do spełnienia powinność, która nie jest gorsza od tej pierwszej, ma ona dzieci, które powinna wychować z myślą o tym, iż są one dla niej pociechą po zmarłym małżonku: „Masz więc, Salwino, dzieci, które powinnaś wychowywać, i możesz być przekonana, że ci zastąpią nieobecnego małżonka. […] Niechaj miłość obecnych ukoi tęsknotę za nieobecnym. Niemałą jest zasługą w oczach Boga dobrze wychować dzieci.”[21] Hieronim uświadamia swoją adresatkę jak wielkim darem obdarzył ją Bóg, że miłość jaką kierowała do jednego człowieka – męża, teraz może kierować jako matka do dzieci. W Bożej Opatrzności ma ją to przysposabiać do kochania wszystkich potrzebujących miłości płynącej od Boga, która w przypadku wdowy wychowującej dzieci nosi na sobie znamię mówiące, że jest ona wierna swojemu zmarłemu małżonkowi, że ma za sobą świadectwo dobrych uczynków, że jest gościnna, że po chrześcijańsku wychowuje potomstwo oraz to, że wspomaga potrzebujących. Miłość ta, o ile nosi takie znamię, staje się celebracją drugiego stopnia czystości. Myśl tą Hieronim wyraża w tym samym liście słowami, które mają podnieść Salwinę na duchu, że również ona została wybrana pomimo młodego wieku przez wzgląd na powściągliwy tryb życia: „Poznałaś spis twoich cnót, dowiedziałaś się […] dzięki jakim zasługom możesz osiągnąć drugi stopień czystości. […] Ufaj, że i ty również zostałaś wybrana przez tego, który powiedział do ucznia: <<Niechaj nikt młodości twej nie lekceważy>> [1 Tm. 4, 12], i to nie ze względu na wiek, ale na powściągliwy tryb życia.”[22] Poleca w dalszej części listu, aby o ile to możliwe utrzymywała się z własnej pracy dla świadectwa i przykładu wobec własnych dzieci. Zaleca skromność w ubiorze i pokarmach. Pisze o zachowaniu wstrzemięźliwości, która potrzebuje zrozumienia, a nie ślepego poddawania się jej, aby nie popaść w pułapkę namiętności i pożądliwości.[23]

Hieronim po raz kolejny pisząc o wdowieństwie nie unika takich spraw jak małżeństwo, pokuta, troska o dzieci. Święty Doktor wskazuje na fakt, że małżeństwo nawet, jeżeli zostaje przerwane śmiercią jednego ze współmałżonków na ziemi, to nie przeszkadza, bo ono nadal trwa w Królestwie Niebieskim.[24] Świadomość, że małżeństwo ma wymiar mistagogiczny, pozwala wychowywać dzieci, także w tym duchu, jako członki Ciała Chrystusa, którym jest Kościół – Matka wszystkich wierzących. Święty wychowawca, Hieronim syn Euzebiusza matczyny charakter Kościoła wykorzystuje ku temu by wskazać, jak wielkie zadanie ma do spełnienia matka naturalna. Hieronim ubolewa nad tym, że Kościół – Matka codziennie traci ze swego łona wiele dziewic, które upadają[25] i tych, którzy przez zbrodnie i grzechy opuszczają Go i nie chcą powrócić.[26] Hieronim w tym względzie widzi potrzebę odpowiedzialnej troski matek w wychowanie dzieci[27], a w przypadku wdów dostrzega, że powyższa troska o tyle jest prostsza, iż nie muszą one już dzielić swego czasu i miłości pomiędzy mężem a dziećmi. Matka żyjąca we wdowieństwie w swej relacji do dzieci ma za zadanie kierować się miłością, która jest gotowa do wszelkiego dobrego czynu, unika sporów, odznacza się łagodnością i uprzejmością. W liście skierowanym do jakiejś matki i jej córki przebywających w Galii pisze: „proszę was o zgodę, aby was inni nie podejrzewali. […] Matka i córka, symbole rodzinnej miłości, wyrazy obowiązku, więzy natury i związek drugi po łączności z Bogiem!”[28] Pisząc ten list Hieronim nie pomija zagadnienia, które dotyczy przeżywania macierzyństwa w stanie wdowieństwa.

Posługując się osobą córki opisuje stan matki – wdowy, który odznacza się bólem i potrzebą ukojenia.[29] Prosi ową córkę, ale i też matkę, aby kierowały się tymi samymi zasadami w życiu: „Jeśli u dziewicy Bożej gani ktoś nie rozwiązłość, lecz twardość, to surowość ta jest pobożnością. Stawiasz bowiem wyżej nad matkę tego, którego masz obowiązek stawiać wyżej i nad duszę swoją. Jeśli i matka podobnie będzie myślała, odczuje w tobie córkę i siostrę.”[30] Matka wdowa w świetle listów Hieronima jest dowodem czystości swoich dzieci[31], z tego też powodu wynikająca zależność powinna przynaglać do unikania sposobności do grzechu przez zachowanie trzeźwości umysłu oraz skromności z roztropnością względem płci przeciwnej. Matka żyjąca we wdowieństwie nie jest zwolniona od obowiązku dawania przykładu swoim dzieciom, a gdy zauważy jakąś ułomność lub skłonność do złego u dziecka ma obowiązek zadbania o jego właściwy duchowo – fizyczny rozwój, aby nie dopuścić do zgorszenia, które mogłoby przyczynić się do zniekształcenia oblicza Kościoła: „Bardziej ci przystoi znosić raczej winę córki niż szukać sposobności do własnej. […] Jesteś już w tym wieku, że mogłabyś mieć wnuczki z córki. […] Niech ona wróci z mężczyzną, chociaż wyszła sama; powiedziałem z mężczyzną, nie z małżonkiem; nikogo nie należy oczerniać.”[32] Hieronim pouczając wdowy, które równocześnie były matkami, stawał wobec nich i ich dzieci jako troskliwy ojciec, który pragnie tylko i wyłącznie ich dobra.[33] Wdowy, które były matkami, niejednokrotnie pod wpływem różnych okoliczności zmuszone były uciekać się pod bezpośrednią opiekę Kościoła[34], gdyż kobieta miała miejsce tylko w rodzinie albo przy mężu i wykluczone było, żeby mogła pracować samodzielnie.[35] Kościół obejmując wdowy szczególniejszą troską czynił to na świadectwo poganom, którzy nie znali owego szacunku dla osoby ludzkiej, jako tej, która była przedmiotem miłosiernej miłości Boga, Stwórcy i Zbawiciela.[36] Kobieta doświadczona przez życie w wymiarze dziewictwa, małżeństwa, macierzyństwa oraz wdowieństwa w rozumieniu tegoż Ojca Kościoła, staje przed Zbawicielem przemieniona i w stanie gotowości do podjęcia najbardziej nieoczekiwanych zadań, a także nabiera zdumiewającej siły duszy, skupiającej w sobie zalety męskie i cnoty kobiece.[37]

