Nie wierzcie Łozińskiemu
Gowin – po wystąpieniu kard. Dziwisza przed politykami PiS – zaczyna obawiać się o swoją wersję Bożego obrazu człowieka. Z pomocą przychodzi mu Dziennik. Czy kompromis polityczny jest możliwy? Owszem, ale tylko w granicach, które wyłaniają się z godności i potrzeb rozwojowych polskich dzieci. Za Janem Pawłem II należałoby powiedzieć: gdy chodzi o dzieci, nie ma żadnych kompromisów. Red. Łoziński polemizując z C. Michalskim twardo powtarza starą tezę: ustawa Gowina musi być.
W felietonie na temat in vitro Bogumił Łoziński z Dziennika zaklina peerem. Wpycha na siłę posła B. Piechę w objęcia Gowina techniką pingwina na szkle, poślizgiem. Dosyć samospełniających się proroctw! Redaktor Łoziński - arogancko kwestionując apel kardynała Dziwisza do partii Kaczyńskiego o dobre "prawo i sprawiedliwość" - przesadza.
O tym, że nie ma alternatywy dla projektu Gowina słyszymy w Dzienniku od tygodni. Tymczasem – okazuje się – alternatywa jest i popiera ją znacząca część posłów PO i PSL, którzy deklarują swoją wierność nauczaniu Kościoła. Politycy PiS-u będą na dniach omawiać swoją ustawę z ekspertem episkopatu Polski. Kościół orzeknie, który z projektów jest mu bliższy nie sugerując się peerem pana Bogusława, ale idąc za swoimi przekonaniami.
A z doniesień prawników wynika, że praktycznie każdy projekt - poza zakazem in vitro - będzie kłębowiskiem wewnętrznie sprzecznych zapisów wchodzących w samorzutnyy konflikt z polskim prawem karnym i konstytucją, które zabraniają eksperymentów na człowieku. Pomysły Gowina zostaną - najprawdopodobniej - zaskarżone do Trybunału Konstucyjnego i mogą spotkać się z nieprzychylnym stanowiskiem Pałacu Prezydenckiego.
Rozdział między prawem a moralnością w tym kształcie polskiego prawodawstwa, o którym możemy mówić na obecną chwilę – nie istnieje.

