Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Hypatia w szatach KUL. Kościół a gender

Dokument bioetyczny episkopatu uwyraźnił, że pokolenie abp. Hosera ze zdziwieniem konstatujące przemeblowanie umysłów za sprawą ideologii gender najzupełniej nie jest przygotowane intelektualnie do konfrontacji z nowym "wrogiem".



Incydent genderowy na KUL wcisnął mnie w fotel. Nawet afera pedofilska nie nasunęła mi w myśli tak złych skojarzeń, co zapoczątkowane przez bp. Meringa polowanie na uniwersyteckie czarownice. Po prostu Hypatia. Neutralna religijnie filozofka, stała się ofiarą mizoginicznej nagonki radykalnych bractw w gorliwej po chrześcijańsku Aleksandrii.

Po jednostronnym, aroganckim i  nie kierowanym osobiście do rektora wystąpieniu bp. Meringa nie mam wątpliwości, że zdolni do wzruszenia autonomii naukowej fundamentaliści są w polskim Kościele obecni. Łajany przez podwórkowych dziennikarzy jak sztubak rektor najsilniejszej katolickiej uczelni w naszym kraju 10 razy w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" tłumaczył, że kurs genderowy w Lublinie ma charakter krytyczny. Na nic to się zdało. Parabolanie wiedzą lepiej, pomimo tego, że ich zapał religijny w obronie chrześcijańskiej wizji społecznej, która wymaga wyrafinowanej intelektualnie odpowiedzi, żenuje impotencją. To nie pierwszy i ostatni taki przypadek, gdy bezradności towarzyszy doskonałe samopoczucie skrzyżowane z pychą.

Nie mam nic przeciwko chrześcijańskiej ekstremie. Dopóki nie zajdzie w swoich żądaniach zbyt daleko i nie zdominuje krajobrazu chrześcijańskiego bywa potrzebna i dodaje smaku wewnętrznym dyskusjom. Ale gdy smakowitą inkrustację stanowi na przykład tropiące szatana w "dziwkarskim Rzymie" prawowierstwo w Rosji skutecznie blokujące ekumeniczne spotkanie patriarchy moskiewskiego z papieżem - robi się smutno i nieprzyjemnie.

Dlaczego wpuszczam gender na KUL?

W dokumencie bioetycznym nie-parabolanów, ale najwyższych lotów, bardzo poważanego przeze mnie hierarchy, abp. Hosera wątek definicyjny został niestety skreślony. Biskupi dziwią się w nim, jak można słów używać bez odniesienia do ich pierwotnego znaczenia. Zdziwienie to jednak nic nie wnosi. Hierarchowie nie mają odwagi i (de)konstrukcyjnej świadomości, by redefinować zredefiniowane.

O wyzwaniach bioetycznych przed ktorymi stoi współczesny człowiek

Kościół zbyt długo ignorował obecność genderu i za późno oszacował zagrożenie płynące z tej ideologii. Nie prześledziwszy jej genezy i rozwoju oraz zmian, które się dokonały w sferze pojęć i terminologii przemawia jak człowiek zupełnie wyautowany z ducha czasu, w których żyje. To oczywiście fałszywe wrażenie. W końcu, gdy okazało się, że ideologia genderowa ma definitywne przełożenie na politykę społeczną hierarchowie zaczęli protestować. Ale było już za późno. Doszło do nieodwracalnych zmian. Z protestami biskupów nikt się już nie liczył, bo chrześcijańska narracja stała się mniej zrozumiała i komunikatywna w świecie indywidualistycznym niż ta genderu.

Anarchizująca życie społeczne i intelektualne nowomowa buduje na postulatach równości społecznej, co zawsze jest nośne. Demagogicznie i bez skrupułów genderyści eksploatują poczucie ludzkiej przyzwoitości, gdy chodzi o solidarność ze słabszymi. Tą drogą chcą zrealizować postulaty antropologicznego redukcjonizmu, który umieszcza kwestie ludzkiej duchowości i płciowości biologicznej poza marginesem zainteresowania publicznego.

Ażeby przejąć inicjatywę i zacząć kontrolować dyskurs publiczny należy klasyczne definicje ustawić bliżej kontekstu społecznego, ponieważ feminizm maksymalnie wykorzystuje wrażliwość sprawiedliwości społecznej, która tkwi w ludziach i dokonał zmian definicyjnych, bez których prześledzenia nie odnajdziemy drogi wyjścia z pomieszania, w które gender ludzkość wpakował.

Pojawiły się sporadyczne katolickie projekty omawiające i przybliżające meandry myśli genderowej, ale z racji ich zewnętrzności i powierzchowności rozumienie błędów genderowych jest nieporównane z intelektualną frondą katolicyzmu przeciw koncepcjom materialistycznym, takim jak marksizm. Gabriela Kuby czy ksiądz Dariusz Oko są prekursorami na tym polu. Jednak ich spojrzenie jest bardzo wąskie; także ich próbę prześledzenia ewolucji genderu z perspektywy chrześcijańskiej należy uznać za nieporadną. Kuby na przykład miesza wnioskowanie filozoficzne zbyt odległych nurtów społeczno-filozoficznych.

Najlepszymi krytykami marksizmu byli nawróceni marksiści. Choćby profesor Leszek Kołakowski. Podobnie niedoścignionym krytykiem postmodernizmu jest postmodernista Zygmunt Baumann.

( Środowisko ojca Rydzyka zapewne solidaryzowałoby się z działaczami NOP sabotującymi we Wrocławiu wykład profesora Baumanna, socjologia którego jest najbardziej celną odpowiedzią na herezję ponowoczesnej antropologii – co się z nami stanie, jeśli będziemy uderzać w sojuszników…? Nasz Dziennik wzorem prawosławnych konserwatystów anatemizujacych zbliżenie z szatańskim Rzymem jeszcze nie pikietował przed współwystąpieniem Kardynała Ravasiego i Baumanna.)

Fenomen skutecznego odparcia genderu leży po stronie genderu. W nim, w rozumieniu jego słabości znajdujemy klucz do demontażu społecznej siły tak bardzo absolutyzowanej równości.

Warto za prof. Anną Świderkówną zacytować Jeana Rudhardta, historyka religii greckiej, profesora Uniwersytetu w Genewie. Powiada on, że jeśli chcemy zrozumieć cokolwiek z tej czy innej religii, to "nie ma na to innego sposobu, niż stać się uczniem tych, których chcemy zrozumieć [...]. Krótko mówiąc, trzeba w miarę możliwości zapomnieć o naszych nawykach myślowych, aby odtworzyć w sobie - tam, gdzie chodzi o religię grecką - również i grecką mentalność"*.

Podobnie i w przypadku genderu - słusznie jest spojrzeć na człowieka z perspektywy "niepewnej tożsamości" a zrozumiawszy wyczerpująco ideologiczną konstrukcję zróżnicować ją wtedy z chrześcijańską antropologią.

Droga, którą obrał KUL, jest znakomita. Właśnie analiza dyskursu genderowego realizowanego przez myślicieli genderowych daje szansę na autentyczną konfrontację, w której ujawni się słabość i siła poszczególnych argumentów. Potem można je weryfikować i modyfikować by z całym przekonaniem dotrzeć do decydentów życia publicznego.

Nie tylko powinno się zaprosić marksistów z "Krytyki Politycznej", od których pewne elementy genderu się biorą. Powinno się też z nimi podjąć dyskusję na akademickiej agorze.

Mam pełne przekonanie do siły filozofii realistycznej pielęgnowanej w ośrodku lubelskim i przekazywanej młodemu pokoleniu studentów. Bo to ona jest władna wysunąć kontrpropozycję kulturową. Musimy jednak wiedzieć, co kontrujemy.

Konieczne jest utworzenie interakademickiego ciała, które w sposób kompetentny konfrontowałoby naukę społeczną Kościoła z ideologią gender. Niewątpliwie aparat krytyczny dla takiej konfrontacji wypracowany może zostać w sposób zaproponowany przez KUL, w duchu tak brutalnie negowanej przez fundamentalistów inicjatywy.

 

 Marcin Stanowiec

 

* J. Rudhardt, Du mythe de la religion grecque et de la compréhension d'autru, Geneve 1981, s. 17.

 

 

 



Hypatia w szatach KUL. Kościół a gender | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń