Wszystko zostało wam powierzone - praca i duchowość

wto, 23 lut 2010, 15:18:54

Autor: Andrzej

W 1983 roku w rozmównicy klasztoru Sióstr Misjonarek Miłości w Kalkucie na rozmowę z Matką Teresą czeka niecierpliwie bogaty przedsiębiorca, który z powodzeniem może zostać nazwany bogatym młodzieńcem, choć w chwili, w której go widzimy, ma już 49 lat. To syn bogatego, kanadyjskiego właściciela holdingu spożywczego, znanego na całym świecie, który od 18 lat zajmuje się już sprawami firmy swego ojca.

Podobnie jak bogaty młodzieniec, na którego Jezus wejrzał z miłością, stara się on od lat przestrzegać przykazania, ale dręczy go przy tym pytanie o to, co powinien, jako człowiek bogaty, będący pracodawcą dla kilkuset osób, jednocześnie posiadający dyplom MBA w Columbia University z nauk ekonomicznych, uczynić ze swoim życiem. Czy za radą Jezusa z Ewangelii rozdać cały swój majątek? Niepewność i chęć znalezienia odpowiedzi u autorytetu kieruje go ku tej, która dokonała radykalnego wyboru służby na rzecz najuboższych. Już wcześniej wysyłał do Matki Teresy listy; teraz chce spotkać się z nią osobiście, przedstawić jej swój dylemat, uzyskać odpowiedź.

 

Rozmowa nie trwa długo. Matka Teresa, bardziej niż bogatego młodzieńca widzi w J.-Robercie Ouimet, sługę, któremu wyruszający w daleką podróż Pan powierza talenty spodziewając się, że ten je pomnoży.   - Nie możesz rozdać tego, co posiadasz. Zostało to Tobie tylko i wyłącznie powierzone, stwierdza z przekonaniem błogosławiona. Nie możesz niczego rozdać, nic do ciebie nie należy! To zostało ci powierzone. Jednakże, jeśli tego pragniesz, możesz spróbować zarządzać tym, czego Pan Bóg ci użyczył - na Jego sposób i wraz z Nim. Jeśli chcesz spróbować w ten sposób, musisz postępować według jego hierarchii Miłości w swoim życiu.  

             Robert odczytuje to stwierdzenie jako zachętę do rewolucji w podejściu pracodawcy do swoich pracowników. Wiele osób na całym świecie znajduje się w podobnej sytuacji. Prowadzą firmy, często olbrzymie, zatrudniające setki, czy nawet tysiące pracowników. Działają w warunkach gospodarki rynkowej, gdzie wszelkie działania poddane są wymaganiom wydajności, rentowności w celu osiągnięcia zysków, które między innymi muszą być przeznaczone na rozwój przedsiębiorstwa i uniknięcie bankructwa. Chrześcijański pracodawca nie może z jednej strony traktować zatrudniane u siebie osoby w kategoriach zwyklej siły roboczej, a z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że jego zakład to nie benedyktyński klasztor, w którym praca ma być jedną z dróg do Boga w myśl dewizy Ora et labora. Nie wytrzyma bowiem wtedy konkurencji i upadnie, co niesie ze sobą niebezpieczeństwo doprowadzenia pracowników do sytuacji nędzy materialnej.  

            W historii etyki pracy pojawiło się wiele prób pogodzenia wymagań konkurencyjności w ramach gospodarki rynkowej z wymogami sumienia chrześcijańskiego. Większość chrześcijańskich pracodawców albo szybko bankrutuje negując wymogi gospodarki rynkowej, albo zapomina o swoim chrześcijaństwie chcąc ocalić swoje przedsiębiorstwo i zapewnić mu rentowność, bądź pozostaje w stanie schizofrenicznego poszukiwania równowagi. Dzisiejszy świat, który jest daleki od wizji Królestwa Bożego daje nam całą masę przykładów takich ludzi odpowiedzialnych za sprawy ekonomiczne lub polityczne, którzy nie są w stanie żyć w wewnętrznej jedności i tłumaczą się z tego powołując się na wprowadzone przez Maxa Webera podstępne, lecz jakże wygodne rozróżnienie,  na etykę przekonań i etyką odpowiedzialności: osobiście jestem wierny wartościom w jakie wierzę (etyka przekonań), ale realizm wykonywania moich obowiązków zmusza mnie do wyznawania, w praktyce, innych wartości, nawet jeśli stoją w sprzeczności z tymi pierwszymi, (etyka odpowiedzialności). J.-Robert Ouimet uważa to za eleganckie usprawiedliwienie tchórzostwa!  

              Już wcześniej, jeszcze przed spotkaniem z Matką Teresą Robert, dzięki swym wykładowcom ekonomii i filozofii, świadkom katolicyzmu z jego społeczną nauką wyrabia w sobie przekonanie, że jest możliwe bycie równocześnie wydajnym zarządcą i zarządzanie na sposób Jezusa Chrystusa. Wyrabia w sobie przeświadczenie, że jest możliwe zarabianie pieniędzy, dostarczanie usług konsumentom i równocześnie nadawanie sensu życiu człowieka w pracy. Mówiąc krótko, że jest możliwe równoczesne i spójne dążenie do dwóch ideałów: ideału przedsiębiorcy, który musi mieć na uwadze rozwój swojego przedsiębiorstwa przez dążenie do uzasadnionych i koniecznych zysków, oraz ideału chrześcijanina, który musi kochać swoich braci i siostry czyli swoich pracowników w przedsiębiorstwie oraz konsumentów, posługując im jednocześnie. Kilku wybitnych profesorów zdołało mu pokazać, że właśnie w nauce społecznej Kościoła należało szukać sposobu na połączenie tych dwóch ideałów. Dlaczego? Ponieważ Kościół świadczy w tej nauce, że jest powiernikiem integralnej i całkowitej prawdy o człowieku, że jest, według pięknego określenia Pawła VI przed Zebraniem Generalnym ONZ w 1965: „ekspertem w sprawach dotyczących człowieka”.  

            W ciągu kolejnych lat Robert opracowuje na nowo dokument określający zasady funkcjonowania jego przedsiębiorstwa. Ten typ dokumentu, w praktyce nazywany projektem przedsiębiorstwa wskazuje na cele i obowiązki przedsiębiorstwa, jednocześnie określając sposoby ich realizowania. Obowiązki firmy Roberta „zaczynają się od tych, które wszyscy mamy wobec Boga, wobec Stwórcy świata a kończą na tych, które winniśmy brać na siebie jako część społeczeństwa i całego stworzenia, które mamy w stosunku do zatrudnionych pracowników i ich rodzin, klientów przedsiębiorstwa, jego dostawców, kadr i kierowników, związków zawodowych, członków zarządu i akcjonariuszy”.    

               Dokument ten podkreśla, że podstawowym celem każdego człowieka, który pracuje w przedsiębiorstwie jest zdobycie środków do życia i dzięki pracy zapewnienie bezpieczeństwa, szczęścia i radości swojej rodzinie i swoim bliskim. Drugim celem musi być przyczynienie się do opłacalności ekonomicznej przedsiębiorstwa, jako tej jednostce, która pozwala każdemu utrzymać pracę i zapewnić bezpieczeństwo finansowe każdej rodzinie związanej z przedsiębiorstwem. Dokument mówi również o tym, że poza tymi - jakże uzasadnionymi - celami widnieje ostateczny cel, którym jest „uczestniczenie i kontynuowanie poprzez swą pracę Bożego dzieła stworzenia”. Z tego powodu Nasz Projekt nie waha się stwierdzać: „że każdy człowiek w przedsiębiorstwie, każdy na swój sposób, powinien przeznaczyć jak najwięcej czasu w swoim życiu na wyciszenie i modlitwę” i dodaje, że jeśli każdy będzie się czuł traktowany sprawiedliwie i równo w przedsiębiorstwie, to „jeśli ten wzrost wyciszenia, refleksji i modlitwy będzie można zaobserwować w przedsiębiorstwie, to przyczyni się on nieodwołalnie do stworzenia dobrej atmosfery, ducha miłości i wybaczania”.  

              Jednocześnie proponowanych jest wiele środków, które mają na celu zapewnienie duchowego wzrastania każdej osoby zatrudnionej w przedsiębiorstwie niezależnie od tego, jakiego jest ona wyznania, czy w ogóle jest osobą wierzącą, czy ateistą. Robert chce oprzeć się na dokumentach społecznej nauki Kościoła katolickiego jednocześnie poszukując sposobu konkretnego urzeczywistniania w życiu przedsiębiorstwa tych zasad. Celem jest znalezienie takiego sposobu zarządzania przedsiębiorstwem, aby dokonywało się to na sposób Jezusa i co więcej, wraz z Jezusem. Projekt przedsiębiorstwa ma więc na celu pogodzenie dwóch sprzecznych antropologii: pierwszej zdominowanej przez paradygmat homo economicus, która widzi w człowieku tylko i wyłącznie narzędzie na usługach produkcji, oraz drugiej, filantropijnej, która widzi w człowieku byt obdarzony potrzebami, które trzeba wziąć pod uwagę, subiektywizmem, którego trzeba słuchać, osobistym bogactwem które należy rozwijać, do tego stopnia, że niekiedy trzeba zapomnieć o tym, że opłacalność przedsiębiorstwa jest pierwszym warunkiem jego przetrwania.  

           Z tego względu, do tradycyjnego systemu ekonomicznych instrumentów zarządzania przedsiębiorstwem, Robert wprowadza drugi system instrumentów zarządzania, bardziej ukierunkowany na człowieka i jego duchowy rozwój. Obydwa systemy znajdują odzwierciedlenie w organigramach przedsiębiorstwa, wraz z przypisanymi im funkcjami i stanowiskami, w tym Chief Spiritual Officera (dyrektora do spraw rozwoju duchowego)  i zadaniami. Oczywiście, pozostają one do siebie w opozycji i zarządzanie nimi musi być bardzo delikatne i pełne wyczucia. W ramach tego drugiego systemu instrumentów zarządzania proponuje się wiele działań takich jak wspólne spotkania, opieka nad nowymi pracownikami, wspieranie wzajemne, grupy wsparcia, modlitwa w trakcie zebrań, świadectwa, instytucja pokoju wyciszenia i modlitwy; to wszystko przy poszanowaniu indywidualnych poglądów pracowników w zakresie wyznania czy jego braku.  

            Wprowadzony przez Roberta podwójny system zintegrowanych instrumentów zarządzania stał się także w późniejszym czasie przedmiotem jego rozprawy doktorskiej na Uniwersytecie we Fryburgu, gdzie wykazuje on trudną i bolesną, ale możliwą do przeprowadzenia zmianę struktury przedsiębiorstwa doprowadzającą do tego, że praca przestaje być czynnikiem alienującym, ale umożliwia duchowy wzrost, tak aby powracający kiedyś Pan mógł powiedzieć przedsiębiorcy: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”  

           J.-Robert Ouimet głosi na całym świecie konferencje mające zachęcić chrześcijańskich przedsiębiorców do chrześcijańskiego zarządzania swoimi firmami, do zarządzania na sposób Chrystusa i wraz z Chrystusem. W sobotę, 27 lutego 2010, w godzinach 9-12, taka konferencja będzie miała miejsce w Centrum Kultury Duchowej „Communio Crucis”Im. Św. Edyty Stein, mającym swoją siedzibę w Karmelitańskim Instytucie Duchowości, ul. Rakowicka 18a w Krakowie.

strona projektu: www.notreprojet.org

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20100223151854640