O tym, co poza grobem, czyli o duszy

śro, 31 paź 2012, 12:35:25

Autor: Gość serwisu

Zaduszki są świętem nieśmiertelności i nadziei. Nic się nie kończy dzięki duszy, która jest zasadą życia.

Cmentarz i życie pozagrobowe budzą sprzeczne reakcje. Nie ma chyba tak wielu zabawnych i zatrważających opowieści na ten sam temat. Kluczenie między anegdotą a konwencją grozy jest oczywiście najprostszym sposobem radzenia sobie z lękiem. Można jednak do sprawy podejść jeszcze inaczej: filozoficznie, albo teologicznie. Bo czymże - kimże są owe duchy nawiedzające cmentarze, domy i uroczyska?

Dusza ludzka jest pojęciem religijnym, ale pierwsi zaczęli o niej mówić, definiować ją, greccy myśliciele. Jest zasadą organizującą życie wegetatywne (rośliny), zmysłowe (zwierzęta) lub duchowe (ludzie). Każdy z tych poziomów istnieje w człowieku, więc mamy jakby trzy dusze - twierdził św. Tomasz z Akwinu za Arystotelesem. Dzięki duszy możemy o sobie myśleć, jak o pewnej jedności i całości. Dusza duchowa jest nieśmiertelna w porządku zależności od bytu doskonałego, czyli takiego, który nie potrzebuje niczego i nikogo i sam jest źródłem wszystkiego.

Religianci i teologowie wzbogacili tę wizję duchowości o pozaziemskie pielgrzymowanie. Nie giniemy. Trwamy w wieczności. Sprawiedliwi w niebie. Ci zaś, którzy krzywdzili swoich bliźnich w piekle - miejscu potępienia. Zasadniczo nie ma łączności między światem istot żyjących w ciele a duchami. Jednak pewne wyjątki istnieją i to one napędzają strach. Badacze duchów z Australii przeanalizowali tysiące przypadków nawiedzeń. Po wyselekcjonowaniu najbardziej wiarygodnych z nich, doszli do wniosku, że dwiema najczęstszymi przyczynami pojawienia się zmarłych na ziemi było dochodzenie sprawiedliwości i niepogrzebanie szczątków. Na przykład pewien listonosz z Victorii ujrzał scenę, jak 40-letni mężczyzna zabija siekierą uciekającą kobietę. Gdy po zniknięciu zjaw zapukał do najbliższego domostwa, ujrzał przed sobą tego samego mężczyznę, który w wizji pozbawił życia kobietę. Ta okazała się jego żoną. Zawiadomiona policja odnalazła w stodole ukryte prze mordercę ciało. W Anglii wielokrotnie znajdowano kości osób nieżyjących dziesiątki, a nawet setki lat, które po obrzędzie pochówku przestawały się ukazywać i straszyć.

Gdyby Boga nie było, trzeba by go wymyślić. To samo możemy powiedzieć o nieśmiertelności. Perspektywa życia pozagrobowego podnosi pozytywnie wszelkie parametry zdrowia jednostkowego i społecznego. Przekonani o istnieniu duszy, lepiej śpimy, rzadziej chorujemy i pogodniej umieramy.

Filozoficznie, drogą rozumową, najbardziej przekonujemy się do ludzkiej duszy, gdy utracimy przyjaciela, osobę, z którą łączyło nas głębokie uczucie. Odkrywamy wówczas, że przyjaciel jest dobrem, które nie mogło umrzeć i że dobro to trwa podtrzymywane przez absolut.

W wielu tradycjach religijnych dusza ludzka wędruje po szczeblach pozaziemskiej doskonałości i oczyszcza się w drodze na spotkanie Boga. Chrześcijaństwo obligowane przez tradycję, opisuje stan pośredni między odrzuceniem a akredytacją człowieka w raju. Ten proces przygotowania do wizji uszczęśliwiającej katolicyzm nazwał czyśćcem.

Już starożytni Żydzi uważali modlitwę za umarłych za rzecz chwalebną (Księga Machabeuszy). Modląc się za umarłych, zwiększamy ich szanse na osiągnięcie pokoju w Bogu. Martwimy się o bliskich, którzy przeszli w inny stan egzystencji - trudno uchwytnej, niezrozumiałej i niedoświadczonej przez nikogo z nas.

To przekonanie, że coś jeszcze jest, że śmierć jest tylko progiem "do", a nie ślepym zaułkiem, jest tak powszechne i silne, że daje nadzieję i przełamuje rozpacz.

Dzień zmarłych jest więc nie tylko wspomnieniem przeszłości, dogrzebaniem się do trudnych uczuć i otwieraniem starych ran. Zaduszki, jak żaden inny dzień w roku, wynoszą wartość Zmartwychwstania Pańskiego. Co warte byłoby ludzkie życie bez oczekiwania na ponowne zjednoczenie duszy z ciałem i radosne stanięcie w kręgu przyjaciół, w świetle największej Dobroci?

 

 

Marcin Stanowiec

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20111228123525538