Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...

Czyli o błędnych przekonaniach na temat rodzimowierstwa pochodzących z zewnątrz.

     Jako rodzimowierca stosunkowo często spotykam się ze stanowiskiem, wykazującym niezrozumienie podstawowych pojęć związanych z reprezentowanym przeze mnie systemem wyznaniowym. Potoczne, a przy tym niezbyt precyzyjne określenie "neopogaństwo" mylone jest (lub wręcz błędnie traktowane jako synonim) z  "rodzimowierstwem". To drugie z kolei dość powszechnie, częściej łączone jest z polityką (zazwyczaj z poglądami skrajnie prawicowymi lub wręcz skrajnie nacjonalistycznymi), niż kojarzone z rzeczywistą wiarą... Czym tak naprawdę jednak jest neopogaństwo, tudzież rodzimowierstwo, a czym nie jest? W czym te dwa pojęcia wykazują podobieństwa, a w czym różnice?  Na te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym felietonie. 



     Podstawowe pojęcia

      Rodzimowierstwo najprościej rzecz ujmując, to system wierzeń etnicznych (zarówno minionych jak i współczesnych, zawsze jednak nawiązujących do konkretnego systemu wierzeń etnicznych - opartych na mitologii i wierzeniach lokalnej społeczności, występujących w obrębie danej grupy kulturowej), odwołujących się zazwyczaj do tradycji przedchrześcijańskich1. Samo pojęcie powstało ze złączenia dwóch słów: "wiara" w znaczeniu zespołu zasad, na których opiera się pogląd na świat oraz "rodzima" czyli właściwa danej społeczności, regionowi - pochodząca z danego narodu, plemienia, ojczyzny, macierzy, domu, miejsca, itd.2 W przypadku rodzimowierstwa słowiańskiego (słowianowierstwa) chodzi tu głównie o odwołanie się do tradycji wspólnot słowiańskich (czasem jednak z elementami opartymi na rodowodzie celtyckim, germańskim, pruskim - czyli dawnych plemion zamieszkujących obecne tereny Polski, a  których kultury - dla których wspólnym mianownikiem była świętość Natury - wzajemnie się przenikały). Opiera się ono głownie na religii funkcjonującej wśród Słowian przed chrystianizacją (choć pewne odłamy rodzimowierstwa czerpią także inspiracje zarówno z późniejszych elementów wierzeń, trwających w folklorze ludowym w opozycji do chrześcijaństwa), jak również z wcześniejszego dorobku pozostałych, dawnych kultur etnicznych (tworzących korzenie tradycji słowiańskiej na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa)3.

     Neopogaństwo (czasem błędnie neopoganizm) to powszechne, acz niezbyt precyzyjne zbiorowe określenie współczesnych systemów wierzeń, odwołujących się zarówno do etnicznych (zazwyczaj przedchrześcijańskich lub określanych przez chrześcijan jako pogańskie) religii danego regionu lub kraju, jak i powstałe współcześnie, całkowicie od podstaw (nie koniecznie sięgając do żadnego konkretnego systemu wierzeń etnicznych/pierwotnych) lecz wykazujące ogólne cechy pogańskie - np. klasyfikowane są jako politeizm4. Jak sama nazwa wskazuje neopogaństwo to swoiste nowe pogaństwo, a więc w przeciwieństwie do rodzimowierstwa nie musi ono np. wykazywać najmniejszej nawet ciągłości historycznej z wierzeniami, do których się odwołuje, jak też w równej mierze czerpać może z kilku różnych systemów wierzeń etnicznych (tudzież nawet z żadnego) tworząc całkiem nowy, odrębny system. W przypadku neopogaństwa wyraźny związek z jedną tylko grupą kulturową, etniczną, nie jest kwestią specjalnie istotną.

     Reasumując - choć w pewnych aspektach oba te pojęcia wzajemnie się przenikają, to zarówno neopogaństwo jak i rodzimowierstwo (a tym bardziej rodzimowierstwo słowiańskie), zasadniczo trudno traktować jako tożsame. Co więcej - w ramach każdego z nich, mówić można o bardzo wielu różnych systemach wyznaniowych, zasadniczo nie będącymi nawet w połowie ruchami tak jednorodnymi - zwartymi ideowo i wyznaniowo - co np. chrześcijaństwo (a przecież nawet ono, pomimo tego nie uniknęło na przestrzeni wieków pewnym rozwarstwieniom, w konsekwencji czego współcześnie wyodrębnić możemy wiele jego odmian, wspólnot czy Kościołów). Tego rodzaju różnorodność szczególnie wyraźna jest w nie dogmatycznych (lub w znikomym stopniu to wykazujących) systemach rodzimowierczych, nie roszczących sobie prawa do jedynej słusznej wykładni i czy ściśle określonej teologii. Z tego choćby szczególnie względu, formułowanie pewnych ogólnych tez na temat całego neopogaństwo czy rodzimowierstwa, może okazać się nieprawdziwe lub wręcz krzywdzące dla wielu wpisujących się w ten nurt systemów wyznaniowych (analogicznie, całkowicie nietrafione, może okazać się formułowanie opinii o całym ruchu, na podstawie jednego tylko związku, ogólnie wpisującego się w dany nurt - analogicznie zaś nawet w ramach samego chrześcijaństwa spotykać można rożne, mniejsze lub większe, bardziej lub mniej radykalne, jego nurty), że o poszczególnych osobach nie wspomnę... 

     Rodzimowierstwo rzeczywiste i pseudorodzimowierstwo

     Do kolejnych, dalszych, znacznie gorszych przekłamań, prowadzić  mogą jednak jeszcze inne sytuacje (np. polegające na łączeniu danych systemów wyznaniowych z tym, co w rzeczywistości z kwestiami wyznaniowymi związku nie ma). Powszechny całościowy obraz neopogaństwa, a tym bardziej rodzimowierstwa (zwłaszcza słowiańskiego),  szczególnie wypacza np. utożsamianie go z satanizmem lub nacjonalizmem. W pierwszym przypadku jest to zazwyczaj wynikiem tzw. młodzieńczego buntu i chęci przeciwstawienia się lub wręcz zanegowania wyniesionego z domu, często narzucanego przez rodziców, dotychczas kultywowanego systemu wyznaniowego. Osoba taka, przechodząc kolejno przez płytko rozumiany satanizm (znacznie częściej ateizm lub agnostycyzm), fascynacje np. muzyką heavy metalową, w swych poszukiwaniach ostatecznie otrzeć się może o neopogaństwo. O ile jednak w pewnym wąskim zakresie, pewne jego ruchy mogą nawet odwoływać się w niektórych aspektach do satanizmu, to w żadnym razie nie znajduje on potwierdzenia w rodzimowierstwie.  Szczególnie rodzimowierstwo słowiańskie, zasadniczo odrzucające wiarygodność chrześcijaństwa (jako niewłaściwego dla swojej grupy kulturowej), na tej samej zasadzie całkowicie odrzuca negacje jego przekazu w postaci satanizmu (jako cześć tej samej mitologii). Co więcej, nawiązując do przekazów źródłowych, już Aleksander Brückner - znany polski filolog i slawista, historyk literatury i kultury polskiej, pisał: „Słowianie nic o piekle ani żadnym diable nie wiedzieli, naw ani siedziba welów nie są piekłem ani Weles diabłem - to są nabytki chrześcijańskie”. Tym samym więc, we własnej opinii, całkowicie odżegnują się oni od wszelkich mitów (i związków z nimi) związanych z szatanem. Co więcej - z innej strony - pewne oficjalne grupy reprezentujące nurt słowiańskiego rodzimowierstwa wychodzą wręcz z wyraźnego założenia, że wszyscy na swój (możliwy, dostępny dla siebie) sposób czczą tego samego Boga Najwyższego, choć sławiąc go pod różnymi imionami.

     Całkowicie odrębną kwestię stanowi natomiast wiązanie muzyki heavy metalowej z reprezentowanym systemem wyznaniowym... Trudno bowiem wychodzić z założenia, że czyjeś osobiste preferencje muzyczne, filmowe, kulinarne, seksualne czy polityczne jednoznacznie determinują, w jakiego Boga dana osoba wierzy (tudzież, że stanowią one tym bardziej rzeczywiste źródło wiedzy o sposobie ich czci). Na tej podstawie powinniśmy bowiem np. wnosić, że wśród  katolików nie powinni trafiać się np. żadni zwolennicy heavy metalu - a to czysty absurd.

      W drugim przypadku, utożsamiającym omawiane systemy ze skrajnym nacjonalizmem, faszyzmem lub wręcz nazizmem, aspekt jest nieco bardziej złożony. Wymienione wyżej postawy społeczno-polityczne dla podbudowania swej  ideologii odwołują się bowiem zazwyczaj do różnych sfer dziedzictwa narodowego - w tym także wyznaniowego. Z tego względu różne grupy, organizacje i stowarzyszenia o tego rodzaju charakterze, dla uwiarygodnienia swej działalności, sięgają zarówno (zależnie od charakteru) do katolickiego jak i pogańskiego, rodzimowierczego dziedzictwa w historii kraju. Przy czym nie stanowi żądnej tajemnicy, że pewne dziwne, ekstremalne, radykalne grupy (m.in. o tego rodzaju poglądach), trafić się mogą wśród najróżniejszych grup społecznych (w tym też wyznaniowych)...  O ile jednak powszechnie nikt raczej nie stara się oceniać całego katolicyzmu przez pryzmat poglądów i działalności tego rodzaju grup jak np. Młodzież Wszechpolska czy Narodowe Odrodzenie Polski, to już w przypadku neopogaństwa czy rodzimowierstwa nikomu analogicznie nie nastręcza to specjalnie większych problemów.

     Szczególną  winę w kształtowaniu tego rodzaju fałszywego obrazu odgrywają niestety goniące za sensacją (czyt. tym co się akurat najlepiej sprzeda - nie koniecznie zaś zainteresowane przybliżeniem rzeczywistego wizerunku polskiego rodzimowierstwa) media. Nie zawsze natomiast ci co najgłośniej krzyczą, swoimi często skrajnymi poglądami wzbudzają największe kontrowersje, przez to będący szczególnie eksponowani przez owe media - a więc najbardziej widoczni dla opinii społecznej, stanowią rzeczywisty, reprezentacyjny, wiarygodny obraz większości, a co dopiero całości danego ruchu... Inna sprawa, że informując np. o tego rodzaju grupach, których ideologia w jakimś stopniu bazuje na katolicyzmie, piszą zazwyczaj po prostu o grupach nacjonalistów... Pisząc o analogicznych grupach uwiarygodniających swe sensu stricte polityczne cele odwołaniami np. do rodzimowierstwa, piszą już zazwyczaj o „pogańskich nacjonalistach”, licząc na dodatkowy wymiar sensacji. A przecież polityka i wiara to w gruncie rzeczy dwie różne (choć w pewnych aspektach zapewne mogące wzajemnie się przenikać) sfery życia społecznego. W tym miejscu należy sobie bowiem jasno zaznaczyć, iż rzeczywiste neopogaństwo, a tym bardziej rodzimowierstwo,  to systemy wyznaniowe w zdecydowanej większości skupiające się przede wszystkim na wierze (pomimo tego nawet, że pewne nieoficjalnie, bliżej nieokreślone,  grupy - czy nawet poszczególne jednostki - starają się wykorzystywać ją do maskowania swoich rzeczywistych, czysto politycznych, celów). Czym innym są bowiem grupy polityczne i ich cele (dla których np. bogowie to jedynie symbole sił natury, a wierzenia ich słowiańskich przodków to wyłącznie element rodzimej kultury), a czymś zupełnie innym związki wyznaniowe (dla których sfera sacrum ma faktyczny wymiar i znaczenie duchowe) - inne bowiem będą priorytety i założenia związku wyznaniowego, a inne partii czy klubu politycznego...

     Pozostałe nieścisłości i przekłamania

     Jednym z najcięższych, powtarzających się co jakiś czas zarzutów jest to, jakoby pogaństwo legło u podstaw hitleryzmu. Niewątpliwie Hitler w swej polityce dopuszczał pewne elementy okultyzmu (a zapewne kilka osób z jego najbliższego otoczenia można wręcz uznać za fascynatów tegoż), ale chodziło tu głownie o te jego aspekty (nie koniecznie nawet związane choćby z mitologią nordycką czy nawet pogaństwem jako takim) mające zapewnić mu utrzymanie lub pogłębienie już posiadanej władzy (tudzież w opisany wyżej sposób uwiarygodnić jego polityczne aspiracje). Trudno tu jednak mówić o podstawach... Hitler dorastał w rodzinie katolickiej. Pomimo wyraźnej postawy antyklerykalnej, z spośród wyznań chrześcijańskich faworyzował protestantyzm (uznając go za najbardziej otwarty na reinterpretację). Co więcej, na potrzeby nazizmu został stworzony wręcz, specjalnie spreparowany system wierzeń oparty na terminologii chrześcijańskiej - tzw. "pozytywne chrześcijaństwo"5. Kwestie religijne bowiem (niezależnie od rodzaju) Hitler traktował głównie w sposób instrumentalny, użyteczny dla swej polityki. Rząd III Rzeszy po prostu zwyczajnie wykorzystywał wszystko to, co we własnym mniemaniu mogło wspomóc ich dążenia do dominacji  (jak np. podpisanie konkordatu z Kościołem Katolickim). To co nie przystawało do tych dążeń, lub też wyraźnie mogło im  zaszkodzić, było bezwzględnie eliminowane - nie bez powodu w 1937 roku politycy z NSDAP podjęli kampanię przeciw wszystkim tzw. organizacjom okultystycznym, które mogły stać się zalążkiem opozycji wobec nazizmu.

     Kolejnym, w pewien sposób szczególnym bo sztucznie kształtowanym błędem, jest przedstawianie  neopoganizmu jako rodzaj konsumpcjonizmu. Uzasadnieniem ma tu być rzymski hedonizm, który ostatecznie w starożytności doprowadził niby do upadku imperium.  Czyż jednak wówczas oficjalnie dominującą religią w Rzymie nie było chrześcijaństwo, a barbarzyńscy najeźdźcy przede wszystkim właśnie poganami? Inna kwestia dotyczy tego, iż filozofia istniała w Rzymie tak długo jak istniało pogaństwo (w późniejszym okresie, aż do XIII wieku, chrześcijanie w tym względzie przerabiali głównie to co powstało wcześniej - przede wszystkim opierając się na pracach Arystotelesa i pomocniczo Platona). Znów też powraca kwestia mylenia pojęć - jeśli bowiem chcemy współcześnie mówić o konsumpcjoniźmie - postawie polegającej na nieusprawiedliwionej konsumpcji, tudzież uznawaniu jej za wyznacznik jakości życia - to czemu nie używać określenia  konsumpcjonizm tylko innego, związanego z tematyka wyznaniową (zasadniczo traktującego zupełnie o czym innym)? Dla zdeprecjonowania (przez skojarzenia) tegoż drugiego, przez łączenie go z pierwszym?...

     Kolejną  stosunkowo często spotykaną krytyką pogaństwa są oskarżenia o bałwochwalstwo, w potocznym rozumieniu tego słowa znaczeniu - czyli o oddawanie bezpośredniej czci przedmiotom (posągom, elementom lub zjawiskom sił natury)... W tym jednak znaczeniu - żywcem przeniesionym ze średniowiecznego postrzegania etnicznych wierzeń przez chrześcijaństwo - analogicznie moglibyśmy obecnie paradoksalnie postrzegać też katolicyzm (z całym tym jego szeregiem świętych figur, obrazów czy magicznych przedmiotów zwanych relikwiami)... A przecież podobnie tak jak w katolicyzmie tak również w rodzimowierstwie czy nawet neopogaństwie nikt tak naprawdę nie uważa, że drewniana figura czy posąg, będące jedynie wyobrażeniem pewnego bytu, są mu rzeczywiście tożsame... Tak bowiem jak nie rozmawiamy z telefonem, a przez telefon, tak nie modlimy się do posągu, lecz do pewnego bytu wyższego (który w sporym uproszczeniu, dany posąg może symbolizować).

     Innym, nie do końca prawdziwym zarzutem, z jakim z kolei często spotyka się  samo rodzimowierstwio słowiańskie, jest posądzenie go antychrześcijańskość (przy czym nie powinno się tego mylić z antyklerykalizmem, w stosunku co do którego stanowisko większości tzw. innowierców, a zapewne także wielu chrześcijan, jest zapewne dość podobne). O ile jednak rodzimowierstwo jest "antychrześcijańskie", to zapewne nie bardziej niż większość innych niechrześcijańskich systemów wyznaniowych, ani też nie bardziej niż chrześcijaństwo jest antyrodzimowiercze, czy antyjakiekolwiekinnewyznaniowo... Zasadnicza różnica polegać może tylko na tym, że historycznie to chrześcijaństwo (szczególnie na tych ziemiach) przybyło z zewnątrz zwalczać pogaństwo, a nie na odwrót... Dodatkowo to monoteizm zasadniczo wyklucza możliwość wiary w innych Bogów (czy nawet różne postrzeganie Boga Najwyższego, będąc często systemem wyznaniowym dogmatycznie przekonanym o swym potencjalnym posiadaniu monopolu na tzw. prawdę objawioną - co z kolei  szczególnie sprzyja szerzeniu wszelkiego rodzaju nietolerancji) a nie politeizm (do którego najczęściej - czasem z wyraźnymi elementami panteizmu - zalicza się również rodzimowierstwo). To natomiast, że rodzimowiercy starają się zachować pamięć dawnych wydarzeń, z którymi nierozerwalnie związana jest rodzima kultura i wierzenia, nie czyni z nich jeszcze w jakiś szczególny sposób  antychrześcijańskimi.

     Podobnie (głównie właśnie przez swą wyraźną etniczność), to nie rodzimowierstwo słowiańskie ma globalnie ekspansywny charakter. To nie rodzimowierstwo słowiańskie wychodzi z założenia o konieczności przekonania wszystkich do swoich racji. Wręcz przeciwnie - w rodzimowierstwie słowiańskim, które raczej trudno zaliczyć do systemów dogmatycznych, dość powszechny jest pogląd, że tak jak ludzie są różni (choćby przez uwarunkowania społeczno-kulturowe) tak dany, możliwy dostępny dla każdej z tych osób, sposób zbliżenia się do Boga Najwyższego może być różny. Co więcej - rodzimowierstwo słowiańskie zasadniczo nie wykazuje jakiejś specjalnej potrzeby „nawracania” czy werbowania nowych członków (a w konsekwencji nie podejmuje też żadnych specjalnych działań w tym kierunku). Generalnie wychodzi bowiem z założenia, że jeżeli ktoś odczuwa dostatecznie silny związek z pogańskim dziedzictwem swoich przodków, to prędzej czy później na to rodzimowierstwo i tak sam trafi... że rodzimowiercą się albo jest albo nie (bo rodzimowierstwo słowiańskie to nie tylko system wyznaniowy, ale również swego rodzaju filozofia życiowa) i kwestią pozostaje jedynie, kiedy dana osoba ostatecznie ten fakt  (bycia lub nie rodzimowiercą) sobie uświadomi. Zresztą nawet prokatolickie organizacje, próbujące opisywać wszelkie (zarówno chrześcijańskie jak i niechrześcijańskie) mniejszościowe związki i grupy wyznaniowe (a więc szczególnie wyczulone na związane z tym wszelkiego rodzaju patologie), relacje z otoczeniem jednego z głównych formalnie zarejestrowanych związków rodzimowierczych określają jako „poprawne”, wykazujące „brak izolacji, agresji”, a także stwierdzają „brak danych na temat zagrożeń ruchu dla psychiki [jego] wyznawców”6.

     Rodzimowierstwu słowiańskiemu, z braku jego niedostatecznej znajomości, równie często zarzuca się prymitywizm. Wystarczy jednak zapoznać się choćby z zawartymi w nim koncepcjami zaświatów czy duszy by przekonać się, że jest zgoła inaczej. Koncepcje te swobodnie równać się mogą lub wręcz przewyższają analogiczne, spotykane obecnie w wielu innych, powszechnie znanych, globalnych systemach wyznaniowych. Niektórzy próbują natomiast dodatkowo umniejszyć znaczenie lub wręcz wartość rodzmiowierstwa słowiańskiego, opierając się na założeniu wyparcia jednego systemu wyznaniowego (względem posiadanej liczby wyznawców) przez inny, obecnie dominujący. Nie biorą oni jednak wówczas zupełnie pod uwagę,  iż powszechność danego czynnika (czego odbicie znaleźć można choćby w prawie Kopernika-Greshama) wcale bynajmniej nie musi świadczyć o jego wyższości czy nawet przewadze, przedkładać się na jego rzeczywistą wartość...

     Z drugiej strony w pewnych kręgach cały czas powszechnie pokutuje obraz polskiego rodzimowiercy, jako tego poganina biegającego po lesie w łapciach z łyka, w prosto skrojonej, ręcznie szytej, lnianej koszulinie (pomimo, że rodzimowiercą równie dobrze może być przysłowiowy sąsiad z za ściany, którego codziennie idącego do pracy mijamy w windzie). Wynika to najczęściej z kolejnego braku rozróżnienia pewnych zasadniczo dwóch różnych środowisk - tym razem wyznaniowego i  grup odtwórstwa historycznego (zwanych potocznie bractwami rycerskimi).  O ile i tym razem w pewnym zakresie członkowie jednego ze środowiska przenikać się mogą z drugim, to same środowiska raczej trudno uznać za tożsame (nawet pomimo tego, że o ile każdy rodzimowierca może być członkiem jakiegoś bractwa - i vice versa - o tyle wcale nie musi). W tym świetle całkowicie fałszywe byłoby więc stwierdzenie, że każdy odtwórca jest poganinem, a każdy poganin odtwórcą (choćby dla tego, że nawet radykalni katolicy bywają członkami bractw). Podobnie rzecz ma się odnośnie tzw. strojów historycznych. O ile osoby w takowych widuje się przy okazji różnego rodzaju obrzędów rodzimowierczych (co często ułatwia np. zbudowanie pewnego swoistego klimatu), to zasadniczo nigdy nie jest to wymogiem. Z drugiej strony o ile  samo odtwórstwo traktować można jako rodzaj zabawy, hobby (formę pokazu przy okazji różnego rodzaju festynach), o tyle kwestia wiary (przynależności do systemu wyznaniowego) - powiedzmy sobie jasno i wyraźnie - zasadniczo już tym nie jest.

     Kolejnym częstym zarzutem jest brak źródeł, choć zapewne nie brak przedmiotu badań... O ile bowiem od czasów A. Brücknera nie przybyło specjalnie tekstów źródłowych, to jednak zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch dekad odnotowano znaczny postęp wiedzy o Słowianach, wiążący się z przyrostem ilości źródeł archeologicznych, postępem metodologicznym, a także nową interpretacją źródeł pisanych, stanowiących wciąż główne oparcie w badaniu dziejów Słowian (w tym na płaszczyźnie religijnej)7. Powszechnie też przyjęło się sądzić, że niewiele pozostało z dawnych wierzeń prasłowian... I rzeczywiście może się tak wydawać, biorąc pod uwagę bogactwo kulturowe naszych przodków, którego to znaczna część na przestrzeni wieków uległa zatraceniu. Z samych wierzeń zachowało się jednak wystarczająco wiele, by nadal pozostały one żywe (czego współcześni rodzimowiercy są najlepszym dowodem). Przyczyniają się do tego nie tylko zapiski ówczesnych kronikarzy czy pozostałości dawnych przekazów i tradycji, znajdujące swe odbicie choćby w folklorze całej (a nie tylko z terenów obecnej Polski) słowiańszczyzny, ale także przychodzące im w sukurs liczne dziedziny naukowe, takie jak np. archeologia czy językoznawstwo. Inna sprawa, że rodzimowierstwo to nie wyłącznie sucha mitologia... Żywa wiara to coś więcej niż tylko metodologiczne, naukowe badania nad nią. Żywa wiara rozwija się, ewoluuje pozwalając co raz lepiej zbliżyć się do Boga Najwyższego... A będąc etniczną swe źródło jak i ciągłą Jego obecność posiada w terenach, na których się wykształciła, w ziemi i ludziach ją zamieszkujących, w ich kulturze...

