Minął tydzień:Krzyże TVN; Co zgubiła KAI w swojej relacji?

wto, 3 sie 2010, 20:17:21

Autor: Marcin Stanowiec

Ewaluacja uczuć i wezwania do radykalizacji rządowych reakcji niszczą kruche pomosty wewnątrz społeczne. Trzeba zawrzeć prawdziwy kompromis, bez udawania, że coś w sprawie krzyży chce się zrobić.

Hartman i Hołownia radykalizują społeczne zachowania w gorszym stylu, niż PiS. Do twardej rozprawy z ciemnym narodem wzywa nie kto inny, ale liberał. Sekunduje mu publicysta TVN 24, Szymon Hołownia. Kaskadą komentarzy dosłownie miażdży obrońców symbolu katyńskiego. O krzyżu opowiada jak Korwin - Piotrowska o koncercie Madonny. Wartko i sensacyjnie. Biegnące epitety skierowane pod adresem protestujących nie dają żadnych szans samodzielnej refleksji. Gdy się ewaluuje takie uczucia niezawodnie pogłębiają się podziały. Czy na pewno o to chodzi, żeby udowodnić jak ciemny i fanatyczny jest ten naród pod pałacem prezydenckim? Dla kogoś innego obrońcy krzyża są ofiarami wojny kulturowej. Zeszliśmy na platformę dialektyczną, na której odbija się tę samą piłkę. 

Tak, lubimy nasze martyrologie, palenie świeczuszek, smętne kołysanie się nad grobami i żałobne zawodzenia. Lubimy to wszystko, czego nie lubi zastęp intelektualistów spod kosmopolitycznej gwiazd. A ponieważ jest nas wielu, możemy domagać się.

Zgody wcale nie zawarto - podzielam zdanie ks. abp. Nycza. "Jedynym wyjściem jest znalezienie sposobu, takiego kompromisu, który by dał gwarancję tablicy w tym miejscu (...) Inaczej będziemy skazani na taką improwizację" - ocenił metropolita warszawski w rozmowie z PAP. Co więcej Kościół nie był proszony o włączenie się w rozwiązanie konfliktu. Kancelarii prezydenta nie zależało na ustępstwach, ale na usunięciu krzyża. Wysłała księży, jak funkcjonariuszy państwowych, żeby sprawę załatwili po jej myśli. Ludzie na to nie pozwolili. Trudno powiedzieć, czy Kuria w kolejno wydawanych oświadczeniach pisze o wykorzystywaniu krzyża przez tę, czy inną grupę władzy. Bynajmniej nie są nią prowokowani przez młodzież z Czerskiej emeryci, którym krzyż zlewa się z polskością, a nie z polityką. Że rząd podpisał oświadczenie wspólne wcale go nie wyklucza z kręgu podejrzanych o manipulowanie krzyżem. Prawdziwe intencje zainteresowanych – niemanipulacyjny stosunek do krzyża ujrzą światło dzienne dzięki dialogowi, gdy przyjmie on na tyle koncyliacyjny kształt, żeby kompromis mógł zaistnieć. A jego warunkiem postawionym w imieniu społeczeństwa przez Kościół jest jakaś forma upamiętnienia Smoleńska w przestrzeni publicznej, nie tylko sakralnej.

Chcemy upamiętnić ofiary katastrofy pomnikiem - mówi abp Nycz i chcemy mieć na to gwarancje ze strony rządowej.

Do czasu postawienia pomnika krzyż prawdopodobnie nie zniknie. Ale komu on na tym placu przeszkadza? Architektom miasta? Wątpliwe. Jego obecność można zaaranżować. Kancelaria prezydencka unika otwartego uzasadnienia swojego stanowiska. Obecność krzyża jest nie na rękę świeckości państwa a za jego przeniesieniem do kruchty opowiada się potężna, laicka ideologia, z którą Komorowski sympatyzuje.

Toczy się o nią bój w Strasburgu, gdzie głównym oskarżonym jest pasyjka. Rząd PO nie poparł dziewięciu państw, które bronią krucyfiksu przed Trybunałem, bo w ogóle nie popiera wiary, która manifestuje się publicznie, najwyżej ją toleruje. Tu rozmijają się jego drogi z narodem, dla którego wiara i historia są tym samym, tak jak u żydów.

Pomyślmy jak w demokratycznym projekcie pomieścić wszystkich, nikogo nie wykluczając kulturowymi etykietami. Dlatego jestem za dialogiem. Holownia i Hartman uważają go za dokończony albo przerwany, wyłącznie z tego powodu, że ludzie spod krzyża są starzy i czują się osaczeni. Źle by było, gdyby B. Komorowski posłuchał takich suflerów. Z chrześcijańskimi symbolami w przestrzeni publicznej można się nie zgadzać, ale lepiej je uszanować. Tożsamości narodowej nie zredefiniuje się z dnia na dzień. W szybkim sondażu TVN24 91% respondentów żądało pozostawienia krzyża w dotychczasowym miejscu.

Ponieważ obecne władze są peerowe, nie wątpię, że unikną takich obrazów, jak dzisiejsza walka policji z tłumem. Co tu dużo mówić - suwerenem państwa jest naród i niech on zdecyduje jak przeżyć i uczcić katyńską tragedię. 

 

Co zgubiła KAI w swojej relacji? 

Z relacji KAI zginęły ważne słowa abp. Nycza o kompromisie. Cytowany przez PAP metropolita mówił: Jedynym wyjściem z obecnej sytuacji są gwarancje, że przy Pałacu Prezydenckim znajdzie się miejsce dla tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy z 10 kwietnia.

W tym samym cytowanym przez KAI tekście zabrakło kolejnego fragmentu.

"Tłem konfliktu o krzyż jest brak realnego kompromisu. - Trzeba znaleźć kompromis i zagwarantować, że przed Pałacem Prezydenckim znajdzie się tablica upamiętniająca ofiary katastrofy smoleńskiej. Jedynym wyjściem jest znalezienie sposobu, takiego kompromisu, który by dał gwarancję umieszczenia tablicy w tym miejscu (...) Inaczej będziemy skazani na taką improwizację".

Nie pierwszy raz się to zdarza. Za każdym razem, gdy presja na decyzję Kościół podgrzana jest do czerwoności. Po czyjej stronie stoi KAI? Pałacu prezydenckiego czy biskupiego?

 

http://ekai.pl/wydarzenia/x31571/abp-nycz-o-sporze-o-krzyz-potrzebny-jest-kompromis/

Abp Nycz: Kompromis i gwarancja tablicy

 

 

 

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20100803201721989