Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Jak zapałka

Rozmawiałam z przyjaciółką.... poroniła. Zaraz zaraz, kupiłam sobie dziś świeczki. Leżę po gorącej kąpieli, w ciepłym łóżku, moim jedynym zmartwieniem jest wybór stroju na jutrzejsze spotkanie ze znajomymi. W tej chwili najbardziej denerwuje mnie to, że nie umiem znaleźć zapałek. Kupiłam dziś sobie świeczki - uwielbiam świece - płomień łagodzi mój gniew, budzi ciepło i zachęca do modlitwy.
 



W mieszkaniu mojej mamy zawsze pali się świeczka - pamiętam jej słowa: to symbol Chrystusa, niech płonie nie tylko na stole ale przede wszystkim w Tobie. Pamiętam też, że budząc się w nocy po szklankę wody, często mogłam przez drzwi zauważyć nawet o 4 nad ranem, jak moja mama klęczy na łóżku modląc się w świetle świecy. Zapałki ... gdzie się podziały zapałki!? Zaraz je poszukam, ale póki co wrócę do zaczętego tematu.

Moim jedynym zmartwieniem jest ubiór, a ona biedna leży obolała w swoim łóżku - obok mężczyzny, który mimo, że kocha ją nad życie to nie ma pojęcia jak się zachować. No bo jak się zachowywać w takiej sytuacji? Właśnie wyszła ze szpitala i pierwsze co to naćpała się trawką... Mimo, że ja jestem ta wierząca z kółek młodzieżowych - nie wiem czy nie podcięłabym sobie żył.


Tak wiem - Bóg dał, Bóg zabrał, Bóg wie co najlepsze - Ufam Tobie Jezu - i wiele wiele takich sloganów. Ale w gruncie rzeczy w takich momentach daleko nam do nich. Jednego jestem tylko pewna - nikt nie wie tak dobrze jak Jezus jak się czujemy w takich momentach - przecież jeszcze tydzień temu i On przez to przechodził, krok po kroku. Szkoda tylko, że zapominamy, odrzucamy... ale czy to znaczy, że Jezus odrzuca wtedy nas? Jakbym z bólu i w szale rozpaczy podcięła sobie żyły - po utracie największego szczęścia jakie przyszło mi mieć - czy Jezus by mnie odrzucił?

Co miałam jej powiedzieć? Jak pocieszyć? Wiem, że tylko z szacunku do mojej wiary nie zadała tego pytania, które obu nam cisnęło się na usta - Dlaczego Boże? Gdzie jesteś teraz, gdzie byłeś wtedy? Chciałyśmy tak jak Jezus na krzyżu - krzyczeć: Ojcze Ojcze czemuś mnie opuścił???!!!! No czemuś? Tak po ludzku, czemu?

Marta w ten piątek kończy 26 lat, ma męża, dom, pracę - to maleństwo było wyczekane i tak bardzo chciane. Zostawiła wszystko już w 4 miesiącu ciąży (pracę, obowiązki domowe) i zajęła się spełnianiem najmniejszej zachcianki tego stworzenia. Banany na przemian z ogórkami kiszonymi (kto mieszka w Anglii powinien wiedzieć, jak ciężko je zdobyć). Żadnego Alkoholu, żadnego dymu papierosów - maleństwo stało się pępkiem całego świata jej i jej męża.

Nie ma żalu - mówi, że nie jest to wina nikogo. Tłumaczy sobie, że nie był jeszcze czas...

A ja płaczę... I mam ochotę krzyczeć, kłócić się, wytykać wszystkie błędy ludzkości - Bogu. Ja! Ta, która powinna jako przyszły teolog stać na pieczy Świętości Wiary Chrześcijańskiej. I teraz dopiero widzę swoją pyszność - Boga chciałam chronić, ratować a na końcu pouczać.

Ale Marta i jej maleństwo - ale dlaczego?

I jak ja mam się w tym wszystkim zachować. Jeszcze mój ogromny problem z empatią - to był chyba największy test w moim życiu. Nie umiem patrzeć na świat oczami innych... Nie rozumiem ich bólu i problemów. Często wydają mi się śmieszni i nieprawdziwi. A teraz przychodzi do mnie tak bliska mi osoba i mówi mi: czuję się tak potwornie pusto, jakby bez życia.


Pierwsze co zrobiłam to czysty wygodny schemat - przykro mi. Jak łatwo powiedzieć tą formułkę i z głowy ma się człowieka. Po czym jakby walec po mnie przejechał - wyszłam z siebie, stanęłam obok i krzyknęłam - K***A, przykro - co to jest za słowo w ogóle?

Nie będę nawracać, nie będę pocieszać czy żałować - życie bezczelnie toczy się dalej, mimo, że dla wielu z nas właśnie dziś jest koniec świata.
W piątek za wszystkie oszczędności kupię najdroższe perfumy - te które się jej bardzo podobają, podbiorę wino ze zbioru mojego pracodawcy i wyciągnę na pierwszą lepszą dyskotekę - taką totalną łupankę. Zaciągając się razem trawką będziemy przeskakiwać nasz gniew i bunt przeciw temu co nieuniknione.

Czy tak postępuje studentka teologii? Nie wiem, ale wiem jedno - żeby być kimś konkretnym, trzeba być przede wszystkim człowiekiem. Trzeba?

Najbardziej dziwi mnie to, że ludzie się bulwersują a Bóg rozumie, kocha i JEST. Dla niektórych czas Zmartwychwstania się skończył, a dla niektórych, w tym dla mnie - się dopiero zaczyna. Bo jak bez Zmartwychwstania zrozumieć cokolwiek, a tym bardziej śmierć tych najmniejszych?

Nadal mam wiele pytań do Boga. Nadal upadam krzycząc - Ciebie nie ma, bo gdybyś był było by inaczej. Mimo to, każdego dnia dziękuję za to że nie rozumiem, nie pojmuję, że jestem małym ziarenkiem w tej całej machinie miłości. Miłości?

A jak ty to widzisz? Po co jest poronienie? Czy ma to sens? I gdzie w tym Bóg?

O tutaj są zapałki!



Opcje Artykułu

Jak zapałka | 7 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Kruk śro, 22 kwi 2009, 23:15:23

Moja siostra straciła dziecko w 4 miesiącu, nie poroniła, wszystko było w porządku, wszystko rozwijało się jak należy i nagle to maleństwo przestało żyć. Co powiedział lekarz? Nie było powodu, nie było przyczyny dla którego dziecko umarło. Po prostu umarło i już, po prostu nie miało się urodzić.

---
Let it rain. Open the floodgates of Heaven

 
  • eviva czw, 23 kwi 2009, 15:30:21
  • Rafi F czw, 23 kwi 2009, 17:50:39
  • eviva sob, 25 kwi 2009, 08:34:44
  • Rafi F sob, 25 kwi 2009, 09:05:34
Matija wto, 28 kwi 2009, 15:51:21

A gdzie jest teraz to dziecko?

Czy Pan nie znał tego maleństwa, już w łonie jego matki? Zna i kocha je teraz. I jest z nim bardzo blisko.

Rozumiem ból matki, ale dziecko jest przy Nim. Nic mu nie jest i jest szczęśliwe. A myślę, ze wstawia się za swoją mamą, aby ulżyć jej smutkowi.

---
Albo Jezus, albo śmierć... Jezus! :D

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń