Obłudny pluralizm w Linzu

pon, 16 lut 2009, 02:37:23

Autor: Marcin Stanowiec

Do konsekracji biskupiej nie doszło. Ks. Gerhard Wagner - który nie sympatyzował z Harrym Potterem oraz dostrzegł w spustoszeniach dokonanych przez huragan Katrina tę samą bezsilność człowieka co sprzed panowania jaśnie oświeconego liberalizmu – wycofał swoją zgodę na nominację na wikariusza austriackiej diecezji Linz. Mentalni iluminaci już ogłaszają zwycięstwo rozsądku, ale trudno się doszukać - choćby ułamka - racjonalności w zarzutach stawianych Wagnerowi. Liberalni katolicy okazali się raz jeszcze wcale nie chętni do zgody, współpracy czy pluralizmu. Czy pyszny rokosz dziekanów Linzu zahamuje podążanie w konserwatywnym kierunku, który Benedykt uważa za prawdziwie katolicki?

Zamiast merytorycznej debaty emocje i uproszczenia, zamiast otwartości fanatyzm, niezdolność do podjęcia wyzwań, które wymagają poświęcenia, wierności i zaufania. Konwergencja owych postaw i zachowań świadczyłaby o tym, że liberalizm kształtuje ludzi o tym samym wewnętrznym profilu.

Naburmuszeni dziekani z Linz – nie bez cichej aprobaty swojego ordynariusza - Ludwiga Schwarza - któremu nie wypadało głośno protestować  - zachowali się jak pies ogrodnika i podpisali petycję o niedopuszczenie ks. Wagnera do konsekracji.

Najbardziej rozsądne w przypadku Kościoła Austrii byłoby szczere odwrócenie się od formuły eklezjalnej, która się nie sprawdziła. Już za 10 lat w diecezji Linz księdza trzeba będzie szukać ze świecą. Zadufani w sobie starcy wolą jednak wymrzeć, niż dopuścić – w ramach różnorodności – jakości katolicyzmu, które przynoszą owoce, także w powołaniach.

Niedawno kard. Franc Rodé  przeprowadził wizytację kanoniczną w USA.

" W ciągu ostatnich 40 lat liczba zakonnic w USA znacząco się zmniejszyła. W 1965 r. było ich tam blisko 175 tys., a w roku 2000 już tylko 80 tys. Amerykańskie siostry mają średnio od 65 do 70 lat. Statystyki wskazują więc na stopniowe wymieranie zakonów żeńskich. Równocześnie w USA powstają nowe zgromadzenia habitowe. Ich członkinie akcentują wierność Rzymowi. Pracują w szkolnictwie, służbie zdrowia i na polu społecznym. Znamienne, że powołań im nie brakuje, w przeciwieństwie do zgromadzeń uważających się za bardziej postępowe. Zdaniem wydawcy jezuickiego pisma America, ks. Jima Martina, Watykan może pytać, dlaczego tak się dzieje i czy z propozycji zgromadzeń bardziej tradycyjnych te pozostałe nie mogłyby się czegoś nauczyć."

Wolne obumieranie wspólnoty austriackiej wywołało alert Rzymu podobny zaniepokojeniu laicyzacją i kryzysem zgromadzeń zakonnych w USA. To całkiem normalne, że lekarstwo aplikowane przez Benedykta zostało zmiksowane w oparciu o sprawdzoną recepturę, gdyż doświadczenia sekularyzacji i odnowy są w miarę uniwersalne.

Największy problem stanowią jednak biskupi. Przywiązani do własnych – zabójczych – pomysłów nie pozwolą na odnowę, która falsyfikowałaby ich interpretację soboru watykańskiego.

Skazany na izolację i lincz Wagner wycofał się. Jeśli jago rezygnacja zostanie skojarzona z uległością samego Watykanu, to każda "konserwatywna" decyzja papieska może być w ten sam sposób zaszantażowana. W rezultacie zablokowane zostaną wszelkie próby reanimowania trupiejącego Kościoła.

Postawiony w tej samej sytuacji Jan Paweł II wprowadził – niemal siłą – na tron koloński abp. Meissnera. Metropolita Kolonii szybko zyskał uznanie milczącej większości a krzykliwe grupki mniejszości rozpierzchły się.

Czyżby marsz Benedykta miał być przerwany? Niekoniecznie. Obecny papież ma z pewnością inny temperament, ale charakteryzuje go ta sama konsekwencja, co jego poprzednika. Benedykt odczeka i nie zmieni kursu Kościoła. Lada dzień możemy się spodziewać dalszych posunięć, które odwracają Kościół od posoborowego przechylenia w lewo. A biskupi i dziekani z Austrii będą musieli poradzić sobie z zazdrością o kolejnych młodszych braci.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20090216023723355