Głos w sprawie postulatu adopcji przez pary homoseksualne

śro, 4 lis 2009, 20:49:59

Autor: krzysztof guzek

 W wiadomościach telewizyjnych (TVP 1, 02.11.2009) pojawiła się informacja o parze homoseksualistów, apelujących w Internecie do kobiet planujących aborcję, by po urodzeniu dziecka wpisywać do rubryki „ojciec” dane jednego z nich, zaś matkę jako nieznaną, wówczas homoseksualiści zajmą się niechcianym dzieckiem. Jest to zabieg niemoralny z etycznego punktu widzenia i nielegalny z prawnego punktu widzenia. Ale czy liczy się moralność i prawo, gdy do głosu dochodzą własne egoistyczne zachcianki? Gdy traktuje się dziecko – istotę ludzką, jak zabawkę czy gadżet?

Poczęcie i zrodzenie potomstwa z natury jest sprawą damsko-męską. Do tego największego cudu potrzebna jest kobieta i jej komórki oraz mężczyzna i jego komórki. Zatem, jak podpowiada natura ludzka, także do wychowania dziecka potrzebna jest matka i ojciec, wrażliwość macierzyńska i ojcowska. Do normalnego (na szczęście na świecie istnieje coś takiego jak norma) rozwoju dziecka niezbędna jest, i matka, i ojciec, oboje, razem. Dwie ciocie czy dwóch wujków nie jest w stanie wychować zdrowego człowieka. Postulat adopcji dzieci przez osoby tej samej płci nie bierze pod uwagę dobra dziecka, a jedynie własne zadowolenie. Pretendowanie par homoseksualnych do bycia rodzicami, to próba odwrócenia praw natury do góry nogami oraz redefinicji małżeństwa i rodzicielstwa. Jest to zabieg niebezpieczny, bo szkodliwy dla ewentualnych ofiar takich adopcji.

Nie tylko teologia czy medycyna, ale sama natura z jej prawami, czy to się komuś podoba czy nie, podpowiada poprzez tak zwany zdrowy rozsądek, że homoseksualizm nie jest czymś normalnym. Wie o tym, i rolnik, i mechanik samochodowy, jedynie niektórzy intelektualiści to podważają. Homoseksualizm jest zaburzeniem osobowości i dewiacją seksualną. Szacunek wobec osób homoseksualnych, należny każdej osobie ludzkiej, nie oznacza tolerancji wobec narastających roszczeń tego środowiska. A współczucie i pomoc osobie potrzebującej nie oznacza przesadnych ustępstw wobec niej. Tak zwana wolność do orientacji seksualnej nie może być usprawiedliwieniem dla krzywdzenia niewinnych istot. Zresztą wybór tzw. orientacji seksualnej jest pozorny, bo jest on raczej uleganiem instynktowi niż świadomym wyborem.

Zgodnie z zapisami prawa cywilnego i kanonicznego małżeństwem jest związek kobiety i mężczyzny, podobnie jak rodzicami są: matka i ojciec. Pojedyncze udane próby zmian prawnych przez środowiska homoseksualne nie oznaczają, że coś zmieni się w prawie naturalnym. Prawo stanowione, jak sama nazwa na to wskazuje, można ustanowić, a zatem i zmienić. Prawo naturalne jest wpisane w naturę człowieka, odkrywane przez rozum, i niezmienne. Z naturą człowiek nie dyskutuje, ani jej nie przekupi. Wywieraniem nacisków na opinię publiczną (chociażby za pomocą słowa „homofobia”) i ustawodawców można uzyskać nienależne przywileje. Przywilejem, a więc nie czymś, co się słusznie należy, lecz czymś ponad to, byłaby zgoda na zdefiniowanie małżeństwa także jako związek osób tej samej płci, czy pozwolenie takim osobom na odgrywanie roli rodziców. Sam fakt odmiennych preferencji seksualnych i egoistycznych zachcianek nie stanowi jednak podstawy do ulegania tego typu absurdalnym roszczeniom.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20091104204959301