Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Hieronim syn Euzebiusza i kobiety cz. 3

W Piśmie świętym prorocy opowiadali o miłości małżeńskiej Boga Jahwe i Izraela. Ewangeliści przekazali, że Jezus zachęcał swoich uczniów, by swój stan oblubieńczy dzielili z Kościołem za pośrednictwem Ducha Świętego. Ojcowie Kościoła dodają do tekstu biblijnego własną refleksję. Z głębokim duchowym wyczuciem duszpasterskim zachęcają, by żyć w oblubieńczej miłości Chrystusa. Wymagają od wyznawców Chrystusa wiary, że Duch Święty ma moc zanurzyć ich w tej miłości.



U Hieronima refleksja ta zasadza się w zrozumieniu znaczenia i roli, jaką pełni małżeństwo dla kobiety, która będąc zachwytem dla mężczyzny staje się jego oblubienicą, aby przez wzajemne zjednoczenie, przez miłość mogła zostać obdarowana darem macierzyństwa realizując w ten sposób Boży zamiar[1] uobecniania w sobie harmonii Bożych przymiotów dla własnej świętości i świętości miłości własnych dzieci owocu jedności dwóch osób w Duchu Świętym.

Większość chrześcijan, podobnie jak inni mieszkańcy Cesarstwa, zawierała związki małżeńskie. Zawierano je zgodnie z obowiązującym prawem rzymskim. Chrześcijanie akceptowali formę zawierania małżeństw i obrzędy z tym związane, o ile wypływały one w jasny sposób z Objawienia Bożego, zawartego  w Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu. Przy czym forma zawarcia była rzeczą drugorzędną. Stąd w odróżnieniu od Rzymian, jako małżeństwo traktowali również te związki, które w świetle prawa rzymskiego nie zasługiwały na miano małżeństwa.[2] Małżeństwo – w świecie rzymskim – mogli zawierać tylko wolni obywatele, dlatego związek na przykład wolnego z niewolnicą nie był formalnie małżeństwem.[3]

Chrześcijanie inaczej niż poganie traktowali instytucję małżeńską. U chrześcijan zgodnie z tym, o czym poświadczają Ojcowie Kościoła, najwierniejsi świadkowie Tradycji i interpretatorzy Słowa Bożego, chrześcijaństwo od samego początku uczyło o równości kobiety i mężczyzny przed Bogiem, bo pomimo tego, że są stworzeni na obraz i podobieństwo Jego samego, są tylko ludźmi i ulegają słabości ludzkiej.[4] Chrześcijanie instytucję małżeńską rozumieli jako świętą i nierozerwalną – niezależnie od stanu – wspólnotę, której podstawowym celem było zrodzenie potomstwa.[5] Hieronim doda, że chodzi tu o potomstwo zrodzone dla nieba, aby ono oddało mu w owocu to, co w korzeniu swoim utraciło.[6] Kobieta zamężna, gdy już wyda owoc małżeństwa ma dążyć do drugiego stopnia czystości przez zachowywanie wstrzemięźliwości, ale pamiętać ma, że już sama nie rozporządza swoim ciałem, lecz oddaje je swemu mężowi, aby zjednać go sobie przez posłuszeństwo i zachowanie zgody, aby owoc ich małżeństwa mógł być darem dla Chrystusa.[7] Hieronim zaznacza, że posłuszeństwo to polega na tym, iż nie tylko mąż zarządza ciałem żony, ale też żona ciałem męża. Podejmując temat małżeństwa autor listów uznaje je za dar Boży: „w Kościele różne są dary, więc zgadzam się i na małżeństwo, by nie wyglądało, że potępiam naturę”[8], aby bronić jego godności przed tymi, którzy tę instytucję odrzucali. Małżeństwo uznane za dar Boży każe w sobie widzieć coś wznioślejszego, niż tylko naturalną komórkę społeczną, jak to miało miejsce w społeczeństwie rzymskim. Hieronim pragnie ukazać małżeństwo w barwach doskonałej jedności nie tylko w ciele, ale także w jedności ducha wyrażając się o nim jako o sakramencie: „To jest ów wielki Sakrament, z powodu którego opuści człowiek ojca swego i matkę swoją, a przyłączy się do żony swojej i będą dwoje, ale nie w jednym ciele, jak czytamy w Piśmie, lecz w jednym duchu”[9], aby ta jedność nie mogła być w żaden sposób rozerwana.

Wyrazem troski o świętość małżeństwa było surowe traktowanie grzechów zagrażających jego nierozerwalności. Małżeństwo – w myśl Hieronima – ma służyć małżonkom jako pomoc w zdobywaniu cnót i zbawienia. Z tej perspektywy można wskazywać na równość praw i obowiązków obydwojga małżonków, co w kontekście ówczesnych praw stanowiło element promocji kobiety, a nie jak chcą niektórzy interpretatorzy listów Hieronima, pogardzania kobietą, która jest żoną[10] lub tą, która wykazuje potrzebę rozwoju  intelektualnego.[11] Należy w tym miejscu postawić pytanie, czy święty Hieronim entuzjasta idei dziewictwa, rzeczywiście negował wartość małżeństwa, a tym samym jakby nie uwzględniał tego, że małżeństwo może być drogą realizacji powołania do świętości? Jak należy rozumieć takie fakty, że określa nieraz małżeństwo jako stan przeznaczony dla ludzi słabszych i służący tylko godziwemu uśmierzeniu pożądliwości, że uwypukla jego niedogodności, ciężary, utrapienia, że nazywa go zniewoleniem? Są to pytania, na które należy podjąć próbę odpowiedzi, zwłaszcza przy przystąpieniu do ponownego odkrywania i przybliżania całego bogactwa starochrześcijańskiej myśli o małżeństwie i życiu rodzinnym. Pewne wyjaśnienie zarzutów w tym względzie daje kontekst epoki i zasady interpretacji rodzajów literackich. Hieronim, który jest jednocześnie, i filologiem, polemistą i pamflecistą, a przy tym zdeterminowanym obrońcą chrześcijaństwa swych czasów, wyraża swoją myśl, a przede wszystkim myśl ówczesnego Kościoła, według znanych mu zasad obowiązującej wówczas retoryki. Uwzględniając ten fakt, spostrzec można, że inaczej czyta się komentarz biblijny, inaczej homilię, list, pamflet, poezję, apologię czy modlitwę. Anachronizmem jest patrzeć na ówczesną epokę w świetle obecnej, szeroko rozwiniętej i ogromnie dowartościowanej teologii i etyki małżeńskiej. Nieco usprawiedliwienia wnieść może fakt, że zarzuty wobec stanu małżeńskiego nie były czystym wymysłem świętego Hieronima. Powielał on bowiem argumenty pogańskiej krytyki małżeństwa, przewijającej się od epoki sofistów poprzez wypowiedzi wielu pisarzy i filozofów. Zarzuty łagodzi także kontekst jego nauki ascetycznej; głosząc powściągliwość, opanowanie namiętności i rozkoszy cielesnych oraz oderwanie od świata, to znaczy tego, co on ze sobą niesie. Hieronim kierował się w tym przypadku nie tylko potężną wówczas tendencją ucieczki od świata, ale tworzył przeciwwagę dla laksystycznej moralności Helwidiusza[12], Wigilancjusza[13], Jowiniana[14] i ich zwolenników. Innym spostrzeżeniem odnośnie powyższych odpowiedzi na postawione pytania może być to, że święty Hieronim, jeżeli w ogóle krytykował stan małżeński, to jedynie jako stronę praktyczno – moralną, nigdy zaś nie dotykał istoty małżeństwa: „Nie powinniśmy bowiem spoglądać na przykłady tłumu, który nie przestrzega karności obyczajów i nie trzyma się żadnej reguły, a nie tyle powoduje się rozumem, ile pozwala się unieść prądowi. I nie należy nam naśladować tych, którzy pod imieniem chrześcijańskim wiodą pogańskie życie i co innego głoszą wyznaniem, a co innego postępowaniem [...]. Chrześcijanin powinien się różnić od poganina nie tylko wiarą, ale życiem, i za pomocą odmiennych uczynków wykazywać odmienność religii. [...] Niechaj więc między nami a nimi będzie jak największy rozdział. Niechaj błąd wyraźnie będzie oddzielony od prawdy. [...] niech oddają się całkowicie temu krótkiemu życiu ci, którzy nie znają rzeczy wiecznych; niech nie lękają się grzeszyć [...], niech służą występkom [...]. My zaś, którzy na podstawie najczystszej wiary wyznajemy, że każdy człowiek musi stanąć przed trybunałem Chrystusowym [...], powinniśmy trzymać się z dala od grzechów. [...] Niechaj nie idą za błądzącą rzeszą ci, którzy wyznają, że są uczniami Prawdy.”[15]

Wiadomo, że święty Hieronim nie zajmował się oddzielnie sprawą małżeństwa. Pozostawił jedynie fragmentarycznie sformułowane poglądy, które wyrażał zasadniczo przy dwóch okazjach: po pierwsze, gdy komentował odpowiednie fragmenty Pisma Świętego lub, gdy był konsultowany w sprawie małżeństwa i musiał dać pisemną odpowiedź, jak w przypadku Lucyniusza Betyckiego, gdzie jest mowa o wstrzemięźliwości małżonków; po drugie, gdy zachęcał do dziewictwa, czy wytrwania w stanie wdowieństwa lub gdy bronił godności tychże stanów. Bardzo kategorycznie trzeba wyrazić to, że święty Hieronim w listach przedstawia małżeństwo chrześcijańskie i rodzinę pozytywnie, a za każdym razem, gdy mówi o powołaniu kobiety w małżeństwie zachęca małżonków chrześcijańskich do pokory, skromności i prostoty.[16] Żonie – twierdzi Strydończyk – nie wolno składać ślubu doskonałej czystości bez zgody swego męża.[17] Szczególnej wartości nabrały u niego nowe poglądy na obowiązek i moralną wartość pracy; im więcej kobieta z własnej woli zaczęła się oddawać pracy na niwie religijnej, społecznej i domowej, tym większego znaczenia nabierała w oczach mężczyzny, a nawet wzbudzała niekiedy pewną dozę zazdrości. W liście do Lety Hieronim, jako mężczyzna zazdrości adresatce, że, jako matka może troszczyć się o wychowanie służebnicy i oblubienicy Chrystusa.[18] Pisząc do Furii, zazdrość tę wyrazi słowami: „Małżonek będzie udawał chorego, uczyni na ciebie zapis, pewny swego życia, i będzie chciał, byś uczyniła to samo w godzinie swej śmierci”.[19] Hieronim pisząc o małżeństwie widzi dwie strony w sposób integralny, bo ani żona bez męża nie może dążyć do świętości, ani mąż bez żony. To, co łączy kobietę i mężczyznę, i ich uświęca w małżeństwie jest miłość, która musi mieć wydźwięk chrześcijański. Warunkiem zaistnienia tego rodzaju miłości jest gotowość przemiany ze świadomością tego, że dwie osoby współistnieją ze sobą i obie w małżeństwie żyją w tęsknocie za Bogiem. Tęsknota ta wyraża się jako Boska miłość w ludzkiej – miłość uczuciowa i porywająca, ucieleśniona i uduchowiona, przez ludzi przeżywana i ofiarowana; przez tak pojętą miłość kobieta realizuje się jako żona w swym powołaniu do świętości. Hieronim wyjaśnia to poprzez słowa świętego Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian: „Jeśli żona chrześcijanka ma męża niechrześcijanina, a ten godzi się zamieszkać z nią, niech nie opuszcza męża. Uświęcony jest bowiem mąż niechrześcijanin przez żonę chrześcijankę [...]”.[20]

W listach Hieronima można zauważyć alegoryczny związek pomiędzy tym, co łączy żonę z mężem i jaki jest tego cel oraz Kościoła z Chrystusem. W liście do Celancji Doktor Kościoła wyjaśnia, że Kościół to Oblubienica wzięta z Chrystusa.[21] W taki sposób powoli formułowano zasady chrześcijańskiej etyki małżeńskiej. Małżonkowie współpracują w dziele stwórczym Boga zarówno w sferze pożycia małżeńskiego, jak i w sferze duchowej zachowując trynitarny wymiar miłości chrześcijańskiej, która jest spoista, piękna i pożyteczna.[22] Żona, oblubienica męża realizuje siebie poprzez życie z nim i miłość do niego, której odzwierciedleniem są dzieci: „Masz więc, Salwino, dzieci [...]. Za jednego człowieka otrzymałaś dwoje dzieci, zwiększyła się liczba ukochanych. Oddaj dzieciom to, co powinnaś była dać małżonkowi. [...] Niemałą jest zasługą w oczach Boga dobrze wychować dzieci”,[23]ale też przez „bojaźń Pańską i studia nad Bożymi Pismami”, które ich jednoczą: „Wtedy bowiem powstaje prawdziwa łączność, zespolenie więzami Chrystusowymi, kiedy powoduje nią nie wzgląd na materialną korzyść ani cielesna jedynie obecność czy obłudne i pełne czułości schlebianie, ale bojaźń Pańska i studia nad Pismami Bożymi”.[24] Święty Hieronim wyjaśnienia, że po spełnieniu powinności małżeńskich, jakie wynikają ze słów Księgi Rodzaju: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się [...]” [Rdz. 1, 27] – to, jest starego Zakonu, a potwierdzonych przez Chrystusa, powinni wykazać dużo zrozumienia, co do tego, że małżeństwo nabiera cech bardziej duchowych, niż cielesnych: „A jeżeli przeciwnicy nasi prześladują nas mimo to, że gorliwie spełniamy wszystkie nakazy uczciwości i we wszystkich czynnościach naszych mamy na oczach bojaźń Bożą, niech nas pociesza nasze sumienie, które wtedy najlepiej jest zabezpieczone, gdy nie dało nawet okazji do złego o sobie sądu”. I nieco dalej: „O dom tak się troszcz, żebyś jednak dawała duszy nieco wolnego czasu. Wybierz sobie odpowiednie i cokolwiek od zgiełku rodzinnego oddalone miejsce, dokąd byś mogła się chronić, jakby do portu po długiej burzy trosk, i podniecone z zewnątrz myśli uspokoić ciszą ustronia. Tak wielką miej gorliwość w lekturze Pism Bożych, tak często podejmuj modlitwy, tak usilnie myśl o rzeczach przyszłych, abyś wszystkie zajęcia wypełniające resztę czasu mogła sobie tymi wolnymi chwilami wynagrodzić”.[25]

Święty Doktor szczególną rolę przypisał kobiecie – żonie, która ma ogarniać duchową opieką swoją rodzinę, a tym samym i męża: „Rodziną swoją tak kieruj i tak się nią opiekuj abyś bardziej chciała uchodzić za matkę swoich [domowników] niż za panią. Domagaj się od nich szacunku stosując raczej życzliwość niż surowość. Zawsze wierniejsze i wdzięczniejsze jest posłuszeństwo okazywane z miłości niż ze strachu. Głównie zaś niech w małżeństwie czcigodnym i niepokalanym będzie zachowany porządek i przepisy apostolskie. Przede wszystkim niech będzie zachowana powaga należna mężowi i niech cały dom uczy się od ciebie, jaką winien mu cześć. Że on jest panem, okazuj to swoją uległością, a że jest wielkim, okazuj swą pokorą; tym sama zyskasz na poszanowaniu, im więcej jemu czci okażesz”.[26] Hieronim wykazuje, że żony mają pozyskiwać swoich mężów do zrozumienia roli małżeństwa, jako czegoś wznioślejszego, niż tylko w kategoriach kontaktu cielesnego. Na potwierdzenie swojego toku myślenia przytacza słowa zaczerpnięte z listu świętego Piotra: „Podobnie i niewiasty niech będą poddane mężom, aby nawet ci, którzy nie wierzą słowu [Ewangelii], przez postępowanie kobiet pozyskali bez słowa. Jeśli więc także pogańskim małżonkom należy się cześć na mocy małżeństwa, to o ileż bardziej należy ją oddać chrześcijańskim”.[27] Hieronim zauważa, że wśród pogan krystalizuje się podobny do chrześcijańskiego pogląd na instytucję małżeńską, gdzie rola małżonków skupia się na budowaniu i pogłębianiu wzajemnych relacji na takich wartościach jak: zaufanie, przyjaźń i szacunek.[28] Pozostawało to jednak wciąż w wymiarze pojedynczych przypadków. Porównanie, którego dokonał Hieronim, miało służyć dla podkreślenia nie tyle różnic istniejących pomiędzy rozumieniem małżeństwa przez chrześcijan i pogan, co raczej na podkreśleniu tego jak wielkie ma znaczenie świadectwo chrześcijańskich małżonków. Przyglądając się nieco bliżej zasadom, na których opierały się związki małżeńskie wśród Rzymian zauważyć można, że nie były one szczęśliwe. Mężczyźni skupieni byli przeważnie w takich związkach na możliwości zaspokojenia pożądań seksualnych, co u części żon pochodzących z zamożnych domów, wychowanych w pewnej izolacji od świata zewnętrznego budziło to postępowanie odrazę. Nieczęsto rozpoczęcie współżycia powodowało, że żona doznawała głębokiego urazu psychicznego, a natomiast stałe i częste stosunki oznaczały częste ciąże, które stanowiły dla nich zagrożenie utraty życia.[29] Świadectwo chrześcijańskich małżonków mogło być w tym przypadku pewnym wyzwaniem i wskazaniem na jedność oraz bezwzględną nierozerwalność małżeństwa, gdyż oprócz jedności cielesnej istnieje też jedność duchowa. Na potwierdzenie swojej tezy, i tego, do czego może prowadzić, tylko dążenie do jedności cielesnej, podaje pewne wydarzenie, z którym zetknął się, gdy pełnił urząd przy biskupie Rzymu, Damazym: „[...] widziałem parę ludzi złożoną z wyrzutków społeczeństwa. Mężczyzna pochował już dwadzieścia żon, kobieta miała dwudziestego drugiego męża. Połączyli się oni węzłem małżeńskim, który uważali za ostatni. Wszyscy, [...] oczekiwali, kto z nich po tylu przejściach pochowa towarzysza. Zwyciężył małżonek i przy napływie ludu z całego miasta kroczył przed marami wieloślubnej małżonki, [...] wpośród okrzyków rozlegających się na jego cześć.”[30]

W przypadku relacji zachodzących między małżonkami chrześcijańskimi do tej duchowej jedności doprowadzać ma żona swojego męża poprzez własny wzór w studiowaniu Pism Bożych i przez zachowanie bojaźni Bożej. Hieronim w tym wypadku zdaje sobie sprawę z tego, że wielu mężów nie miało czasu, a nawet możliwości ku temu, aby zająć się studiowaniem Pism Bożych ze względu na zmieniającą się sytuację geopolityczną Cesarstwa Rzymskiego.[31] Sporadycznie, według Hieronima dało się zauważyć takich, którzy wykazywali zamiłowanie do studiowania, ale jak sam stwierdza byli to mężczyźni krnąbrni i niedouczeni, a nadto ulegający wielu namiętnościom.[32] Odnosząc powyższe zagadnienie do roli, do jakiej powołał kobiety Bóg, Hieronim przedstawił swój punkt widzenia także w liście zaadresowanym do dziewicy Pryncypii: „Gdyby mężczyźni zapytywali mnie w sprawach Pisma Świętego, nie mówiłbym do kobiet. Gdyby chciał iść do bitwy, Debora nie mogłaby odnieść triumfu nad pokonanymi wrogami. Jeremiasza zamykają w więzieniu, a [...] natchnienie prorockie otrzymała niewiasta Chulda. Kapłani i faryzeusze krzyżują Syna Bożego, a Maria Magdalena płacze pod krzyżem, [...] rozpoznaje Pana, spieszy do Apostołów, zwiastuje znalezionego”.[33] To wyliczanie jest długie i wskazuje na to, że autor zbiera z całego Pisma Świętego ogromną liczbę epizodów, aby w podsumowaniu napisać: „Sprawy te, czcigodna córko, omówiłem krótko w tym celu, byś nie gardziła swoją płcią i by mężczyźni nie pysznili się ze swojej, gdyż Pismo Święte ich potępia, chwaląc życie niewiast”.[34]W około 409 roku, kiedy będzie komentował Księgę Izajasza dedykując dzieło Eustochium i Pammachiuszowi napisze: „w służbie Chrystusowi, płeć nie ma żadnego znaczenia; liczy się tylko odmienność ducha”.[35] Hieronim tę drogę do świętości poleca wszystkim stanom wskazując na fakt, że Bóg wzywa wszystkich do świętości. Dowodzi on, że kobiety musiały odpowiedzieć na Boże wezwania, gdyż nie czynili tego mężczyźni, którzy w pewnym momencie zapomnieli, jaka rola przypada mężowi i jakie powinności powinien oddawać swojej żonie i tylko jej. Doktor Kościoła widzi nadzieję w żonach, że będą wstanie pomóc mężom w zrozumieniu tego, że małżeństwo, aby mogło przynosić owoce potrzebuje czasu wstrzemięźliwości i oddaniu się modlitwie: „rozmyślać o czystości, aby przez pewne odstępy czasu, jakby po zbadaniu sił swej wstrzemięźliwości, mogli obydwoje ślubować to, co oboje mają na zawsze zachować”.[36] Waga tego stwierdzenia jest o tyle ważna, że wyraża ona chęć przysposobienia się do życia w Królestwie Niebieskim i wierności temu co niesie ze sobą małżeństwo. Strydończyk wskazując cel i środki zdaje sobie sprawę ze słabości i ułomności, które są częścią ludzkiej natury skażonej grzechem pierworodnym, dlatego pisząc o małżeństwie wyraża swój podziw dla tych, którzy wybierają tę drogę do świętości przez trudy, bóle i mnóstwo przykrości.[37]

