Boga nie da się odrzucić

nie, 1 sty 2012, 13:55:51

Autor: Marcin Stanowiec

Im świat jest słabszy, na każdym kroku wstrząsany własnymi porażkami, tym szerzej Dzieciątko z Betlejem się do niego uśmiecha, nie bez życzliwej ironii.

Do ludzi przychodzi Chrystus. Czasami ubogi i bez znaczenia. Wstydliwie pomijany na kartkach świątecznych i w oficjalnych życzeniach. Ale uparcie tryumfujący. Przegrana jest ludzkość, która bywa zarozumiała. Kościół Jezusa jest jak bohater żydowskiej anegdoty o jarosławskich kupcach, którzy otworzyli trzy sąsiadujące ze sobą sklepy z obuwiem. Ten z lewej zachęcał wystawą z ogłoszeniem o najlepszych obniżkach. Drugi chwalił się najwyższą jakością. Nad środkowym unosił się szyld: wejście główne. Ludzie wchodzą tłumnie tym wejściem w nadziei uwolnienia się od wyrafinowanego ucisku.

W czasach ekonomicznego i kulturowego terroru, taktyka Kościoła wydaje się poprzestawać na łagodnym obchodzeniu obaw rządzących, zaniepokojonych drzemiącą w masach nieobliczalnością. Benedykt XVI nazwał w pasterskiej homilii ustępliwość Kościoła dziecięcą zależnością. Intuicyjna łączność opornych z ostatnimi bastionami autonomii, wśród których dobrze zorganizowany katolicyzm wysuwa się na czoło niezależności to następna przyczyna niepokoju oligarchii, która chce się upewnić, że nic nie zagraża jej zasobom.

Przez wiele dekad polityka gigabajtowych finansistów zmierzała do kontrolowania demografii, wynaturzenia rodziny i więzów społecznych, zadłużania złaknionych socjalu narodów i korumpowania polityków.

Idący śladami swojego Pana Kościół konfrontuje się z niebezpieczeństwami, które czyhały na Dziecię Jezus. Jest w tej współczesnej historii miejsce dla Heroda, rzeź niewiniątek i gwałtowna przepaść między ubogimi a bogatymi.

Jeśli władza ma być skuteczna, musi być też okrutna i budzić respekt. Twarda dyscyplina nie zapewniła jednak bezpieczeństwa bogatym, w których imieniu wypowiedział się niedawno premier David Cameron: "Jedną z najpoważniejszych lekcji z zamieszek ubiegłego lata jest wniosek, że powinniśmy stanąć w obronie naszych wartości, jeśli chcemy zmierzyć się z tempem upadku moralnego, który ma miejsce w części naszego kraju w ostatnich kilku pokoleniach".

 

Ludzie, którzy mocują polityków, jak marionetki, mogli prześledzić swoją bezsilność nie tylko w globalnych wydarzeniach. Amy Winehouse, żydowska księżniczka, do której nóg padł przemysł rozrywkowy i ją straumatyzował jest przykładem jednostkowej historii, która obnaża hipokryzję konsumizmu i świata bez wartości. Rewolucja pożera własne dzieci.

Dla niej i dla Breivika rodzice nie mieli czasu. Autodestrukcja zrodzona na kolanach samotności i zawodu na najbliższych jest mniej więcej tym samym, co agresja skierowana na zewnątrz, której sfolgował norweski zbrodniarz. Goście zgromadzeni na pogrzebie Havla byli z kolei podobni Trzem Królom zgromadzonym przed żłóbkiem małego Jezusa.

Pokornie stali naprzeciw zagadki wieczności, własnego wybraństwa i władzy, które nie przynoszą oczekiwanej satysfakcji lecz rozczarowania, kłopoty, niepokój. Bo kto ma zbyt wiele, musi się nieustannie rozglądać wokoło.

Kondycja tego świata załamuje się przed małym Jezusem, którego spokój irytuje odwieczne zło cierpliwie podszeptujące bogaczom szalone, herodowe pomysły - kaleczące człowieka. Bez wielkiego wysiłku, nie dając się skorumpować ani zastraszyć, jak politycy, jedynie głosząc orędzie ewangelii Kościół oczekuje nadchodzących wypadków, gdyż dzieje zacieśniają się wokół żłóbka.

Do czasów kardynała Lustigera z Paryża wizja ludu prześladowanego i opozycyjnego przeważała nad zaufaniem do Opatrzności strojącej sobie żarty z pretensji międzynarodowówki. Kościół był wystraszony. Potomek będzińskich żydów wprowadził francuski episkopat w pełen nadziei dialog, który zaowocował większym zaufaniem między nowymi parami Francji a episkopami. Doświadczenie paryskie zapłodniło myśl rabina Jonathana Sachsa z Londynu, który skrytykował narzędzie rugowania religii chrześcijańskiej: multikulturalizm.

"Społeczeństwo tolerancyjne to takie, w którym ignorowane są różnice, w społeczeństwie wielokulturowym te różnice są podkreślane" - pisał. Lud wyzbyty tożsamości zostanie opanowany przez immoralizm chwiejący każdym ładem społecznym, także fundowanym przez oligarchię. W jej interesie leży odnowa chrześcijaństwa, a więc przywitanie Boga Narodzonego. Dotychczasowa polityka wobec chrześcijaństwa rozmijała się z wymogami społecznej harmonii - przyznał w grudniowej rozmowie z Benedyktem XVI rabin Sachs.

Kapitalizmowi trzeba przywrócić moralność, a dla mas europejskich oznacza to powrót do chrześcijaństwa. Żydzi nie muszą się obawiać Jezusa proklamowanego przez obecny Kościół, przeorany otwartą na judaizm myślą soborową i pogłębiony w relacji do starszych braci przez wspólne spotkania teologiczne - uważa rabin, tak jak stwierdzał to już kardynał Lustiger. Żydom niełatwo zdobyć się na zaufanie do chrześcijaństwa. A jednak duchowy przewodnik londyńskiego City otworzył szczerze serce przed papieżem.

Jeszcze nie raz usłyszymy o neutralnych światopoglądowo kolędach i wyrzuconym ze żłóbka Dzieciątku, lecz głosy rugujące Chrystusa z przestrzeni publicznej będą cichnąć. Pustkę po Bogu zapełniłby chaos.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20120101135551317