Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Moje prywatne Evangelium Vitae

Jan Paweł II w „Evangelium Vitae” podkreśla wiele spraw dotyczących praw człowieka.

Do:

  • życia,
  • prawdziwej wolności
  • oraz obrony ludzi bezbronnych, zranionych czy zagubionych.

Mimo to, moją uwagę szczególnie przyciągnęły słowa dotyczące rodziny, którą Papież nazywa „Sanktuarium Życia”.

Jestem jeszcze nie kobietą, ale już nie dzieckiem i coraz częściej myślę o roli jaką pełni rodzina w życiu każdego z nas. Sama byłam wychowywana tylko przez matkę, dlatego mam świadomość krzywd i braków, jakie po takim przeżyciu zostają.

Jan Paweł II wyraźnie mówi, że to rodzina w hierarchii wszystkich społecznych instytucji jest tą pełniącą najważniejsze role w życiu każdego z nas. Powinna być budowana na fundamentach miłości, by stać na straży życia bezbronnego i tego najbiedniejszego.

Gdy czytałam ten płomienny apel naszego Papieża, uświadomiłam sobie jak bardzo została wypaczona wizja życia rodzinnego w dzisiejszych czasach. Oglądając świat z boku oraz rozmawiając z moimi rówieśnikami, którzy założyli już swoje rodziny i mają dzieci, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że znaczna większość ma skrzywdzone pojęcia dotyczące miłości, związku oraz rodzicielstwa.  

Ilość znajomych mi rodzin, których jestem pewna, że są darem i owocem miłości Bożej, jest przerażająco mała. Co więcej, ilość rodzin pełnych i szczęśliwych (bez względu na ich przyczynę powstania) nie jest wcale większa; natomiast przeważająca ilość to rodziny rozbite i nieszczęśliwe, które zostały zniszczone zanim jeszcze naprawdę stały się rodzinami.

 

W czasie ostatnich Świąt Bożego Narodzenia, (które jeszcze bardziej nakłoniły mnie do kontemplacji tej sprawy), zadałam sobie pytanie:

Czemu tyle ludzi nie umie znaleźć swojego szczęścia w otoczeniu najbliższych im osób?

Odpowiedź, która pierwsza przyszła mi do głowy i poraziła mnie swoją prostotą i była dla mnie najklarowniejsza ze wszystkich innych: bo szukamy szczęścia w rzeczach materialnych.

 

Spójrzmy na otaczający nas świat, na ludzi i ich problemy. Media od dawna krzyczą, że jesteśmy społeczeństwem starzejącym się. Dlaczego więc?

Dlaczego gdy widzimy młodą parę z dzieckiem, od razu słyszymy komentarze typu: „wpadli”?

Dlaczego ludzie boją się kochać i nie potrafią przyjmować miłości?

A jak bez podstaw bezinteresownej miłości, opartej na esencji słów Twardowskiego:

„... i zapomnij, że jesteś kiedy mówisz, że kochasz...”,

mamy stworzyć odpowiednią atmosferę do wychowywania dzieci i do bycia szczęśliwymi.

 

Najczęstsze dwa stereotypy dotyczące tego tematu, brzmią:

  • - Młodzi zakładają rodziny, gdy pojawi się ciąża.
  • - Starsi zakładają rodziny, gdy dorobią się odpowiednich warunków i spełnią w życiu osobistym.

Gdy to sobie uświadomiłam, mimo wewnętrznego wzburzenia wiem, że te poglądy niestety z palca wyssane nie są.

Bo czy zaprzeczymy temu, że coraz więcej ludzi decyduje się na założenie rodziny z powodu egocentrycznego strachu przed starczą samotnością, a nie chęcią dawania siebie innym?

Wszyscy widzimy, że granica wieku ludzi, którzy decydują się na małżeństwo i potomstwo przesuwa się coraz dalej. Obecnie priorytetem ludzi nowoczesnych jest życie w luksusie oraz spełnienie zawodowe (nie wszystkich oczywiście, ale niestety wystarczającej ilości by było to widoczne gołym okiem).