Pisarze chrześcijańscy, Ojcowie Kościoła inspirowani Ewangelią i Listami Apostoła Narodów zalecali czystość, umiarkowanie, powściągliwość i umartwianie się. Nakazywali szacunek dla zmarłego małżonka, stąd też odnosili się z dezaprobatą do faktu powtórnych małżeństw[38], ale idąc za głosem Kościoła akceptowali ich istnienie. Hieronim, w podobnym stylu jak pozostali Ojcowie, rozwiązań dotyczących zagadnienia powtórnego małżeństwa zaleca doszukiwać się nie w powszechnie obowiązującym prawie rzymskim, ale raczej w nauczaniu Kościoła, który kieruje się prawem ewangelicznym, przykładem i wskazaniami Apostołów oraz ich bezpośrednich następców, a także żywą Tradycją.[39]

U Hieronima zagadnienie powtórnego małżeństwa zakreślić można wokół czterech przypadków: bezdzietnej młodej wdowy, wdowy z dziećmi, rozwódki bezdzietnej, która przeszła na chrześcijaństwo, i tej, która oddaliła się od swego męża, aby żyć z konkubentem. Ojciec i Doktor Kościoła święty Hieronim w korespondencji do Ageruchii, młodym wdowom, które nie posiadają potomstwa zaleca w myśl słów św. Pawła, że jeśli miałyby „gorzeć”, niech lepiej powtórnie wyjdą za mąż, żeby „dzieci rodziły i były gospodyniami, nie dając przeciwnikom żadnego powodu do obmowy”.[40] Zgodnie z tymi słowami małżeństwo po śmierci współmałżonka jest wysoce usprawiedliwione, ale niegodne według Hieronima. Pojęcie samego małżeństwa w świetle słów Hieronima nie ma tylko wymiaru ziemskiego, ale jest nośnikiem życia dla Królestwa Bożego. Słusznym w tym wypadku wydawałoby się stwierdzenie, że powtórne małżeństwo jest niewiernością względem zmarłego małżonka, gdyż celem ostatecznym jest jedność ducha pierwszego małżeństwa w Królestwie Boga dla chwały Jego samego, który zezwolił na nie.[41] Hieronim pisząc o tych zagadnieniach nie boi się wykazać, że pomimo tego powtórne małżeństwo w stosunku do nierządu jest czymś przyzwoitym i lepszym. Młoda wdowa, która jest słaba w życiu duchowym niech nie dopuszcza się rozpusty przez obcowanie z wieloma kochankami, ale ma mięć jednego męża. Zamiast rozpusty ma rodzić dzieci, aby nie czuła lęku przed wydaniem na świat owocu, który poza małżeństwem byłby owocem grzechu i skłaniał do jego zabójstwa.[42] Powtórne małżeństwo uznać można jako pociechę w nieszczęściu dla ochrony przed grzechem, ale tylko w przypadku, gdy jest ono zawarte przed Panem, to znaczy, gdy jest ono zawarte z chrześcijaninem. Hieronim posiłkuje się w tym miejscu słowami świętego Pawła, wyrażając tę myśl w sposób następujący: „<<jeśliby umarł mąż jej, wolna jest; może wyjść, za kogo chce, byle w Panu >>, to jest za chrześcijanina. Ten, który zezwala na drugie i trzecie małżeństwo w Panu, zabrania pierwszego z poganinem”.[43] W liście do Eustochium pod tytułem: „O strzeżeniu dziewictwa” pisze o tak zwanych innych wdowach, że „starają się one o bezpłodność i na nie urodzonym jeszcze człowieku popełniają mord [homicidium[44]]. Niektóre, gdy poczują, że poczęły w występku, obmyślają trucizny na spędzenie płodu i często też same przy tym umierają, i tak popełniwszy trzy zbrodnie: samobójstwo, cudzołóstwo i zabójstwo [parricidae] nienarodzonego dziecka, wędrują do piekła”.[45] Do tego rodzaju zabójstw Hieronim stosuje następujące wyjaśnienie: „nasienie stopniowo rozwija się w łonie i tak długo nie uważa się za zabójstwo, jak długo zmieszane elementy nie przyjmą swojego obrazu i swoich członków”.[46]

Święty Hieronim pisząc w listach o wymiarze wolności moralnej podkreślał znaczenie daru mądrości, który bierze udział w procesie wewnętrznego odczuwania tejże wolności. Powszechne wówczas było stwierdzenie, że ten jest wolny prawdziwie, kto postępuje roztropnie. Hieronim przedstawia je tak: „Oto panny złe, które dziewictwo zachowują tylko na ciele, a nie na duszy; oto panny głupie, które nie mając oleju odłączone są od oblubieńca”.[47] Niewątpliwie jedną z ważniejszych cnót chrześcijańskich wyrastających z połączenia mądrości z roztropnością w przestrzeganiu zasad wolności moralnej jest czystość obyczajów, która nie tylko pomnaża te wolność, ale zdaniem Hieronima potrafi ona uczynić człowieka rzeczywiście wolnym. Ojciec Kościoła, nade wszystko namawia kobiety, aby gdy już otrzymały łaskę od Boga w wymiarze wolności osobistej zewnętrznej, to jest możliwość bycia wdowami, nie pogrążyły się w niewoli wewnętrznej – w niewoli grzechu pożądliwości, to jest całokształtu skłonności i decyzji, których horyzont jest czysto ziemski, a dotyczy on zachowań, strojów i pragnień.[48] Tenże troskliwy kierownik duchowy jest świadomy faktu, że przez grzech człowiek staje się umarłym i niewolnikiem, ale też wierzy, że przez nawrócenie do Boga i szczery żal oczyszcza się z dawnych występków.[49] Zachęca on kobiety do walki z własnymi słabościami, wzywa do ich przezwyciężania, zdaje sobie sprawę z trudności, które czekają tego, co podejmie się tego trudu, gdyż sam doświadczył ciężaru walki z tym, który chciał go odłączyć od Chrystusa.[50] Zapewnia, że ci, którzy podejmą walkę, aby dochować wierności pierwszemu małżeństwu albo dziewictwu, mogą być pewni, że potem Ten, w którego imię walczyli pozwoli cieszyć się im zasłużonym i godnym chwały zwycięstwem. Przypomina, że te trudy walki nie są nigdy długotrwałe, ale za to ochraniają od wiecznej niewoli: „Czy nie lepiej jest przez krótki czas wojować, trzymać straż na wałach, nosić broń, trudzić się w pancerzu, a potem cieszyć się jako zwycięzca, anieżeli za niecierpliwość jednej godziny być na wieki niewolnikiem?”[51] Hieronim dystansuje się od twierdzeń, iż zawieranie powtórnych małżeństw jest konieczne.

U Hieronima powtórne małżeństwo związane jest z pozostaniem przy trzecim stopniu czystości. Niniejsze stopniowanie stosuje Hieronim odnośnie do cnoty czystości, jaką może praktykować kobieta. W wypadku dziewic jest to pierwszy stopień, jeżeli chodzi o wdowy, Hieronim mówi o drugim stopniu, a w przypadku małżeństw jest to trzeci stopień czystości.[52] Trzeci stopień czystości Hieronim czyni zależnym od dwóch pozostałych, wyjaśniając wdowom, że mogą osiągnąć wyższy stopień o ile pozostaną przy wdowieństwie: „Cokolwiek by – powtarzam – chwalebnego powiedzieli o małżeństwie, rad to przyjmuję. (...) czy z tego wynika więc, że potępiam małżeństwo? Kościół małżeństw nie potępia, lecz podporządkowuje – czy chcecie, małżonkowie, czy nie chcecie – podporządkowuje dziewictwu i wdowieństwu. Kościół stawia niżej od dziewictwa małżeństwo, które spełnia swą powinność; nie potępia go ani odrzuca, ale udziela. Od was zależy, czy chcecie wejść na drugi stopień czystości. Dlaczego się oburzacie, jeśli stojąc na trzecim nie chcecie dążyć wyżej?”[53] Hieronim komentując dziewiętnasty rozdział Ewangelii według świętego Mateusza dopatruje się aluzji do unikania zawierania drugiego małżeństwa, ale nie powtórnego. Sprawa dotyczy przypadku, gdzie mówi się, iż nie można być dwużennym, natomiast można zawrzeć powtórne małżeństwo, w sytuacji, gdy jedna ze stron umrze. W swoich listach pisze, że Pan Bóg „stworzył mężczyznę i niewiastę, a nie mężczyzn i kobiety”, i dalej interpretuje następująco: „złączy się z żoną swoją, a nie z żonami” – to wyjaśnienie, chociaż w sensie literalnym dotyczy tylko mężczyzn, to jednak w ustach Hieronima jest skierowane też do kobiet, czego potwierdzeniem są słowa: „Cokolwiek nakazane jest mężczyznom, to również odnosi się i do niewiast”.[54] Wydaje się, więc słusznym sparafrazowanie powyższych słów: żona złączy się z mężem swoim, a nie z mężami.

W dalszych rozważaniach da się zauważyć, że w temacie powtórnego małżeństwa Hieronim porusza temat: cudzołóstwa i separacji oraz uprawnień do zawarcia ponownego małżeństwa. W liście do Amanda, pisze: „Cudzołożnicą jest niewiasta, która za życia męża wychodzi za innego [...]. Dopóki mąż żyje, choćby był cudzołożnikiem, choćby sodomitą, choćby wszystkimi obarczony występkami i przez żonę z powodu tych zbrodni opuszczony, uważany jest za męża tej, której innego męża brać nie wolno.[55] Hieronim, co wyraźnie można zauważyć odsuwa się od zwyczajów pogańskiego Rzymu i w równym stopniu traktuje osobę mężczyzny jak i kobiety. U chrześcijan mężczyzna nie ma takich przywilejów jak u pogan, gdzie prawo cywilne pozwala mężczyźnie na rozwód.[56] W liście do Oceana wyjaśnia: „Nie może być opuszczona żona cudzołożna, a mąż cudzołożny zatrzymany [...]. Inne są prawa Cezarów, inne Chrystusa. Co innego nakazuje Papinianus, a co innego święty Paweł. Tamci dozwalają na bezwstyd mężczyznom (...), na każdym kroku pozwalają na rozpustę w domach publicznych w stosunku do młodych służebnych, jak gdyby winę godność stanowiła, a nie chęć”.[57] Spojrzenie Hieronima jednak sięga jeszcze dalej, bo do stosunków płciowych zachodzących w sakramentalnym związku małżeńskim. Hieronim rozwijając temat zaznacza, że nawet ten kto kocha swoją żonę z nadmiernym żarem, tzn. tylko z samej chęci zaspokojenia pożądania, jest już winien grzechu cudzołóstwa.[58] Surowość Hieronima nie jest jednak pozbawiona miłości,[59] - jakby tego chcieli niektórzy krytycy poglądów Hieronima, - gdy komentuje on siódmy rozdział pierwszego listu do Koryntian świętego Pawła. Surowość i rygoryzm stają się wówczas miłosierdziem. Hieronim to miłosierdzie zachował i zastosował w stosunku do chrześcijan, którzy nie mieli pełnej świadomości swoich czynów przez to, że nie znali „prawa Ewangelii”.[60] Dla tych wiernych, w większości osób młodych[61], ten Ojciec Kościoła zachował pewną dozę tolerancji. Za przykład może posłużyć niejaka Fabiola - chrześcijanka, która za życia swojego męża, zawarła nowe małżeństwo, co prawda dopuszczalne u pogan przez prawo rzymskie, ale nie do przyjęcia dla chrześcijan: „dla niewiast chrześcijańskich za życia męża są przecięte wszelkie możliwości drugiego zamążpójścia [...]”.[62] Hieronim szuka dla niej usprawiedliwienia, wyjaśnia, że: „mąż jej był cudzołożnikiem”, i dodaje: „Była bardzo młoda, nie mogła zachować swojego stanu, widziała inne prawo w członkach swoich, sprzeczne z prawem jej umysłu, i czuła w sobie nieprzeparte pragnienie życia zmysłowego. Wolała, więc wyznać otwarcie słabość swoją i zasłonić się jakimś cieniem nędznego małżeństwa, niż cieszyć się sławą jednomężnej i uprawiać nierząd”.[63] Wywód ten zakłada, że lepszy jest nawet cudzołożny związek monogamiczny, niż rozwiązłość. Relatywną wartość zachowuje w nim, bowiem wierność partnerów i mniejsze jest zgorszenie. Z reguły tacy ludzie byli całkowicie wyłączeni ze wspólnoty Kościoła, zatem oddalenie się od małżonka oznaczało oddalenie się od tejże wspólnoty, która była jednocześnie wspólnotą stołu Bożego.[64] Nie mogli nawet wstąpić w szeregi pokutujących, albowiem warunkiem było zerwanie cudzołożnego związku lub rozwiązująca pierwsze małżeństwo śmierć legalnego z punktu widzenia prawa kanonicznego małżonka.[65] Hieronim pisząc list do Oceana na temat śmierci Fabioli tłumaczy adresatowi, że podejmując się usprawiedliwienia niniejszej kobiety, nie naruszył wymogów prawa kanonicznego i tego, co głosi święta Matka Kościół, gdyż świadomość Fabioli, co do tego, że robi źle była nikła, bowiem „przez nierozwagę otrzymała jedną ranę, podczas gdy uniknęła wielu ran, które szatan zadaje”.[66] Pomimo wszystkich zabiegów, jakie stosuje ujawnia się w nim to zamiłowanie do surowych wymogów odnośnie moralności chrześcijańskiej, jaką się kierował w swoim życiu, gdy z wielkim uznaniem opisuje surowość pokuty, którą narzuciła sobie Fabiola po uświadomieniu sobie, że nowy związek jest grzeszny.[67] To dziwne podejście Hieronima do przypadku Fabioli może budzić wiele zastrzeżeń odnośnie do obowiązujących ówcześnie norm zawierania małżeństw w Kościele[68], to nie znaczy, że należy od razu doszukiwać się jakichś uchybień, ale raczej pasterskiego pouczenia. Przypadek Fabioli według słów tego Doktora Kościoła uczy, że lepsze jest w takim wypadku wyczekiwanie stanu wdowieństwa, bo on zasługuje na większe uznanie, niż ponowne, czy powtórne małżeństwo, bo słusznym jest, aby kobieta zachowała taki stan, którego domaga się od niej Bóg.[69] Na pierwszy plan ponownie wysuwa się zagadnienie dotyczące wolności człowieka, wolności osobistej i wolności chrześcijańskiej. „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść” – pisze święty Paweł Apostoł. Święty Hieronim wierny naśladowca świętego Pawła, rozpatruje zagadnienie wolności w aspekcie wewnętrznej wolności duszy, to jest wolności od „kajdan grzechu”. Do tych kobiet, które po śmierci męża chciały wychodzić powtórnie za mąż, tłumaczy, że należy dobrze wykorzystać otrzymaną wolność, gdyż powtórne małżeństwo jest powrotem do stanu niewoli [śmierci].[70] Z drugiej strony był przekonany o tym, że zewnętrzna zależność kobiety od mężczyzny poprzez małżeństwo nie jest bynajmniej przeszkodą do osiągnięcia przez nią wolności wewnętrznej: Jedyną u Boga wolnością jest nie służyć grzechom, najwyższym u Niego szlachectwem – jaśnieć cnotami.[71] Hieronimowe świadectwo zakłada rolę chrześcijaństwa w przekształcaniu systemów wartości w człowieku, a pisząc o powtórnym małżeństwie tłumaczy, że jest ono o wiele lepsze, niż godne pożałowania zachowania występujące wśród kobiet, które upodabniają się do mężczyzn[72], takie, które uwodzą dzieci dla zaspokojenia pożądania seksualnego[73], czy też takie, które uwodzą diakonów lub prezbiterów[74], w końcu rzecz też dotyczy wdów, które wystawiają się na pokaz ze swoim wdowieństwem, jednocześnie pogardzając bliźnimi[75] oraz tych, które będąc niewolnicami, pod pretekstem chęci życia w czystości dziewiczej, w służbie Bogu odzyskują wyzwolenie[76]. Hieronim nie pomija też takich kobiet, które żyją rozpustnie, a nazywają siebie dziewicami [Agapetae][77], a także te, które na sposób oficjalny trudnią się prostytucją[78].

