Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Lefebryści proszą Benedykta XVI o przebaczenie. Komentarz

"Prosimy o przebaczenie papieża i wszystkich ludzi dobrej woli" w związku z dramatycznymi konsekwencjami tych słów - napisał w liście do papieża bp Fellay, przełożony ultrakonserwatywnego bractwa św. Piusa X. Poinformował, że zakazał Williamsonowi - biskupowi negującemu holokaust - wszelkich wypowiedzi publicznych. Kontrowersyjne poglądy przyjętego w poczet światowego episkopatu hierarchy wywołały prawdziwą burzę.



 

W liście skierowanym do Benedykta XVI przełożony lefebrystów biskup Bernard Fellay przeprosił za wypowiedzi biskupa Richarda Williamsona, negujące holokaust - ogłosił Watykan.

Biskup w wywiadzie dla telewizji szwedzkiej podważał istnienie komór gazowych oraz liczbę ofiar holokaustu.

Wierzę, że nie było komór gazowych - głosił w szwedzkiej telewizji bp. Williamson. Tak. Myślę, że — wskazują na to przestudiowane przeze mnie dowody, kieruję się dowodami, a nie emocjami... Ludzie, którzy są przeciwni, temu co się dzisiaj pisze o Holokauście, ci ludzie dochodzą do wniosku, nazywani są rewizjonistami... że pomiędzy 200 a 300 tysięcy Żydów zginęło w nazistowskich obozach koncentracyjnych, ale żaden z nich nie zginął w wyniku zagazowania w komorze gazowej. Słyszał pan o raporcie Leuchter'a? Fred Leuchter był specjalistą od gazowych komór. Zaprojektował komory dla trzech amerykańskich stanów, do dokonywania egzekucji kryminalistów. Znał się więc na rzeczy. I on dokonał analizy, w latach 80., tego co zostało z niemieckich komór gazowych. Krematoria w Auschwitz-Birkenau. I doszedł do wniosku, że komory te nie mogły służyć do gazowania większych grup ludzi. Gaz jest bowiem bardzo niebezpieczny.

Wyobraźmy sobie, że chcemy zagazować 300 osób, które umieszczamy w jednej komorze. To bardzo niebezpieczne żeby wejść do środka i zabrać ciała. Bo gaz, pozostanie w ubraniach zabitych i zabije również te osoby. To bardzo niebezpieczne. Jak już zagazujesz ludzi musisz, pozbyć się gazu. Aby to zrobić potrzebujesz wysokiego komina. Jeżeli będzie to niski komin, gaz będzie się utrzymywał przy posadzce i zabije wszystkich wchodzących.

Jeżeli tam byłyby wysokie kominy ich cienie kładłyby się na ziemię. I alianckie samoloty, które fotografowały [Auschwitz] utrwaliłyby te cienie. A na zdjęciach nie było tych cieni. Według zeznania Freda Leuchtera nie mogło więc tam być komór gazowych. Oglądał drzwi [komór gazowych]. Takie drzwi muszą być całkowicie szczelne, nie mogą przepuszczać powietrza. Inaczej gaz by się ulotnił i zabił ludzi na zewnątrz. Drzwi, które pokazywane są dziś turystom w Auschwitz nie są zaś szczelne.

- Prosimy o przebaczenie papieża i wszystkich ludzi dobrej woli za dramatyczne konsekwencje tych słów - napisał w liście bp Fellay.

Dodał następnie: - Stwierdzenia biskupa Williamsona nie odzwierciedlają w żadnym razie stanowiska naszego bractwa.

- Dlatego - poinformował - zabroniłem mu aż do odwołania publicznego wypowiadania się na tematy polityczne i historyczne.

***

Fellay nie przeprasza Żydów, ale papieża, który stał się obiektem ataków Żydów. Dopiero w tym kontekście przywódca bractwa nawiązuje do skandalicznej wypowiedzi swojego konfratra.

Wynika to - być może - stąd, że Żydzi nie zachowują się jak prześladowana mniejszość. Zachowują się jak butni panowie świata, przed którymi trzeba się chować, żeby nie być zapamiętanym jako ich krytyk. Sami doprowadzili do wypalenia się tematu holokaustu. Nieproporcjonalna - do głupoty hierarchy z bractwa św. Piusa X - reakcja kontrastuje w społecznej wyobraźni z obrazami ciał pooranych bronią fosforową i uranową i może już tylko budzić obrzydzenie lub strach. 

