Katolik Komorowski

sob, 26 cze 2010, 23:55:37

Autor: Jacek Lehr

Bronisław Komorowski z niespotykaną dozą tupetu i cynizmu powtarza we wszystkich mediach, że jest katolikiem. Co więcej twierdzi, iż właśnie dlatego, że jest katolikiem to popiera In-Vitro. Nie zauważyłem aby tego rodzaju absurdy wypowiadane publicznie przez jednego z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych polityków spotkały się z najmniejszym sprostowaniem ze strony władz kościelnych.

Tymczasem wielu polskich katolików w najlepsze trwa przy kandydacie PO sądząc, że są całkowicie w porządku wobec własnej wiary i nauki własnego Kościoła. Co jeszcze musi zrobić, powiedzieć lub podpisać p.o. prezydenta Bronisław Komorowski, aby wreszcie polscy katolicy (których podobno jest większość) zrozumiała, że popieranie tak skrajnie antykatolickiego (choć uczęszczającego na Msze) polityka jest po prostu nie do pogodzenia z ich wiarą?

 

Co jeszcze Komorowski musi powiedzieć nt. Kościoła i jego nauki, aby polscy biskupi wreszcie, mimo ryzyka posądzenia o wtrącanie się do kampanii, odcięli się od niego i wyjaśnili swoim wiernym na czym polega nauczanie Kościoła katolickiego? O ile bowiem jeszcze w 2007 roku część katolickiej opinii społecznej mogła się łudzić, że PO jest partią, w której konserwatywny światopogląd jest silnie reprezentowany, o tyle 3 lata jej rządów ostatecznie potwierdziły, że katolikowi po prostu nie wolno na nią głosować.

 

Znam wielu ludzi, którzy deklarują poparcie dla Komorowskiego w imię wyznawanej (bo niczym nie uzasadnionej) nienawiści do Kaczora i PISu. Żadna dyskusja nie przynosi efektu – Kaczor jest zły i koniec. Ale nie o tego typu „politykowaniu” chcę tutaj pisać. Przeważająca część z tych ludzi to wierzący i praktykujący katolicy, którzy, jak się wydaje z codziennych obserwacji, bardzo poważnie traktują swoją wiarę. Nie widzą oni nic złego w głosowaniu na kandydata, którego poglądy nie tylko są sprzeczne z nauką KK, ale wręcz zagrażają resztkom wartości chrześcijańskich obecnych w polskim życiu publicznym. Być może cześć z nich faktycznie sądzi, że skoro Komorowski twierdzi, iż jest katolikiem, to nie ma problemu.

 

Być może więc polscy biskupi powinni wsadzić kij w mrowisko i wydać oficjalne oświadczenie dotyczące głoszonych przez pana Marszałka poglądów np. w kwestii In-Vitro. Nie chodzi o to, żeby, podobnie jak w latach 90tych, Kościół otwarcie angażował się w kampanię mówiąc ludziom na kogo mają głosować (szczególnie, że drugi kandydat także nie jest wymarzonym dla katolików prezydentem, choć przepaść między nimi jest ogromna). Chodzi o to, żeby uchronić wiernych przed wprowadzeniem ich w błąd – to przecież biskupi są odpowiedzialni za głoszenie nauki Kościoła. Jeśli ktoś więc na dużą skalę wprowadza zamęt pojęciowy robiąc ludziom wodę z mózgu to przecież episkopat ma prawo przypomnieć wiernym jaka jest nauka Kościoła. Jest też inne zagrożenie związane w prezentowaniem tego rodzaju opinii nt. kwestii bioetycznych, jakie uosabia nam Komorowski.

 

Otóż utrwala to pewien stereotyp bardzo szkodliwy dla rzetelnej debaty o kwestiach bioetycznych – mianowicie, że sprzeciw wobec In-Vitro (a także innych praktyk) wynika tylko z wiary religijnej, nie natomiast z przesłanek ogólno – moralnych, zdroworozsądkowych, społecznych i medycznych. Katolicy mają tutaj mocne argumenty, których nie ma druga strona. I dlatego druga strona uparcie dąży do tego, aby wmówić opinii społecznej, że katolicy sprzeciwiają się pewnym praktykom tylko ze względu na religijne prawdy i zasady swojej wiary, a nie z powodu logicznych i twardych przesłanek. Niestety wielu katolików występujących publicznie daje się złapać w tą pułapkę. Niektórzy nawet twierdzą, że hańbą dla katolika jest tłumaczenie nauki Kościoła poprzez podawanie „świeckich” argumentów a nie tylko odwoływanie się do jego autorytetu. Ci ludzi niechcący przyczyniają się do zwycięstwa cywilizacji śmierci.

 

Mateusz Włodarczyk

 

Kto chce wsadzać do więzienia za In-vitro?

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20100626235537654