Na krótko powróćmy jeszcze do zagadnienia odnoszącego się do macierzyństwa. Temat „matki” u Ojców Kościoła oscyluje między takimi tematami, jak „miłość”, „kobieta”, „małżeństwo”, „mąż i żona”, „wychowanie”, „dzieci”. Hieronim w swych rozmyślaniach na temat macierzyństwa zdaje się iść w tym właśnie kierunku ujmując je w następujące słowa: „Chwalę zaślubiny, chwalę związek małżeński, ale dlatego, że mi rodzi dziewice [...]”[79], a zatem i rodzicielstwo, i macierzyństwo, i wychowanie, z tym, że wychowanie ma kierować potomstwo do życia w dziewiczej czystości. Doktor Kościoła podaje konkretne wskazania matkom, co do wychowywania swoich pociech. Za punkt wyjścia przyjmuje troskę o prawidłowy rozwój intelektualno – moralny dzieci. Z treści listów, które są autorstwa Hieronima, po ich pobieżnym przeanalizowaniu można by przyjąć, że dla niego forma bezżennego życia była wystarczającym kryterium świętości przy dodatkowym zastosowaniu ascezy fizycznej i umartwień cielesnych. Przyjęcie takiej postawy oznaczałoby, że w systemie, którego był propagatorem zabrakło miejsca na miłość.[80] Po wnikliwszym przestudiowaniu treści tych listów, punkt widzenia się zmienia. Hieronim omawiając temat macierzyństwa przedstawia kobiety - matki, z jednej strony, jako obraz Bożego macierzyństwa, a z drugiej w aspekcie etyczno – społecznym.

Wiadomym jest fakt, że chrześcijaństwo weszło na świat, w którym na różny sposób pojmowano miłość, a tym bardziej miłość mającą mieć swoje spełnienie w dziecku, będącego owocem małżeńskiej miłości. Chrześcijańskie rodziny zastawały duże braki w praktykowaniu miłości rodzicielskiej, w świecie kultury grecko – rzymskiej. W szczególny sposób wyrażało się to przez niechęć do posiadania potomstwa, albo z powodu chronicznego lęku przed porodem, albo po prostu dla pospolitego zaspakajania tak zwanych potrzeb seksualnych.[81] W Kościele pierwotnym rodzina była traktowana jako podstawowa komórka społeczności chrześcijańskiej – Kościół domowy.[82] Przedstawiając zasady działania takiego Kościoła przyrównać można go do Kościoła powszechnego. Jak wiadomo, w Kościele istniał katechumenat, tak samo o Kościele domowym można powiedzieć, że miał swój katechumenat zwany rodzinnym. Katechumenat ten świadczył o bardzo żywym zaangażowaniu rodziny w sprawy życia religijnego jej oraz otoczenia. Zdaniem wielu badaczy katecheza rodzinna, systematycznie zasilana nauczaniem instytucjonalnego Kościoła, przekazywała nie tylko wiadomości religijne, niezbędne do pierwszego wtajemniczenia w życie chrześcijańskie, ale kształtowała też postawy religijne i moralne, wprowadzała ich w liturgiczne życie Kościoła i rozbudzała w nich świadomość apostolską. Dzięki temu rodzina stawała się podmiotem wychowania religijnego, a jednocześnie i podmiotem apostolatu, który w okresie prześladowań miał ogromne znaczenie dla przetrwania Kościoła i jego rozwoju w politycznie nie sprzyjających warunkach. W warunkach tych rodzina była głównym ośrodkiem modlitwy i w ogóle życia religijnego.[83]

Hieronim obywatel społeczności chrześcijańskiej przełomu czwartego i piątego wieku niejako przymuszony jest do ukazania geniuszu kobiety chrześcijanki. Wyraził to poprzez ukazanie faktu, że potrafiły one – w większości – oprzeć się w znacznej mierze środowisku, w którym chrześcijaństwo powoli, ale permanentnie zapuszczało korzenie, czyniąc zastane środowisko bardziej ludzkim, przez sumienne wykonywanie obowiązków swego stanu, ze względu na Chrystusa i z poddaniem się woli Bożej. Pięknym spełnieniem dla kobiety w takim wypadku jest macierzyństwo, dar ubogacający małżeństwo. Macierzyństwo dla chrześcijanki ma być udziałem w macierzyństwie Maryi, Matki Zbawiciela. A zatem, nie zwykła ludzka miłość, ale miłość Chrystusowa wypływająca z głębi ducha człowieka.[84] Matka staje się pośredniczką Boskiej caritas Trójcy Świętej, ona dzięki Duchowi Świętemu, od którego ta miłość pochodzi, poprzez zrodzenie potomstwa i jego wychowanie tę miłość temuż potomstwu przekazuje. Dziecko zrodzone z miłości darowanej przez Boga staje się posiadaczem tej Boskiej caritas, stając się predysponowanym do zjednoczenia się z dawcą tej miłości, z Chrystusem. Zadaniem matki jest rozbudzenie w dziecku tej Boskiej caritas, choćby z tego powodu, aby wywiązać się z otrzymanego daru rodzicielstwa: „A o kobiecie znowu napisane jest, iż <<zbawiona będzie przez rodzenie dzieci, jeśli trwać będzie w wierze, w miłości oraz w świątobliwości połączonej ze skromnością>>. Jeśli odpowiedzialność za dorosłe i samodzielne dzieci spada na rodziców, to o ileż bardziej za niedorosłe i słabe, które według słów Bożych nie znają prawicy ani lewicy, to jest nie zdają sobie sprawy z różnicy między dobrem i złem! [...] Kto jednak jest dzieckiem i rozumuje jak dziecko, tego zarówno złe, jak i dobre uczynki [...], idą na rachunek rodziców.”[85] – pisze Hieronim. Dzieci zrodzone w małżeństwie są od samego początku dziećmi Bożymi, to znaczy, że są gratiae gratis datae od Boga, i że należą do Boga oraz to, że ich istnienie zależy tylko i wyłącznie od Niego. W taki też sposób chrześcijańska żona staje się niejako dzierżawczynią daru macierzyństwa, który uzdalnia ją do uczestnictwa w misterium Boga Stwórcy i mesjańsko – eklezjalnej misji Bożego Słowa. Hieronim odczytuje macierzyństwo w kontekście Kościoła i Jego misji dla Królestwa Bożego. Matka przez wychowywanie potomstwa podejmować się ma budowania Komunii Ducha, nawet za cenę własnego zubożenia. Droga wyznaczona tym darem ma prowadzić kobietę do całkowitego poświęcenia się ze względu na dawcę tego daru.[86] Matka zobowiązana jest do przekazywania takich wartości, które świadczyłyby o tym, że wychowuje Boże dziecko. Z listownych wypowiedzi świętego Hieronima wynika, że zanim nastąpi taki proces, należy w pierwszym rzędzie podjąć się nauczenia dziecka mówienia i czytania, łącząc pożyteczne z tym co przyjemne. Dla tego Ojca Kościoła istotnym jest, aby dziecko pokochało to czego ma się uczyć, by to czego się uczy, było nie tyle pracą, co przyjemnością, zajęciem wykonywanym z ochoty.[87]

W procesie wychowawczym dziecka ważną rolę odgrywa udzielana mu przez rodzica pochwała.[88] Sposób na realizację daru macierzyństwa Hieronim przedstawił w dość obszernie w korespondencji do Lety, matki Pauli. Adresatce listu przypomina, by starała się pochwałami podniecać zdolności w tym celu aby córka cieszyła się ze swych sukcesów a smuciła z powodu niepowodzeń.[89] Rodzic, a w przypadku pedagogii Hieronima jest to matka, winien pamiętać, aby dziecko poprzez wykonywanie różnorodnych czynności maksymalnie wykorzystywało czas, by wychowanie przez które należy rozumieć realizację daru macierzyństwa, miało charakter ustawiczny, a wykształcenie było najlepsze.[90] Hieronim w dalszych wskazaniach nawiązuje do pism rzymskiego nauczyciela wymowy Marka Fabiusza Kwintyliana [ok. 35 – 95], podając schemat skutecznego nauczania dzieci czytania i pisania, przypominając przy okazji, że do wymowy słynnych Grakchów przyczyniła się ich matka.[91] Zdaniem Hieronima, dziecko winno każdego dnia poznawać rytm greckich wierszy, uczyć się łaciny już od młodości po to, by wymowa nie przybierała obcego brzmienia, a język ojczysty nie był zeszpecony obcymi naleciałościami.[92] W swych dość szczegółowych wskazaniach przypomina, że zadaniem matki jest nie tylko chronienie dziecka przed przyswajaniem przez nie niewłaściwych słów i pieśni, a także poznawania i słuchania brzmienia instrumentów muzycznych, ale raczej, żeby zapoznawała dziecko z pięknem Psalmów i poezji zakotwiczonej w tradycji chrześcijańskiej, przez wielkich poprzedników Hieronima.[93] Troszcząc się w taki sposób o dziecko, przyczynia się do kształtowania w nim duszy człowieka, który „ma być świątynią Pana”.[94] Dziecko niejako samoczynnie staje się w ten sposób otwarte na Chrystusa, który jest Sprawiedliwy, ale też Dobry i obdarzający Miłosierdziem.[95] Pomimo tego, że myśl ta nie jest bezpośrednio na sposób literalny ujęta w schemacie wychowawczym Hieronima, to jest ona jednak jego centralnym punktem. Kontemplując takiego Boga, dziecko zachęcane przez matkę, ma wcielać w życie własne i społeczne, te wartości i cnoty, których osiągnięcie udoskonala każdego pod względem etycznym. W wykazie cnót zapisanych przez świętego Hieronima widnieją takie jak: cnota skromności, wstydliwości, wstrzemięźliwości – polegającej na tym, że nie zna się przedmiotu swych zachcianek, i powściągliwości.[96] Wyrazem ćwiczenia się w tych cnotach Hieronim podaje, że zachowana powinna być należyta godność stroju, unikanie niepożądanych kontaktów towarzyskich, a także odpowiednia ilość pokarmu, by nie popaść w pożądliwość. Tenże Ojciec Kościoła z uznaniem rozpisuje się liście do Eustochium o matce, która dzięki swej troskliwości wychowała swą córkę w dochowaniu cnoty dziewictwa: „Twoim mlekiem została wykarmiona, z twego utworzona ciała, na twoim łonie wyrosła, zachowałaś ją jako dziewicę dzięki twej troskliwej miłości.”[97] Ważnym elementem w formacji etycznej dziecka w mniemaniu Hieronima jest też troska o wychowanie ku trzeźwości. Pisze o tym w liście do Lety, pouczając ją, że jako matka powinna zadbać o wykluczenie obecności córki podczas biesiad rodziców, rodziców nadto przestrzega, by nie uczyli dzieci spożywania wina. Z drugiej jednak strony dopuszcza spożywanie wina, ale w granicach wyznaczonych matczynym rozsądkiem i potrzebami zdrowotnymi dziecka.[98] Święty Doktor dla wyegzekwowania postępowania w cnotach wymagał zastosowania nie tyle kar, co raczej karności i dyscypliny. Dzieci zgodnie z ówczesnymi zasadami obowiązującymi w rodzinach – i to nie tylko chrześcijańskich, miały obejmować  szacunkiem swoich rodziców, odnosząc się do nich ze czcią i troską. Wyrazem tego miało być już wczesne ćwiczenie się w wykonywaniu drobnych prac domowych. Wczesne nawyki do pracy uczynią im łatwiejszym wejście w życie dorosłe[99], bo jak przecież sam twierdzi, rodzice odpowiedzialni są też i za dorosłe dzieci, przez to, że są nieustannym świadectwem życia chrześcijańskiego jakby „w ciele bez ciała”.[100] Ojciec i matka muszą posiąść świadomość tego, że bardziej uczą przykłady, niż wypowiadane przez nich pouczenia. Do jednej z matek Hieronim pisze, iż dziecko winno uczyć się postępowania od matki, a nie matka od córki.[101] W liście do Lety w sprawie wychowania Pauli, Hieronim z wielką troską i wydawałoby się przejęciem przestrzega przed powierzaniem jej nie sprawdzonym opiekunom, czy niańkom i przypomina, że opiekunem powinien być człowiek godny, głęboko wierzący, znany z dobrych obyczajów i mogący poprzez świadectwo swego życia, stanowić przykład dla dziecka[102], znajdując w ten sposób zasługę w oczach Bożych.[103] Nie da się ukryć, że Hieronim gdy wyrażał się w taki sposób, to myślał o sobie. Czułość, która w sposób naturalny wypływa z ludzkiego serca, znalazła też swoje miejsce i w sercu Hieronima.

Hieronim, jak to zauważa Phillis McGinley, autorka książki pod tytułem: Podpatrując świętych, szukał ukojenia, ale i zaspokojenia wewnętrznych porywów troszczenia się o drugą osobę, znajdywał poprzez możliwość kierowania wychowaniem młodziutkiej Pauli. Autorka przytacza fragment listu do Lety: „Jeśli ją do mnie przyślesz, będę jej wychowawcą i niańką. Będę ją nosił na ramionach, choć jestem już taki stary, szczebiotaniem będziemy się porozumiewać i będę bardziej dumny z mej roli niż kiedykolwiek był sam Arystoteles.”[104] Doświadczenia, które mógł przeżywać Hieronim pokazują, że dar macierzyństwa oraz sama realizacja tego daru dokonuje się poprzez pełne miłości skupienie się na jego owocu, to jest dziecku. Matka to ta, która przez osobiste doświadczenie wiary, kształtuje w swym dziecku etyczno – duchowe postawy, które bliskie są członkom chrześcijańskiej rodziny oraz budują pozytywny obraz Boga, stanowiącego centrum tej rodziny oraz wspólnoty Kościoła, którego głową jest Chrystus.

 

Andrzej Gburek

3. Gratiae gratis datae

 


[1] Por. Hieronim św., Listy, 22, 20, tłum. J. Czuj, Warszawa 1952 - 54: „Chwale zaślubiny, chwalę związek małżeński [...]. O dziewicach nie mam rozkazania Pana. [...] Ponieważ większą ma wartość to, co nie jest wymuszone, ale ofiarowane; gdyby bowiem dziewictwo było nakazane, zdawałoby się, że małżeństwo zostało zniesione, i okrucieństwem byłoby przeciw naturze zmuszać ludzi do życia anielskiego a potępić w pewnej mierze to, co zostało ustanowione przez Boga.” Dalej skrót: H.

[2] Por. R. Wiśniewski, Św. Augustyn – św. Hieronim o konkubinacie i małżeństwach ludzi rozwiedzionych, „Mówią Wieki” 37(1994) z. 3, 5

[3] Por. B. Łapicki, Poglądy prawne niewolników i proletariuszy rzymskich, Łódź 1955, s. 59-62

[4] Por. H, 79, 10

[5] Por. R. Wiśniewski, Św. Augustyn – św. Hieronim..., 5

[6] Por. H, 22, 19

[7] Por. H, 66, 3: „Ponad własną swą słabość stawiała pragnienie męża [...]. A dowiedziałem się od pewnych świadków, że celem jej nie było wypełnienie pierwszego wyroku Bożego: Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię, ani obowiązku małżeńskiego. Lecz w tym celu życzyła sobie dzieci, by mogła rodzic dziewice Chrystusowi.”

[8] H, 49, 4

[9] H, 22, 1

[10] Por. Y. Chauffin, Święty Hieronim, tłum. B. Durbajło, Warszawa 1977, s. 120: „Broni słusznej sprawy, jaką jest przewaga dziewictwa nad stanem małżeńskim, i wychodzi ze słusznych założeń, ale daje się porwać słabej i zupełnie niestosownej argumentacji. Przypadkiem Hieronima zainteresowali się psychiatrzy, którzy mówili o tabu z dzieciństwa, niedorozwoju uczuciowym i orzekli nawet, iż nie uznawał on kobiety za istotę płciową.”

[11] Por. Z. Starowieyska – Morstinowa, Hieronim, syn Euzebiusza, „Tygodnik Powszechny” 8(1952) nr 47, 2: „Hieronim odpowiada im zawsze obszernie, ale w te odpowiedzi nie kładzie jednak tego starania, dokładności i gruntowności, jaka kładzie w odpowiedzi na pytania kierowane do niego bądź to przez papieża, bądź przez kapłanów. Widać, iż mimo bliskich i serdecznych stosunków z duchowymi córkami i szacunku dla ich naukowych zainteresowań nie całkiem przejął się Hieronim zasadą pełnego umysłowego równouprawnienia kobiet.”

[12] Por. H, 49, 18; Por. A. Kowalski, Helwidiusz, w: Encyklopedia katolicka, red. J. Walkusz, t. 6, Lublin 1993, kol. 670: Helwidiusz, rzym. pisarz chrześc. [prawdopodobnie świecki] tworzący w 2. poł. IV w. Gennadiusz podaje [De vir. ill. 33], że H. był uczniem arianina



Hieronim syn Euzebiusza i kobiety cz. 3 | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Patronat Kosciol.pl


Artur Rumpel, Religie w Polsce




Nowy, filologiczny przekład Nowego Testamentu

Gorące tematy



  • Wielki Post i Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 5,911 głosów | 6 komentarzy

    Polecamy

    Senior.pl
    e-commerce.pl



    Wydarzenia

    Wydarzenia na stronie

    piątek 03-wrz -
    wtorek 12-paź