Anonimowi lub jaskrawo zaznaczeni markerem kulturowym wydeptują ścieżkę każdej władzy imperialnej: tworzą kult, w którym życie żydowskie, działacze żydowscy, kultura żydowska zawsze są lepsze, górują. 

Ich bronią – jak w wizji św. Jan Bosco - są media. Okręty torpedują nas tonami papieru – ostrzegał wizjoner. Administrowanie konfliktem, debatą, informacją i komunikacją to rutynowa technika sprawowania kontroli.  

Holokaust stał się ideologią władzy, przemocy, przewagi skwapliwe wykorzystywanych do przełamywania społecznego oporu. Tak III Rzesza czy starożytny Rzym upominały się o swoich - żywych i martwych - obywateli. Z wyskalowanych odpowiednio precedensów tworzono administracyjną sieć przymusu i terroru.

Nie wszyscy Niemcy, nie wszyscy Rzymianie i nie wszyscy Żydzi. Część współczesnej krytyki Żydów nie ma– choć pod taką jest naciągana - podtekstu rasowego. Jej punktem wyjścia są aktualne wydarzenia, ucisk… jakiego nie było od początku świata i nieuczciwość zawsze towarzyszące przemocy.

Sytuacja w jakiej znalazł się papież - posądzany dosłownie o bycie wrogiem rodzaju ludzkiego – przypomina początki chrześcijaństwa albo mroczne odcinki jego dziejów.

Wracając do Williamsona. Choć (czy nie sklerotyczny) staruszek jest żałosny to pytania, które stawia (o ile są to pytania a nie wnioski) są gwarantowane tak wolnością słowa, jak respektem dla warsztatu historycznego. Dobrze udokumentowane badania, nie pozostawiające wątpliwości są dużo skuteczniejszym sposobem zwalczania kłamstwa oświęcimskiego. Lecz pewnych niejasności nie da się rozstrzygnąć. I je - właśnie - negacjoniści wykorzystują. 

Żałuję, że odpowiedż żydowska na negowanie holokaustu utraciła walor mądrej riposty odwołującej się do niepodważalnych danych, ale stała się jawnym dyscyplinowaniem niepokornych tłumów. A pokazowy – który ma zastraszyć społeczeństwa - proces najlepiej przeprowadzić na kimś takim jak biskup Kaczmarek, Williamson i Kościół katolicki. 

(Bp Kaczmarek złożył obszerny raport do ambasad zachodnich mocarstw w którym sugerował, że za pogromami stoją agenci żydowscy). 

Takich procesów będzie więcej, bo szantaż holokaustem wyhamowuje - traci na sile i wiarygodności, co stwarza niebezpieczeństwo obalenia barier blokujących krytkę postępowania Żydów.

Nasuwający skojarzenie z Canossą gest Fellaya jest jedynym rozsądnym posunięciem. Kościół zaszantażowany przez media następnymi – prawdziwymi lub nie – aferami pedofilskimi (w ostatnich dniach Werona) więcej by stracił na otwartej konfrontacji z Żydami i ich mediami aniżeli zyskał na trwaniu przy racjach obowiązujących w uczciwej debacie. Skoro to jednak Canossa, to Żydzi muszą wnikliwiej rozpoznać dzieje inwestytury.

 

 



Opcje Artykułu

Lefebryści proszą Benedykta XVI o przebaczenie. Komentarz | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Lefebryści proszą Benedykta XVI o przebaczenie. Komentarz
montsegur śro, 28 sty 2009, 15:08:42

Ja nie mam problemów ani ze zdejmowaniem ekskomunik między rozmaitymi kościołami, ani z interkomunią między nimi, ani też z pogodzeniem się „lefebrystów” z Rzymem. Zadna z tych kwestii nie stanowi dla mnie najmniejszego problemu. Pewnie dlatego, że ja sam, nominalnie katolik, bywam w rozmaitych kościołach i „interkomunię” uprawiam już od lat. A jednocześnie rozumiem (chyba...) lefebrystów, nawet jeśli nie we wszystkim się z nimi zgadzam – ba, ja się chyba z nikim we wszystkim nie zgadzam... Z jednymi ludźmi w jednych sprawach, z innymi w innych...

Dziwię się tylko, że tę kwestię sztucznie się łączy z czymś, co akurat niczego „kanonicznego” nie stanowi. Bo, jak sądzę, taki czy inny hierarcha lefebrystowski nie za to jest objęty ekskomuniką, bo wierzy, że nie było komór gazowych w hitlerowskich obozach i że wydaje mu się, że Zydów zginęło tam od 200,000 do 3000,000...

Jakkolwiek by było, zastanawia furia, z jaką co poniektórzy w rodzaju sadystycznego odruchu domagają się karania przez państwo tego, że ktoś w coś wierzy lub że mu się coś wydaje...(nie wiemy nic nawet o tym, by ów hierarcha prowadził jakąkolwiek działalność publicystyczną – ani tym bardziej polityczną – w odniesieniu do tej kwestii lub by się tą kwestią w jakikolwiek posługiwał w jakiejkolwiek działalności politycznej). Mało tego, jeszcze innych, wierzących w coś podobnego, ale w odniesieniu do komunizmu, też by chcieli karać (zapewne obrabowywaniem z pieniędzy – t.zw. „grzywną” albo wręcz celą więzienną...)

Od razu wyłożę – jeśli o ten temat idzie – t.zw. kawę na ławę w odniesieniu do tego, gdzie ja sam „stoję” w tej całej kwestii t.zw. „negacjonizmu:

Ja nie mam problemów z „magiczną” liczbą 6 milionów ofiar – nawet jeśli zdaję sobie sprawę, że ta liczba istotnie po raz pierwszy pojawiła się na początku lat 1920tych, gdy ktoś posądził Niemców o to, że wymordowali tylu Zydów podczas... I (tak, Pierwszej) Wojny Swiatowej. To znaczy w tym sensie nie mam, że uważam za całkiem prawdopodobne, że taka ona mogła być w istocie. Norman Finkelstein używa liczby „od 5 do 6 milionów” (czyli z możliwością pomyłki o 1 milion). Nie jestem historykiem, by to rozsądzać, więc pozostaję „neutralny” w tej kwestii.

Nikt nigdy nie przedstawił (a w każdym razie ja nic o tym nie wiem) ostatecznego i niepodważalnego dowodu co do ostatecznej liczby ofiar zbrodni któregokolwiek z walczących w II Wojnie reżimów.

Zresztą jak mógłby to w niepodważalny sposób zrobić – niech mi to ktoś wyjaśni. Drezno było zbombardowane w lutym 1945 roku i też krążą różne liczby ofiar tamtych nalotów: od „35 tysięcy”, poprzez „135 tysięcy” (David Irving”), „220 tysięcy” (liczba oficjalnie podana przez policję niemiecką po liczeniu zwłok (i nie była to chyba liczba jedynie propagandowa, skoro Goebbels zakazał jej publikowania...) aż do ok. pół miliona (były setki tysięcy uchodźców wtedy w Dreźnie).

Tyle różnych liczb...I to odnośnie jednego tylko miasta i jednej nocy nalotów. A chyba łatwiej było policzyć tysiące zwłok w jednym mieście, po jednej nocy nalotów niż się da na całym obszarze okupowanym przez Niemcy w ciągu kilku lat i w odniesieniu do liczb ofiar, które miały iść w miliony...

Zaden historyk, nawet najbardziej „pro” wobec oficjalnej wersji, nie twierdzi, że ten t.zw. „Holokaust” odbywał się tylko w komorach gazowych. Kiedyś wierzono, że znajdowały się one w każdym z 22 niemieckich obozów koncentracyjnych. Teraz wskazuje się na 6, nie upierając się przy pozostałych 16. U nas, jeszcze gdy byliśmy w szkołach i wysyłano nas z wycieczkami do Auschwitz, pouczano nas (nawet po kilka razy podczas jednej wizyty), że w samym tym jednym miejscu zginęło ponad 4 mln ludzi („4 miliony 150 tysięcy”). Teraz mówi się znów, że ich było „ponad 1 milion”. Plus minus różnica 3 milionów, czyli że wtedy, chcąc czy nie chcąc, narzynano nas o 300 procent...

Ale wtedy też twierdzono, że było ogółem 6 mln Zydów, którzy padli ofiarami... teraz też mówa jest o 6 milionach. Jednocześnie mowa jest o tym, że w Auschwitz 80 procent zgładzonych stanowili Zydzi. 80% z 3mln to 2.4 mln. Czyli mamy taki rachunek 6mln – 2.4mln = 6mln.
Dodatkowo mowa była, że komory gazowe pracowały niemal na okrągło, gdy z kolei w poprzedniej dekadzie dyrektor muzeum w Oświęcimiu stwierdził, że na okrągło pracowały odwszalnie (też korzystające z cyklonu B), gdy komory gazowe pracowały jedynie 20-30 minut na dzień. Można by tak dłużej ciągnąć (nie będę już ustosunkowywał się do niemożebnie i wręcz nieuczciwie naciąganego i tchnącego moralnym szantażem, niemal bulgoczącego od zawartości demagogii argumentu, że jak kto wątpi czy w te komory czy w 6 milionów, to „odrzuca obraz Chrystusa, który obecny był w idących na śmierć...”).

Więc ja się pytam: czy ktokolwiek w tym Forum dziwi się, że po takich zmiennych i sprzecznych ze sobą rewelacjach ktoś może wątpić nawet w całą tę historię i wyrażać się w sposób może istotnie czasami odbiegający od rozsądnego? I czy możecie mi, z t.zw. „ręką na sercu” odpowiedzieć, że takim ludziom nie należy się prawo do swobodnej dyskusji publicznej, opartej na badaniach najnowocześniejszymi metodami jakimi dysponuje dziś nauka, lecz jedynie karanie sądowe? (bo pomijam już zupełnie głupie i wyświechtane w takich okolicznościach posądzanie o antysemityzm, jeśli się ma wątpliwości co do takich czy innych aspektów zbrodni na Zydach...).

Mnie to przypomina jako żywo PRL, gdy wyrażanie publiczne wątpliwości w sowiecką wersję zbrodni katyńskiej też mogło grozić bardzo daleko idącymi konsekwencjami. A w końcu obywatel mógł się pogubić i już nie wiedzieć która wersja jest prawdziwa (znam takich ludzi, którzy się pogubili, nawet na wyższych uczelniach pracowali..). W 1981 roku była już swoboda dyskusji i sam też wziąłem w niej udział, gdy przygotowałem, na podstawei innych wydawnictw, materiał o zbrodni katyńskiej dla biuletynu NZS na Politechnice w Gliwicach. Potem 23 grudnia 1981 (dzień przed Wigilią) byłem przesłuchiwany przez SB w tamtym mieście przez kilka godzin. Chciano mnie nastraszyć, twierdząc, że się dopuściłem przestępstwa i skłonić w ten sposób do współpracy z SB. Nie ukrywano, że chodziło o współpracę polegającą na informowaniu „w dowolnych dla pana porach” o tym, co dzieje się na wydziale („w tym również w tamtejszej organizacji partyjnej” – do partii akurat nie należałem, więc ta ostatnia sugestia mnie nawet zaskoczyła...). Odmówiłem i współpracy i podpisania „deklaracji lojalności”. To w taki sposób powędrowałem – wprost z owego przesłuchania - kolejno do trzech „internatów”.

Obecna nagonka na bp Williamsona oraz owe prośby o przebaczenie zdają się być właśnie rezultatem kryminalizacji już nie tylko pewnych poglądów – co samo w sobie jest już aberracją, ale wręcz badań i suwerennego wyciągania wniosków. Wspomniany przez Williamsona Fred Leuchter z USA został po opublikowaniu swego raportu i zademonstrowaniu go na procesie Ernsta Zundela w Kanadzie w 1988 rouk niemal zupełnie zniszczony zawodowo i spotwarzany wielokrotnie przez media, których głównym zadaniem wydaje się być raczej informacja niż szczucie. Inny badacz, z dyplomem chemika, Germar Rudolf, który przeprowadził podobne badania, odbywa obecnie karę więzienia w Mannheim. A media nauczyły już wielu ludzi kompletnego zdziczenia, gdy chodzi o reakcje. Wielu uważa niemal za swój moralny obowięzek domagać się publicznie karania (i to surowego) dla „heretyków” rewizjonistycznych. Ten, często niemal już ekshibicjonistyczny sposób wyrażania sadyzmu i mściwości byłby pewnie już dawno wzięty „pod lupę” w kościołach, gdyby chodziło o inną sprawę niż t.zw. „Holokaust”.

Tę aberrację zaślepienia i chorobliwej bojaźni też mamy do zawdzięczenia mediom i ich dysponentom... No i prawodawcom, którzy wyobrażają sobie, że fakty sprawdzalne naukowo, winny być osądzane nie przez naukę z jej coraz doskonalszymi metodami badawczymi, lecz przez prokuratorów i sędziów...

Cheers!!!


---
Uwolnić Rudolfa, Zűndela, Frőlicha i Stolz!

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń