"Postępowa" Konstytucja Boliwii
60 proc. obywateli Boliwii opowiedziało się za przyjęciem nowej konstytucji. Ma ona nie tylko wzmocnić centralną władzę oddalić niebezpieczeństwo secesji bogatych w złoża naturalne stanów. Morales pozytywnie odpowiedział na zabiegi międzynarodowych konsorcjów postulujących dostęp do aborcji i prawa seksualne. W nowej ustawie zasadniczej nie znalazło się Invocatio Dei. Jest to pierwszy tak radykalny projekt w Ameryce płd.
Konstytucja – aby mogła wejść w życie – wymaga przyjęcia wielu ustaw dodatkowych, a do tego potrzebna jest współpraca prezydenta z przedstawicielami kongresu, w którym znaczny udział ma opozycja. Morales ostrzegł, że jeśli kongres nie uchwali ustaw niezbędnych do wprowadzenia w życie nowej konstytucji, wówczas uczyni to on sam w formie dekretów i rozporządzeń.
W ustawie zasadniczej pojawiły się zapisy o tzw. „prawach seksualnych i reprodukcyjnych”. Konstytucja zapewnia obywatelom dostęp do antykoncepcji.
Ustawa zasadnicza zabrania dyskryminacji z powodu „orientacji seksualnej” i „tożsamości płciowej”. Nie będzie można np. zabronić homoseksualistom adopcji dzieci, dostępu do szkół katolickich i innych instytucji pod groźbą grzywny oraz więzienia. Uznaje ona również prawo jednostki do zmiany płci zgodnie z własnym życzeniem.
Konstytucja ma jawnie świecki charakter. Nie zawiera oficjalnego uznania religii katolickiej, gdyż zdaniem Moralesa – inicjatora nowej konstytucji -katolicyzm zabrania poganizmu i kultu innych bożków, a on np. oprócz tego, że podziwia Chrystusa i uważa się za katolika wierzy także w Pachamamę, czyli boginię Ziemi.
Krytycy zwracają uwagę także na przepisy podważające prawa rodziców do decydowania o sposobie wychowania ich dzieci.


Wszystko nie-ładnie, tylko kim jest ten Morales? Nie chce mi sie grzebac w sieci, Boliwi zas nie znam wcale.
Jak to mowią - złego diabli nie biorą, ale to tylko za życia...
---
...czasami trzeba zejść na ziemię, by zobaczyć niebo...