"bo prosze pani, dzieci to z natury homofoby"

pią, 1 maj 2009, 16:36:31

Autor: Angelika Mojeścik

Wstałam z rana, wszyscy jeszcze spali.

Przetarłam oczy i zrobiłam obchód po pokojach. Lucy wyglądała jak aniołek, zresztą zawsze tak wygląda do momentu otwarcia swojej buzi.

Otworzyła oczy wraz z moim pocałunkiem.

"Zbożowe płatki?" – zapytałam. Kiwnęła głową obracając się na drugi bok.

Emily z jedną nogą w pończochach, szkolnym krawatem założonym na piżamę, już siedziała przed laptopem, starając się uzgodnić z koleżankami jak zrobić make-up by był niewidoczny dla nauczycieli a oczywisty dla chłopców. Spojrzała na mnie i szczerząc swoje cudne ząbki powiedziała: "ja już jadłam".

Dzień dobry – odpowiedziałam rozbawiona.

Pokój Abigail zostawiłam zamknięty, dziś ma wolne, niech się wyśpi.

 

Usłyszałam głos Richarda, który domagał się "świeżych" gazet do łóżka – czasami naprawdę zastanawia mnie, co powoduje, że ten człowiek czuje się mężczyzną.

Dostarczyłam gazety, odmówiłam jego "żartobliwej" propozycji położenia się obok niego i zamknęłam się w swojej łazience. Myśli jak woda z prysznica, najpierw rozproszone zahaczały o moją głowę, gdzie zatrzymując się na chwilę, zlewały się w jedną bezbarwną, bezwonną masę spływającą coraz to szybciej w dół, aż w końcu znikały pochłonięte przez małą czarną dziurę. To jedyny moment w całym dniu, taki totalnie dla mnie, by porozmawiać z Bogiem, ułożyć plan dnia, przypomnieć sobie o najważniejszych punktach "programu". Zawsze do granic nieprzyzwoitości staram się przedłużyć wyjście z tego szklanego pudełka. Ale przecież dziewczynki…

 

Schodząc na parter, nie zaskoczył mnie widok Lucy leżącej pod wielkim Golden'em Retriver zwanym Drew, który wszystkimi siłami starał się zlizać najmniejszy ślad snu z twarzy swojej małej opiekunki.

Z pokoju obok dobiegał głos słynnej modelki Tyra'y Banks – nie musiałam zaglądać by wiedzieć, że Emily jak zwykle, dzień zaczyna z modą.

Boczek na grill, chleb do tostera, płatki z mlekiem na stół. Ostatnio moje marzenia strasznie obniżyły loty, zamiast wielkich misji w Afryce, studiów w Szkole Oficerskiej – marzy mi się, żeby choć raz pan domu wstał wcześnie po świeże bułeczki z piekarni. Marzenia niestety często bywają okrutne i bezlitosne.

Z piętra usłyszałam muzykę z najnowszego filmu Hannah Montany i coś co dyplomatycznie zgodziliśmy się nazwać śpiewem Abigail.

 

Kuchnia była jeszcze pusta, wszystko na stole i każdy tylko czekał na mój sygnał brzmiący "breakfast". Jeszcze chwilkę, jeszcze sekundkę. Nalałam sobie soku pomarańczowego, zrobiłam kanapkę z bekonem (od jutra zacznę tą dietę) i pomyślałam o tym, że za 2 dni moje skarby znów znikną na tydzień. Jak zwykle czeka ich zmiana domów. Już chyba się przyzwyczaiły albo po prostu pogodziły. Abigail tylko wczoraj płakała, że chce do mamy ale tej "normalnej", że mama bardziej kocha Barbarę niż ją. Spytałam się tylko ocierając łzy, dlaczego jej nie powie o swoich odczuciach.

"To nic nie da! Psycholog powiedział Helenie, że dzieci z natury boją się takich związków i nie jest to żaden powód by się tym przejmować, a tym bardziej rezygnować z prawdziwej miłości do drugiej osoby" – usłyszałam w odpowiedzi głos Richarda stojącego w drzwiach.

"Angie, czy ja pójdę za to do piekła?" – zapytała się z przerażeniem w oczach mała głupiutka Abs.

"Za co kochanie?"

"Za to, że jestem homofobem"

"Nie kochanie, za to można iść tylko do nieba" – pewnie nie zrozumiała, ale przynajmniej jej oczy straciły przestraszony wyraz.

Czy ja wiem czy miałam prawo jej to mówić? Nie było to poprawne politycznie, mimo to było jak najbardziej zgodne ze mną, z moją wiarą, a szczególnie z moją naturą. Niesamowicie pozytywnie zaskoczyło mnie to, że było też zgodne z naturą tej małej istoty.

 

Drew wleciał do kuchni skuszony zapachem smażonego bekonu.

"Out!" – krzyknęłam pokazując w stronę ogrodu.

Sekunde potem pojawiła się Lucy, spojrzała na stół i krzyknęła:"breaaaaaakfaaaaast". A ja cichaczem opuściłam to miejsce, które już za chwilę miało się stać polem bitwy.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20090501163631769