Niebezpieczne granie Kościołem

czw, 1 lip 2010, 01:30:22

Autor: Jacek Lehr

Nie spotkał się z Dziwiszem. Nie opowiada o katolickiej rodzinie. Nie może pochwalić się dzietnością. Za to jest przeciwny in vitro, bo "zabijanie zarodków to jak zabijanie ludzi". Inaczej jest z marszałkiem Komorowskim – opowiada znany katolicki publicysta Tomasz Terlikowski.

 

Politycy Platformy sklarżą się, że Kościół ich nie lubi. Ten oddolny na pewno. Niedawne wzajemne umizgi nuncjusza Kowalczyka i polityków centrolewicy mówią też o przedziale, jaki zapanował między wysokim a mniskim Kociołem (terminolgia zapożyczona z anglikanizmu).

Dlaczego? Wyjaśnia Tomasz Terlikowski.

"Spotkania z biskupami (choćby z kard. Stanisławem Dziwiszem), poparcie (całkowicie oficjalne) części duchownych (by wymienić tu tylko szefa Religia TV ks. Kazimierza Sowy) czy pokazywanie się w czasie uroczystości religijnych (marszałek Sejmu jako jedyny polityk zorganizował spotkanie z dziennikarzami po uroczystościach beatyfikacyjnych ks. Jerzego Popiełuszki) – Bronisław Komorowski bez najmniejszych skrupułów wykorzystuje Kościół do swojej kampanii wyborczej" – pisze dziennikarz.

Publicysta dodaje: "Jeśli do tego dodać opowieści o pracy w seminarium, zaangażowaniu w Przymierze Rodzin i „katolicyzmie soborowym” – to obraz religijnej części kampanii stanie się w miarę pełny."

Terlikowski dziwi się: "To wszystko nie przeszkadza Bronisławowi Komorowskiemu nie tylko głosić poglądów całkowicie sprzecznych z nauczaniem Kościoła, ale także podpisywać ustawy groźne dla milionów rodzin czy dla wolności wychowania dzieci w normalnych rodzinach. Marszałek Sejmu otwarcie lekceważy nauczanie Kościoła w sprawie zapłodnienia in vitro, opowiadając, że jest za życiem, więc jest za tą metodą prokreacji, a pomijając całkowicie milczeniem, że aby na świecie powstało trzy miliony dzieci poczętych tą metodą potrzebne było 15 milionów innych dzieci, którym urodzić się nie było dane… Jakby tego było mało swoje odrzucenie jasnego nauczania Kościoła Komorowski przykrywa opowieściami o tym, że jego poglądy wynikają z „katolicyzmu soborowego”.

"Już tylko tak krótka analiza poglądów Komorowskiego – T. Terlikowski pisze o biskupach - czyni niezrozumiałym akty poparcia, jakich udziela mu część polskich hierarchów. Nie jest jasne, dlaczego kardynałowie i biskupi spotykają się z nim (i to na kilka dni przed wyborami, tak by kontekst wyborczy był całkowicie jasny), dlaczego KAI publikuje wywiady z prawnikami (zresztą nie kanonicznymi, a rzymskimi), którzy wykazując się nieznajomością orzeczeń Stolicy Apostolskiej przekonują, że polityk deklarujący katolicyzm nie musi być przeciw in vitro, dlaczego wreszcie Konferencja Episkopatu Polski wyrzuca ze swojego oświadczenia jakiekolwiek odniesienia do odpowiedzialności polityków za stanowione prawo bioetyczne, a zasady moralne odnosi jedynie do lekarzy i rodziców dzieci poczętych metodą in vitro."

"Trudno nie dostrzec w tym – nieszczególnie skrywane – poparcie dla kandydata PO. I trudno nie zadać sobie pytania, w imię czego to poparcie jest udzielane? Bo przecież nie w imię wierności nauczaniu Kościoła, ani tym bardziej nie w imię jego odważnej obrony na niwie publicznej."

 

Komorowski – niebezpieczne wykorzystywanie Kościoła

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20100701013022839