Czwarte stulecie zasłużyło sobie na miano christiana tempora, gdyż to ono, na szeroką skalę dało wyraz nieznanemu w epoce pogańskiej miłosierdziu. W zachodnim piśmiennictwie, w tym wypadku u Hieronima, osoba wdowy nie była ściśle związana z jakąś określoną funkcją kościelną, lecz tytuł wdowy, a zaznaczyć trzeba, że tytuły ‘wdowa’, czy ‘diakonisa’ używane były zamiennie[38], wyrażał szacunek i uznanie dla kobiet prowadzących wzorowe życie chrześcijańskie – w wymiarze życia duchowego, jak i pełnieniu uczynków miłosierdzia. Wdowy zasadniczo prowadziły życie ukryte, gdyż wdowieństwo było stanem doskonałości, a nie instytucją sensu stricto kościelną. Posługa, którą pełniły, dotyczyła wspierania i udzielania pomocy potrzebującym, a także pośredniczenia w posłudze kapłanów, na przykład przy udzielaniu chrztu świętego kobietom.[39] Hieronim pisząc o wdowach i do wdów, zdaje się mówić o wdowie, jako tej, która ma za zadanie, posługiwanie w Kościele poprzez dawanie świadectwa na miarę Ewangelii w środowisku swego przebywania[40], a szczególnie dla zagubionych i z różnych przyczyn osamotnionych[41]. Treść listów Hieronima wskazuje na fakt, że wdowy nie słowem, ale dobrym czynem mają się przyczyniać do uobecniania Ciała Chrystusa w świecie, jako nadchodzącego Królestwa Bożego. Przeświadczenie o tym, iż kobiety nie powinny zajmować się pouczeniami, czy głoszeniem Słowa Bożego, w ustach Hieronima nie jest uszczypliwością, czy jakiegoś rodzaju pogardą do płci żeńskiej, lecz jest ówczesnym modelem i systemem myślenia. W środowisku chrześcijańskim IV wieku w większości pochodzenia pogańskiego, zachowane zostały pewne stare prawa i zasady. Hieronim poddając się im, wyraża swoją troskę o chrześcijańskie kobiety i sam Kościół, aby upomnienia z ust kobiety nie spowodowały u danego człowieka większego rozdrażnienia oraz nie przyniosło skutku odwrotnego od zamierzonego[42]. Godnym uwagi jest jednak fakt, że nie zakazuje[43], a wręcz w niektórych wypadkach, gdy chodzi o obronę wiary, przyzwala - ale za przyzwoleniem jego samego – pouczać błądzących i nauczać tych, których błędna nauka mogłaby odłączyć od Kościoła.[44] Pozostawał jednakże przy tezie, że dobry przykład, sam z siebie, dla wielu jest już pouczeniem i zachętą.[45]

Hieronim w zawiłym świecie poglądów i opinii na temat kobiet, w nich dopatruje się szansy dla świata, świata podzielonego na biednych i bogatych, chrześcijan i pogan, sławnych i odrzuconych, itp.. W 410 roku, gdy zaczyna swoją działalność charytatywną[46] na rzecz uciekinierów z zaatakowanego przez barbarzyńców Rzymu[47], dostrzega, jak bardzo ważną rzeczą jest posługa pełniona na rzecz bliźniego. W tym względzie szczególne uwarunkowania i możliwości do pełnienia takiej misji miały, jak można wnioskować z treści listu pisanego do dziewicy Pryncypii, osoby żyjące we wdowieństwie, uważanym wśród chrześcijan za jeden ze stanów doskonałości. Wdowieństwo, jako stan doskonałości nie osiągało się przez „święcenia”, ale przez „wprowadzane” do nowego życia.[48] Hieronim rozwijając ten pogląd, zalecał, aby wdowy – żony jednego męża[49], nowe życie zaszczepiały w życie osób, o które przyszło im się troszczyć[50]. Hieronim wyznacza tymże wdowom oprócz warunku jednożeństwa, szczerość pełnionych czynów, a tym samym pełnię świadomości, która bierze swój początek z dojrzałości moralnej, intelektualnej i estetycznej[51]. Święty Doktor ustalając te warunki, chciał oddzielić czyny miłosierdzia, chrześcijańską caritas od pogańskiej filantropii[52].

Wdowa nad to musi unikać rozgłosu, a służbę swoją ma pełnić na miarę swoich możliwości: materialnie, jak miało to miejsce u Furii, gdy czytamy: „Masz dostatki, łatwo ci jest dostarczyć potrzebującym zasiłków na pożywienie. Co było przygotowane dla zbytku, niech spożyje cnota, żadna kobieta mająca wzgardzić małżeństwem niech się nie obawia ubóstwa. Wykupuj dziewice [...], podejmuj wdowy...”[53], ale także przez modlitwę i post, które w swojej posłudze miały uważać za rozkosz i zabawę.[54] I chociaż ta zasada postępowania uważana była za jeden z podstawowych obowiązków każdego chrześcijanina, to wdowa miała stać się w pierwszym rzędzie utożsamiona z caritas. W ten sposób w swej pokorze miała ofiarowywać Bogu godność drugiego człowieka, mimo jego uwikłania w nędze fizyczną, bądź moralną. O nawróconej i owdowiałej Fabioli napisze, że z wielkim żalem publicznie w kościele stanęła przed biskupem w rzędzie pokutników, i to, że od tego momentu była wzorem pokutnicy. I dalej: „Zeszła z tronu swych przyjemności, wzięła kamień młyński, robiła mąkę i bosymi nogami przeszła przez potoki łez. Siedziała na ognistych węglach; one były jej pomocą. Chłostała twarz, dzięki której spodobała się drugiemu mężowi, znienawidziła drogie kamienie, patrzeć nie mogła na lniane płótna, unikała ozdób.”[55]

Miłość bliźniego oparta na miłości Boga przyświecała jej jako charytatywna humanitas.[56] Olbrzymi majątek rozparcelowała, pieniądze obracała na użytek ubogich. Zbierała z ulic chorych i umieszczała w szpitalu przez siebie założonym.[57] Nie cofała się przed najbardziej przeraźliwymi chorobami; trędowatych i śmierdzących na własnych nosiła ramionach; obmywała rany, które ociekały ropą; czyniła to na co poganin nie miał odwagi nawet spojrzeć, a co najwyżej za pośrednictwem innych okazując litość pieniędzmi.[58] W tym samym liście dalej pisze, że wspomagała monastery, posyłała ofiary i jałmużny poza Rzym. Wspomina Fabiolę, jako osobę, która zawsze była przygotowana na odejście z tego świata. Gdy zasnęła, jak wspomina to Hieronim, całe miasto zbiegło się na pogrzeb. Rozbrzmiewały psalmy, modliły się wszystkie stany.[59] Hieronim opisując w taki sposób posługę wdowy w Kościele, samą wdowę utożsamia w pełni z chrześcijańską caritas, nadając w tym samym chrześcijańskiemu miłosierdziu osobowego charakteru. Żywa i obecna poprzez wdowy caritas, była odpowiedzią Kościoła na konkretne potrzeby społeczno – duszpasterskie. Nie trudno zauważyć, że z posług, które pełniły zamożne wdowy, zrodziły się zaczątki instytucji, takie jak: opieka i ubezpieczenia społeczne, które stały się atrybutem każdego cywilizowanego państwa, a przez długi czas trwały i rozwijały się pod skrzydłami Kościoła. W tym ujęciu sprawy, epoka Hieronima nabiera pełniejszego znaczenia. Zamiast dziwić się powolności, z jaką jego duchowe ideały przenikały do twardej rzeczywistości życia ludzkiego, należałoby raczej podkreślić fakt, iż obudził on w kobietach samotnych wiarę i przekonanie w to, że ten stan, w którym przyszło im żyć, jest Bożym błogosławieństwem[60], które umożliwia prowadzenie dzieła chrystianizacji instytucji społecznych.

Wdowa pełniąca posługę względem tych, którzy są w potrzebie, a więc posługę charyzmatyczną, swoją samotność musi mieć zakotwiczoną w Oblubieńcu, Jezusie Chrystusie „pierwszym spośród samotników[61], który zawsze stoi po stronie ludzi słabych, samotnych, cierpiących i pragnie swą obecność upowszechnić przez oddanych sobie powierników oraz przyjaciół, aby służba, którą pełnią, stała się znakiem przychodzącego i obecnego w świecie Królestwa Bożego.[62] W całym zapale i pełnym zaangażowaniu w propagowanie wzniosłej idei, Hieronim nie zatracił ducha realizmu. Posiadał świadomość tego, że nie wszystkich stać na realizowanie tego nakazu, tym bardziej, że nie jest on nakazem kategorycznym. W liście, do Hedybii pisze: „I jeśli chcesz, możesz być doskonałą, bo on nie nakłada ci jarzma konieczności, lecz zostawia możność swobodnego wyboru.