W przerażającym tempie rośnie ilość par żyjących razem lecz bez ślubu, a co więcej stało się to w opinii publicznej moralnie poprawne i rozsądne.

Niestety, co najgorsze i o czym alarmuje Papież w „Evangelium Vitae” jest to, że obecnie w dobie popularnej sztucznej antykoncepcji, dziecko często traktowane jest, jako zagrożenie dla wolności człowieka, a nie jego dopełnieniem. Codziennie zderzamy się z reklamami środków antykoncepcyjnych, które porównują życie ludzkie do jednej z najgorszych chorób – AIDS. Ile razy słyszeliśmy hasła typu: „ten środek ochroni cię przed HIV i ciążą”?

A gdy ktoś zwróci na to uwagę, słyszymy pełne oburzenia głosy, że Kościół każe się ludziom rozmnażać jak „króliki”.

Natomiast Jan Paweł II mówi wyraźnie, powiedziałabym nawet krzyczy: Kościół nawołuje do bezgranicznej, bezinteresownej, a przede wszystkim rozsądnie i rozumnie lokowanej miłości. A co najważniejsze: NIE ZABIJAJ!

 Nigdy w swoim życiu nie słyszałam by jakikolwiek ksiądz nawoływał do rozmnażania się ludzi na potęgę, za to słyszałam nie raz, jak księża apelowali o wspólne planowanie rodziny – by było to dziełem obojga stron, oparte na miłości i odpowiedzialności, a nie przypadku. By dziecko przestało być zagrożeniem a stało się dopełnieniem i radością życia rodziców.

 

            Piszę te słowa w imieniu dziecka włąśnie „z przypadku ludzkiego” (natomiast planu Bożego), którego rodzice nie byli w stanie obdarzyć się miłością, na której mogłabym się uczyć.

Piszę w imieniu zranionego dziecka, którym byłam i które nadal głęboko we mnie jest.

Ileż razy słyszałam z bezsilności i bezradności moich rodziców: to dla Twojego dobra się rozstaliśmy.

Jakie to pięknie utkane kłamstwo, wykorzystywane do uciszenia wewnętrznego poczucia, że nie z miłości i nie z chęci dobra, ale z ludzkiej krzywdy i złudnego przekonania o potędze swoich ludzkich sił, takie decyzje są podejmowane.

Mimo to, nigdy nie odważyłabym się osądzić żadnego z rodziców, którzy sami się zdecydowali, a wręcz zmusili na taki krok. Sytuacje są tak różne, a każda tak zupełnie inna, iż uważam, że nikt oprócz Boga nie powinien osądzać, ale to nie znaczy, że nie możemy zapominać o ranach, jakie zadajemy dziecku – nie osądzajmy, ale pomagajmy, jak mówi Jan Paweł II.

Słowa encykliki stały się mi szczególnie bliskie, gdyż ja osobiście wraz z rozpadem małżeństwa moich rodziców, mimo iż miałam wtedy niespełna rok, straciłam na zawsze tożsamość. Nawet teraz, mimo wieku pełnoletniego nie mam pojęcia, co odpowiadać na pytania typu: „Gdzie Twój dom?”. Wewnętrznie czuje, że moje miejsce jest tam gdzie moja rodzina, gdzie moje serce... No właśnie, tylko gdzie jest ta rodzina, kiedy moje serce rozdarte jest na pół.

 

Kolejną sprawą jest głuszenie ciągłego wewnętrznego buntu z akceptacją bliskiej obecności osób trzecich, które chcąc nie chcąc, pojawiają się w intymnym życiu rozwiedzionych rodziców... Wtedy dziecko zatraca moralną wartość przede wszystkim swojej seksualności – widząc rodzica w różnych sytuacjach intymnych z obcą osobą trzecią, staje się dla dziecka wręcz oczywiste, że takie zachowania jak sex czy mieszkanie bez ślubu, mogą występować z każdym i wcale nie musi obowiązywać przysięga małżeńska.

Gdy prosiłam znajomych, którzy już żyją w konkubinatach o zdanie na ten temat, wszyscy odpowiedzieli, że nigdy nie patrzyli na to z tej strony. Za to dziecko nie ma innej strony, z której mogłoby na to spojrzeć.

 

Czytając słowa Jana Pawła II, który pisze, że rodzina ma bronić życia, a co więcej ma być jego sanktuarium, zrozumiałam to w bardzo szeroki sposób – bronić życia dziecka to bronić życia duchowego i fizycznego tak samo mocno. Sanktuarium nie opiera się na murach (choćby nie wiem jak pięknych), ale na Bogu, dla którego powstało.

Tak bardzo boli mnie to, iż rodzice, którzy są strażnikami niewinności i piękna każdego dziecka, uważają, że ich rola kończy się na zapewnieniu tylko dobra materialnego.

A najbardziej boli fakt, że nie biorą pod uwagę, iż są wzorem i narzędziem w rękach samego Boga w życiu ich dzieci.

 

Opierając się na moich zapisanych wyżej przemyśleniach, chciałam zauważyć jeszcze jedną szczególną rzecz – każdy z nas w pewien sposób został zraniony przez swoich rodziców, czy zabrakło mu czegoś w wychowaniu (miłości, ciepła) lub po prostu nie otrzymał go wcale.

Widzimy tu błędne koło: zraniony rodzic rani swoje dziecko, które staje się zranionym rodzicem dla swoich przyszłych dzieci... I jak tu się dziwić, że powstają takie wypaczone sytuacje jak związki homoseksualne czy aborcje, skoro nasze rany są tak wielkie a brak miłości rodzicielskiej tak rozległy, że człowiek z rozpaczy szuka pomocy w sytuacjach nie naturalnych, a co więcej chorych!

 

Kolejna instytucją, o której mówi i do której apeluje Jan Paweł II jest Państwo.

Papież wyraźnie podkreśla, że to Państwo dając prawne przyzwolenie na takie sytuacje jak aborcja, eutanazja, związki homoseksualne czy karę śmierci, odwraca się od Boga i praw naturalnych, które powinny być przecież fundamentem prawa państwowego.

To Państwo powinno stać na straży godności ludzkiej i prawidłowo walczyć o wolność jednostki! Ale jak ma do tego dążyć, skoro priorytetem dla rządzących nie jest już dobro obywateli, ale święty spokój, pieniądz i wygoda osobista oparta na bezczelnym egocentryzmie. Jak rządzący mają stać na straży praw człowieka, skoro stali się dla obywateli swoistą rozrywką, a wręcz kabaretem!? Jak ktoś, kto nie ma za grosz szacunku w moich oczach, ma walczyć o moje prawa? Tylko, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć, a na pewno nie sprzyjają temu sytuacje, które tworzą nasi politycy. A na pytanie „Dlaczego tak jest?”, wszyscy odpowiedzialni za odpowiedź zasłaniają się pozostałością po PRL-u. Natomiast Papież wyraźnie pisze, że nie możemy się zasłaniać grzechami! Mówi, że to człowiek ma panować nad grzechem a nie grzech nad człowiekiem.

Mając takie sytuacje i pozwalając na takie sytuacje, nie możemy dziwić się potem, że bezbronne życie traci swoją wartość.

Po lekturze „Evangelium Vitae” zrozumiałam przede wszystkim jedno: Bóg MUSI być na pierwszym miejscu w życiu każdego z nas, bo inaczej to życie stanie się „śmiercią”.

 

Podsumowując, chciałabym zacytować fragment z owej Encykliki:

„Życie zostaje człowiekowi powierzone jako skarb, którego nie wolno mu roztrwonić i jako talent do wykorzystania. Człowiek musi się z niego rozliczyć przed Panem.”



Moje prywatne Evangelium Vitae | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,618 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń