Kard. Sepe u patriarchy Bartłomieja. Grecki metropolita protestuje
Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I wyraził nadzieję na osiągnięcie porozumienia odnośnie do prymatu biskupa Rzymu. Stanowisko takie zajął podczas rozmowy z rzymskokatolickim kardynałem Crescenzio Sepe, delegacją katolickiej diecezji neapolitańskiej oraz katolickim nuncjuszem w Turcji, abp. Antonio Lucibello, których przyjął wczoraj w swojej rezydencji w stambulskiej dzielnicy Fanar. W świecie prawosławnym żywe są jednak antykatolickie resentymenty. Patriarchat posądzany jest o przekraczanie dopuszczalnych granic w obcowaniu między Wschodem i Zachodem.
Patriarcha przypomniał, że w roku 2006 podjęto na nowo dialog prowadzony w ramach Międzynarodowej Komisji Mieszanej ds. Dialogu Teologicznego Katolicko-Prawosławnego. W październiku bieżącego roku przewidziano kolejne spotkanie tego gremium na Cyprze. Jego tematem ma być właśnie zagadnienie prymatu papieskiego w chrześcijaństwie.
Bartłomiej I wyraził pragnienie, aby jak najszybciej udało się dojść do akceptowanej przez obydwie strony koncepcji prymatu. Jednocześnie wskazał na konieczność przezwyciężenia uprzedzeń z przeszłości, aby jak najprędzej osiągnąć zgodę prowadzącą do pełnej jedności.
Tymczasem zastrzeżenia wobec ekumenicznych wysunął Metropolita Kalavryty i Egialii Ambroży (północna część Peloponezu) z Greckiego Kościoła Prawosławnego. Hierarcha uważa, iż konstantynopolitański patriarcha Bartłomiej I "przekracza dopuszczalne granice" w dialogu z Kościołem rzymskokatolickim.
Z bólem w sercu pobożnie prosimy, by w przyszłości dialogowi teologicznemu w żaden sposób nie towarzyszyły wspólne modlitwy wraz ze wspólną celebracją liturgiczną - z takimi słowami w imieniu mnichów monasteru Ksyropotam władyka Ambroży zwrócił się do patriarchy Bartłomieja w artykule, którego tłumaczenie opublikowano na stronie "prawoslawie.ru".
Takie działania - pisze władyka Ambroży - mogą sprawiać wrażenie, że nasz Kościół prawosławny postrzega katolików jak prawdziwy Kościół, a papieża - jak kanonicznego biskupa Rzymu. Powstaje wrażenie, że patriarcha w pośpiechu próbuje połączyć obydwa Kościoły.
Udział Bartłomieja I w katolickiej celebrze i jego wspólna modlitwa z papieżem w Watykanie, według greckiego metropolity wywołuje u wielu nie tylko zaniepokojenie, lecz również ogromny ból, ponieważ takie działania zwierzchnika są zakazane przez święte kanony.
Patriarcha przekracza dopuszczalne granice w obcowaniu między Wschodem i Zachodem, bo przecież wspólna recytacja Symbolu wiary jest działaniem liturgicznym - zaznacza arcybiskup.
Uważa ponadto, iż absolutnie żadna próba zbliżenia (między Kościołami - przyp. aut.) nie przyniesie rezultatu, jeżeli katolicy nie zaprzestaną uprawiać prozelityzmu wśród prawosławnych w Rosji, na Ukrainie, Białorusi, w Polsce, Czechach, Słowacji i innych krajach byłego "bloku wschodniego".
Za Cerkiew.pl


Działania patriarchy ekumenicznego Konstatnynopola w celu wzjemnego zbliżenia (a być może zjednoczenia) Wschodu i Zachodu, nie mają żadnego realnego znaczenia, ponieważ jest on jedynie honorowym zwierzchnikiem światowego prawosławia (nie ma on nad prawosławiem żadnej jurysdykcji przypominającej jurystykcję popierza rzymskiego nad KK). Jakiekolwiek wiążące decyzje odnośnie kwestii zbliżenia doktrynalnego między KP a KK mógłby podjąć tylko Sobór Ogólnoprawosławny. Jeśli by taki się odbył (a problemy z jego zwołaniem trwają od kilkudziesięciu lat), to prym na nim wodziłby nie patriarcha Konstantynopola, tylko Moskwy, jako zwierzchnik największego autokefaliczego kościoła prawosławnego na świecie.
---
A ja odniosłem to do siebie samego i do Apollosa przez wzgląd na was, bracia, abyście na nas się nauczyli nie rozumieć więcej ponad to, co napisano. (1 Kor 4,6)