     W tym miejscu warto zaznaczyć, że rodzime wierzenia nie przestały istnieć 1000 lat temu, wraz z tzw. „Chrztem Polski”, raptem jakby ktoś światło zgasił. Tzw. chrystianizacja przebiegała bowiem (a wręcz powiedzieć można, że cały czas nadal przebiega) stopniowo  i to bynajmniej wcale nie gładko i bez oporów (czego najlepszym dowodem jest choćby mająca miejsce na tych terenach w XI w. „Reakcja Pogańska”)... Jeszcze w XVII wieku Kościół Katolicki na swych kazaniach potępiał pogańskie zwyczaje przy czym rodzimowierstwo - mniej lub bardziej jawnie - cały czas funkcjonowało także w późniejszych wiekach, aż do dnia dzisiejszego (przy czym dodatkowo warto wspomnieć, że rodzimowierstwo słowiańskie to nie tylko tzw. 'pogaństwo polskie', lecz także dziedzictwo naszych słowiańskich sąsiadów, u których tego rodzaju świadectwa zachowały się znacznie dłużej, a często także w większej ilości - np. Litwa). Całkowitym przejawem ignorancji byłoby natomiast sądzić, że nasi słowiańscy przodkowie, przed tzw. przysłowiowym „Chrztem Polski” w 966 r., nie reprezentowali sobą żądnej spuścizny społecznej, czy żadnej wyższej kultury (niemal tak jakby co dopiero z drzew zeszli). A przecież gdyby tak było w rzeczywistości, nie stanowiliby choćby dość atrakcyjnego obszaru nie tylko dla wspomnianej wyżej, zapoczątkowanej chrześcijańskiej ekspansji religijnej, ale również jako cel wielokrotnie podejmowanych prób militarnego podbicia (z których jednak - jak relacjonuje choćby kronikarz Gal Anonim we wstępie do swojej kroniki - kraj ten [...] choć otoczony przez tyle [...] ludów chrześcijańskich i pogańskich i wielokrotnie napadany przez wszystkie na raz i każdy z osobna, nigdy przecież nie został przez nikogo ujarzmiony w zupełności8 - taka potęga nie bierze się raptem z nikąd). Podobnie co do znacznej majętności pierwszych Piastów (dodatkowo poświadczonej choćby przez zachowane, niestety stosunkowo nieliczne, źródła materialne) kronikarze są raczej zgodni. Wspomniany już Gal opisując bogactwo za czasów Bolesława Chrobrego wspomina: nie tylko komesowie, lecz nawet ogół rycerstwa nosił łańcuchy złote niezmiernej wagi, taki wszyscy mieli nadmiar pieniędzy. Damy zaś dworskie tak chodziły obciążone koronami złotymi, naszyjnikami, łańcuchami złotymi, naramiennikami, złotogłowiami i klejnotami, że gdyby ich drudzy nie podtrzymywali, nie mogłyby udźwignąć tego ciężaru9 - uznając nawet, że autor przesadził, to ilość kosztowności musiała być znaczna i raczej nie zgromadzona z dnia na dzień.

  Kolejne nieporozumienia wynikać może z innego podejścia do kwestii grzechu, który w rodzimowierstwie słowiańskim nie istnieje (szczególnie dziedziczony po kimś) w powszechnie przyjętym (zdefiniowanym przez chrześcijaństwo), potocznym tego słowa znaczeniu (a co za tym idzie - w tym sensie - jego potencjalne odpuszczenie nie jest możliwe, ani też nawet do czegokolwiek koniecznie potrzebne), a co najwyżej jako czyn moralnie naganny, szkodzący innym (przy czym podstawowa zasada rodzimowierstwa słowiańskiego "czyń co chcesz, bylebyś przy tym nie krzywdził innych" całkowicie wyklucza grzech jako możliwość szkodzenia samemu sobie)10. Z tego m.in. względu w rodzimowierstwe szczególnie istotny jest stosunek czynów prawych do niegodnych, co z kolei ma wpływ na dalsze nasze losy.  Nie oznacza to więc, że  rodzimowiercy - nawet jeśli niejako pozbawieni bezpośrednio wiszącego nad sobą swego rodzaju bata - równocześnie pozbawieni są wszelkich podstaw zasad współżycia społecznego. Wręcz przeciwnie... Przez to, że każdy czyn niegodny zasadniczo nie może zostać odpuszczony (całkowicie wymazany, a jedynie zniwelowany), tym większego znaczenie nabiera jego zrównoważenie lub przeważenie czynem prawym. Tym samym najczęściej uznają oni uniwersalny system wartości moralnych, wspólny dla wielu kultur i systemów wyznaniowych, zasadniczo znajdujący swe odbicie również w drugiej połowie przykazań wchodzących w skład dekalogu (takich jak: nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam, szanuj przodków...). Inna sprawa, że analogicznie błędem byłoby też sądzić, że każdy ateista czy agnostyk (czy nawet zdecydowana ich większość) pozbawiony jest wszelkich zasad moralnych (podobnie jak błędem zapewne byłoby sądzić, że wśród np. chrześcijan spotykać można wyłącznie osoby kierujące się szczególnie wysokimi standardami etycznymi). Żaden bowiem domniemany, gotowy przepis na godne życie (szczególnie przy założeniu, że dobro i zło jest relatywne), nie zastąpi nam empatii i zdolności samodzielnego myślenia  - ile bowiem bez tego, warta byłaby ta cała nasza ludzkość?...

     Jak już wspomniałem wyżej, niezbyt właściwe (także z metodologicznego punktu widzenia) jest też ocenianie całego ruchu rodzimowierczego na podstawie osobistych, często będących wynikiem młodzieńczego buntu (i związaną z tym huśtawką nastrojów), kontaktów z różnego rodzaju dziwnymi, zazwyczaj nieformalnymi tworami, samookreślającymi się (niestety często niezgodnie z rzeczywistością) jako organizacje rodzimowiercze. Błędem jest też ocenianie całego środowiska rodzimowierczego, na podstawie jakichś marginalnych, mniejszościowych, często ekstremalnych jego przedstawicieli, przy jednoczesnym całkowitym pominięciu większościowych, formalnie zarejestrowanych i działających zgodnie z prawem, organizacji tego typu (których priorytetem jest rzeczywiście wiara, a nie np. polityka). Analogicznie niezbyt właściwe jest też ocenianie całego ruchu, na podstawie anonimowych kontaktów nawiązanych np. za pośrednictwem internetu (gdzie każdy może podszyć się niemal pod każdego, a podając się za przedstawiciela tej czy innej formalnie istniejącej grupy, wypaczać jej rzeczywisty wizerunek - np. „powołując” wręcz osoby niepełnoletnie do funkcji kapłańskich). Przy minimum wysiłku można natomiast bez większego problemu - nawet w sieci internet - natrafić na witryny rzeczywiście działających, formalnie zarejestrowanych w MSWiA związków, których powszechny jawny charakter (objawiający się np. w oficjalnie, publicznie zapowiadanych otwartych spotkaniach i świętach, na których obecność nie jest związana nawet z koniecznością przynależności do któregoś z nich), pozwala uzyskać wgląd w rzeczywisty obraz tematu (pomimo nawet znacznego rozproszenia samych rodzimowierców w  polskim społeczeństwie). Większość fałszywych stereotypów obalić też można wyszukując (choćby na jednej z popularniejszych internatowych platform wymiany plików wideo) relacje filmowe z rzeczywistych świąt rodzimowierczych takich jak np. Noc Kupały organizowana przez wspomniane wyżej jawnie działające  związki. Przekonać się można, że nikt tam nie pali Biblii, nie bezcześci krzyży czy pozostałych symboli innych wyznań, nie składa kotów czy innych zwierząt w ofierze, nie wznosi faszystowskich gestów ni haseł11... a komu takiej relacji filmowej mało, może się o tym przekonać osobiście jako, że tego rodzaju obchody są jawne i publiczne, i stosunkowo wcześniej zapowiadane na łamach stron tychże związków (a uczestnictwo w nich - poza sporą dozą poszanowania dla rodzimej, etnicznej kultury - wymaga od zainteresowanego jedynie minimum dobrej woli).   

     Wielopłaszczyznowe postrzeganie w rodzimowierstwie słowiańskim

     Nie podlega  natomiast zasadniczo dyskusji fakt, że rodzimowierstwo (a nawet zdecydowana większość neopogaństwa) odwołuje się  do kultu Natury. Bynajmniej nie znaczy to jednak, że postrzeganie rodzimych bogów ogranicza się wyłącznie do jej symboliki... Na przykładzie rodzimowierstwa słowiańskiego w grę wchodzić bowiem może swego rodzaju wielopłaszczyznowe postrzeganie danego aspektu. W przypadku utożsamiającym Naturę - cały otaczający nas świat - z Bogiem Najwyższym, będącym absolutem jest on zazwyczaj Bogiem bezosobowym lub nie podlegającym w pełni ludzkiemu poznaniu (trudno bowiem by dla opisania tego rodzaju bytu najwyższego - wiecznego, nieskończonego i nieograniczonego - adekwatne były skończone i ograniczone, ludzkie kryteria)... Jest On z kolei reprezentowany przez szereg bóstw stanowiących poszczególne aspekty natury lub poprzez te aspekty natury przejawiający swe istnienie (np.: Swaróg - bóstwo ognia, słońca, Perun - bóstwo burzy, wojny, Rod - bóstwo losu, Weles - bóstwo magii, a także zaświatów, Mokosz - bóstwo wilgotnej ziemi, płodności i urodzaju itd.)12... Jedno bowiem wcale nie musi wykluczać drugiego.

     Czasem ludzie postrzegać bowiem mogą niektóre rzeczy w spłyconej, jednowarstwowej, ograniczonej formie (niektórym w zupełności wystarcza to nawet przez większą część ich życia), dostrzegając przy tym jedynie pewne drobne, pozornie ze sobą nie powiązane fragmenty większej całości. Tym samym często borykają się z dylematami z rodzaju "co wybrać - rybki czy akwarium"... W rzeczywistości tego rodzaju wybory wcale jednak nie muszą być konieczne - to co pozornie wydawać się może dwoma różnymi wzajemnie się wykluczającymi koncepcjami, w rzeczywistości stanowić może obraz pewnej większej spójnej całości. Tak też jest np. w przypadku zaprezentowanej przeze mnie wyżej koncepcji. Jeśli bowiem rozpatrujemy istnienie Boga Najwyższego (niech to będzie Świętowit), który jako byt najwyższy (jako, że w sobie zawiera wszystko pozostałe) zajmuje najwyższą z możliwych istniejących płaszczyzn (tudzież jest nimi wszystkimi), to jego poszczególne aspekty będące pozostałymi bogami przejawiają się na niższych płaszczyznach (z których kolejne zajmują demony, duchy przodków, ludzie, itd, itp - przy czym każda płaszczyzna, w pewnych aspektach oraz w różnym stopniu i zakresie (w zależności od stopnia ich zbliżenia) przenika się z pozostałymi). W sporym uproszczeniu wyobraźmy je sobie jako koła (lub raczej owale), z których każdemu przypisać można inną dziedzinę. Każde z tych kół (owali) posiadając wspólną oś, ma jednocześnie względem niej rożny kąt nachylenia, w wyniku czego dana płaszczyzna przecina się z innymi (czyli miejsca, w których wzajemnie - w różnym stopniu i w różnych aspektach - owe płaszczyzny się przenikają)... A wszystkie one zawierają się w płaszczyźnie najwyższej, będącej absolutem, metawszechświatem...

     Podsumowanie

      W niniejszym felietonie starałem się możliwie obszernie i kompleksowo opisać różnego rodzaju kontrowersje mogące pojawiać się przy okazji omawiania tematów związanych z pogaństwem, neopogaństwem i rodzimowierstwem. Zapewne nie udało mi się wyszczególnić wszystkich związanych z tym aspektów, ale mam szczerą nadzieję, że opisałem przynajmniej większość z tego, czym neopogaństwo (a tym bardziej rodzimowierstwo) na pewno nie jest... Ktoś mógłby spytać - Ale po co? Czemu nie ograniczyć się wyłącznie do tego czym w istocie jest?... Otóż na pytanie, czym neopogaństwo lub rodzimowierstwo w skrócie jest, odpowiedź każdy rzeczywiście zainteresowany zagadnieniem bez większego problemu znaleźć może sam. Mimo to, co jakiś czas, wciąż natrafić jednak można na liczne przykłady powielanych na ten temat fałszywych poglądów i stereotypów... Przygotowując niniejszy materiał nie miałem złudzeń i nie liczyłem na to, że za jego pomocą wyeliminuję je wszystkie... Zakładam jednak, że przynajmniej częściowo zminimalizuję skutki części z nich. Ostatecznie pamiętajmy bowiem, że każdemu z nas gwarantowana jest wolność wyznania... a nawet gdyby nie była - w najlepszym razie tylko my sami i bogowie wiedzą, co naprawdę drzemie w naszej duszy i sercu.

Ratomir Wilkowski 

 

Przypisy 1. Rodzimowierczy portal informacyjno-kulturalny http://www.Rodzimowierca.prv.pl

2. Wikipedia http://pl.wikipedia.org/wiki/Rodzimowierstwo

3. Rodzimowierczy portal informacyjno-kulturalny http://www.Rodzimowierca.prv.pl

4. Wikipedia http://pl.wikipedia.org/wiki/Neopogaństwo

5. Wikipedia http://pl.wikipedia.org/wiki/Adolf_Hitler za "Mein Kampf", 278

6. Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji http://www.psychomanipulacja.pl/kontakt/

7. Kosmologia dawnych Słowian - Artur Kowalik

8. Kronika Polska - Gal Anonim

9. Historia sztuki polskiej, t.I: Sztuka średniowieczna, Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1965, s. 150

10. Rodzimy Kościół Polski http://www.r-k-p.prv.pl

11. Filmowy Kanał Rodzimowierczy http://www.youtube.com/user/regulyYT

12. Rodzimy Kościół Polski http://www.r-k-p.prv.pl



Opcje Artykułu

Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo... | 18 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
PRZYPISY
reguly pią, 17 lip 2009, 19:52:18

...ktorych z jakiegos powodu nie chcialo mi zaakceptowac ze stosownymi linkami (ale wiekszosc bez problemu do odszukania w necie):

1. Rodzimowierczy portal informacyjno-kulturalny RODZIMOWIERCAprvPL
2. Wikipedia hasło Rodzimowierstwo
3. Rodzimowierczy portal informacyjno-kulturalny RODZIMOWIERCAprvPL
4. Wikipedia hasło Neopogoaństwo
5. Wikipedia za "Mein Kampf", 278.
6. Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji
7. Kosmologia dawnych Słowian - Artur Kowalik
8. Kronika Polska - Gal Anonim
9. Historia sztuki polskiej, t.I: Sztuka średniowieczna, Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1965, s. 150
10. Strona internetowa Rodzimego Kościóła Polskiego
11. Filmowy Kanał Rodzimowierczy RegulyYT na YouTube
12. Strona internetowa Rodzimego Kościóła Polskiego

---
Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze

 
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...
mateuszo wto, 21 lip 2009, 16:53:19

Autor powyższego artykułu stosuje typowe przekłamania i psychomanipulacje, znane mi niestety z własnego doświadczenia w ruchu rodzimowierczym.
Zauważmy że autor skupia się głównie na tym, czym rodzimowierstwo (oczywiście tylko w jego mniemaniu) NIE JEST.
Czy osoba, która chciałaby wytłumaczyć komuś niezorientowanemu czym jest np. islam obrazowałaby swoją wypowiedź na zasadzie: „Islam nie ma nic wspólnego z satanizmem. Nie ma także nic wspólnego  z terroryzmem choć jest wiele grup terrorystycznych które się do niego odwołują. Islam nie ma nic wspólnego z okultyzmem”?? Takie wyjaśnienie czym jest islam na pewno nie pogłębiłoby wiedzy o islamie a jest to typowe KLUCZENIE WOKÓŁ TEMATU.
Autor pisze, iż rodzimowierstwo nie jest w żaden sposób powiązane z satanizmem - dziwne tylko, że olbrzymia większość wyznawców Świętowita rekrutuje się ze środowisk satanistycznych a sporo grup rodzimowierczych otwarcie posługuje się retoryką satanistyczną łącząc słowiańskie bóstwa z demonami np. Swaróg – Lucyfer, Mokosza – Lilith, Wełes – Lewiatan. Nie mówiąc już o ogromnej wręcz ilości muzyków swobodnie głoszących gloryfikację szatana i Peruna. Moim zdaniem „naturalna” ewolucja satanisty w neopoganina i istnienie ludzi którzy łączą satanizm z rodzimowierstwem określając się przy tym jako neopoganie to ewidentny związek kultu szatana z kultami pogańskimi.

 
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...
mateuszo wto, 21 lip 2009, 16:57:51

Rodzimowierstwo nie ma także nic wspólnego ze skrajnym nacjonalizmem – to kolejne, niczym nie podparte, błędne założenie - rozumiem, że wiary nie można łączyć z polityką ale sama „wiara słowiańska” jako wiara etniczna dla danej grupy ludów indoeuropejskich jest BARDZO podatnym gruntem dla wszelkiej maści grup rasistowskich, antysemickich, ksenofobicznych. Ogrom organizacji zrzeszających neopogan w naszym kraju prezentują otwarty rasizm np. Zakon Zadrugi Północny Wilk, NS Zadruga,Tradycji Niklot czy Rodzima Wiara (punkt XV wyznania wiary lechitów .Są to grupy, u których fascynacja mitami (np. szczątkami mitów słowiańskich) prowadzi do ambiwalentnego wobec nazizmu i Hitlera (a często wręcz sympatyzującego z neopogaństwem III Rzeszy), antychrześcijańskiego (nawet nie antyklerykalnego, ale jawnie antychrześcijańskiego w swoich deklaracjach i sferze ideowej), neopogańskiego ruchu, który zaprzecza zdrowemu rozsądkowi (np. cofanie się do etyki przedchrześcijańskiej) i metodzie naukowej (wiele grup neopogańskich wobec braku źródeł ucieka się do nienaukowych "rekonstrukcji" kultu).

 
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...
mateuszo wto, 21 lip 2009, 16:59:31

Najgorsze jest w tym to, że nowe grupy neopogańskie często łączą swoją religię ze skrajnymi poglądami politycznymi i różnymi odmianami rasizmu (zazwyczaj poglądami ciążącymi ku nazizmowi, czego przejawem są działania, deklaracje i publikacje różnych naszych rodzimowierców, np. przedstawicieli grupy Niklot działających - jak donosiła nie raz prasa - np. pod hasłem "Czarnych powiesimy, Świętowita postawimy"). Najlepiej poglądy polskich neopogan-nazistów poznać z pierwszej ręki. Kto nie wierzy w sympatie nazistowskie polskich rodzimowierców, powinien odwiedzić dział polityczny na forum Odala (tworzonym pod patronatem Rodzimej Wiary, zalegalizowanego związku wyznaniowego neopogan, które wydaje pismo Odala). Lektura tego forum może być niekiedy szokiem, ale każdy, kto idealizuje lub lekceważy to środowisko, powinien się w teksty Odali wczytać.
Kolejnym błędem autora jest twierdzenie jakoby rodzimowierstwo nie miało nic wspólnego z okultyzmem. Wielu rodzimowierców czerpie inspirację z Crowleya, LaVeya a nawet stylizuje swoje „obchody słowiańskich świąt” na czarne msze kościoła szatana z San Francisco –wiele jest relacji w internecie z tego typu „ceremonii”.
Autor wskazuje, iż sformułowanie jakoby „pogaństwo legło u podstaw hitleryzmu” jest błędne. To źle postawiona teza. Powszechnie wiadomo że Hitler nienawidził chrześcijaństwa za „żydowskie korzenie”, popierał fascynacje członków SS mitologią germańską, obchodzenie przez nich świąt przesileń zimowych, używanie runicznej symboliki. Swastyka, którą Hitler uznał za symbol nazizmu to przecież typowo pogański symbol
Poza tym wiara pogańska, jako pozbawiona całkowicie moralności Dekalogu z góry Synaj, była idealną podporą dla bezwzględnej ideologii nazistowskiej.
 

 
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...
mateuszo wto, 21 lip 2009, 17:00:35

Najbardziej dziwi mnie tylko jedna rzecz: kim jest autor artykułu że uważa się za osobę kompetentną do twierdzenia kto JEST rodzimowiercą  a kto nim na pewno NIE JEST. Jestem pewien że gdyby zapytać rodzimowierców uznających satanizm za pewną podporę ich wiary, nazistowskich rodzimowierców czy okultystycznych rodzimowierców o to kto jest PRAWDZIWYM rodzimowiercą odpowiedzieliby że oni sami a zdecydowanie nie jest rodzimowiercą autor tego artykułu. Gdyby podliczyć tych PSEUDORODZIMOWIERCÓW (jak ich nazywa autor – a może to on jest pseudorodzimowiercą?) okazałoby się że to zdecydowana WIĘKSZOŚĆ uczestników ruchu neopogańskiego w Polsce.
Widzę tu podobną analogię jak w przypadku dyskusji o satanizmie – wielu „ugrzecznionych, laveyowskich satanistów” z wyższością mówi że ci czciciele szatana którzy dewastują nagrobki to pseudosataniści – mówią tak ponieważ ich działanie koliduje ze starannie wypracowywanym wizerunkiem „dobrego satanisty”. Jednakże czy to zmienia fakt, że satanizm jest zły?
 

 
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...
mateuszo wto, 21 lip 2009, 17:01:58

Gdyby nawet rodzimowierstwo nie miało związków z satanizmem, nazizmem czy okultyzmem to wcale nie jest tak piękne jak to przedstawia autor artykułu.
Z punktu widzenia chrześcijanina rodzimowierstwo łamie podstawowe zasady wiary w Jedynego Boga – to że autor nazywa wyimaginowane słowiańskie bóstwo wyrzeźbione w drewnie Najwyższym Bogiem tylko „sławionym pod innym imieniem” nie oznacza że nim jest (Wj 34, 14; por. Pwt 5, 9; 6, 15; Joz 24, 19), ale to pewnie autora nie obchodzi więc ograniczę się do przedstawienia jak ciężko zapłacili „wyznawanie Świętowita” moi znajomi – tylko z mojego miasta 3 rodzimowierców skończyło w szpitalu psychiatrycznym – są tam do dzisiaj, a 2 popełniło samobójstwo. To chyba wystarczający dowód na to że rodzima wiara ma bardzo destrukcyjny wpływ zarówno na życie duchowe jak i psychiczne. Aby poznać inne dowody na szkodliwość tego typu „religijności” odsyłam do mojego świadectwa bądź świadectw wielu innych ludzi, którym udało się odnaleźć Chrystusa lub to Chrystus – Dobry Pasterz odnalazł ich.
 

 
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...
reguly wto, 21 lip 2009, 18:04:49

Pewnie modzi ciahna ta wypowiedz (jak i powyzsze niejakiego mateusza - mnie kiedys analogicnzie ciachneli tlumaczac, ze tak obszerne wypowiedzi mozna zamieszczac jedynie w polemikach), niemniej zanim to nastapi odpowiem :

 

 

> Autor powyższego artykułu stosuje typowe przekłamania i psychomanipulacje, znane mi niestety z własnego doświadczenia w ruchu rodzimowierczym.

Psychomanipulacja jest zamieszczanie “swiadectwa” nawrócenia na katolicyzm, którego rzeczyiowstym celem jest kłamliwe zdeprecjonowanie innego, mniejszosciowego systemu wyznaniowego.


> Zauważmy że autor skupia się głównie na tym, czym rodzimowierstwo (oczywiście tylko w jego mniemaniu) NIE JEST.

Wierutna byzydura (jak i cala reszta co wykaże dalej)... Na samym początku artykułu http://www.kosciol.pl/article.php/20090717173038418 są podane podstawowe definicje głównych pojęć!


> Czy osoba, która chciałaby wytłumaczyć komuś niezorientowanemu czym jest np. islam obrazowałaby swoją wypowiedź na zasadzie: “Islam nie ma nic wspólnego z satanizmem. Nie ma także nic wspólnego z terroryzmem choć jest wiele grup terrorystycznych które się do niego odwołują. Islam nie ma nic wspólnego z okultyzmem”??

Tak - jeśli miałoby to na celu obalenie pewnych kłamliwych a w najlepszym razie rozmijających się z prawdą pomówień...

> Takie wyjaśnienie czym jest islam na pewno nie pogłębiłoby wiedzy o islamie a jest to typowe KLUCZENIE WOKÓŁ TEMATU.

Takie wyjaśnienie pozwala np. zweryfikować z prawda czyjeś mylne opinie na dany temat.

> Autor pisze, iż rodzimowierstwo nie jest w żaden sposób powiązane z satanizmem - dziwne tylko, że olbrzymia większość wyznawców Świętowita rekrutuje się ze środowisk satanistycznych a sporo grup rodzimowierczych otwarcie posługuje się retoryką satanistyczną łącząc słowiańskie bóstwa z demonami np. Swaróg – Lucyfer, Mokosza – Lilith, Wełes – Lewiatan.

Ta... i niby co? Mamy ci wierzyć wyłącznie na słowo?

> Nie mówiąc już o ogromnej wręcz ilości muzyków swobodnie głoszących gloryfikację szatana i Peruna.

Nawet gdyby to od kiedy “muzycy” zajmują się kształtowaniem poglądów wyznaniowych danego systemu wyznaniowego???

> Moim zdaniem “naturalna” ewolucja satanisty w neopoganina i istnienie ludzi którzy łączą satanizm z rodzimowierstwem określając się przy tym jako neopoganie to ewidentny związek kultu szatana z kultami pogańskimi.

Masz prawo mieć swoje zdanie co nie znaczy, że musi mieć ono zaraz cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Cala sprawę wytłumaczyłem natomiast szerzej swoim felietonie: http://www.kosciol.pl/article.php/20090717173038418


> Rodzimowierstwo nie ma także nic wspólnego ze skrajnym nacjonalizmem – to kolejne, niczym nie podparte, błędne założenie - rozumiem, że wiary nie można łączyć z polityką

Najwyraźniej pewnych kwestii tu jednak nie rozumiesz... Generalnie natomiast JW.

> ale sama “wiara słowiańska” jako wiara etniczna dla danej grupy ludów indoeuropejskich jest BARDZO podatnym gruntem dla wszelkiej maści grup rasistowskich, antysemickich, ksenofobicznych. Ogrom organizacji zrzeszających neopogan w naszym kraju prezentują otwarty rasizm np. Zakon Zadrugi Północny Wilk, NS Zadruga , Stowarzyszenie na rzecz Kultury i Tradycji Niklot czy Rodzima Wiara (punkt XV wyznania wiary lechitów)

Po pierwsze – proszę wskazać które z tych grup (i gdzie) są formalnie zarejestrowane (dla ulatwienia możesz pominąć Niklot (który nie jest związkiem wyznaniowym tylko stowarzyszeniem i RW - na którego twoje kłamstwa odpowiedziałem w mojej poprzedniej, pierwotnej wypowiedzi na twoje “swiadectwo”... Po drugie - JW. - o posługiwaniu się rodzimowierstwem przez rożnego rodzaju grupy sensu stricte polityczne, dość szeroko napisałem w swoim felietonie.


> Są to grupy, u których fascynacja mitami (np. szczątkami mitów słowiańskich) prowadzi do ambiwalentnego wobec nazizmu i Hitlera (a często wręcz sympatyzującego z neopogaństwem III Rzeszy),

Fascynacja mitami nie jest jeszcze równoznaczna obranej wierze...

> antychrześcijańskiego (nawet nie antyklerykalnego, ale jawnie antychrześcijańskiego w swoich deklaracjach i sferze ideowej), neopogańskiego ruchu, który zaprzecza zdrowemu rozsądkowi (np. cofanie się do etyki przedchrześcijańskiej)

Czyli jakiej - tej która jest oparta na uniwersalnych, znanych w wielu kulturach, znacznie starszych prawach jak nie zabijaj, nie kradnij, szanuj przodków? O tym tez było w moim felietonie...

> i metodzie naukowej (wiele grup neopogańskich wobec braku źródeł ucieka się do nienaukowych "rekonstrukcji" kultu). Najgorsze jest w tym to, że nowe grupy neopogańskie często łączą swoją religię ze skrajnymi poglądami politycznymi i różnymi odmianami rasizmu (zazwyczaj poglądami ciążącymi ku nazizmowi, czego przejawem są działania, deklaracje i publikacje różnych naszych rodzimowierców, np. przedstawicieli grupy Niklot działających - jak donosiła nie raz prasa - np. pod hasłem "Czarnych powiesimy, Świętowita postawimy").

Buachachacha... Weź się nie kompromituj... Kolejne twoje (mówiąc wprost kłamstwo) - to akurat krzyczeli przedstawiciele pro katolickiej Młodzieży Wszechpolskiej ( http://wyborcza.pl/1,75248,2543752.html ) - kolejny przykład jak wiarygodne jest twoje wyobrażenie na temat Rodzimowierstwa!  Może w tej sytuacji powinieneś jednak zweryfikować również swoje wyobrażenie na temat Katolicyzmu?

> Najlepiej poglądy polskich neopogan-nazistów poznać z pierwszej ręki. Kto nie wierzy w sympatie nazistowskie polskich rodzimowierców, powinien odwiedzić dział polityczny na forum Odala (tworzonym pod patronatem Rodzimej Wiary, zalegalizowanego związku wyznaniowego neopogan, które wydaje pismo Odala). Lektura tego forum może być niekiedy szokiem, ale każdy, kto idealizuje lub lekceważy to środowisko, powinien się w teksty Odali wczytać.

Proste pytanie - czy to forum jest miejscem reprezentowania przez dany związek swojego oficjalnego stanowiska, czy raczej do prowadzenia indywidualnych rozmów gdzie odpowiedzialność za zamieszczone wypowiedzi biorą ich autorzy? Po drugie – jeśli mowa o wiedzy z pierwszej ręki to proponuje to uczynić rozmawiając z rzeczywistym (a nie pseudo) rodzimowierca w realu. Po trzecie - po raz kolejny – proszę raczej poruszać się po kwestiach dotyczących formalnych ruchów WYZNANIOWYCH, a nie jakichś tam bliżej nieokreślonych środowisk “sympatyzujących z czymś tam”... Jak wejdziesz na jakieś forum RM to tez ci się może włos na głowie zje zjeżyć...


> Kolejnym błędem autora jest twierdzenie jakoby rodzimowierstwo nie miało nic wspólnego z okultyzmem.

Jeśli za okultyzm uznajesz praktyki magiczne i czarostwo to bynajmniej nigdzie tego nie twierdze...

> Wielu rodzimowierców czerpie inspirację z Crowleya, LaVeya

Wielu (a ile to tak naprawdę jest – lubisz takie ogólniki – prawda?) rodzimowiercow jeździ na rowerze, a mimo to nie jest kolarzami – jesteś to sobie w stanie wyobrazić???

> a nawet stylizuje swoje “obchody słowiańskich świąt” na czarne msze kościoła szatana z San Francisco –wiele jest relacji w internecie z tego typu “ceremonii”.

No nie mogę... Przeczytaj sobie jeszcze raz mój felieton i przestań wypisywać podobne bzdury...


> Autor wskazuje, iż sformułowanie jakoby “pogaństwo legło u podstaw hitleryzmu” jest błędne. To źle postawiona teza. Powszechnie wiadomo że Hitler nienawidził chrześcijaństwa

JW. – tez było w moim arcie – nie chrześcijaństwa, a co najwyżej klerykalizacji (zapewne dla tego ze była dla niego konkurencja w dążeniu do pełnej władzy)!

> za “żydowskie korzenie”, popierał fascynacje członków SS mitologią germańską, obchodzenie przez nich świąt przesileń zimowych, używanie runicznej symboliki. Swastyka, którą Hitler uznał za symbol nazizmu to przecież typowo pogański symbol.
Poza tym wiara pogańska, jako pozbawiona całkowicie moralności Dekalogu z góry Synaj, była idealną podporą dla bezwzględnej ideologii nazistowskiej.

Masz na myśli te część dekalogu która ma wzmocnić monopolistyczna pozycje twojego systemu wyznaniowego? Bo chyba nie te która jest znacznie starsza i obecna w wielu kulturach na całym świecie?

> Najbardziej dziwi mnie tylko jedna rzecz: kim jest autor artykułu że uważa się za osobę kompetentną do twierdzenia kto JEST rodzimowiercą a kto nim na pewno NIE JEST.

Jest żercą przy Rodzimym Kosciele Polskim – jednym z najliczniejszych, oficjalnych, zarejestrowanych związków rodzimowierczych... A ty? Expseudorodzimowierco?

> Jestem pewien że gdyby zapytać rodzimowierców uznających satanizm za pewną podporę ich wiary, nazistowskich rodzimowierców czy okultystycznych rodzimowierców o to kto jest PRAWDZIWYM rodzimowiercą odpowiedzieliby że oni sami a zdecydowanie nie jest rodzimowiercą autor tego artykułu.

Pewnie tak - i co z tego? :] Co nie znaczy, że są oni (ci, którzy “wiare slowianskich przodkow” budują na podstawie semickich mitów) faktycznymi rodzimowiercami.

> Gdyby podliczyć tych PSEUDORODZIMOWIERCÓW (jak ich nazywa autor – a może to on jest pseudorodzimowiercą?) okazałoby się że to zdecydowana WIĘKSZOŚĆ uczestników ruchu neopogańskiego w Polsce.

Proszę zapoznac się z terminologią. Z osobistymi dywagacjami nie zamierzam polemizować.


> Widzę tu podobną analogię jak w przypadku dyskusji o satanizmie – wielu “ugrzecznionych, laveyowskich satanistów” z wyższością mówi że ci czciciele szatana którzy dewastują nagrobki to pseudosataniści – mówią tak ponieważ ich działanie koliduje ze starannie wypracowywanym wizerunkiem “dobrego satanisty”. Jednakże czy to zmienia fakt, że satanizm jest zły?

Nie wiem - nie jestem satanista...


> Gdyby nawet rodzimowierstwo nie miało związków z satanizmem, nazizmem czy okultyzmem to wcale nie jest tak piękne jak to przedstawia autor artykułu.

Przynajmniej nie jest tak złe jak sugeruje autor tego świadectwa...


> Z punktu widzenia chrześcijanina rodzimowierstwo łamie podstawowe zasady wiary w Jedynego Boga

Tylko ze punkt widzenia chrześcijanina nie jest tu jedynym rozpatrywanym...

> – to że autor nazywa wyimaginowane słowiańskie bóstwo

Chcesz wchodzić na kwestie teologiczne (przynajmniej przekonamy się kto tu jest rzeczywistym rodzimowierca lub/i majacym o nim rzeczywista wiedze)?... A jak chcesz dowieść czym różni się “wyimaginowane słowiańskie bóstwo” od semickiego?

> wyrzeźbione w drewnie Najwyższym Bogiem

Też było w moim arcie - drewno (nawet wyrzeźbione) jest tylko drewnem i co najwyzej pewnym uproszczonym wyobrażeniem...

> tylko “sławionym pod innym imieniem”

(!) na swój sposób...

> nie oznacza że nim jest (Wj 34, 14; por. Pwt 5, 9; 6, 15; Joz 24, 19), ale to pewnie autora nie obchodzi

zgadłeś...

> więc ograniczę się do przedstawienia jak ciężko zapłacili “wyznawanie Świętowita” moi znajomi – tylko z mojego miasta 3 rodzimowierców skończyło w szpitalu psychiatrycznym – są tam do dzisiaj, a 2 popełniło samobójstwo. To chyba wystarczający dowód

To nie jest żaden dowód... Wpierw twoja wypowiedz musiałby być wiarygodna, podparta dowodami i wykazująca, że stan ich rzeczywiscie jest wynikiem tego, iż byli rodzimowiercami (lub raczej pseudorodzimowiercami znając twoje błędne wyobrażenie o rodzimowierstwie).

> na to że rodzima wiara ma bardzo destrukcyjny wpływ zarówno na życie duchowe jak i psychiczne. Aby poznać inne dowody na szkodliwość tego typu “religijności” odsyłam do mojego świadectwa bądź świadectw wielu innych ludzi, którym udało się odnaleźć Chrystusa lub to Chrystus – Dobry Pasterz odnalazł ich.

A ja zapoznać się z faktami...

Przykre jest także, iż pod świadectwem przestrzegającym przed szkodliwością neopogaństwa dozwala się na sprzeczne z regulaminem forum wklejanie artykułu o rzekomo pozytywnej stronie rodzimej wiary. Moja przestroga rozmywa się w ten sposób w umiejętnej psychomanipulacji zwolennika mrocznych wizji pogańskich.

Jeśli próbę zweryfikowania pewnych przekłamań w ramach niejakiego “świadectwa” chcesz tak określać...

> Poparłem fakty o polskich "satanistycznych", "nazistowskich" i "okultystycznych" rodzimowiercach, tudzież fascynacji włodarzami III rzeszy pogaństwem odpowiednimi linkami ale w wyniku ograniczeń na stronie wszelkie linki w postach uznawane są jako spam więc zainteresowani tematem mogą sobie wyszukać informacje przez google np wpisując nazwy podanych przeze mnie stowarzyszeń.

Jeszcze raz - wpierw wypadałoby chociaż poznać właściwa terminologie omawianych zagadnień.  

 

---
Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze

 
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...
mateuszo śro, 22 lip 2009, 00:58:25

Twoje podzielenie, reguly,  mojej wypowiedzi na części i zamieszczenie tam wstawek typu "Ta...weź przestań", "Buahahaha....", "I co jeszcze? Mamy uwierzyć ci na słowo", "Rodzimowiercy jeżdżą na rowerze - jesteś w stanie to sobie wyobrazić" jest żałosne, by nie powiedzieć gówniarskie i głupie. Nie wiem czemu te wstawki miały służyć? Skompromitowaniu mnie?  Chciałeś być złośliwy? Ale czego można się spodziewać po dorosłym (jak mniemam) człowieku który uważa się w XXI wieku za kapłana Świętowita.

 
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i pseudorodzimowierstwo...
reguly śro, 22 lip 2009, 10:54:56

 

.

..

Przewidywałem, że powyższy art wywołać może spore kontrowersje i gorące dyskusje... Przede wszystkim sugeruje jednak  by każdy sam ocenił co jest bardziej wiarygodne - oparte na konkretnych faktach i właściwym rozumieniu używanej terminologii opracowanie, czy może oparte na subiektywnych odczuciach, osobistych stronniczych przekonaniach i przypuszczeniach, "świadectwo"...

..

.

---
Świętowit Widzi Więcej Bo Ma Cztery Twarze

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń