Masturbacja

nie, 28 mar 2010, 19:45:39

Autor: Gość serwisu

Ostatnio byłem u spowiedzi i postanowiłem poprawę, dlatego sie nie masturbuję się, ale nie wiem ile to wytrzymam...Czuję napięcie i nie mogę go okiełznać. Czy jeśli sie "zmasturbuję" to będzie grzech ciężki i zamknie to moją drogę do Komunii św?

Ojciec Jacek Salij znany dominikański teolog mówi o spowiedzi dwóch prędkości: bardzo wymagającej i podtrzymującej penitenta. Grzechy seksualne zawsze uniemożliwiają ponowne przystąpienie do Komunii świętej, ale jeśli jesteś bardzo słaby i dotknął cię nałóg masturbacji to być może powinieneś w Eucharystii odnaleźć chleb umocnienia - pokarm słabych. Taki chleb służy podtrzymaniu w zmaganiach się o wolność serca. Musimy walczyć, żeby ono było tylko dla Niego – a wszystko inne wypływało z naszej jedności z Bogiem.

 

Mimo ogromnej propagandy seksualizmu większość ludzi przeżywa dyskomfort z powodu grzechów cielesnych. Szatan zrobił wszystko, żeby współczesny człowiek nie czuł się winny z powodu masturbacji, używania wibratorów, seksu przed- i pozamałżeńskiego. A jednak czujemy się źle z aktywnością, która nie znajduje inspiracji i przychylności Bożej. Należy jasno powiedzieć, że każdy seks przekraczający partnerstwo uświęcone Bożym błogosławieństwem jest grzechem – zrywa relację z Bogiem, oddziela od Niego.

 

Asceza czystości seksualnej jest wymagająca i złożona. Chrześcijańska moralność stawia na więź z Jezusem. Tak więc podejmując wysiłek ascetyczny należy mieć na względzie osobę Bożą, a nie własną doskonałość i wolność. Najpierw kochajmy. Będąc w relacji z Bogiem ustanawiamy Go centrum życia. Gdy On wypełnia nasze serce nic się nie powinno przedostać do naszego wnętrza, co usuwałoby Boga w cień. Jest po prostu tak, że czujemy, kiedy on jest najważniejszy dla nas i kiedy zajmuje centralną pozycję w naszym życiu.

 

Jak chrześcijanie radzą sobie z własną seksualnością? Jeżeli szczerze walczysz ze swoim nałogiem, to spokojnie sięgaj po Eucharystię: uczestnicz w Mszy świętej i przystępuj do Stołu Pańskiego. Regularnie przystępuj do spowiedzi i nie zważaj na to, że grzechy się powtarzają. Jeśli będziesz ufał Bogu i podnosił się 77 razy, to przyjdzie taki moment, w którym pokusa odejdzie. Cała sztuka w tym, żeby nie polegać na sobie. Bóg uczy cię poprzez to ciężkie zmaganie, że świętość jest darem a naszą rolą jest heroicznie otwierać swoje serce, czyli ponawiać akt woli: Panie chcę być tylko dla ciebie.

 

Jesteśmy jak księżniczka na ziarnku grochu. Nie dzielimy grzechu na małe i duże. Czasami drobnostka nas uwiera i rozbija jedność z Bogiem. To jest prawo miłości. Bywa też, że wielkie grzechy człowieka skruszonego nie przeszkadzają mu zanurzyć się w łasce.

 

Ojciec Chenu powiedział kiedyś: Bóg pochyla się nad Tobą, skoro zadajesz sobie trud pokonania siebie.

**

Współczesna seksuologia dzieli masturbację na rozwojową i kompulsywną. Rozwojowa lub zastępcza wobec aktu partnerskiego nie przynosi szkody, jest etapem rozwoju dziewczynki lub chłopca. Jeśli ktoś przez ten etap nie przechodzi, to wcale nie znaczy, że dzieje się z nim coś nieprawidłowego. Kiedy onanizm staje się przymusem i przesłania inne wartości, wtedy w grę wchodzi patologia. Poznajemy ją po nadmiernej koncentracji na czynnościach autoerotycznych.

 

Co do drugiego zgadzamy się, z pierwszym dyskutujemy. Jeżeli masturbacja jest etapem rozwoju to, w jaki sposób przygotowuje ona do wymagań więzi partnerskiej? Rodzi się pytanie o granice nadmiernej koncentracji. Bo czasami jest nam źle z kamyczkiemk w bucie. Jeżeli mężczyzna nie zapanuje nad sobą na takim odcinku jak autoerotyka, to w jaki sposób powstrzyma się od zdrady w okresie rozstania lub abstynencji wymuszonej przez inne okoliczności np. chorobę lub połóg? Przyszła relacja z żoną powinna cię motywować do sprawowania kontroli nad sobą. Perspektywa miłości porządkuje sferę seksualną.

 

Jacek Lehr

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20100326194539504