Jeśli chcesz być doskonałą i stanąć u szczytu godności, czyń, co uczynili Apostołowie, sprzedaj wszystko, co masz, daj ubogim i idź za Zbawicielem, idź za samotnym, nagim krzyżem, ogołocona ze wszystkiego i samotna. Jeśli nie chcesz być doskonałą, lecz zajmować drugi stopień cnoty, porzuć wszystko, co masz, daj synowi, daj krewnym. Nikt cię nie gani, że idziesz, gorszą drogą, byle byś wiedziała, że słusznie stawia się wyżej od ciebie tę, która wybrała pierwszy sposób postępowania.”[63] Hieronim propagując i polecając powyższe ideały życia, wyjaśniał i wskazywał na fakt, iż są one możliwe do realizowania, ale nie dla każdego są one łatwe do realizacji w życiu osobistym. Realizacja owych ideałów zależy wyłącznie od wolnego wyboru chrześcijanina, od jego dobrowolnej zgody na podjęcie heroicznej pracy mającej go udoskonalić i zbliżyć do Boga. Strydończyk za Ojcami Zachodu wskazywał na ważność działania w życiu chrześcijanina [vita activa], ale też nie pomijał tego, o czym mówią Ojcowie Wschodu, a mianowicie ważności życia kontemplacji [vita contemplativa], jako koniecznego etapu na drodze ku pełni doskonałości chrześcijańskiej, chociaż sam nie posługiwał się pojęciem kontemplacji w znaczeniu technicznym, właściwym dla wyższego poziomu życia duchowego.[64]

Połączenie tych dwóch tradycji, umożliwiło Hieronimowi ukazanie, jak wielkie bogactwo stanowią wdowy dla Kościoła: „Wiemy, że w domu [...], i że na fundamencie Chrystusowym, który Paweł budowniczy założył, jeden wznosi budowlę ze złota, ze srebra, z drogich kamieni...”[65], co można też tłumaczyć innym fragmentem listu, który mówi, że wdowy wnoszą do Kościoła owoc sześćdziesięciokrotny[66]. Nie wykluczone, że o tym bogactwie wspomina, gdy pisze, że: „Dostatecznie jest bogaty ten, kto jest ubogi z Chrystusem.”[67]

 


[1] Por. Hieronim św., Listy, 22, tłum. J. Czuj, Warszawa 1952-54. Dalej skrót: H

[2] Por. H, 148, 2: „Prosisz mianowicie i to usilnie i gorliwie, abym ci zakreślił na podstawie Pisma św. pewną regułę, według której mogłabyś urządzić swoje życie. Chcesz poznać wolę Pańską, abyś wśród zwyczajów świata i ponęt bogactwa więcej umiłowała dobre obyczaje, żebyś żyjąc w małżeństwie mogła podobać się nie tylko małżonkowi, ale też temu, który na to małżeństwo zezwolił.”

[3] Por. H, 49, 10 – 11; 22, 15: „A chociaż wdowieństwo zajmuje drugi stopień wstydliwości [...].” Secundum pudicitiae gradum tenet – wyrażenie to odnosiło się do wdów, które zrezygnowały z powtórnego małżeństwa.

[4] Por. H, 54, 7: „...wdowie, która nie może już podobać się mężowi, a jest [...] prawdziwą wdową, nie potrzeba nic prócz wytrwania. Pamięta dawną rozkosz, wie, co utraciła, co jej sprawiało przyjemność; płonące pociski diabła należy gasić chłodem postów i czuwania. Powinniśmy dostosować mowę do ubioru albo ubiór do mowy. Dlaczego co innego obiecujemy, a co innego okazujemy? Język rozbrzmiewa czystością, a całe ciało zdradza bezwstyd.”

[5] Por. H, 54, 15

[6] Por. H, 22, 20: „... zdawałoby się, że małżeństwo zostało zniesione, i okrucieństwem byłoby przeciw naturze zmuszać ludzi do życia anielskiego a potępiać to, co zostało ustanowione przez Boga.”; 54, 2: „Żyje bowiem ten, kto uwierzy w Chrystusa; a kto weń wierzy powinien przecież postępować tak, jak on postępował.”

[7] Por. H, 54, 4: „Jakie kłopoty kryje małżeństwo, przekonałaś się sama, żyjąc w tym stanie...”

[8] H, 75, 1

[9] Por. J. Czuj, Święty Hieronim. Żywot – dzieła, charakterystyka, Warszawa 1954, 168 – 178

[10] H, 75, 2

[11] Por. H, 75, 3

[12] Por. H, 54, 11; 79, 8; 123, 1

[13] Por. M. Starowieyski, Pielgrzymki do Ziemi Świętej w wiekach II – IV a Biblia, „Bobolanum” 4(1993), 148

[14] Por. H. I. Marrou, Kościół w łonie kultury hellenistycznej i rzymskiej, tłum. L. Bieńkowski, „Concilium”, Poznań – Warszawa 1972, 328

[15] P. McGinley, Podpatrując świętych, tłum. M. Kłos – Gwizdalska, Warszawa 1972, s. 81

[16] H, 54, 3

[17] Świadectwem na to, że wykształcenie Marceli w znajomości Biblii było dość dobre jest chociażby kwestia efod bad, którą przedstawia Hieronimowi i który pisze: „pytasz, co to jest efod bad [...]. Przechodząc po kolei całą księgę, także z tego miejsca wzięłaś przykład, gdzie Doeg Idumejczyk [...] Przytoczyłaś poza tym słowa: [...] ...przeszłaś do Księgi Sędziów” – H, 29, 2 – 3

[18] H, 127, 7: „...nigdy się nie zdarzyło, żeby nie pytała o coś z Pisma Świętego [...] cokolwiek przez długie studia zdobyłem i przez ciągłe rozmyślanie jakby w naturę obróciłem, tego wszystkiego ona skosztowała, tego się nauczyła i to posiadała.”; Por. H, 41, 4: „...ty sama, doskonale z Pismem obeznana...”

[19] Por. H, 28, 5: „To z najgłębszego źródła Hebrajczyków zaczerpnąłem nie dążąc za strumykami opinii ani nie zwiedziony różnorodnością błędów, jakimi cały świat jest wypełniony, lecz pragnąc poznać i uczyć tego, co jest prawdziwe. A jeśli cię to nie przekonuje, w takim razie dla wykazania, co w diapsalmie sądził Orygenes, będę tłumaczył słowo w słowo, abyś – skoro świeżym moszczem gardzisz – przynajmniej renomą starego wina dała się przekonać.”

[20] H, 22, 20

[21] H, 79, 7

[22] Tamże

[23] Por. H, 79, 10

[24] Por. H, 75, 1 - 2: „Wobec bezwzględnej i okrutnej konieczności śmierci możemy pocieszać się myślą, że wkrótce ujrzymy tych, których nieobecność opłakujemy. [...] On jest już bezpieczny, spogląda na ciebie z wysokości [...] i przygotowuje ci obok siebie miejsce z taką samą serdeczną miłością...”

[25] Por. H, 22, 13: „Przykro mówić, ile dziewic upada codziennie, ile ich traci Kościół Matka […] jak bardzo wiele jest wdów, które […] okrywają swe nieszczęsne sumienie kłamliwą szatą i chodzą z podniesioną głową, tanecznym krokiem, jeśli ich nie zdradza nabrzmiałość brzucha czy kwilenie dzieci.”

[26] Por. H, 122, 1

[27] Por. H, 39, 6

[28] H, 118, 2

[29] Por. H, 117, 4

[30] Tamże

[31] Por. H, 117, 5

[32] H, 117, 11

[33] Por. H, 123, 17

[34] Por. H, 52, 5: „… Kościół utrzymuje liczne staruszki, które posługując, obowiązek spełniają, a przy tym otrzymują zapłatę…”

[35] Por. M. Żywczyński, Kościół i społeczeństwo pierwszych wieków, Warszawa 1985, s. 122

[36] Por. J. Danielou, H. I. Marrou, Historia Kościoła, t. 1, tłum. M. Tarnowska, Warszawa 1984, s. 248

[37] Por. H, 39, 8: „Dokądkolwiek dojdą pomniki mowy mojej, ona z dziełkami mymi podróżować będzie. Ją to, w myśli mojej obecną, czytać będą dziewice, wdowy, mnisi, kapłani.” Wdowa skupiająca w sobie zalety męskie i cnoty kobiece to taka osoba, która stanowi przykład do naśladowania zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

[38] Por. A. L. Szafrański, Diakonisa, „Novum” 4 – 5(1979), 171 – 177

[39] Por. H, 52, 5 – 6

[40] Por. H, 54, 6 – 7: „Naśladuj raczej [...] świętą matkę twoją. Ilekroć ją sobie przypominam, przychodzi mi na myśl jej żarliwa miłość Chrystusa, bladość od postów, jałmużny dla ubogich, poszanowanie dla sług Bożych, pokora w sercu i w odzieniu oraz we wszystkim mowa umiarkowana. [...] wdowie, która nie może już podobać się mężowi [...] nie potrzeba nic prócz wytrwania. [...] płonące pociski diabła należy gasić chłodem postów i czuwania. Powinniśmy dostosować mowę do ubioru albo ubiór do mowy. Dlaczego co innego obiecujemy, a co innego okazujemy? Język rozbrzmiewa czystością, a całe ciało zdradza bezwstyd.”

[41] Por. H, 77, 6: „Ile razy dźwigała na własnych ramionach cuchnących chorych, dotkniętych chorobą królewską! Ile razy obmywała ropiejące rany, na które kto inny nie miałby sił spojrzeć! Własnoręcznie karmiła i poiła żywe trupy. Wiem, że wielu ludzi bogatych i religijnych z powodu wielkiej wrażliwości wykonuje takie miłosierne uczynki za pośrednictwem innych [...] wysławiam pod niebiosy żarliwość doskonałej duszy. Wielka wiara umie pokonać te rzeczy.”

[42] Por. H, 148, 18: „Miej więc zawsze umysł uważny i czujny oraz uzbrojony przeciw grzechom. Niechaj twa mowa we wszystkich okolicznościach będzie umiarkowana i oszczędna i dowodzi, że nie tyle chcesz mówić, ile musisz.”

[43] Por. H, 54, 13: „Staraj się o towarzystwo świątobliwych dziewic i wdów; a jeśli zajdzie potrzeba rozmawiania z mężczyznami, nie unikaj świadków i prowadź rozmowę tak, byś się za wejściem niczyim nie lękała, ani nie rumieniła.”

[44] Por. H, 108, 23. 26

[45] Por. H, 148, 22 – 23: „[...] aby naśladowca Chrystusa [...] nie mniej przykładem uczył niż słowem [...], by także uczynki wiernych pomagały ludziom stojącym poza wiarą, aby karność naszego życia religijnego świadczyła o samej religii.”

[46] Por. H, 66, 14; 127, 11 – 12; Por. H. Pietras, By nie milczeć o Bogu. Zarys teologii Ojców Kościoła, Kraków 1991, s. 202

[47] Por. H, 123, 15 – 16; 125, 20; Por. J. Prostko – Prostyński, Słownik cesarzy rzymskich, Poznań 2001, s. 314 – 320: W 409 roku Rzym był oblegany przez króla Gotów Alaryka, ale dzięki wykupowi miasto nie zostało zajęte. W 410 roku, gdy cesarz Honoriusz odrzucił ponowne zapłacenie okupu, król Gotów spustoszył Rzym.

[48] Por. H, 51, 2: „Nigdy zaś nie święciłem diakonis i nie posyłałem do obcych prowincji ani też nie uczyniłem nic takiego, co by rozrywało Kościół” – cytat ten nie pochodzi z listu napisanego przez Hieronima, został on napisany przez Epifaniusza, wydaje się on jednak o tyle ważny, że treść jego została doceniona przez samego Hieronima. Hieronim przetłumaczył go ok. 394 roku. Ważny jest tu zwrot: nie święciłem diakonis. Sam Hieronim w swoich listach nie używa tego zwrotu, jednakże pisze o żonie jednego męża, to jest wdowie, która tak określana, według Szafrańskiego była w możności do otrzymania święceń; Por. A. L. Szafrański, Diakonisa, „Novum” 4 – 5(1979), 177 – 178

[49] Por. H, 123, 5: „Zarazem rozważ, że nie wybiera się innej wdowy, tylko żonę jednego męża.”

[50] Por. H, 127, 13: „... do domu Marceli wkracza krwawy zwycięzca [...]. Mówią, że zbita kijami i biczami [...] zalana łzami i kopana przez nich dokonała tego, że cię od jej towarzystwa nie oddzielono, aby młodość nie musiała znosić tego, czego starczy wiek nie mógł się obawiać.”

[51] Por. H, 79, 8 – 9

[52]Por. H, 55, 3: Hieronim za św. Pawłem powtarza słowa: „by Bóg był wszystkim we wszystkich”, czyniąc z nich wywód mówiący o tym, iż to ludzkość ma zostać poddana Boskości, gdzie ludzkość, humanitas, rozumie nie jako łagodność i łaskawość, co u Greków było określane mianem filantropii, ale zwyczajnie ludzkość, która zjednoczona posiada wszystkie cnoty; 52, 6; 53, 10; Por. J. Czuj, Caritas u św. Hieronima, w: „Caritas” 35 – 36(1948), 251 – 252; Por. J. Danielou, H. I. Marrou, Historia Kościoła, t. 1, tłum. M. Tarnowska, s. 248: „Szczodrość patrona wobec klientów była czymś zupełnie innym, podobnie jak i świadczenia typu panem et circenses, które lud stolicy otrzymywał jako udział w zdobyczach należny mu jako spadkobiercy zdobywców Imperium”; Por. A. Gardina, Człowiek Rzymu, tłum. P. Bravo, Warszawa 1997, s. 431 – 432

[53] H, 54, 14

[54] Por. H, 54, 13: Hieronim pisząc do Furii list o zachowaniu wdowieństwa za przykład postępowania podaje jej krewną Eustochium, pragnąc, aby i ona tak postępowała, a wyraża to następująco: „O, gdybyś widziała swą siostrę i gdyby dane ci było słyszeć mowę jej świętych ust, stwierdziłabyś w tym małym ciele olbrzymi umysł, słyszałabyś, jak w jej sercu płonie cała zawartość Starego i Nowego Testamentu. Posty uważa za zabawę, modlitwę za rozkosz.”

[55] H, 77, 5

[56] Por. H, 55, 3

[57] Por. H, 77, 6. Hieronim pisząc o szpitalu używa słowa nosocomium, co oznacza szpital dla ubogich, w odróżnieniu od valetudinarium, który to wyraz tłumaczy się tylko jako szpital i izba chorych; Por. J. Sondel, Nosocomium, - ii; Valetudinarium, - ii, w: Słownik łacińsko – polski dla prawników i historyków, Kraków 1997, s. 661; 976

[58] Por. H, 77, 6: „... wielu ludzi [...] okazuje litość pieniędzmi, ale nie czynem.”

[59] Por. H, 77, 7. 9

[60]Por. H, 49, 2. Hieronim pisze o wdowach, jako o tych, które „Bożym palcem są dotknięte...”; 14, 8

[61] Por. J. Leclercq, Chrystus w oczach średniowiecznych mnichów, tłum. M. Borkowska, „Źródła Monastyczne” 25, Kraków 2001, 17: „Ojcowie Kościoła oraz autorzy monastyczni, zwłaszcza święty Hieronim i Kasjan, ukazywali [...] Jezusa jako pierwszego spośród samotników.”

[62] Por. A. L. Szafrański, Diakonisa, „Novum” 4 – 5(1979), 188

[63] H, 120, 1

[64] Por. M. Szram, Rozumienie kontemplacji w epoce patrystycznej, w: „Homo orans” 3, Lublin 2002, s. 35 – 36

[65] H, 49, 2

[66] Por. H, 22, 15: „[...], bo z jednego nasienia czystości wyrasta owoc setny i sześćdziesiąty.”; 49, 2: „Jak owoce z drzewa, a ziarno ze słomy, tak dziewictwo rodzi się z małżeństwa. Setny i sześćdziesiąty, i trzydziesty owoc [...]. Liczba trzydzieści odnosi się do małżeństwa... Sześćdziesiąt  zaś do wdów dlatego, że znajdują się w ucisku i utrapieniach.”

[67] H, 14, 1

 

Autor - Andrzej Gburek

 

 

Hieronim syn Euzebiusza i kobiety



Hieronim syn Euzebiusza i kobiety cz.2 | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń